Like a bird
Przedmiot nauczania: Przyroda
Dołączyła: 27 Kwi 2008 Posty: 24
Post nr 16, Wysłany: 2009-01-15, 19:08
Myślę o niej cały czas, czyżby to miłość? Mam nadzieję, że ze wzajemnością .A tak całkiem poważnie to coraz lepiej opanowuję technikę oddzielania pracy zawodowej od spraw prywatnych. Kiedyś mając czas wolny (np ferie) bardzo często sprawy szkoły zaprzątały moje myśli, obecnie kwestie szkolne zostawiam w szkole i potrafię najnormalniej w świecie odpoczywać (niekoniecznie leżąc przed telewizorem i oglądając seriale) Bardzo polecam. To aby utrzymać równowagę i nie zwariować.
Przedmiot nauczania: Język angielski
Wiek: 29 Dołączyła: 02 Lut 2009 Posty: 13 Skąd: śląskie
Post nr 17, Wysłany: 2009-02-05, 19:35
Ja także dużo myślę o pracy będąc już w domu. Lubię tę pracę, ciągłe wyzwania, jakie mi stawia Zwykle całą sobą przezywam wszystko, co mnie spotyka, sukcesy i porażki szkolne też. Wiele spraw muszę po prostu z dystansu przemyślec, wcześniej zaplanować. Przez pierwszy rok w ogóle nie potrafiłam "sobie odpuścić", "wrzucić na luz", "nie przejmować się", chociaż bywało, ze właśnie to mi radzono. Teraz powoli się tego uczę i muszę przyznać, ze wyciszyłam się dzięki temu. Jednak szkoła wciąż mnie absorbuje mocno i też czasami się zastanawiam czy to dlatego, ze ma ten urok nowości, fascynacji, spełnionego marzenia (bo bardzo chciałam pracować w szkole) i czy to się zmieni z czasem...
_________________ "Nie można uciec od pracy, która jest powołaniem"
Julien Green
Jedliński
Przedmiot nauczania: Inne
Wiek: 33 Dołączył: 20 Wrz 2008 Posty: 531 Skąd: Polska
Post nr 18, Wysłany: 2009-07-19, 12:04
A teraz w wakacje dużo myślicie o szkole ?
Co robicie -jak spędzacie wakacje -jakieś kursy ?
Jedliński to ja tak z punktu ucznia ci odpowiem Widzieliście kiedyś ucznia uzależnionego od szkoły ? Nie ? To witam Większość wie, że , mam totalnego hopla na punkcie nauczycieli ( 2-3) i szkoły. Cóż ja po prostu kocham moją szkołę i nie mogę bez niej żyć Dlaczego ? Nie mogę wam tak do końca odpowiedzieć na to pytanie. Ale może za kilka lat ? Któż to wie...
Niesamowite. Pierwszy raz spotykam kogoś kto tak jak ja myśli o szkole. PrzyszłaPolonistko, za każdym razem, gdy czytam Twoje posty, dochodzę do wniosku, że gdyby moi znajomi trafili na to forum, stwierdziliby bez żadnych wątpliwości, że to ja jestem PrzyszłąPolonistką. Mi również nauczycielka - oczywiście polonistka, którą uwielbiam (choć niektórzy mówią, że to mało powiedziane ) zapowiedziała, że mam karierę polonisty zapisaną w gwiazdach . Tak samo jak Ty nie lubię wolnego i zawsze z radochą wkraczam do szkoły Moim ukochanym przedmiotem jest język polski (o którym pięknie napisałaś bodajże w temacie o ulubionych przedmiotach ). Tak jak ty, mam hopla na punkcie nauczycieli i niektórzy uwazają, że to jest obsesja pogłębiona, z której nie wykaraskam się do końca życia . Czego ja dla nich nie robiłam Jest tyle podobieństw między nami, nie będę ich wymieniać, bo za dużo Myślę, że nie pomylę się jeżeli stwierdzę, że uwielbiasz pewną.. rudowłosą Anię?
Obecnie jestem na ciążowym L4 od września - myślę o mojej szkole kilka razy w tygodniu. A w nocy mi się śni Natomiast, gdy normalnie pracuję myślę b. dużo. Tak dużo, że aż za dużo i nie zostaje mi wiele czasu na inne zainteresowania. Dla pracy to na pewno dobrze...
sloneczna
Przedmiot nauczania: Język polski
Dołączyła: 18 Gru 2010 Posty: 20
Post nr 22, Wysłany: 2011-01-12, 17:56
Dużo, ale to chyba wynika z faktu, że dopiero zaczęłam pracę i mam mnóstwo rzeczy do przygotowania na każdy dzień. Staram się jednak każdego dnia znaleźć trochę czasu dla najbliższych, choć przyznaję, że nie jest łatwo od szkoły się uwolnić... Ciągle się przejmuję, że coś mi nie wyjdzie, że coś nie tak będzie, jak bym chciała. Jak sobie radzić, żeby myśleć o szkole przede wszystkim pozytywnie?
Ja również, jako uczeń mam zwyczaj myślenia i przesiadywania dłużej w szkole. Po prostu to lubię, wszelki dodatkowe matematyki, SkSy na siłowni. Właściwie w poniedziałki, środy, czwartki i piątki jestem w szkole od godziny 8 do 18 . Jedyne co mi sie nie podoba to wstawanie rano, ale to już nie zależnie od szkoły . Matematyczka już ma mnie dość, siedzę u niej na pierwszej ławce, chodzę na wszystkie jej dodatkowe zajęcia i męczę ją na Zajęciach Specjalizujących(6 godzin w tygodniu - informatyka), żeby robiła ze mną matmę . Wszystkie klasówki z reguły piszę po 3-4 razy, bo w piątek po lekcjach czekam na siłownię godzinę, a akurat przez tą godzinę są poprawy. Jak to mi powiedziała: "Ty to chyba rekreacyjnie te klasówki piszesz". Jestem jedyną osobą w klasie która miała na pierwsze półrocze zapełnioną całą stronę w dzienniku ocenami P.
Pytanie do nauczycieli:
Lubicie takich uczniów, którzy się, aż tak dobrze się nie uczą, a zawracają wam wiecznie głowę i się starają?
Ja również, jako uczeń mam zwyczaj myślenia i przesiadywania dłużej w szkole. Po prostu to lubię, wszelki dodatkowe matematyki, SkSy na siłowni. Właściwie w poniedziałki, środy, czwartki i piątki jestem w szkole od godziny 8 do 18 .
Boże... Ja na uczelni przesiaduję od średnio 9/10 do 16/17 i mam dosyć.
Vasir napisał/a:
Jedyne co mi sie nie podoba to wstawanie rano, ale to już nie zależnie od szkoły . Matematyczka już ma mnie dość, siedzę u niej na pierwszej ławce, chodzę na wszystkie jej dodatkowe zajęcia i męczę ją na Zajęciach Specjalizujących(6 godzin w tygodniu - informatyka), żeby robiła ze mną matmę . Wszystkie klasówki z reguły piszę po 3-4 razy, bo w piątek po lekcjach czekam na siłownię godzinę, a akurat przez tą godzinę są poprawy. Jak to mi powiedziała: "Ty to chyba rekreacyjnie te klasówki piszesz". Jestem jedyną osobą w klasie która miała na pierwsze półrocze zapełnioną całą stronę w dzienniku ocenami P.
Ja bym cię pogonił A na siłownię możesz przecież chodzić gdzieś w pobliżu domu, zamiast męczyć nauczycieli
_________________ "A teraz weźmy taką statystykę [..] zakładając, że państwa razem ze mną jest sto [..] a ja nie mam jednej nogi, to statystycznie [..] każdy z państwa ma po 1,99 nogi [...] jak cena w Biedronce."
Lubicie takich uczniów, którzy się, aż tak dobrze się nie uczą, a zawracają wam wiecznie głowę i się starają?
Jeśli się stara- to O.K. , ale rzeczywiście są tacy uczniowie, którzy są wyjątkowo namolni, chodzą za mną jak cień i strasznie chcą na siebie zwrócić uwagę( powiedzą byle co, zadadzą byle pytanie, żeby cel osiągnąć). Są bardzo męczący i mocno na sobie skoncentrowani. Taki gatunek człowieka, co to przerwie ci w pół słowa twój wykład na lekcji, wyjdzie przed szereg i nie dbając o resztę zacznie ci opowiadać, co porabiał jego wujek we Francji Przed jednym takim to normalnie uciekałam, jak miałam dyżur...Jak już się na mnie "uwiesił" to nie było zlituj się...
O rany muszę uważać ze swoją namolnością
Ale moja nauczycielka chyba lubi ze mną rozmawiać
Tak czy owak muszę się pilnować, żeby nie przesadzać
paprotka
Przedmiot nauczania: Język polski
Wiek: 32 Dołączyła: 24 Sty 2011 Posty: 6 Skąd: warmińsko-mazurskie
Post nr 28, Wysłany: 2011-01-24, 12:50
Wolny czas nigdy nie jest wolnym czasem dla mnie, przynajmniej na razie.
Namolni uczniowie - jest kilkoro takich ananasków, i bywa z nimi różnie - czasem przy chwilowym spadku kondycji trzeba unikać, a czasem wystarczy pozwolić im mówić i samemu tylko kiwac głową - czas mija zdecydowanie szybciej na dyżurze wtedy
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum