Awans zawodowy, publikacje nauczycieli, nauczyciele
Strona głównaForumSklep
 
   
 
 

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj

Poprzedni temat «» Następny temat
Czy da się za te pieniądze żyć?
Autor Wiadomość
Adriannn 

Przedmiot nauczania: Język angielski
Wiek: 1999
Dołączył: 14 Maj 2011
Posty: 178
Skąd: pomorskie
Post nr 1, Wysłany: 2011-05-14, 20:49   Czy da się za te pieniądze żyć?

Witam. Chciałbym poruszyć sprawę jakości życia nauczyciela.

Jestem młody, jeszcze studiuję (ostatni rok magisterskich), nauczam angielskiego w technikum i zawodówce jako stażysta. Nawet lubię tę pracę, nie narzekam tak mocno. Nie uczą się, pyskują, klną, nie mówią dzień dobry, czasami to banda niewychowanych ćwoków... jednak praca nie jest taka zła, mam z tego jakąś tam satysfakcję i jak wstaje rano to nie mówię "k...., znowu do roboty". Piszę o tym, bo jestem nauczycielem z przypadku, nie specjalizowałem się nigdy w nauczaniu, wziąłem tę pracy tylko i wyłącznie z powodu siedzenia 8 miesięcy na bezrobociu. Zrobiłem kurs pedagoga i oto jestem: belfer z doskoku.

Przechodząc do sedna, to zastanawiam się czy warto w tym zawodzie pozostać. Ogólnie fajna sprawa: wakacje wolne, ferie wolne, 20 pare godzin pracy plus te 10 na przygotowanie wszystkiego i sprawdzenie, co daje z 30 godzin zamiast 40.

Ale:

płacą mi jakąś żenadę... wiecie co... w poprzedniej robocie może i było ciężko, ale mogłem za to chociaż mieszkanie wynająć, a teraz osiągnę ten sam pułap dopiero za kilka lat, jak zrobiłbym kolejne awanse. Człowiek chciałby się usamodzielnić, kupić mieszkanie, jakiegoś grata do wożenia tyłka ogarnąć. Przecież ja rano jeżdżę do pracy tym samym autobusem co uczniowie... To jest deprymujące jak dygam z buta z przystanku, a uczniowie trzecich i czwartych klas technikum odjeżdżają samochodami... "Pan nie ma samochodu??" - pytają mnie uczniowie. Co mam powiedzieć? "Nie mam samochodu, mieszkam z rodzicami i co miesiąc dostaje tysiaka trzysta z hakiem, czyli takie kieszonkowe"?

Warto zostawać w tym zawodzie? Rozumiem kobiety. U mnie w szkole większość nauczycieli to kobiety: im to pasuje, wolne jest często, miło, przyjemnie, można dzieci rodzić, wolne brać ciągle... Samochody mają, mąż ma firmę...

Warto pracować w tym zawodzie na dłuższą metę? Kiedy będę w stanie się usamodzielnić?
 
 
[student]haLayla 
El Comediante


Przedmiot nauczania: Medycyna
Wiek: 21
Dołączył: 23 Sie 2008
Posty: 2374
Skąd: Krakuff
Ostrzeżeń:
 1/3/6
Post nr 2, Wysłany: 2011-05-14, 21:58   Re: Czy da się za te pieniądze żyć?

Adriannn napisał/a:
Witam. Chciałbym poruszyć sprawę jakości życia nauczyciela.

Jestem młody, jeszcze studiuję (ostatni rok magisterskich), nauczam angielskiego w technikum i zawodówce jako stażysta. Nawet lubię tę pracę, nie narzekam tak mocno. Nie uczą się, pyskują, klną, nie mówią dzień dobry, czasami to banda niewychowanych ćwoków... jednak praca nie jest taka zła, mam z tego jakąś tam satysfakcję i jak wstaje rano to nie mówię "k...., znowu do roboty". Piszę o tym, bo jestem nauczycielem z przypadku, nie specjalizowałem się nigdy w nauczaniu, wziąłem tę pracy tylko i wyłącznie z powodu siedzenia 8 miesięcy na bezrobociu. Zrobiłem kurs pedagoga i oto jestem: belfer z doskoku.


Jeżeli cię ta praca nie pociąga, to będziesz się tylko męczył. Lepiej uciekaj z tego zawodu przy najbliższej okazji, zamiast robić krzywdę sobie i uczniom.

Adriannn napisał/a:
Przecież ja rano jeżdżę do pracy tym samym autobusem co uczniowie... To jest deprymujące jak dygam z buta z przystanku, a uczniowie trzecich i czwartych klas technikum odjeżdżają samochodami... "Pan nie ma samochodu??" - pytają mnie uczniowie. Co mam powiedzieć? "Nie mam samochodu, mieszkam z rodzicami i co miesiąc dostaje tysiaka trzysta z hakiem, czyli takie kieszonkowe"?


Mam dziwne wrażenie, że masz za duże ego. Co jest uwłaczającego w jeżdżeniu komunikacją miejską? Ja sam mam całkiem przyzwoity samochód a i tak na zajęcia jeżdżę tramwajem. Bo szybciej i nie trzeba miejsca do zaparkowania szukać. Jak tak bardzo cię deprymują ich pytania, to zawsze możesz to zbyć stwierdzeniem: "Dbam o środowisko", tudzież "Daję dobry przykład uczniom - nie zanieczyszczam środowiska"
_________________
"A teraz weźmy taką statystykę [..] zakładając, że państwa razem ze mną jest sto [..] a ja nie mam jednej nogi, to statystycznie [..] każdy z państwa ma po 1,99 nogi [...] jak cena w Biedronce."
 
 
Adriannn 

Przedmiot nauczania: Język angielski
Wiek: 1999
Dołączył: 14 Maj 2011
Posty: 178
Skąd: pomorskie
Post nr 3, Wysłany: 2011-05-14, 22:01   

haLayla napisał/a:
Jeżeli cię ta praca nie pociąga, to będziesz się tylko męczył. Lepiej uciekaj z tego zawodu przy najbliższej okazji, zamiast robić krzywdę sobie i uczniom.

Źle przeczytałeś, napisałem, że praca jest całkiem fajna :) . Tylko pytam czy warto w niej zostać ze względów finansowych.

haLayla napisał/a:
Jak tak bardzo cię deprymują ich pytania, to zawsze możesz to zbyć stwierdzeniem: "Dbam o środowisko", tudzież "Daję dobry przykład uczniom - nie zanieczyszczam środowiska"

Luz, mówię, że mam ferrari, ale ze względu na stan dróg na razie nie używam :D ;) .
Ale nie dziwmy się, to są osoby, które wkraczają w dorosłość i obserwują dorosłych. Jeśli widzą kolesia, który 5 lat studiował i teraz nie stać go na samochód to jaki to daje przykład?
 
 
Adriannn 

Przedmiot nauczania: Język angielski
Wiek: 1999
Dołączył: 14 Maj 2011
Posty: 178
Skąd: pomorskie
Post nr 4, Wysłany: 2011-05-14, 22:03   

haLayla napisał/a:
Mam dziwne wrażenie, że masz za duże ego. Co jest uwłaczającego w jeżdżeniu komunikacją miejską?

A co w tym złego, że chcę mieć mieszkanie i prostego grata?
 
 
[student]haLayla 
El Comediante


Przedmiot nauczania: Medycyna
Wiek: 21
Dołączył: 23 Sie 2008
Posty: 2374
Skąd: Krakuff
Ostrzeżeń:
 1/3/6
Post nr 5, Wysłany: 2011-05-14, 22:05   

Adriannn napisał/a:
Ale nie dziwmy się, to są osoby, które wkraczają w dorosłość i obserwują dorosłych. Jeśli widzą kolesia, który 5 lat studiował i teraz nie stać go na samochód to jaki to daje przykład?


Naprawdę wierzysz w to, że tytuł magistra ex officio oznacza samochód co parę lat, dwa razy w roku wycieczkę i własne m3? To musieli cię przy rekrutacji okrutnie oszukać. Spróbuj w dziekanacie unieważnić swoje studia podpierając się częścią ogólną k.c., tj. wprowadzenie w błąd.

Adriannn napisał/a:
haLayla napisał/a:
Mam dziwne wrażenie, że masz za duże ego. Co jest uwłaczającego w jeżdżeniu komunikacją miejską?

A co w tym złego, że chcę mieć mieszkanie i prostego grata?


Nic. Ale ton twojej wypowiedzi wskazuje na to, że jeżdżenie komunikacją miejską ci uwłacza.
_________________
"A teraz weźmy taką statystykę [..] zakładając, że państwa razem ze mną jest sto [..] a ja nie mam jednej nogi, to statystycznie [..] każdy z państwa ma po 1,99 nogi [...] jak cena w Biedronce."
 
 
Adriannn 

Przedmiot nauczania: Język angielski
Wiek: 1999
Dołączył: 14 Maj 2011
Posty: 178
Skąd: pomorskie
Post nr 6, Wysłany: 2011-05-14, 22:09   

haLayla napisał/a:
Naprawdę wierzysz w to, że tytuł magistra ex officio oznacza samochód co parę lat

Źle przeczytałeś, nic takiego nie napisałem. Pytam tylko o opłacalność pracy w tym zawodzie, no weź :D . Zadaję proste pytanie: opłaca się finansowy być nauczycielem czy nie? Warto zostawać w zawodzie czy nie? :) Pytam nauczycieli :) .
 
 
vuem 


Dołączył: 18 Cze 2009
Posty: 3321
Post nr 7, Wysłany: 2011-05-15, 05:46   

Jeśli pensja np. mianowanego, by Cię satysfakcjonowała, to sam sobie odpowiesz, że warto...a że trzeba trochę poczekać? Że najpierw trzeba trochę potu przelać, no cóż...takie życie.

Porównując do innych branż, nie wygląda to różowo:



Uploaded with ImageShack.us

Ale pamiętaj o tym, że ten budowlaniec dla tego 3700 pracować musi więcej. Dłużej codziennie, a i wolnego tyle nie ma. Ty możesz ten czas wykorzystać.
Oczywiście zaraz się larum podniesie, że nauczyciel nie ma czasu na dodatkowa pracę, bo musi 5 godzin dziennie przygotowywać się do zajęć i wypełniać analizy, ale to niekoniecznie jest prawda :wink: .
Jeśli tylko jesteś pracowity, dobry w tym co robisz, wytrwały i masz odrobinę szczęścia, to możesz czas wykorzystać na dodatkowe zajęcia (korki, szkoła językowa, tłumaczenia lub w innej nawet zupełnie branży). Niektórzy prowadzą jakąś działalność gospodarczą.
Wtedy wyjdziesz poza ramy zamieszczonego diagramu.

Z poprzedniej pracy nie zrezygnowałeś, bo dobrze płacili, czyli wywalili. A to oznacza, że lepsza nie była... :wink:
Stabilność (choć i w tym zawodzie jest jej coraz mniej) też coś znaczy.
Czerpanie zadowolenia i satysfakcji z pracy również.
Trzeba to wszystko położyć na szali.
 
 
Cytryn 

Wiek: 43
Dołączyła: 09 Lis 2007
Posty: 1009
Skąd: Pabianice
Post nr 8, Wysłany: 2011-05-15, 08:20   

Po kilkunastu latach pracy, jak już osiągniesz wszystkie stopnie tzw. awansu, to dostaniesz trochę ponad 2000 zł, chyba że będziesz miał nadgodziny i dodatki, to może 3000 zł. Na więcej liczyć nie można, a w wakacje będzie mniej( uśrednione). Wolne jest, owszem, ale potrącają, uśredniają, czyli coś za coś. Sam sobie policz, czy warto.
Aha- w większych miastach można liczyć na lepsze motywacyjne. Ja niestety jestem w innej sytuacji i mimo, że mam jedno z najwyższych "motywacyjnych" w szkole to to, co dostaję na rękę to jest jakieś 100 zł miesięcznie dodatkowo. Czy to mnie motywuje? Nie bardzo, szczerze mówiąc. Za trzy korki mam więcej, a żeby dostać ów "motywacyjny" trzeba się naharować.
 
 
[student]haLayla 
El Comediante


Przedmiot nauczania: Medycyna
Wiek: 21
Dołączył: 23 Sie 2008
Posty: 2374
Skąd: Krakuff
Ostrzeżeń:
 1/3/6
Post nr 9, Wysłany: 2011-05-15, 14:26   

Co się tyczy przedstawionego diagramu - jest on w dużej mierze uśrednieniem. W pojemnym skadinąd pojęciu "służba zdrowia" mieszczą się nie tylko lekarze, ale także i pielęgniarki, salowe, sanitariusze, personel pomocniczy i techniczny. Tak samo jest w każdej innej branży. Jeżeli już porównywać, to grupami zawodowymi.
_________________
"A teraz weźmy taką statystykę [..] zakładając, że państwa razem ze mną jest sto [..] a ja nie mam jednej nogi, to statystycznie [..] każdy z państwa ma po 1,99 nogi [...] jak cena w Biedronce."
 
 
Adriannn 

Przedmiot nauczania: Język angielski
Wiek: 1999
Dołączył: 14 Maj 2011
Posty: 178
Skąd: pomorskie
Post nr 10, Wysłany: 2011-05-15, 18:34   

vuem napisał/a:

Z poprzedniej pracy nie zrezygnowałeś, bo dobrze płacili, czyli wywalili. A to oznacza, że lepsza nie była... :wink:
Stabilność (choć i w tym zawodzie jest jej coraz mniej) też coś znaczy.
Czerpanie zadowolenia i satysfakcji z pracy również.
Trzeba to wszystko położyć na szali.

Stabilność i satysfakcja też sie liczy i również traktuję to jako argumenty za zawodem nauczyciela. Co do zarobków, to pensję nauczyciela mianowanego dostawałem już po paru miesiącach pracując w poprzednim zawodzie (branża IT, ta z najwyższej półki). Były masowe zwolnienia, to nie była moja decyzja, ani "wywalenie mnie". Byłem tam tłumaczem/grafikiem. W branży edukacyjnej taką podstawową pensję będę dostawał dopiero po kilku latach (może po dziesięciu latach))- mnie to po prostu załamuje.. :/ . Spadłem z najwyższego szczebla na najniższy.

Nie uważacie, że takie zarobki to po prostu śmieszność? To co zarabia mianowany to dzisiaj minimum, żeby przeżyć - opłacić rachunki, mieszkanie, jedzenie, dojechać do roboty. O wakacjach albo samochodzie można zapomnieć.
 
 
vuem 


Dołączył: 18 Cze 2009
Posty: 3321
Post nr 11, Wysłany: 2011-05-15, 18:41   

haLayla napisał/a:
Jeżeli już porównywać, to grupami zawodowymi.


Czyli z kolejnymi uśrednionymi zarobkami, bo przecież doktor A z Koziej Wólki zarabia ledwie 40% tego, co zgarnia doktor B z Koluszek.
To tylko ma obrazować problem, oczywiście, że podając średnie dochody pracowników wszelkiej maści danej branży. Nie szukaj dziury w całym, bo niczemu to nie służy...poza klepaniem komunałów. :wink:
 
 
jarko 

Przedmiot nauczania: Historia|*|Informatyka
Wiek: 54
Dołączył: 18 Wrz 2010
Posty: 222
Post nr 12, Wysłany: 2011-05-15, 18:58   

Bierz pół etatu i rob stopnie awansu a zarabiaj gdzie indziej, jak zrobisz awanse zdecydujesz.
_________________
Gutta cavat lapidem non vi, sed saepe cadendo
 
 
Jolly Roger 


Przedmiot nauczania: polglisz
Dołączył: 15 Gru 2007
Posty: 1734
Skąd: zza biurka
Ostrzeżeń:
 1/3/6
Post nr 13, Wysłany: 2011-05-21, 08:47   

Za te pieniądze da się wegetować. Zaleznie od regionu to średnia płaca będzie albo na poziomie przyzwoitym (tereny wiejskie) albo poniżej kompromitującego minimum (tereny wielkomiejskie)

Jeśli masz lepsza alternatywę to zrezygnuj ze szkoły. Zawsze do niej możesz wrócić, ale zanim porobisz awanse i przekroczysz 2 tysiące minie 10 lat. Sam sobie odpowiedz czy warto.

Za luksus trzeba płacić, a satysfakcja z pracy to spory luksus. Ja zrobiłem kasę, dobrze ją ulokowałem i sama pracuje, a ja mogę się bawić w szkołę.
_________________
We gonna ride the sea,
we pray to the wind and the glory
That's why we are raging wild and free
 
 
brum brum 

Wiek: 72
Dołączyła: 01 Wrz 2010
Posty: 176
Ostrzeżeń:
 6/3/6
Post nr 14, Wysłany: 2011-05-28, 12:56   

Adriannn, tak szczerze to uważam, że mężczyźnie nie opłaca się być nauczycielem. Zawsze się dziwię, jak głowa rodziny może przynosić do domu 1600 czy 1700 zł. Nawet jeśli po mianowaniu będzie 2000 zł to dostanie się tyle w wieku lat 34 zakładając, że pracę w szkole rozpoczęło się zaraz po skończeniu studiów. w tym wieku inżynier czy prawnik dostanie na rękę 3 razy tyle, starszy księgowy 2 razy tyle. I to bynajmniej nie jakiś fuksiarz. Fuksiarz zarobi znacznie więcej. Gdyby mój mąż był nauczycielem, to mimo tego, że mamy własne mieszkanie (niekredytowane) przy jednym dziecku, nie byłoby nas stać na zbyt wiele. Opłaty, samochód (jeden, bo na dwa w życiu by nie wystarczyło), przedszkole, jakieś wakacje (opcja najtańsza) i kasiora znika. Nie odkładasz nic a nic. I to przy wersji optymistycznej, że masz własne mieszkanie. Jeśli nie to nie starcza, bo jedną pensję pożera rata kredytu. Więc albo zmień pracę, albo poszukaj dodatkowych możliwości dorobienia po zajęciach (korki, tłumaczenia). Anglista i tak ma lepiej, bo jak niby ma sobie dorobić przedszkolanka albo pani ze świetlicy.
Dziwi mnie podejście niektórych. Adriann nie ma wygórowanych oczekiwań. Samochód i mieszkanie to nie jest luksus. Można lubić pracę w szkole, można nie lubić, ale z czegoś żyć trzeba. Żaden czlowiek nie będzie dobry w swoim fachu, jeśli będzie do 40-stki mieszkał z mamą, a zamiast wypłaty dostanie kieszonkowe. Adriannn dobrze to określił: kieszonkowe a nie pensja. Ja się zawsze śmieję , że pracuje po to, żeby mąż mi na rajstopy i waciki nie żałował. :mrgreen:
 
 
Cytryn 

Wiek: 43
Dołączyła: 09 Lis 2007
Posty: 1009
Skąd: Pabianice
Post nr 15, Wysłany: 2011-05-28, 14:47   

No jak to...przecież wiarygodne źródło na WP podało, ile n a p r a w d ę zarabia nauczyciel, a społeczeństwo( czyt. komentarze pod artykułem) uważa, że doprawdy...za dużo...

http://praca.wp.pl/title,...,wiadomosc.html
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  



login
hasło
 
   Program druk świadectw

Druki szkolne: świadectwa, gilosze, druki, dzienniki


Zdobądź zaświadczenie do dokumentacji składanej w komisji kwalifikacyjnej.

Zaświadczenie o umiejętności posługiwania się technologią komputerową i informacyjną

Zbiory testów: polski, angielski, matematyka, niemiecki
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group

Skocz na górę

 
Ministerstwo Edukacji Narodowej Centrum Edukacji Szkolnej European Schoolnet
Copyright © 1995-2009 Centrum Edukacji Szkolnej