Awans zawodowy, publikacje nauczycieli, nauczyciele
Strona głównaForumSklep
 
   
 
 

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj

Poprzedni temat «» Następny temat
Nagrody
Autor Wiadomość
[rodzic]regli 

Wiek: 40
Dołączyła: 15 Sty 2010
Posty: 7
Skąd: łódzkie
Post nr 1, Wysłany: 2011-06-20, 07:59   Nagrody

Witam! Chciałabym się dowiedzieć jakie w Waszych szkołach są praktyki dawania nagród dzieciom na koniec roku szkolnego w klasach I-III SP. Czy nagrody są dla każdego dziecka, dla wybranych, czy dzieci dokładnie znają system nagradzania, itp.?
 
 
Basso profondo 

Wiek: 40
Dołączył: 04 Sie 2007
Posty: 4421
Post nr 2, Wysłany: 2011-06-20, 09:42   

Nagrody dla każdego dziecka to się chyba mija ze zdrowym rozsądkiem.
A czy dzieci znają dokładnie system nagradzania? Czy twoje dzieci znają w domu dokładnie system nagradzania?

Nagradzanie w wychowaniu niekoniecznie chyba polega na tworzeniu systemów. Po prostu dorosły nagradza dziecko i wyjaśnia mu, za co zostało nagrodzone. To zbyt prosty "system"? ;)
_________________
Nemo suo iure uti debet, ut alteri laedat.
 
 
[rodzic]regli 

Wiek: 40
Dołączyła: 15 Sty 2010
Posty: 7
Skąd: łódzkie
Post nr 3, Wysłany: 2011-06-20, 10:26   

To ja podeślę artykuł, który mnie zainspirował do refleksji na temat nagród i stąd również mój post: http://www.twojelekcje.pl...wychowawcy.html
Co do systemu nagradzania. Ja go nie znam. Może za mało się interesuję :oops: Jednak w klasach I-III obowiązuje ocena opisowa, która w teorii przynajmniej powinna być nastawiona na dziecko, porównująca jego rozwój i jego osiągnięcia, bez porównań z innymi dziećmi. Ja nie czytam ocen opisowych innych dzieci, więc nawet jeżeli jakiś system nagradzania istnieje w szkole mojego dziecka, to ja i tak nie mam możliwości weryfikacji przyznanych nagród, bo nie mam zielonego pojęcia jakie postępy w danym roku szkolnym poczyniły inne dzieci i czy te postępy były większe czy mniejsze, niż postępy mojego dziecka. Jedyne co przychodzi mi do głowy w takiej sytuacji, to zaufać wychowawcy. I o ile ja (jako człowiek dorosły) mogę się na to zgodzić, o tyle małemu dziecku trudno to zrozumieć i czasem czuje się potraktowane niesprawiedliwie i oczekuje od rodzica wyjaśnień. Ale ja nie mam pomysłu jak takie wyjaśnienia powinny wyglądać. Normalnie, po ludzku, sytuacja mnie przerosła. Stąd moje zainteresowanie jak to wygląda w innych szkołach, jak rodzice i nauczyciele sobie radzą w podobnych sytuacjach.
A, i ja nie krytykuję. Ja mam tylko wątpliwości i mam chyba do tego prawo. Stąd moja ciekawość, jak wygląda to gdzieś indziej, jak inne szkoły i dyrektorzy rozwiązują tę kwestię.
 
 
dushka 


Przedmiot nauczania: oligofrenopedagog
Wiek: 32
Dołączyła: 03 Sie 2006
Posty: 3050
Skąd: inąd...?
Post nr 4, Wysłany: 2011-06-20, 19:13   

U nas na koniec 3 klasy każde dziecko dostało jakąś drobną książeczkę, a dodatkowo uczniowie najlepsi, wyróżniający się na tle klasy dostali bodajże od Rady Rodziców książki.
_________________
 
 
Basso profondo 

Wiek: 40
Dołączył: 04 Sie 2007
Posty: 4421
Post nr 5, Wysłany: 2011-06-20, 19:46   

Z punktu widzenia rodzica napiszę:

regli napisał/a:
To ja podeślę artykuł, który mnie zainspirował do refleksji na temat nagród i stąd również mój post: http://www.twojelekcje.pl...wychowawcy.html

Artykuł jest mi obcy ideologicznie. Dużo nawet w nim prawdy, ale prawda ta podlana jest obficie sosem obcej mi ideologii wychowawczej.

regli napisał/a:
Jednak w klasach I-III obowiązuje ocena opisowa, która w teorii przynajmniej powinna być nastawiona na dziecko, porównująca jego rozwój i jego osiągnięcia, bez porównań z innymi dziećmi.
Dla mnie ocena opisowa ma cały szereg wad.

regli napisał/a:
Jedyne co przychodzi mi do głowy w takiej sytuacji, to zaufać wychowawcy.
W praktyce też tak robię i nie wnikam w każdy szczegół szkolnego życia moich dzieci.

regli napisał/a:
dziecku trudno to zrozumieć i czasem czuje się potraktowane niesprawiedliwie i oczekuje od rodzica wyjaśnień
Czemu rodzic miałby wyjaśniać motywacje nauczyciela? Gdyby sprawa była poważna, warto nawet iść do szkoły i porozmawiać z nauczycielką, prosząc o uzasadnienie. Jednak większość spraw to błahostki, więc dziecku wystarczy wyjaśnienie, że widać nauczycielka miała swoje powody, a uczeń ma się skupić na sobie i na swoich osiągnięciach, nie zaś na porównywaniu się z innymi.

Dziecko w tym wieku nie musi jeszcze rozumieć w pełni dorosłego, żeby mu ufać i się mu podporządkować.
_________________
Nemo suo iure uti debet, ut alteri laedat.
 
 
[rodzic]regli 

Wiek: 40
Dołączyła: 15 Sty 2010
Posty: 7
Skąd: łódzkie
Post nr 6, Wysłany: 2011-06-20, 22:26   

miwues napisał/a:
W praktyce też tak robię i nie wnikam w każdy szczegół szkolnego życia moich dzieci.

Nie wnikam w każdy szczegół życia szkolnego mojego dziecka, tylko w bardzo ważny okres, jakim jest zakończenie roku szkolnego. Mam starszego syna (III klasa gimnazjum), z którym zawsze siadaliśmy ze świadectwem i zastanawialiśmy się co w danym roku poszło fajnie, co tak sobie, a co całkiem do kitu i jak temu zaradzić. Nie zamierzam z tego rezygnować i przechodzić nad świadectwem, jak nad rzeczą kompletnie mi obojętną.
miwues napisał/a:
Czemu rodzic miałby wyjaśniać motywacje nauczyciela?

Bo skoro dziecko nie dostało nagrody, to oznacza, że jakiegoś kryterium nie spełniło i należy nad tym w przyszłym roku popracować. I przyznanie nagrody dziecku nie jest jakimś "widzi mi się" nauczyciela, tylko spełnieniem jakiś kryteriów, których dziecko nie zna, a z oceny opisowej nie wynika co zawalił i nad czym musi popracować.
miwues napisał/a:
dziecku wystarczy wyjaśnienie, że widać nauczycielka miała swoje powody

Nie wystarczy. Bo dziecko jest ambitne, cały rok pracowało i chce dokładnie wiedzieć, co zrobiło źle, a może czego nie zrobiło. I nauczycielki powody nie maja tu nic do tego. Tak traktując nagrody, równie dobrze możemy dojść do wniosku, że nauczyciel rozdaje nagrody w zależności od zasobności portfeli rodziców. W końcu to też jakiś powód.
miwues napisał/a:
uczeń ma się skupić na sobie i na swoich osiągnięciach, nie zaś na porównywaniu się z innymi.

To nie ja porównuję swoje dziecko do innych, to system nagradzania i nauczyciel przyznający nagrody porównuje. I skoro wyróżniamy dzieci najlepsze, to dla mnie jest jasne, że dajemy sygnał pozostałym dzieciom, żeby brali z nich przykład i starali się im dorównać. Skoro uczeń ma zakaz porównywania się z innymi, to ja jestem za zakazem stosowania jakichkolwiek nagród, a oceny innych niech będą tajemnica dla reszty. Zakaz również odpytywania przy tablicy, bo a nuż ktoś zacznie swoją odpowiedź porównywać z odpowiedzią kolegi. Bzdura! Życie to ciągłe ocenianie i porównywanie.
miwues napisał/a:
Dziecko w tym wieku nie musi jeszcze rozumieć w pełni dorosłego, żeby mu ufać i się mu podporządkować.

Nie dogadamy się. Twoja ideologia wychowania dziecka jest mi kompletnie obca. Dziecko jest wolną osobą, ma prawo do własnych przemyśleń i spostrzeżeń i sęk w tym, żeby chciało ufać swojemu nauczycielowi, a nie udawało, że ufa tylko dlatego, że nauczyciel jest nauczycielem i osobą dorosłą. I co według Ciebie oznacza, że dziecko ma się podporządkować? Czy to znaczy, że jeżeli nauczyciel każe mu wyskoczyć z okna z drugiego pietra, to dziecko ma to zrobić? Jeżeli tak, to gratuluję poczucia humoru. Boże, chroń moje dziećmi przed takimi nauczycielami. Przed takimi, którzy uważają, że są alfą i omegą w każdej kwestii, a uczeń, to gówniarz, który ma słuchać, milczeć, myśleć według schematu nauczyciela i jeszcze cierpliwie znosić jego humory.
 
 
Basso profondo 

Wiek: 40
Dołączył: 04 Sie 2007
Posty: 4421
Post nr 7, Wysłany: 2011-06-21, 11:58   

regli napisał/a:
Bo skoro dziecko nie dostało nagrody, to oznacza, że jakiegoś kryterium nie spełniło i należy nad tym w przyszłym roku popracować.
No to niech dziecko popracuje. Czemu, będąc ojcem, miałbym się w to mieszać?

regli napisał/a:
I przyznanie nagrody dziecku nie jest jakimś "widzi mi się" nauczyciela, tylko spełnieniem jakiś kryteriów, których dziecko nie zna
To niech idzie do nauczyciela i spyta po ludzku: - Co w przyszłym roku musiałbym zrobić, żeby też zasłużyć na nagrodę?

Tylko że ja akurat nie uczę swoich dzieci czegoś takiego. Nie dostałeś nagrody - trudno. Jak ci się uda domyślić, za co się te nagrody przyznaje i będziesz chciał spełnić te kryteria, to się w przyszłym roku staraj.

Ja proces wychowawczy, także nagradzanie, postrzegam jako coś płynnego i nie do końca definiowalnego. Jeżeli będziemy to proceduralizować, nieustannie żądając formalnych kryteriów, to szkoła, zamiast być miejscem osobowego kontaktu ucznia z nauczycielem, stanie się areną proceduralnych potyczek. Nie służy to dzieciom, bo nauczycielowi stosunkowo łatwo spełnić te wszystkie formalne kryteria, ale kierować się w kontakcie z uczniem sercem - to już musi chcieć. Nie wolno nam, rodzicom, doprowadzić do sytuacji, że spełnienie formalnych, biurokratycznych wymogów będzie dla nauczyciela ważniejsze niż samo dziecko jako człowiek.

To znaczy ten proces jest już niestety mocno zaawansowany. Ja tylko mogę apelować do ciebie, żebyś go nie wzmacniała.

regli napisał/a:
Bo dziecko jest ambitne, cały rok pracowało i chce dokładnie wiedzieć, co zrobiło źle, a może czego nie zrobiło. I nauczycielki powody nie maja tu nic do tego.

Jak to nie mają? Dla mnie jest to kluczowe kryterium. Dawcą kar i nagród jest dla mnie nauczyciel - tak uczę swoje dzieci. Skoro ja w domu kary i nagrody rozdzielam wg swojego własnego uznania (kierując się oczywiście jakimś światopoglądem, ale nie sformalizowanymi kryteriami!), to dlaczego nauczyciel nie miałby robić tak samo? Czy on jest wychowawcą z innej gliny ulepionym?

Jak nauczyciel będzie karcił i nagradzał głupio, to jest temat do rozmowy z nim, ale nie powód do wymagania formalnych kryteriów i systemów. Od rodzica, od nauczyciela trzeba wymagać, żeby nagradzał i karcił mądrze, a nie zgodnie z jakimiś procedurami. Wychowanie to nie matematyka.

regli napisał/a:
Skoro uczeń ma zakaz porównywania się z innymi

Nie, tak mocno to ja tego nie ująłem.

regli napisał/a:
co według Ciebie oznacza, że dziecko ma się podporządkować? Czy to znaczy, że jeżeli nauczyciel każe mu wyskoczyć z okna z drugiego pietra, to dziecko ma to zrobić?

Proszę, jesteśmy dorośli, rozmawiajmy jak dorośli.
Co wg Ciebie oznacza, że dziecko ma być posłuszne rodzicom? Może spróbujmy zdefiniować sobie jakoś pojęcie posłuszeństwa na początek?

regli napisał/a:
Boże, chroń moje dziećmi przed takimi nauczycielami. Przed takimi, którzy uważają, że są alfą i omegą w każdej kwestii, a uczeń, to gówniarz, który ma słuchać, milczeć, myśleć według schematu nauczyciela i jeszcze cierpliwie znosić jego humory.

Zaczynasz się nakręcać - zaczynasz pierniczyć. Nakręcanie się wyraźnie ci nie służy.
_________________
Nemo suo iure uti debet, ut alteri laedat.
 
 
[rodzic]regli 

Wiek: 40
Dołączyła: 15 Sty 2010
Posty: 7
Skąd: łódzkie
Post nr 8, Wysłany: 2011-06-21, 14:00   

miwues napisał/a:
No to niech dziecko popracuje.

Chyba się nie rozumiemy. Dziecko pracowało cały rok, nikt przez 10 miesięcy nie miał uwag odnośnie jego pracy, sprawdzian końcowy napisało na 5, z zachowania ma ocenę wzorową, z religii - 5, z angielskiego opanował materiał na poziomie wysokim. No i dziecko zgłupiało, bo kompletnie nie ma pojęcia co zrobiło nie tak. I najgorsze w tym wszystkim jest to, że ja też nie wiem.
miwues napisał/a:
Czemu, będąc ojcem, miałbym się w to mieszać?

Bo jesteś ojcem! Bo jak dziecko ma problem, to normalny rodzic pomaga rozwiązać mu ten problem, a nie zostawia je samemu sobie z problemem.
miwues napisał/a:
To niech idzie do nauczyciela i spyta po ludzku: - Co w przyszłym roku musiałbym zrobić, żeby też zasłużyć na nagrodę?

A może się pomieścić w Twojej głowie, że każde dziecko jest inne i że nie każde się odważy na takie "wystąpienie". Moje nie pójdzie i nie zapyta z dwóch powodów. Po pierwsze, bo jest nieśmiały i się jąka, więc każde oficjalne wystąpienie jest ogromnym stresem. A po drugie, boi się Pani.
miwues napisał/a:
Jak ci się uda domyślić, za co się te nagrody przyznaje i będziesz chciał spełnić te kryteria, to się w przyszłym roku staraj.

No ale dziecko ma 8 lat i nie jest jasnowidzem, nie czyta w myślach nauczyciela. Skoro nie ma jasno wyznaczonych reguł, zrozumiałych dla 8-latka, który jest pierwszy rok w szkole, to wybacz, ale takie podejście rodzica jest kompletnym nieporozumieniem.
miwues napisał/a:
Ja proces wychowawczy, także nagradzanie, postrzegam jako coś płynnego i nie do końca definiowalnego. Jeżeli będziemy to proceduralizować, nieustannie żądając formalnych kryteriów, to szkoła, zamiast być miejscem osobowego kontaktu ucznia z nauczycielem, stanie się areną proceduralnych potyczek. Nie służy to dzieciom, bo nauczycielowi stosunkowo łatwo spełnić te wszystkie formalne kryteria, ale kierować się w kontakcie z uczniem sercem - to już musi chcieć. Nie wolno nam, rodzicom, doprowadzić do sytuacji, że spełnienie formalnych, biurokratycznych wymogów będzie dla nauczyciela ważniejsze niż samo dziecko jako człowiek.

W klasach IV-VI SP, w gimnazjach, liceach, na studiach, również w niektórych zakładach pracy są jasno określone zasady i kryteria nagradzania, jak również karania. I wszyscy dokładnie wiedzą co i jak mają robić, żeby zasłużyć na nagrodę lub uniknąć kary. Dlaczego w klasach I-III ma być inaczej? Dlaczego małe dziecko ma w tym względzie być uzależnione od subiektywnej oceny nauczyciela? Czego ma go to nauczyć? Uległości, ślepej wiary w przełożonego?
miwues napisał/a:
Dawcą kar i nagród jest dla mnie nauczyciel - tak uczę swoje dzieci.

Oczywiście. Ale dziecko musi mieć jasno wyznaczone reguły gry. Jeżeli mój nastolatek zostanie ukarany za to, że wrócił po godzinie 22, a ja go nie uprzedziłam, że ma wrócić przed 22, to będzie czuł się ukarany niesprawiedliwie. I będzie miał rację. I oczywiście nie każda życiowa sytuacja w rodzinie jest formalnie ogłaszana, spisana, sformalizowana itd. Ale my znamy się z naszymi dziećmi od chwili ich narodzin i dokładnie znamy nasze dzieci, a one znają nas. Znają nasze zasady wpajane od urodzenia, znają nasz światopogląd itd. Natomiast dziecko idąc do pierwszej klasy nie zna nauczyciela, jego wymagań, zasad itd., itp. A nauczyciel nie zna z kolei dzieci. I to są zupełnie inne relacje niż w domu.
miwues napisał/a:
Co wg Ciebie oznacza, że dziecko ma być posłuszne rodzicom? Może spróbujmy zdefiniować sobie jakoś pojęcie posłuszeństwa na początek?

W poprzednim poście nie użyłeś słowa "posłuszeństwo", a użyłeś słowo "podporządkowanie". Dla mnie to dwa różne określenia. Dla Ciebie nie? I o ile moje dziecko ma być posłuszne w stosunku do nauczyciela, to wybacz, ale nie życzę sobie, by ktokolwiek, nawet nauczyciel, je sobie podporządkowywał, bo nie jest rzeczą, z którą może zrobić co mu się tylko podoba.
miwues napisał/a:
Zaczynasz się nakręcać

Być może. Na swoje usprawiedliwienie dodam w takim układzie, że od dwóch lat mam niestety do czynienia z głupim nauczycielem, a po próbie zadania pytania (moim zdaniem prostego, nie wymagającego od odpowiadającego angażowania emocji; patrz: post nr 1) wśród ludzi znających szkołę od podszewki, natrafiam na kompletny brak zrozumienia i wręcz wrogość. To ja już w takim razie podziękuję. Widać większość nauczycieli z tej samej gliny ulepieni, co nasza wychowawczyni. I każde, najprostsze pytanie odbierają, jako atak na swoją osobę.
 
 
Basso profondo 

Wiek: 40
Dołączył: 04 Sie 2007
Posty: 4421
Post nr 9, Wysłany: 2011-06-21, 14:12   

Jaka wrogość? Co ty opowiadasz?
Spokojnie, to tylko wymiana poglądów, a ja przede wszystkim czuję się rodzicem, dopiero później nauczycielem. Tak więc nasza rozmowa to rozmowa między dwojgiem rodziców - może to pozwoli ci przestać kojarzyć mnie z negatywnym stereotypem nauczyciela ;)

A co do meritum, to idę na obiad, więc później się wypowiem :)
_________________
Nemo suo iure uti debet, ut alteri laedat.
 
 
koma

Dołączył: 16 Lis 2007
Posty: 1110
Post nr 10, Wysłany: 2011-06-21, 22:40   

Twoje dziecko nie dostało nagrody i Ty nie wiesz, dlaczego jej nie dostało, skoro ocena jest super.

To proste jak myśl Lenina - bo byli od niego lepsi I tyle.
Są aktywniejsi i bardziej pomocni. Chętnie biorą udział w występach i sprzątają miejsce pracy bez przypominania. Dokarmiają ptaki zimą i znają wiele ciekawych historyjek, ktore opowiadają z przejęciem. Mówią dzień dobry i nie kopią w cudze plecaki. Są otwarte ilubiane przez innych.........Wyróżniaja się na tle klasy. Są lepsze od Twojego dziecka, chociaż Twoje też jest bardzo dobre.
Przecież to takie proste! Nie wszystkie zachowania dzieci da sie zmierzyć i opisać tak dokładnie, aby powstało kryterium i aby inne mogły sie na nich w przyszłym roku wzorować. To nie materiał na spodnie.

Posłużyłaś się stereotypem - ja tez to zrobię: nauczycielka nie byłaby głupia i wredna, gdyby to Twoje dziecko dostało nagrodę. Rodzice tak mają...
 
 
[rodzic]regli 

Wiek: 40
Dołączyła: 15 Sty 2010
Posty: 7
Skąd: łódzkie
Post nr 11, Wysłany: 2011-06-21, 23:42   

Przeczytałam. Przyjęłam do wiadomości wszelkie uwagi pod swoim adresem oraz syna, którego nigdy nawet na oczy nie widziałaś (-łeś), ale i tak wiesz na jego temat zdecydowanie więcej niż ja. Dziękuję za cenny i rzeczowy głos w dyskusji na temat systemów nagradzania dzieci w klasach I-III. Jednak wybacz, że dalszej dyskusji z Tobą nie podejmę, ale nie zamierzam się zniżać do Twojego poziomu. Serdecznie pozdrawiam i z okazji końca roku szkolnego życzę cennych prezentów od rodziców, którzy nie mają wątpliwości i nie zadają głupich pytań. Rozmawiajmy ze sobą (rodzice - nauczyciele) tak dalej a z pewnością nasza współpraca będzie się układała wspaniale. Oczywiście z myślą o dziecku i dla jego dobra.
 
 
[student]haLayla 
El Comediante


Przedmiot nauczania: Medycyna
Wiek: 21
Dołączył: 23 Sie 2008
Posty: 2374
Skąd: Krakuff
Ostrzeżeń:
 1/3/6
Post nr 12, Wysłany: 2011-06-22, 00:22   

regli, w pełni się z tobą zgadzam. Uważam, że nauczycielka musiała przyjąć korzyść osobistą lub majątkową i dlatego tak a nie inaczej rozdysponowała nagrody. Znam to z autopsji, bo byłem wspaniałym dzieckiem a nagrody tylko za konkursy matematyczne dostawałem :( Niestety, ale my Krakusi jesteśmy dyskryminowani na każdym kroku.
_________________
"A teraz weźmy taką statystykę [..] zakładając, że państwa razem ze mną jest sto [..] a ja nie mam jednej nogi, to statystycznie [..] każdy z państwa ma po 1,99 nogi [...] jak cena w Biedronce."
 
 
vuem 


Dołączył: 18 Cze 2009
Posty: 3321
Post nr 13, Wysłany: 2011-06-22, 07:19   

haLayla,
nie masz nic sensownego do powiedzenia, więc milcz, zamiast takie pierdoły pisać.
Następnym razem wracając z imprezy nie włączaj komputera.

regli,

Spokojnie, Miwues wyraża swój pogląd wyjaśniając to pewnym stereotypem, czy często spotykaną sytuacją.
Nie musisz się z nim zgadzać, nie będziesz jedyną. :wink:

Jeśli nagrody przyznano tylko wybrańcom, to powód powinien być podany publicznie.
Poczekaj na rozdanie świadectw, wtedy zostanie to ogłoszone.

Nie jestem zwolennikiem rywalizacji rodem z amerykańskich konkursów piękności dla kilkuletnich dzieci, ale też nie uważam, by wyróżnienie tych najlepszych było czymś złym.
Jakiś upominek dla każdego dziecka nie jest głupim pomysłem, jednak warto chyba uhonorować tych co starali się bardziej niż inni.
 
 
Basso profondo 

Wiek: 40
Dołączył: 04 Sie 2007
Posty: 4421
Post nr 14, Wysłany: 2011-06-22, 11:17   

regli napisał/a:
Rozmawiajmy ze sobą (rodzice - nauczyciele) tak dalej
Do tanga trzeba dwojga. Ty nie przyszłaś tu rozmawiać z człowiekiem, przyszłaś rozmawiać z nauczycielem - takim jak ty go sobie wyobrażasz: głupim, wrednym i złośliwym.

W związku z tym czuję się ograniczony w swoim prawie do zabrania normalnego głosu, głosu ojcowskiego, głosu ludzkiego. Cokolwiek bym nie powiedział, i tak przyjmiesz, że solidaryzuję się z nauczycielką twojego dziecka, choć nigdy jej na oczy nie widziałem.

Nakręcaj się dalej, widać to lubisz. Ale nakręcaj się w samotności.
_________________
Nemo suo iure uti debet, ut alteri laedat.
 
 
gitarzysta300 

Przedmiot nauczania: Muzyka
Wiek: 31
Dołączył: 25 Kwi 2010
Posty: 7
Skąd: lubelskie
Post nr 15, Wysłany: 2011-06-22, 12:03   

W mojej szkole jest tradycja, że w klasach I - III dzieci nie dostają nagród. Nagradzać za wyniki, to nagradzać za korzystny, odziedziczony po rodzicach garnitur genetyczny. Nagradzać za wkład pracy - dzieci w tym wieku generalnie się starają i dają z siebie dużo (wszystko?). Stąd konkluzja - nie nagradzamy.
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  



login
hasło
 
   Program druk świadectw

Druki szkolne: świadectwa, gilosze, druki, dzienniki


Zdobądź zaświadczenie do dokumentacji składanej w komisji kwalifikacyjnej.

Zaświadczenie o umiejętności posługiwania się technologią komputerową i informacyjną

Zbiory testów: polski, angielski, matematyka, niemiecki
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group

Skocz na górę

 
Ministerstwo Edukacji Narodowej Centrum Edukacji Szkolnej European Schoolnet
Copyright © 1995-2009 Centrum Edukacji Szkolnej