Post nr 1, Wysłany: 2010-12-11, 20:12 Proszę o pomoc - opinia PPP a dostosowanie wymagań
Witam
Zajrzałm na to forum, bo nie wiem gdzie szukać już pomocy. Moja córka jest w klasie czwartej. Ma opinię o dostosowaniu wymagań do jej możliwości.
W skrótcie wygląda to tak:
- rozwój intelektualny poniżej norm wiekowych
- wolne tempo pisania, czytania, myślenia
- nie zna całej tabliczki mnożenia
- liczy na palcach
- wymaga ciągłego "stania nad głową" żeby coś zrobić
- bardzo łatwo się rozprasza.
Zgodnie z zaleceniami poradnii:
- wymagania edukacyjne stawiać adekwatnie do bieżących potrzeb i możliwości dziecka;
- ograniczyć ilość materiału do opanowania
- umożliwienie odniesienia sukcesu w nauce
- dzielenie treści, których musi się nauczyć na części i sprawdzanie ich etapami
- uwzględnianie wolnego tempa pracy
- pozostawienie dłuższego czasu na udzielenie odpowiedzi zarówno ustnych jak i pisemnych
- formułowanie krótkich kasnych oleceń
- zachęcanie do pracy i wysiłku intelektualnego
- indywidualne podejście i ocenianie
- nagradzanie za drobne osiągnięcia
Moja córka otrzymuje jedynki i dwójki. szczególnie jeśli chodzi o matematykę. Ostatnio musiała dodawać cztery liczby 11-cyfrowe, nauczyc się systemu rzymskiego, jak ona do 20 nie potrafi napisac cyframi rzymskimi. Porównując jej zeszyt z zeszytem koleżanki zobaczyłam, że z tego systemu rzymskiego nawet nie przepisała wszystkiego z tablicy, nie mówiąc p rpzwiązywaniu zadań. dziewczynka powiedziała mi że mieli trzy tablice zapisane. Moja córka nie dosc ze nie zdążyła przepisać to jeszcze musliła to wszystko, ogólnie groch z kapustą.
Rozmawiałam z dyrekcją i usłyszałam, że powinnam się zastanowić i jeżeli poradnia chce dać orzeczenie to nie powinnam się sprzeciwiać bo krzywdzę własne dziecko i wogóle jaka to ze mnie okropna matka.
Byłam w poradni i nie ma mowy o orzeczeniu bo dziecko się nie kwalifukuje do niego. Panie w poradnii twierdza że z takimi zaleceniami córka nie powinna miec problemów w szkole.
Pani dyrektor twierdzi że nie można jej indywidualnie oceniać bo nie ma oprzeczenia.
Prosze o pomoc bo nie wiem już co mam robić. Wiem że moje dziecko często na lekcji płacze i mówi ze jest głupie i tempe, bo pani karze jej szybciej pisać, albo ze nie moze opozniać klasy i nikt nie bedzie na nią czekał.
Ostatnio zmieniony przez malgala 2010-12-16, 13:09, w całości zmieniany 1 raz
matmanamaksa
Przedmiot nauczania: Matematyka
Dołączył: 13 Wrz 2009 Posty: 387 Skąd: ze szkoły
Z tego krótkiego opisu wynika, że w badaniu psychologicznym nie stwierdzono niepełnosprawności intelektualnej, a jedynie opóźnienie rozwoju obszarów percepcyjnych i poznawczych. Faktycznie, szkoła nie ma podstaw do oceniania Twojego dziecka według odrębnych kryteriów, ale ma obowiązek wdrożyć program wspierania rozwoju dziecka w oparciu o szeroko przeprowadzoną diagnozę PPP i własną. Zwróć się do dyrektora szkoły o opracowanie takiego programu i realizowanie go w ramach godzin wynikających z art. 42 Karty Nauczyciela.
Albo pomyśl o edukacji domowej.
sprinter24
Przedmiot nauczania: Język polski
Wiek: 35 Dołączyła: 14 Gru 2010 Posty: 1 Skąd: podkarpackie
Post nr 3, Wysłany: 2010-12-14, 19:14
Myślę, że opinia nakazuje nauczycielom wszystkich przedmiotów, nie tylko matematyki dostosować wymagania do indywidualnych potrzeb dziecka. PP-P nie musi wystawiać żadnego orzeczenia, a jedynie opinię, która uwzględnia zalecenia poradni. Każdy nauczyciel powinien do tej opinii się dostosować. W praktyce wygląda to tak, że dla ucznia z opinią z PP-P tworzy się odrębne testy, przestrzega się zaleceń w sprawach, które dla nas wydają się błahe np. miejsce siedzenie ucznia w sali lekcyjnej (tak, aby się nie rozpraszał, poczuł się dowartościowany). Wydaje mi się, że uczeń ma jasno sformułowane zasady, które tylko należy przestrzegać podczas zajęć, a szczególnie w sytuacji oceniania i motywowania do dalszej pracy. Przydałyby się zajęcia pozalekcyjne (wyrównujące) i sporo czasu na wyrównywanie braków. Trzeba dodać, że uczeń z opinią nie jest zwolniony z realizowania podstawy programowej, jednak sposób, w jaki ją zrealizuje musi być dla niego specjalnie wyszukany. Proponuję skierować się z problemem do nauczyciela przedmiotu, aby określić skalę problemu i podjąć wzajemne starania o wyeliminowanie niepowodzeń szkolnych u Pani dziecka. Współpraca procentuje. Życzę powodzenia.
Sytuacja wygląda tak: córka chodzi na zajęcia wyrównawcze z matematyki i języka polskiego, ale i tam nie daje rady. Panie realizują wybrane tematy z lekcji więc dla niej nie jest to wyrównywanie braków. Córka ma także reedukację i z tych zajęć jest bardzo zadowolona są to zajęcia 1 na 1.
Byłam na rozmowie w poradni. Wzięłam ze sobą zeszyty córki z matematyki i ksero sprawdzianów. Pani, z którą rozmawiałam jednoznacznie stwierdziła, iż nauczyciele nie realizują zaleceń poradii. Córka pisze te same sprawdziany co inni uczniowie. Ostatnio jedno zadanie zostało przez panią nie ocenione, ponieważ nie mogła ona rozczytać, co córka napisała (było tak malo miejsca, że córka pisał praktycznie jedno na drugim).
Rozmawiałam z dyrekcją i praktycznie znowu zostałam wyrzucona. Pani dyrektor stwierdziła, że nauczyciele dostosowują i jeżeli tego nie zauważyłam to w takim razie, nie wiem co się dzieje z moim dzieckiem. Zgodnie z obowiązującym prawem moja córka nie może być inaczej oceniana. Zapytała więc o zalecenie poradni - indywidualne ocenianie i podejście? Pani dyrekto stwierdziła, że poradnia źle napisała bo ona nie jest dzieckiem niepełnosprawnym dla szkoły, więc bedzie oceniana tak jak inne dzieci i koniec.
Dwa sprzeczne stanowiska, a w środku moja córka, która wczoraj przyszła do domu i powidziała, że kolega nazwał ja głupią bo czegoś tam nie wiedziała.
Wydaje mi się, że jedyną możliwościa jest kuratorium. Obawiam się, że to może nic nie dać, a moja córka to odczuje w szkole.
Przedmiot nauczania: edukacja wcz.
Dołączyła: 16 Maj 2010 Posty: 390
Post nr 5, Wysłany: 2010-12-16, 09:25
karolina1973 napisał/a:
- nie zna całej tabliczki mnożenia
- liczy na palcach
Moim zdaniem skrzywdził ją ten, kto pozwolił dziewczynce znaleźć się w czwartej klasie. Ciężko jej będzie odnosić tam sukcesy, a dzieci bywają bardzo złośliwe, choćby nauczyciele na głowie stawali.
karolina1973 napisał/a:
Pani dyrekto stwierdziła, że poradnia źle napisała bo ona nie jest dzieckiem niepełnosprawnym dla szkoły, więc bedzie oceniana tak jak inne dzieci i koniec.
Sprawdzianu nie można ocenić inaczej, ale można go wykonać przejrzyście, dużą czcionką, aby dziewczynka nie musiała napotykać dodatkowej trudności przy rozmieszczaniu zapisu. Można też umożliwić odpowiedź ustną, skoro zadanie było zapisane nieczytelnie. Przynajmniej ja tak dostosowuję wymagania wobec uczniów z opinią PPP. Z Twojego opisu wynika, że nauczyciele bagatelizują te zalecenia, a Ty jesteś bezradna w rozmowie z p. dyrektor.
Tak myślę, że gdybym była na Twoim miejscu poprosiłabym o umożliwienie spędzenia z córką kilku lekcji lub chociażby zajęć wyrównawczych. Mogłabyś zobaczyć, jak to dostosowywanie funkcjonuje w praktyce i wtedy jeszcze raz przedyskutować sprawę z nauczycielami i dyrekcją.
Jedliński
Przedmiot nauczania: Inne
Wiek: 33 Dołączył: 20 Wrz 2008 Posty: 531 Skąd: Polska
Post nr 6, Wysłany: 2010-12-16, 10:37
Dygresja: Zmieńcie tytuł wątku, bo "Proszę o pomoc" o niczym nie informuję, a ktoś może szukać podobnych informacji związanych z tym tematem.
Zmieniłam.
Sama mam wielu uczniów z opiniami PPP. Nawet i bez tych opinii też potrafię się w miarę szybko zorientować w możliwościach dziecka i jego ewentualnych deficytach.
Nie zawsze jest to możliwe, aby dziecko na lekcji było w stanie pracować w takim samym tempie jak reszta klasy. Gdy wiem, że będzie dużo pisania daję wtedy takiemu dziecku wydrukowane przykłady. Nie musi ich już przepisywać do zeszytu z tablicy tylko rozwiązuje i kartkę do zeszytu wkleja. Przy rozwiązywaniu zadań często pomagam rysunkiem.
Sprawdziany badają dokładnie te same umiejętności, co u pozostałych uczniów, ale niektóre zadania rozbijam na części dając pomocnicze pytania, stosuję większą czcionkę i więcej miejsca na rozwiązanie. Miejsce na zapisanie rozwiązania wykropkowuję lub nawet wstawiam kratki.
Nie daję do rozwiązania zadań dodatkowych, wykraczających poza podstawę programową.
Karolino, sama miałam dziecko z prawie trzyletnim opóźnieniem w rozwoju w stosunku do rówieśników i głęboką dysgrafią i dysortografią (mój przybrany syn, który trafił do naszej rodziny w klasie III).
Większość problemów zniknęła pod koniec klasy IV, ale były to dla mnie i dla niego dwa lata bardzo ciężkiej pracy. Przede wszystkim dla mnie, bo starałam się, aby dla syna przypominało to bardziej zabawę. Teraz jest na trzecim roku studiów.
Kilka wskazówek praktycznych, co możecie na początek zrobić same w domu:
Sprawność rachunkową koniecznie trzeba poprawić poprzez systematyczne ćwiczenie. I nie muszą to być żadne pisane przykłady, nad którymi dziecko siedzi i je rozwiązuje. Podczas zwykłych codziennych czynności domowych "bawiliśmy się " w odgadywanie wyników działań opisujących konkretne sytuacje. Na przykład obierałam ziemniaki a syn miał liczyć ile już ich obrałam. I tu następowało pytanie ile ich obiorę jeśli mi poda jeszcze 8 albo ile musi mi podać, aby wszystkich było 25. Czyli cały czas praca na konkretach i stopniowe przejście do abstrakcyjnego rozumienia liczby.
Dopiero po sprawnym opanowaniu przez syna dodawania i odejmowania przeszłam do nauki tabliczki mnożenia.
Rodzice często mówią, że nie mają na to czasu, a to można robić praktycznie w każdym momencie przy okazji wykonywania innych swoich czynności.
Jak wyćwiczyliśmy tabliczkę?
Najpierw syn liczył kolejno dwójkami do 20 wskazując jednocześnie dla każdej dwójki kolejny palec. Potem bez pomocy palców do 20 i od 20 w dół. Następny krok, to zrozumienie, co to znaczy na przykład 2x4. Układał w 2 rzędach coś, co akurat miałam pod ręką, po cztery elementy w każdym rzędzie i liczył ile ich jest. Po kilku takich ułożeniach pytałam ile by miał, gdyby ułożył 2 rzędy na przykład po 8 elementów. Wymagało to od niego dłuższego namysłu, ale bez pomocy konkretów odpowiadał już bezbłędnie.
Kolejnym krokiem było takie opanowanie, aby podawał wynik z pamięci, praktycznie bez zastanowienia. Wtedy ćwiczyliśmy kolejno 2x1, 2x2, 2x3, ..., 2x10, potem od końca i następnie na wyrywki.
Jak już opanował bezbłędnie dla 2, przechodziłam tą samą metodą do 3, ale do dwójki często wyrywkowo wracałam.
Tą metodą udało się w końcu opanować całą tabliczkę.
Szkoła może i powinna pomóc, ale najbardziej mogą tu pomóc rodzice. Nawet najlepiej poprowadzone zajęcia wyrównawcze trwają tylko jedną godzinę lekcyjną, na których faktycznie trzeba też pomóc dzieciom w opanowaniu bieżącego materiału. W domu pracujemy z dzieckiem "przy okazji", wykorzystujemy różne sytuacje (spacer, wspólne przygotowywanie posiłku, sprzątanie), stosujemy wiele powtórzeń, a to wszystko w szkole nie jest możliwe do przeprowadzenia. Poza tym dziecko nie czuje żadnego stresu, nie obawia się, że inne dzieci nauczą się szybciej, zrobią coś lepiej, a taki stres bardzo hamuje i nie sprzyja kształtowaniu wiary we własne możliwości.
I jeszcze jedna moja rada. Jak najszybciej porozmawiaj z nauczycielami. Poproś o wskazówki jak z córką w domu pracować, aby jej pomóc.
Z punktu widzenia nauczycielki powiem Ci jeszcze jedno. Te dzieci, z których rodzicami udało mi się współpracę nawiązać, znacznie szybciej wyrównują braki i zaczynają odnosić sukcesy. Tam, gdzie tej współpracy brak, gdzie rodzic zasłania się pracą i brakiem czasu, czasami osiągam taki efekt, że dziecko jakoś sobie zaczyna radzić, ale najczęściej tych efektów brak, zaległości się pogłębiają, trudności nawarstwiają i jest coraz gorzej. Nawet jeżeli jedno zagadnienie na bieżąco takie dziecko jest w stanie opanować, to i tak na bardzo krótko. A jeżeli pewne braki zlikwidujemy wcześnie, przezwyciężymy trudności, to potem już większych problemów nie ma.
Córka ma zajęcia integracji sensorycznej, zajęcia z pedagogiem specjalnym, dodatkowo my z nią ćwiczymy w takie właśnie sposób jak opisałaś.
Córka ma wiotkość mięśni i z tego co mówi rehabilitant to może nigdy nie zacząc pisac szybciej. Po kilku zdaniach mówi, że ręce ją bolą. Dodatkowo ma zaburzenia integracji sensorycznej.
Chodzi też do logopedy, praktycznie po to, żeby ćwiczyć mięśnie twarzy, bo jak już pisałam wcześniej bardzo wolno mówi.
Dla niej zrezygnowałam z pracy. Całe szczęście, że mąż sporo zarabia i możemy sobie na to pozwolić, bo wydaję około 200zł tygodniowona jej terapię. Nie mogę robić więcej niż już robię, bo ona nie da fizycznie rady.
Nie mogę robić więcej niż już robię, bo ona nie da fizycznie rady.
Karolino, przy takiej ilości dodatkowych zajęć wszystko co robicie traktujcie jako zabawę. Wymyślaj do ćwiczeń jakąś zabawną otoczkę, niech dla dziecka to będzie przyjemność wspólnej zabawy z mamą. Nie nazywaj tego ćwiczeniami, nauką ani podobnie. To ma być zabawa i tylko tyle.
Dacie radę. Wykorzystuj wszystko, co tylko możliwe do usprawnienia córki. Wylizywanie talerzyków, kubeczków, robienie wydmuszek, lepienie ciasta, robienie śmiesznych min przed lustrem.
A nie masz możliwości dać dziecka do szkoły integracyjnej? Tam by miała większą szansę na dostosowanie form i metod pracy na lekcji do jej potrzeb i możliwości.
W tym sęk, że ona jest w klasie integracyjnej i tylko pani, która jest pedagogiem specjalnym ja rozumie. Nic jednak z tego nie wynika. Ta pani często do niej podchodzi coś dodatkowo tłumaczy,ale to tyle, nie może zmienić jej liczb, ani ilości pracy domowej. Córka mówi, że ta pani podchodzi do niej częściej niż pani, która ją w rzeczywistości uczy.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum