Nie trzeba zmieniać konkordatu aby ograniczyć lekcje religii do 1 godziny tygodniowo co da w efekcie prawie 1000 godzin na nauke innych przedmiotów w całej karierze szkolnej przeciętnego ucznia. Czy w konkordacie zapisane 2 lekcje? Równie dobrze zgodnie z postanowieniami konkordatu mogłoby być pół godziny w planie zajęc jak to jest innymi przedmiotami. Umowa umową ale przepisy wykonawcze czas zmienić. Ja poszedłbym dalej, wydałbym przepis jak należy wolę zainteresowanych zbadać. I niech mi nikt nie mówi, ze zainteresowani są tylko klechowie, w pierwszym rzędzie zainteresowani są rodzice. Czy naprawdę rodzice woleliby 2 godziny religii w zamian za 1 religii a 1 jakiegoś przedmiotu?
Nie walczmy z religią tylko walczmy o 1000 lekcji do wyboru przez rodzica dla każdego ucznia
_________________ Gutta cavat lapidem non vi, sed saepe cadendo
Kościół nie straci twarzy. Kościół będzie "bronił wiary", "woli większości, która jest wierząca".
jarko napisał/a:
Umowa umową ale przepisy wykonawcze czas zmienić
Dokładnie...tylko, że ci, co przepisy wykonawcze są władni zmienić są póki co ... bezwładni w obliczu wpływu Kościoła na dużą grupę potencjalnych wyborców....ale nie tracę nadziei, że pewne zmiany nastąpią
niutek, to dlatego, że vuem nie ma motywacji by pozostać w łóżku
_________________ "A teraz weźmy taką statystykę [..] zakładając, że państwa razem ze mną jest sto [..] a ja nie mam jednej nogi, to statystycznie [..] każdy z państwa ma po 1,99 nogi [...] jak cena w Biedronce."
_________________ "A teraz weźmy taką statystykę [..] zakładając, że państwa razem ze mną jest sto [..] a ja nie mam jednej nogi, to statystycznie [..] każdy z państwa ma po 1,99 nogi [...] jak cena w Biedronce."
antares140
Przedmiot nauczania: Język niemiecki
Wiek: 36 Dołączył: 10 Lis 2009 Posty: 57 Skąd: łódzkie
Post nr 98, Wysłany: 2010-11-28, 10:13
Temat religii w szkole i katolicyzmu zawsze w polskiej społeczności budzi wiele różnych głosów - poglądów. Ja jestem przeciwny religii w szkole uważam, że religie powinna wrócić do salek katechetycznych przy plebanii. W mojej szkole jest tak że jeśli ktoś nie chodzi na religie ma w planie etykę, a na etyce uczy się o różnych religiach i wyznaniach. U mnie w szkole w planie jest 1 godz. tygodniowo religii zarówno w szkole podstawowej jak i gimnazjum wyjątkiem jest chyba 2 klasa szkoły podstawowej w której religia jest w wymierzę dwóch godz. w tygodniu.
Z poziomu ucznia, niewierzącego... nie. Dla mnie religia (nie chce tym postem nikogo urazić) jaka by nie była, jest efektem zacofania. Nigdy nie byłem, nie jestem i mało prawdopodobne żebym kiedyś stał się wierzący, mimo mojego prywatnego zainteresowania tematyką religii.
Idąc za słowami pewnej kapeli:
Cytat:
Czy taki to ma być Twój kraj?
Gdzie Jahwe ważniejszy jest niż chleb
Gdzie kościół szponami ciemnoty od lat
Kaleczy Twe dzieci i wpaja im strach?
Dla mnie są rzeczy ważniejsze. Chętnie zamienie te 2godziny religii na matematyke, bo i tak na nie nie uczęszczam i mam okienka.
Uważam, że w szkole nie powinno być w żadnym wypadku religii, jest to naszą prywatną sprawą w co i kiedy wierzymy. Wymuszanie na dzieciach nauki czegoś z czym nie koniecznie muszą się zgadzać jest według mnie ostrym przegięciem. Bierzmy też pod uwagę to, że nie wszystkie dzieci są jednego wyznania, co zawsze tworzy podziały i odbija się na dzieciach innych wyznań.
Cały ten temat jest ostro poryty. Teraz trochę z innej beczki.
Chrzest i Komunia - czy zmusić dziecko do tego czy dać mu wolną rękę i poczekać aż dorośnie.
Problem w tym, że nawet ja będąc niewierzącym, oba sakramenty dziecku bym zapewnił bez pytania go o zdanie. Niestety nawet w tych czasach, dziecko w szkole które nie ma chrztu i nie chodzi na religię jest "inne" - inaczej traktowane przez rówieśników. Jak takiemu dziecku wytłumaczyć dlaczego nie dostało prezentu skoro wszystkie inne przyjęły komunię i takowe otrzymały? Niestety, poglądy poglądami, ale dobro dziecka przede wszystkim. I gdzie ta wolność wyznania...
Dla mnie są rzeczy ważniejsze. Chętnie zamienie te 2godziny religii na matematyke, bo i tak na nie nie uczęszczam i mam okienka.
Religia to przedmiot dodatkowy, nieobowiązkowy, organizowany na życzenie rodziców. Nie będzie zamieniona na jakikolwiek inny przedmiot, gdyby nie było chętnych. Po prostu wtedy nic w zamian nie będzie.
Vasir napisał/a:
Uważam, że w szkole nie powinno być w żadnym wypadku religii, jest to naszą prywatną sprawą w co i kiedy wierzymy. Wymuszanie na dzieciach nauki czegoś z czym nie koniecznie muszą się zgadzać jest według mnie ostrym przegięciem. Bierzmy też pod uwagę to, że nie wszystkie dzieci są jednego wyznania, co zawsze tworzy podziały i odbija się na dzieciach innych wyznań.
Jw. Religię dyrektor szkoły organizuje na życzenie rodziców, a zatem uczestniczenie w niej jest sprawą prywatną każdego i nie powoduje kolizji z innymi wyznaniami. A wszelkie ewentualne podziały występowałyby również przy nauczaniu religii w salkach przykościelnych, jak było dawniej.
Vasir napisał/a:
Jak takiemu dziecku wytłumaczyć dlaczego nie dostało prezentu skoro wszystkie inne przyjęły komunię i takowe otrzymały?
Nie no, uśmiałam się niesamowicie. To wbrew swoim poglądom chciałbyś zapewnić własnym dzieciom uczestniczenie w sakramentach wiary, której nie wyznajesz, nie zapisując tych dzieci jednocześnie na religię, i tłumacząc to równością w otrzymywaniu prezentów. Już nawet nie wiem, czy to śmieszne, czy raczej straszne. Dla dobra dziecka...
Kto powiedział, że nie wysłałbym dziecka na lekcje religii w szkole? Jest różnica między tym, że uważam, iż być ich w szkole nie powinno, a uczestnictwem dziecka w tych zajęciach jeżeli inne dzieci na nie uczęszczają.
Nie wiem czy masz dzieci, ale najwidoczniej nie, skoro uważasz, że w tłumaczeniu dziecku, dlaczego nie ma chrztu i nie przystąpiło do komunii razem ze swoimi rówieśnikami i tego prezentu nie dostało (prezent to przykład) nie ma nic trudnego.
Cytat:
Religia to przedmiot dodatkowy, nieobowiązkowy, organizowany na życzenie rodziców. Nie będzie zamieniona na jakikolwiek inny przedmiot, gdyby nie było chętnych. Po prostu wtedy nic w zamian nie będzie.
Gdzie tak jest? Bo odkąd ja pamiętam, to religia była zawsze i to nie z dobrej woli musiałem tam chodzić, a właśnie musiałem jeszcze z takowych zajęć się wypisać podpisując oświadczenie.
Gdzie tak jest? Bo odkąd ja pamiętam, to religia była zawsze i to nie z dobrej woli musiałem tam chodzić
Miej ewentualny żal do swoich rodziców.
Cytat:
Nie wiem czy masz dzieci, ale najwidoczniej nie, skoro uważasz, że w tłumaczeniu dziecku, dlaczego nie ma chrztu i nie przystąpiło do komunii razem ze swoimi rówieśnikami i tego prezentu nie dostało (prezent to przykład) nie ma nic trudnego.
Dokładnie tak uważam. A sprowadzanie chrztu, czy I Komunii św. do otrzymywania prezentów jest fatalne. Rodzic ma umieć wytłumaczyć dziecku, a dziecko ma zrozumieć, że nie otrzymało prezentu z okazji I Komunii św. nawet wtedy, gdy chodziło na religię, a rodzice są wierzący.
Mam nadzieję, że trudności z tłumaczeniem wynikają u Ciebie właśnie z tego, że nie masz jeszcze własnych dzieci.
Vasir napisał/a:
Jest różnica między tym, że uważam, iż być ich w szkole nie powinno, a uczestnictwem dziecka w tych zajęciach jeżeli inne dzieci na nie uczęszczają.
Z poziomu ucznia, niewierzącego... nie. Dla mnie religia (nie chce tym postem nikogo urazić) jaka by nie była, jest efektem zacofania. Nigdy nie byłem, nie jestem i mało prawdopodobne żebym kiedyś stał się wierzący, mimo mojego prywatnego zainteresowania tematyką religii.
A brak wiary w Boga jest dla mnie przejawem zadufania. Chociaż, jeśli dokonać uproszczenia, że religia = katolicyzm, to można tam znaleźć co ciekawsze dogmaty. Jak chociażby wyciąganie fragmentów kości z ciał ludzi uznanych przez Watykan za świętych i obnoszenie tego w procesjach.
Vasir napisał/a:
Uważam, że w szkole nie powinno być w żadnym wypadku religii, jest to naszą prywatną sprawą w co i kiedy wierzymy. Wymuszanie na dzieciach nauki czegoś z czym nie koniecznie muszą się zgadzać jest według mnie ostrym przegięciem. Bierzmy też pod uwagę to, że nie wszystkie dzieci są jednego wyznania, co zawsze tworzy podziały i odbija się na dzieciach innych wyznań.
Tu nie chodzi o wymuszanie na dzieciach nauki religii. To są zajęcia całkowicie dowolne i ja nie musiałem w nich uczestniczyć, jeśli nie chciałem. Ja widzę tutaj problem finansowania tych lekcji z budżetu, podczas gdy inne dziedziny życia pozostają niedofinansowane.
Vasir napisał/a:
Problem w tym, że nawet ja będąc niewierzącym, oba sakramenty dziecku bym zapewnił bez pytania go o zdanie. Niestety nawet w tych czasach, dziecko w szkole które nie ma chrztu i nie chodzi na religię jest "inne" - inaczej traktowane przez rówieśników.
Uprzedzeń dzieci uczą się od rodziców. Dla mnie wyznanie czy kolor skóry mają takie samo znaczenie, jak kolor oczu. Nie generalizuj.
Vasir napisał/a:
Jak takiemu dziecku wytłumaczyć dlaczego nie dostało prezentu skoro wszystkie inne przyjęły komunię i takowe otrzymały?
Istnieją tzw. humanistyczne ceremonie, jak np. ceremonia dedykacji, mająca w zamierzeniu zastępować chrzciny.
Vasir napisał/a:
Niestety, poglądy poglądami, ale dobro dziecka przede wszystkim. I gdzie ta wolność wyznania...
A czy ktokolwiek przymusza cię do należenia do jakiegokolwiek wyznania? Czy jakiś organ państwowy kontroluje czy uczęszczasz do kościoła, a jeśli tak, to jak często? To nie państwo jest wadliwe, ale otoczenie w którym żyjesz.
_________________ "A teraz weźmy taką statystykę [..] zakładając, że państwa razem ze mną jest sto [..] a ja nie mam jednej nogi, to statystycznie [..] każdy z państwa ma po 1,99 nogi [...] jak cena w Biedronce."
Nie będę tu polemizował z postem wyżej, bo w większości się zgadzam, ale nie to było moim celem wypowiedzi.
Cytat:
Pisałeś, że jesteś niewierzący, więc...
Tak, jestem. I właśnie z perspektywy osoby niewierzącej odnoszę się do tematu. Problemem nie są przytaczane przeze mnie "prezenty" tylko to jak odnieść ma się rodzic niewierzący do kwestii sakramentów i uczęszczania na lekcję religii jego dziecka. Nie "pieprzcie" mi za przeproszeniem, bo w szkołach podstawowych (a mam akurat tam siostrę) nawet trzeba mieć odpowiedni plecak, żeby być równym rówieśnikom (przynajmniej z perspektywy dziecka - ja uważam że to nie ma większego znaczenia).
Odbiegłem (znowu) od tematu, więc co powinien taki rodzic zrobić? Iść za swoimi poglądami i narazić dziecko na "przykrości" ze strony rówieśników, co zawsze się na dziecku odbije w taki czy inny sposób? Czy ochrzcić to dziecko i jeszcze nie świadome wysłać na lekcję żeby go nie narażać na zbędny stres?
jak odnieść ma się rodzic niewierzący do kwestii sakramentów i uczęszczania na lekcję religii jego dziecka.
No chyba normalnie, zgodnie ze swoim sumieniem i swoimi przekonaniami.
Vasir napisał/a:
Iść za swoimi poglądami i narazić dziecko na "przykrości" ze strony rówieśników, co zawsze się na dziecku odbije w taki czy inny sposób?
Iść za swoimi poglądami i jednocześnie tłumaczyć dziecku sprawy różnic religijnych. Na możliwe przykrości być przygotowanym, ale i podjąć odpowiednie działania, również ze szkołą, by je eliminować.
Vasir napisał/a:
Czy ochrzcić to dziecko i jeszcze nie świadome wysłać na lekcję żeby go nie narażać na zbędny stres?
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum