Post nr 1, Wysłany: 2009-12-04, 14:07 Negatywna (uzasadniona) reakcja ucznów na nauczyciela.
Witam.
Jestem rodzicem ucznia w wieku Gimnazjalnym.
Napierw opisze sytuacje jaka miała miejsce, następnie pytania.
Zawiozłem dziś syna do szkoły, było to przed 8. Syn pierwszą miał Biologie ( i jak zwyklę na tę lekcje [ Nauczycielkę ]) narzekał.
Opowiedział Mi jak to kobieta 50 letnia oskarżyła go o rozpowszechnianie pornografi i nazwała go przy całej klasie zoofilem.
Pani W. kazała namalować każdemu jakies zwierze- mój syn namalował bobra.
Pani W. oceniając jego rysunek oznajmiła: " A CO ON MA POMIEDZY NOGAMI " BYŁ TO OGON!! "odparła do chliwi "KU**S" . . .
Wstawiła mojemu dziecku jedynkę i wysłała z rysunkiem do skzolenego pedagoga, który zachowanie Pani W. wyjaśnił : " Nie Przejmuj się tym nauczycielem."
Byłem z szokowany!
a więc odwiozłem syna do szkoły po czym poczekałem chwilkę przed szkołą w samochodzie. Szkolna sala biologiczna jest usytuowana tak, że bez problemu widaćco sie w niej dzieje.
Pierwsza weszła nauczycielka Biologi. Za nią dzieci - rozpakowanie się, sprawdzenie obecności (tak Mi sie wydawało). Po czym n-ka oznajmiła (Syn Mi to opowiedział): "Dziś pytamy z fotosyntezy ". oczywiście pisała wzór fotosyntezy na tablicy, oczywiście nie pierwszy raz syn jest w trzeciej klasie gimnazjum, a ta kobieta od pierwszej jedzie z nimi co lekcje fotosynteze.
Po czym usiadła i z tego pytania było jedno wielkie dno. Nie zapytała nikogo, wyszła wróciła z kubkiem (kawa albo cos tam) wyciągneła kanapki cukierki i zaczeła się konsumpcja...
dzieciaki najwidocznej były znudzone - siedziały i gadały ze Sobą nawzajem...
Syn i jego koledzy opowiedzieli Mi dziś, że zachowanie Pani W. jest takie co lekcje.
Potrafiła też wyciągnąć z ust swoja proteze i w swoim konciku na końcu klasy ją czyścić gdy "krówka" jej się przykleiła.
Teraz pytania:
1. Czy można coś z tym zrobić?
2. Gdzie się zgłosić i jak postąpić?
Biorą pod uwagę to że niedługo testy a moje dziecko umie tylko fotosynteze ( w ćwiczeniach jest pusto! NIE TYLKO JEGO) prubowałem dość do tego od tyłu że to moze On nie czuje sie dobrze na biologi etc. ale niestety cała klasa ma co lekcje w zeszycie zapisana fotosynteze i tylko sporadycznie jest jakies nowe okreslenie, nie ma zadnych rysunków tylko bita teoria.
Chce dodać jeszcze, że sprawdzian wygląda tak.
Kobieta daje pytania do domu. Dzieci mają same znajeść odpowiedzi, wykłóć na blache po czym w klasie jest wyciagamy karteczki i zaczyna sie sprawdzian.
Są asy które sie nie nauczą i mają jeden ale to nie licznie w dzienniku na przedmiocie Biologia przeważają Piątki i Czwórki.
Chce dodać jeszcze, że sprawdzian wygląda tak.
Kobieta daje pytania do domu. Dzieci mają same znajeść odpowiedzi, wykłóć na blache po czym w klasie jest wyciagamy karteczki i zaczyna sie sprawdzian.
Są asy które sie nie nauczą i mają jeden ale to nie licznie w dzienniku na przedmiocie Biologia przeważają Piątki i Czwórki.
no fajnie nareszcie sposób na dobre oceny i dużo ocen,że tez wcześniej na to nie wpadłam
a i czyszczenie sztucznej szczeki tez jest godne naśladowania,a może mąż tej pani to jakis radny, policjant lub jeszcze jakiś "nietykalny" ???
a Ty rodzic robisz ale błędy ...wykłóć to można komuś oko ..ale to przez "u" piszemy , nieliczne , znaleźć
dashkallavar, załóżmy, że to wszystko jest prawdą, że nie jest to żadna fantazja, podpucha, wymysły znudzonych nastolatków.
Pytasz:
Cytat:
1. Czy można coś z tym zrobić?
2. Gdzie się zgłosić i jak postąpić?
Pozwól, że odpowiem serią pytań:
1. Czemu tak późno się tym zainteresowałeś?
2. Co na ten temat mówią inni rodzice?
3. Czy rozmawialiście o tym z nauczycielką?
4. Czy rozmawialiście o tym z wychowawcą?
5. Czy zgłaszaliście problem do dyrektora?
6. Czy Twój syn opracowuje sobie te gotowe pytania na sprawdzian, czy może jest
w tej grupie uczniów ze słabszymi ocenami?
7. Ile zeszytów jego kolegów i koleżanek oglądałeś i czy wszystkie tematy w tych
zeszytach dotyczą fotosyntezy?
8. Czy nauczycielka przedstawiła na początku roku szkolnego uczniom i rodzicom swoje
wymagania?
Myślę, że odpowiedzi na te pytania podsuną Ci pomysł, co z tym fantem zrobić, bo mimo całej nierealności opisanej sytuacji staram się wierzyć, że jesteś zatroskanym rodzicem, do którego dotarło, że syna wkrótce czeka egzamin gimnazjalny.
I jeszcze jedno. Nie jesteś nauczycielem, więc proszę, usuń ze swojego profilu przedmiot nauczania.
_________________
Basso profondo
Wiek: 40 Dołączył: 04 Sie 2007 Posty: 4293
Post nr 5, Wysłany: 2009-12-04, 21:29
dashkallavar napisał/a:
oczywiście nie pierwszy raz syn jest w trzeciej klasie gimnazjum
Nie podawaj się za swojego ojca, repetencie. Robisz straszliwe błędy, w sposób totalnie idiotyczny nadużywasz wielkich liter - i ogólnie rzecz ujmując bełkoczesz miejscami tak, że trudno cię zrozumieć.
_________________ Nemo suo iure uti debet, ut alteri laedat.
katty
Przedmiot nauczania: Język angielski
Wiek: 27 Dołączyła: 14 Maj 2008 Posty: 415 Skąd: mazowieckie
Post nr 6, Wysłany: 2009-12-06, 11:52
Niektórzy chyba przeceniają możliwości internetu. Pani na polskim nigdy nie mówiła, że nasze wypowiedzi świadczą o nas? Po takim poście choćbyś wytatuował sobie na czole "jestem rodzicem", wątpię by ktokolwiek uwierzył.
ala.forum
Przedmiot nauczania: Język angielski
Dołączyła: 31 Lip 2009 Posty: 194
drogi rodzicu - choć wątpię że nim jesteś, bo Twoja wypowiedź wskazuje raczej na średnio oczytanego gimnazjalistę - sytuacja, która przedstawiłeś faktycznie jest nieciekawa, proponuję, żebyście porozmawiali na temat tej nauczycielki z wychowawcą lub też z dyrektorem szkoły.
jak chodziłam do liceum, mialam historie z panią, ktora byla typową wieśniara nie potrafiącą sie wypowiadać, tak badzo uczniów raził jej język że postanowiliści napisac do dyrektora prośbę o zmianę nauczyciela, niestety nie udało się go przekonać...a szkoda bo ta pani nadal tam uczy i nadal nie nauczyla sie wypowiadac w jezyku polskim...
mozesz miec tylko nadzieję ze wasz dyrektor pójdzie wam na rękę...
Rodzic może robić błędy, może ma tylko podstawowe wykształcenie (raczej nie tylko), gdzie nie nauczono go prawidłowej pisowni, może ma dysko..., a może już zapomina jak się pisze
Nauczyciel nie ma oceniać pisowni rodzica, lecz swojego ucznia.
No cóż, widzę w Internecie bardzo rażące formy pisemnych wypowiedzi nauczycieli.
Byłam wychowawczynią w D.Dz. byłam rodzicem, jestem babcią i niezmiennie interesują mnie nauczyciele/wychowawcy. Między innymi dlatego bywam na tym forum.
Szukam odpowiedzi na pytanie, na ile zmieniają się i zmienią nauczyciele do szkolnego wieku mojego wnusia i na ile zmienią się metody nauczania.
Jak na dziś, to widzę, że niezmiennie panuje w tym gronie brak krytycyzmu, co sprawia, że nauczyciele słabo nam się doskonalą, stąd poddawana jest w wątpliwość wiarygodność rodzica. A tymczasem, nauczyciele są jacy są i dziwi nas, że nie mają szacunku uczni.
Mnie się marzą nauczyciele którzy będą dla moich wnuków autorytetem tam gdzie rodzice być nie mogą.
Nie zapominajmy, że "rodzic" nie jest "zawodem" wyuczonym, natomiast nauczyciel jest i albo uczy na lekcjach, albo się obżera. Czyżby nikt z was nie pamiętał nauczycieli posiłkujących się na lekcjach i tego niezrozumienia - dlaczego on może, a my (uczniowie) nie możemy? No cóż, może tylko protezy bardziej dyskretnie czyścili
Niemal każdy nauczyciel jadł w czasie lekcji (gdy ja uczniem byłam), lecz tylko jedna pani mówiła: Teraz wyciągamy kanapki. - Jej lekcje wszyscy kochali i wszyscy zawsze byli na nie przygotowani.
_________________ Jeżeli chcesz wychowywać musisz kochać
Nauczyciel nie ma oceniać pisowni rodzica, lecz swojego ucznia.
Akurat w tym wątku oceniano ucznia, a nie rodzica.
rencistka napisał/a:
No cóż, widzę w Internecie bardzo rażące formy pisemnych wypowiedzi nauczycieli.
Nas też to boli. Staramy się reagować.
rencistka napisał/a:
Szukam odpowiedzi na pytanie, na ile zmieniają się i zmienią nauczyciele do szkolnego wieku mojego wnusia i na ile zmienią się metody nauczania.
Myślę, że mógłby to być pretekst do zainicjowania nowego, interesującego wątku. Dlaczego więc tego nie zrobisz, tylko podpinasz się pod jakiś dawno zakończony temat i zaczynasz od krytykanctwa?
Jak na dziś, to widzę, że niezmiennie panuje w tym gronie brak krytycyzmu, co sprawia, że nauczyciele słabo nam się doskonalą, stąd poddawana jest w wątpliwość wiarygodność rodzica. A tymczasem, nauczyciele są jacy są i dziwi nas, że nie mają szacunku uczni.
Brak krytycyzmu i słabe doskonalenie zawodowe skutkuje poddawaniem w wątpliwość wiarygodności kogoś logującego się na forum internetowym?
Nie oglądałaś TV spotów typu " Cześć, mam na imię Wojtek, mam 13 lat" wypowiadane przez tłustego pedofila????
Kto wie, może i Ty Rencistko nie jesteś tym, za kogo się podajesz
Zdajesz się być inteligentną osobą, więc skorzystaj z daru i pomyśl, czy naprawdę uważasz, że ten rodzic jest wiarygodny, gdy pisze:
1. Na jednej lekcji dzieci rysują zwierzątka, a na innej definiują fotosyntezę.
2. Nauczycielka na widok bobra z ogonem mówi, że to bóbr z kut...sem.
3. Że co lekcja siada i wpiernicza śniadanie, po czym wyciąga protezę i ją czyści.
4. Szkolny pedagog zwracając się do ucznia kwitując problem "nie przejmuj się ta panią"
Zdarza się, że ludzie pojawiają się na takim czy innym forum internetowym dla ... rozrywki.
A niektórych uczniów rajcuje fakt, że mogą sobie "jaja robić" z nauczycieli podrzucając "szokujące" historie i rechocząc z poważnych analiz pedagogów
Rozumiem Twoją ufność w stosunku do ludzi, sam również mam mnóstwo wiary w innych, ale w oczywistych sytuacjach ... przynajmniej nie widzę powodu krytykowania w taki generalizujący sposób tych sceptycznych.
Jedliński
Przedmiot nauczania: Inne
Wiek: 33 Dołączył: 20 Wrz 2008 Posty: 526 Skąd: Polska
Post nr 11, Wysłany: 2010-06-04, 10:35
5. I jeszcze w dodatku to jest doświadczona nauczycielka 50 letnia.
Wątek z cyklu: nie do wiary
W ramach rekontry (po co piszesz takie tandetne framazony?):
Do autora tego wątku: zgłoś się do psychologa, bo jeśli to się nasili, to np. będziesz dzwonił z hasłem, że podłożono bombę i wtedy zniszczysz sobie życie.
nie wiem co powiedziec, dzis powracam na to forum tylko dlatego aby uswiadomic ludzia ktorzy pisali ze nie jestem ojcem, tym iz zainterweniowalismy wraz z pania wychowawczynia. nauczycielke zwolniono, a sym bezproblemowo zdal testy.
Basso profondo
Wiek: 40 Dołączył: 04 Sie 2007 Posty: 4293
Post nr 13, Wysłany: 2010-08-22, 17:41
dashkallavar napisał/a:
nie wiem co powiedziec
Jeżeli przez takich nieuków zwalniają nauczycieli, to świat się kończy.
_________________ Nemo suo iure uti debet, ut alteri laedat.
A ja tak z ciekawości, zadam parę pytań.
1. Dlaczego odkopujesz starego kotleta?
2. Dlaczego jeszcze go odgrzewasz?
3. Jak osoba w Twoim wieku (przyjmując założenie, że to wiek odpowiadający prawdzie), może pisać tak koszmarnie po polsku?
4. Czy piszą "sym" masz na myśli Igo Syma? Jeśli tak, to muszę Cię zmartwić, ale on nie żyje.
5. Dlaczego zgadzam się z miwuesem?
Jeżeli już mówimy o zwalnianiu nauczycieli, to z całą pewnością powinno się zwolnić osobę, która uczyła Cię polskiego.
_________________ "A teraz weźmy taką statystykę [..] zakładając, że państwa razem ze mną jest sto [..] a ja nie mam jednej nogi, to statystycznie [..] każdy z państwa ma po 1,99 nogi [...] jak cena w Biedronce."
Tak, nauczyciela da się na wniosek uczniów i rodziców i z poparciem samorządu szkolnego wywalić.
Dwa lata temu w mojej szkole miała miejsce właśnie taka sytuacja, gdzie na wniosek mojej i 3 innych klas oraz rodziców i samorządu szkolnego (czyli w 90% mojej klasy i mojej wychowawczyni - opiekunki samorządu), nauczycielka została "zastąpiona".
Pani W. (dziwna zbieżność) była niestety bardziej "hardcorowa" niż opisywana wyżej. Poza jawnym wyżywaniem się na uczniach, wyzywaniem ich od ****** i stawianiem ocen według własnego widzimisia zdarzyło jej się parę razy spoliczkować ucznia. Raz uczeń oddał i wyleciał ze szkoły, ale należało jej się. Z kobietą nie dało się po prostu żyć, kobiecina uczyła angielskiego, z którego nie schodzę poniżej 4, a u niej miałem ledwo 2, bo miała taki kaprys.
A teraz tak trochę czarnego humoru:
Zawsze takiego nauczyciela można przywiązać do torów żeby sobie pomyślał co robi źle.
Sytuacja autentyczna sprzed kilku lat z mojej szkoły kiedy tam jeszcze nie chodziłem (wręcz szkolna legenda). Nauczyciel ten dalej uczy w naszej szkole, ale trochę podobno się zmienił
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum