anmar
Dołączyła: 20 Sie 2007 Posty: 167 Skąd: kujawsko- pomorskie
Post nr 1, Wysłany: 2010-06-11, 12:08 Ocena nie za wiedzę, ale za frekwencję
Czy nauczyciel ma prawo oceniać ucznia za frekwencję na lekcjach?
Uczeń mimo nieobecności posiada spory zasób wiedzy (zgodnie z kryteriami ustalonymi przez nauczyciela na ocenę dobrą). Często opuszczał lekcje i za sprawdziany, których nie pisał nauczyciel wstawił jedynki. Uczeń chciał pisać, ale nie uzyskał zgody na pisanie po terminie.
Co z tym zrobić?
_________________ Leges ab omnibus intellegi debant
Skąd wiadomo, że uczeń ma tak dobrą wiedzę, skoro nie wolno mu było pisać sprawdzianów, które odbywały się podczas jego nieobecności?
Jak ta frekwencja w rzeczywistości wyglądała? Co to znaczy często opuszczał lekcje? Na ilu był? (lepiej w % niż "na oko")
Czy nauczyciel tylko temu uczniowi (zakładam, że innym się też zdarzało na sprawdzianie nie być) nie pozwala napisać tych sprawdzianów?
Powiedzmy (w skrócie), że ocena roczna ucznia jest ... ocena złożoną, to nie tylko poziom wiedzy, czy umiejętności praktycznych, ale też aktywność, czy jakość pracy podczas zajęć - nauczyciel może to brać pod uwagę, jaką wagę temu elementowi przykłada? To już jego decyzja.
Co z tym zrobić? Porozmawiać z nauczycielem.
Ma obowiązek uzasadnić ocenę i zapewne chętnie to zrobi.
anmar
Dołączyła: 20 Sie 2007 Posty: 167 Skąd: kujawsko- pomorskie
Post nr 3, Wysłany: 2010-06-11, 15:39
Skąd wiem? Udzielałam mu korepetycji. Problem jest nie w wiedzy ucznia, lecz w stosunku nauczyciela do niego. Poniżanie, wyśmiewanie się z jego defektu, ośmieszanie przy klasie. Dlatego właśnie nie chciał chodzić do szkoły, a rozmowy rodziców z pedagogiem szkolnym i dyrektorem spowodowały jeszcze gorsze traktowanie go.
_________________ Leges ab omnibus intellegi debant
Nauczyciel wyśmiewał się z "defektu" ucznia. Czyli postąpił karygodnie. Po rozmowie z pedagogiem i dyrektorem postępuję jeszcze bardziej karygodnie? Aż ciężko uwierzyć.
Jakie było uzasadnienie przewidywanej oceny niedostatecznej?
Nie było mowy o nie klasyfikowaniu z powodu nieobecności?
anmar
Dołączyła: 20 Sie 2007 Posty: 167 Skąd: kujawsko- pomorskie
Post nr 5, Wysłany: 2010-06-12, 19:47
Nieobecność nie przekroczyła 50%, więc nie było mowy o braku klasyfikacji.
Uzasadnienie było jedno- nie pisał w przewidzianym terminie sprawdzianów
_________________ Leges ab omnibus intellegi debant
Przedmiot nauczania: edukacja wcz.
Dołączyła: 16 Maj 2010 Posty: 390
Post nr 6, Wysłany: 2010-06-12, 20:04
Aż trudno uwierzyć, że są gdzieś tacy nauczyciele.. W takim wypadku - szczegółowa analiza Statutu i ponowna interwencja. Nauczyciel prawdopodobnie obniżył ocenę za lekceważący stosunek ucznia do przedmiotu, tylko szkoda, że nie zdał sobie sprawy, jak sam się do tego stosunku ucznia przyczynił.. Smutne.
anmar
Dołączyła: 20 Sie 2007 Posty: 167 Skąd: kujawsko- pomorskie
Post nr 7, Wysłany: 2010-06-12, 21:31
Tak, to jest smutne, że jeszcze spotyka się takich nauczycieli. Smutniejsze, że to młody nauczyciel. Ciekawe ilu uczniów jeszcze do siebie zrazi. Najsmutniejsze jest chyba to, że dyrekcja zatrudnia swoich pociotków i oni są pewni, że im wszystko wolno.
_________________ Leges ab omnibus intellegi debant
Statut, czy tam inne WSO zapewne ma zapis o możliwości poprawy sprawdzianów w określonym terminie.
Belfer (pomijając chamstwo wyśmiewania się z jakichś ułomności ucznia) nie popisał się profesjonalizmem pozwalając, by jakieś odczucia, opinie o uczniu, czy osobisty stosunek do niego wpłynęły na sposób oceny ucznia w danym przedmiocie.
anmar napisał/a:
Tak, to jest smutne, że jeszcze spotyka się takich nauczycieli. Smutniejsze, że to młody nauczyciel. Ciekawe ilu uczniów jeszcze do siebie zrazi. Najsmutniejsze jest chyba to, że dyrekcja zatrudnia swoich pociotków i oni są pewni, że im wszystko wolno.
Takich ludzi się spotykało, spotyka i spotykać będzie...w każdym zawodzie. I moim zdaniem wiek tu nie ma znaczenia. Bycie dupkiem nie jest domeną młodych;)
Może to i smutne, ale cóż taki jest ten świat. Nie wszyscy są tak dobrymi i sprawiedliwymi ludźmi jak my.
Zatrudnianie pociotków...cóż, znów nepotyzm nie jest domeną branży oświatowej
Belfer (pomijając chamstwo wyśmiewania się z jakichś ułomności ucznia) nie popisał się profesjonalizmem pozwalając, by jakieś odczucia, opinie o uczniu, czy osobisty stosunek do niego wpłynęły na sposób oceny ucznia w danym przedmiocie.
anmar napisał/a:
Bycie dupkiem nie jest domeną młodych;)
Byłbym bardzo ostrożny w formułowaniu tak radykalnych opinii o drugim człowieku tylko na podstawie jednostronnego wpisu na forum. Nie znamy racji tego nauczyciela, ani uzasadnienia oceny. W tle wyczuwam konflikt dorosłych.
_________________ Internetowa Gablotka Szkolna - http://www.szkola.firmowa.eu - aktualne ogłoszenia o konkursach, projektach, grantach, konferencjach, warsztatach i innych ofertach dla szkół.
Byłbym bardzo ostrożny w formułowaniu tak radykalnych opinii o drugim człowieku tylko na podstawie jednostronnego wpisu na forum. Nie znamy racji tego nauczyciela, ani uzasadnienia oceny. W tle wyczuwam konflikt dorosłych.
Bardzo możliwe.
Ale zwróć uwagę, że nie oceniam konkretnego człowieka (bo go nie znam, a być może obraz jest wypaczony), ja oceniam konkretnie opisane zachowanie.
Cytat:
Poniżanie, wyśmiewanie się z jego defektu, ośmieszanie przy klasie. Dlatego właśnie nie chciał chodzić do szkoły, a rozmowy rodziców z pedagogiem szkolnym i dyrektorem spowodowały jeszcze gorsze traktowanie go.
Mam na taki opis odpowiedzieć : "wiesz, nie wygląda to dobrze, ale może kłamiesz, czy wypaczasz fakty"?
Ależ są tacy nauczyciele, którzy oceniają za frekfencję i to z naprawdę dużym stażem zawodowym. Mój syn też z różnych powodów opuszczał zajęcia, ale na koniec wychodziła mu 4. Do tego test z całego roku szk. też napisał na 4. Na świadectwie miał jednak 3, bo " opuszczał zajęcia i ma braki". pytałam się więc skąd te oceny? i nawet dyrektor tu nic nie pomógł. Teraz dzieciak jest w 5 klasie. Jutro ma sprawdzian semestralny. Czemu się dziś nie uczy? BO I TAK DOSTANIE 3 ! I jeszcze jedno: na 9 punktów miał 7 i jego kolega też. Kolega dostał 4 a on 3. Wytłumaczenie nauczycielki: "jednym podniosłam oceny, innym obniżyłam". Rany, to dziecko jest dopiero w 5 klasie i co ja mam mu powiedzieć: ucz się?
tak było i chyba jeszcze długo będzie, na studiach też oceny wpisywane są do indeksów w zależności od humoru wykładowcy...myślę, że przede wszystkim trzeba dziecku wpajać, że uczy się dla siebie, że ta nauka zaprocentuje mu w przyszłości, choć wiem, że dziecko w piątej klasie raczej z oporem przyjmie takie argumenty
Ocena jest informacją. W takich przypadkach jest informacją jak degeneruje pełna autonomia nauczyciela w ocenianiu ucznia. Tylko potwierdza, że trzeba mieć cyniczne podejście do szkoły.
Z drugiej strony takie zachowania będą argumentem do podtrzymywania kulawego systemu oceniania zewnętrznego, bo na szczęście o dalszych losach bardziej decyduje Sprawdzian Szóstoklasisty niż widzimisię pojedynczego nauczyciela.
_________________ We gonna ride the sea,
we pray to the wind and the glory
That's why we are raging wild and free
Teraz stanę pierwszy raz w obronie nauczycieli. Jeżeli uczeń do szkoły nie chodzi (powód nie jest tu ważny), to według mnie oczywiste jest, że wie mniej niż uczeń który na danej lekcji był.
Wyobraź sobie, że uczeń przeczytał lekturę, a na lekcji na której owa była omawiana nie był, więc utwór mimo że zna, dokładnej analizy owego utworu znać nie będzie.
Według mnie na ocenę końcową nie powinny składać się jedynie oceny cząstkowe, ale również frekwencja i zaangażowanie ucznia. Przykładowo mi wypadało w pierwszym półroczu 2/3 z matematyki, ale naprawdę się starałem, uczyłem, a to, że na sprawdzianach wypadało czasem źle, z różnych powodów, zdarza się. Sprawdziany to jednak nie wszystko, jeżeli uczeń poświęca swój wolny czas, na chodzenie na kółka i próbuje to ocena powinna być podwyższona. Mi mimo wychodzących 2/3 nauczycielka postawiła 3+.
Powiedz mi jakim prawem, uczeń który na lekcje nie uczęszcza, może mieć taką samą ocenę jak uczeń który jest na każdej lekcji i stara się w niej uczestniczyć. Oczywiście nie mówię tu o chorobach czy wypadkach losowych.
Teraz tak nie na temat.
Jedna z nauczycielek w mojej szkole, za nieobecność na danej lekcji wstawia sobie kropkę. Nie jest to ocena jako taka, ale wskazuje jej to uczniów, których należy "pytać" w pierwszej kolejności. Nauczycielka ta staż ma długi, naprawdę długi i myślę ,że swój cel w tym ma.
Fragment WSO:
Cytat:
2. Formami sprawdzania wiadomości i umiejętności są:
test wiadomości z przedmiotów kontynuowanych ze szkoły gimnazjalnej (przeprowadzany w klasach pierwszych);
ustna odpowiedź ;
prace pisemne (wykonane w domu lub w szkole);
prace w grupach;
prace samodzielne; prace pozalekcyjne;
zadania praktyczne;
aktywne uczestnictwo w zajęciach.
Na 100% taki zapis w WSO każdej szkoły jest, interpretować można dowolnie.
Co do punktów 7/9 i różnych ocen, jeżeli praca jest opisowa, to nauczyciel widzi w jakim stopniu uczeń opanował materiał i jak się wypowiada na dany temat. Według mnie system oceniania, kuleje i nie oddaje w żadnym stopniu tego co potrafi uczeń.
Wg mnie najlepszym rozwiązaniem byłoby, tak jak w niektórych szkołach, zamiast ocen 1-6, wprowadzenie rozliczenia % z każdej pracy i byłoby to najbardziej zbliżone do prawdy.
Jedna z nauczycielek w mojej szkole, za nieobecność na danej lekcji wstawia sobie kropkę. Nie jest to ocena jako taka, ale wskazuje jej to uczniów, których należy "pytać" w pierwszej kolejności.
Sposób świetny! Żałuję, że sama wcześniej na taki nie wpadłam.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum