Fakt, nie pomyślałam o tym... Chociaż myślę, że opiekę nad "kultura" mógłby przejąć każdy dobry polonista, a tych jest trochę - na szczęście.
A tak wracając do religii - mój syn własnie zarobił z niej 1!!! Pewnie zaraz poprawi, ale myślę, że sprowadzanie religii do przedmiotu szkolnego odarło ją z całej tajemnicy, ze wzniosłych uczuć, które winna w nas budzić. Sprawiło, że stała się czymś mniej ważnym, co trzeba też czasem zakuć, żeby sobie stopni nie pogorszyć. Czyż nie?
goshka, jak można dostać jedynkę z religii? Odkąd pamiętam - wystarczyło mieć zeszyt, orientować się tak mniej więcej w temacie i to wszystko. Sprawdziany z religii, niezależnie od pytania, można było rozwiązać za pomocą jednej z utartych formułek - Bóg tak bardzo umiłował ludzi, że dał nam swojego Syna Pierworodnego. Zależnie od pytania, można było napisać: dlatego kościół katolicki, który nas prowadzi do zbawienia uznał iż..., lub: przez to właśnie (przedmiot pytania) należy...
Religia, odkąd jest wliczana do średniej, służy tylko podnoszeniu średniej. Chyba że coś się zmieniło.
Religia też nigdy nie kojarzyła mi się z mistycznym doznaniem. Raczej z kolejnymi 45 minutami, które należy odklepać. Zresztą nigdy nie byłem jakoś szczególnie rozbudzony duchowo.
_________________ "A teraz weźmy taką statystykę [..] zakładając, że państwa razem ze mną jest sto [..] a ja nie mam jednej nogi, to statystycznie [..] każdy z państwa ma po 1,99 nogi [...] jak cena w Biedronce."
Najwidoczniej dużo się zmieniło, skoro dzieci w trzeciej klasie zbierają z religii jedynki. Niektórzy katecheci traktują ten przedmiot jako wiodący i niestety najważniejszy.
A skoro traktowałeś religię jak przykry obowiązek, jesteś najlepszym przykładem na to, by wycofać ten przedmiot ze szkół, bo religia winna być pojmowana duchowo, a nie rozumowo - jak się uczy dzieci w szkole...
Pojawienie się religii w szkole musiało odebrać jej ten jak nazywasz mistycyzm.
Przedmiot szkolny, to przedmiot szkolny w końcu.
Nawet optymistycznie na to patrzyłem na początku myśląc sobie, że nauka o religii...tfuu, religiach tego świata przyda się dla lepszego zrozumienia, tolerancji itp.
Goshka,
Z drugiej strony jakoś nie przypominam sobie mistycyzmu salki katechetycznej.
Chodziłem, bo rodzina, bo to się papier jakiś w przyszłości do ślubu przyda...
Chodziło się do kościoła obok kościoła.
Teraz też większość chodzi na religię i co z tego ma wynikać?
Ty chciałaś, a inni nie chcieli, chodzili, bo musieli.
Problem tu dotyczy obecności religii wśród przedmiotów szkolnych, a nie kwestii chodzić, czy nie, bo to już raczej kwestia światopoglądu i osobistej decyzji.
Przepraszam ale Ty uczyłeś się o różnych religiach??? Bardzo ciekawe. Chętnie zapisałabym syna na takie zajęcia, bo jemu, podobnie zresztą jak i mnie parę lat temu wpaja się, że tylko nasza religia jest prawdziwa, właściwa i uczy się tylko takiej religii. Nigdy nie słyszałam słowa na temat innej wiary...
Przepraszam ale Ty uczyłeś się o różnych religiach??? Bardzo ciekawe. Chętnie zapisałabym syna na takie zajęcia, bo jemu, podobnie zresztą jak i mnie parę lat temu wpaja się, że tylko nasza religia jest prawdziwa, właściwa i uczy się tylko takiej religii. Nigdy nie słyszałam słowa na temat innej wiary...
Gdy sam chodziłem, to wspomniano chyba jedynie o nich.
Goshko, pisząc:
Cytat:
Nawet optymistycznie na to patrzyłem na początku myśląc sobie, że nauka o religii...tfuu, religiach tego świata przyda się dla lepszego zrozumienia, tolerancji itp.
miałem na myśli, że na początku batalii o wprowadzanie religii do szkół miałem nadzieję, że będzie to przedmiot pozwalający poznać inne religie tego świata...naiwne chyba.
Ba, dalej naiwnie mam nadzieję, że kiedyś to nastąpi
Nie wydaje mi się, by to było możliwe... chyba już szybciej na etyce.
Ewentualnie można samemu pogłębiać wiedzę na temat tajników innej wiary, bo w kościele niewiele się dowiesz, skoro ostatnio usłyszałam, że nawet homeopatia jest grzechem, a mój syn, który w zasadzie nauczył się czytać dzięki książce "Harry Potter" dowiedział się, że czytanie takiej lektury to również zły uczynek... podczas gdy ja wciąż wmawiałam mu, że książki to wspaniała sprawa... i mój autorytet został zachwiany przez jednego księdza:(
No fakt, masz rację. Ale zdecydowanie wolałabym, żeby zamiast ocen z religii była notka "zaliczone", żeby zajęcia odbywały się raz w tygodniu i nie polegały na ciągłym odpytywaniu, a raczej na rozmowie, dyskusji czy śpiewaniu pieśni
Nie wydaje mi się, by to było możliwe... chyba już szybciej na etyce.
Ewentualnie można samemu pogłębiać wiedzę na temat tajników innej wiary, bo w kościele niewiele się dowiesz, skoro ostatnio usłyszałam, że nawet homeopatia jest grzechem
Homeopatia to działanie demonów. Gdy to usłyszałem pierwszy raz, pogroziłem księdzu, że mam lek homeopatyczny na zatoki i zaraz rozpylę demony w powietrzu
edzia napisał/a:
vuem napisał/a:
nauka o religii...tfuu, religiach tego świata przyda się dla lepszego zrozumienia, tolerancji itp.
To by się religioznawstwo nazywało chyba.
Ja wiedzę o istnieniu innych religii wyniosłem z domu. Jednakże głębszą wiedzę na ten temat pozyskałem dopiero na lekcjach historii w LO.
Cytat:
Ja tam od przedmiotu religia nie oczekuję raczej porównywania różnych religii. To kwestia wiary.
Ale wiara to sprawa prywatna, a nie publiczna. Religia w szkole promuje określony światopogląd za pieniądze pochodzące z podatków, płaconych zarówno przez katolików, jak i prawosławnych, luteranów, żydów, ateistów, buddystów czy wyznawców Jedi.
_________________ "A teraz weźmy taką statystykę [..] zakładając, że państwa razem ze mną jest sto [..] a ja nie mam jednej nogi, to statystycznie [..] każdy z państwa ma po 1,99 nogi [...] jak cena w Biedronce."
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum