Post nr 1, Wysłany: 2007-09-19, 10:32 Nauczyciel w PL
Dzien dobry,
chcialem zapytac jak to jest z zawodem nauczyciela obecnie w Polsce.
Mamy (zona i ja) po 40-tce blizej tej nastepnej cyfry, oboje jestemy nauczycielami, kiedys sie to nazywalo mgr wych. poczatkowego (nie pracowala w PL, ciaza) on mgr wf (pracowal 1 rok w szkole nastepnie w przem. gorniczym). Mieszkamy od 20 lat zagranica.
Wiemy ze sa jakies roznice w stopniu nauczycieli.
Jak bylibysmy traktowani gdybysmy chcieli podjac prace w PL?, czy wystarczy tylko jeden kierunek studiow, czy konieczne sa wiecej? czy np. uznane bylyby nasze umiejetnosci j. niemieckiego (b.dobre) jako wystarczajace do nauki tegoz?
Jak wyglada praca nauczyciela obecnie.
Odpowedzi moze prosilbym nie przez forum ale przez pn,
Przedmiot nauczania: język polski, nauczanie początkowe
Dołączyła: 23 Sie 2007 Posty: 58 Skąd: południe Śląska
Post nr 2, Wysłany: 2007-09-19, 14:41
Szanowni Państwo. Radzę udać się z tym pytaniem na forum stronki www.profesor.pl i zadać to pytanie forumowiczowi o nazwie Jethro Tull. Jest on dyrektorem szkoły i doskonale orientuje się w przepisach i kruczkach prawnych. Na pewno udzieli Wam wyczerpującej odpowiedzi. Jest bardzo kompetentny i wiele osób skorzystało z jego pomocy. Tutaj też czasem się udziela, ale najczęściej widuję go właśnie tam.
Pozdrawiam i życzę powodzenia.
Dzien dobry,
chcialem zapytac jak to jest z zawodem nauczyciela obecnie w Polsce.
Mamy (zona i ja) po 40-tce blizej tej nastepnej cyfry, oboje jestemy nauczycielami, kiedys sie to nazywalo mgr wych. poczatkowego (nie pracowala w PL, ciaza) on mgr wf (pracowal 1 rok w szkole nastepnie w przem. gorniczym). Mieszkamy od 20 lat zagranica.
Wiemy ze sa jakies roznice w stopniu nauczycieli.
Jak bylibysmy traktowani gdybysmy chcieli podjac prace w PL?, czy wystarczy tylko jeden kierunek studiow, czy konieczne sa wiecej? czy np. uznane bylyby nasze umiejetnosci j. niemieckiego (b.dobre) jako wystarczajace do nauki tegoz?
Jak wyglada praca nauczyciela obecnie.
Odpowedzi moze prosilbym nie przez forum ale przez pn,
dziekuje serdecznie i pozdrawiam
Formalnie nie ma problemu. Żona jako mgr wychowania początkowego posiada kwalifikacje do pracy w szkołach podstawowych w klasach 1-3. Ty jako mgr wf kwalifikacje do wszystkich typów szkoł. W momencie podejmowania pracy w szkole po powrocie do kraju zostaniecie zatrudnieni jako nauczyciele stażyści czyli z grupy osób rozpoczynających awans zawodowy a tym samym i również pensja jest najniższa. Można jednak skorzystac z przepisów, które daja mozliwośc od razu usyskania stopnia nauczyciela kontraktowego (jeden stopiń wyżej niż stazysta) o ile dyrektor zatrudniający uzna dotychczasowy dorobek jako znaczący (nie musi to byc dorobek związany z oświatą). Jesli tak by sie stało można odbyć staż 9 miesięczny i zostać nauczycielem mianowanym co jest już stabilnym zatrudnieniem no i oczywiście pensja równiez dużo wyższa niż stażysty. Jesli chodzi o język niemiecki to szanse są raczej małe gdyż nie wystarczy sama znajomośc tego jezyka bez ukończenia szkół czy posiadania odpowiednich cetryfikatów. To chyba tyle bo opisać pracę nauczyciela nie jest proste nawet w kilkunastu zdaniach.. W każdym razie łatwo nie jest
Największym problemem będzie przekonanie dyrektora by po tak długim okresie zatrudnił Was w szkole o ile się na to zdecydujecie.
Post nr 4, Wysłany: 2007-09-28, 20:52 Edukacja- Polska kontra reszta świata
Witam wszystkich forumowiczow,
Mam pytanie ale nie wiem czy dobrze trafilem: jestem obecnie na szkoleniu w usa, nasza corka (5 lat) chodzi do tutejszego "kindergarten" odpowiednik polskiej zerowki. czy jest mozliwe rozpoczecie szkoly w polsce np od II klasy na podstawie papierow ze szkoly w usa?
wszelkie porady i uwagi mile widziane
pozdrawiam
Radek
Ostatnio zmieniony przez renati23 2010-05-04, 22:20, w całości zmieniany 1 raz
Z tego co mi wiadomo z praktyki, jest - koleżanka miała takie dziecko u siebie, do drugiej klasy do niej trafiło.
_________________ "Nigdy nie rezygnuj z tego, co naprawdę chcesz robić.
Człowiek z wielkimi ambicjami i marzeniami jest silniejszy od tego,
który jest tylko realistą."
§ 19. 1. Do klasy programowo wyższej (na semestr programowo wyższy) w szkole podstawowej, gimnazjum, szkole ponadgimnazjalnej oraz dotychczasowej szkole ponadpodstawowej przyjmuje się ucznia na podstawie:
3) świadectwa (zaświadczenia) wydanego przez szkołę za granicą i ostatniego świadectwa szkolnego wydanego w Polsce, na podstawie sumy lat nauki szkolnej ucznia.
§ 22. 1. Dyrektor szkoły:
1) decyduje o przyjęciu uczniów do wszystkich klas szkoły podstawowej i gimnazjum oraz do klas programowo wyższych (na semestry programowo wyższe) szkoły ponadgimnazjalnej oraz dotychczasowej szkoły ponadpodstawowej;
2) decyduje o przyjęciu uczniów do klasy pierwszej (na semestr pierwszy) szkoły ponadgimnazjalnej oraz dotychczasowej szkoły ponadpodstawowej, w przypadku gdy:
§ 19. 1. Do klasy programowo wyższej (na semestr programowo wyższy) w szkole podstawowej, gimnazjum, szkole ponadgimnazjalnej oraz dotychczasowej szkole ponadpodstawowej przyjmuje się ucznia na podstawie:
3) świadectwa (zaświadczenia) wydanego przez szkołę za granicą i ostatniego świadectwa szkolnego wydanego w Polsce, na podstawie sumy lat nauki szkolnej ucznia.
§ 22. 1. Dyrektor szkoły:
1) decyduje o przyjęciu uczniów do wszystkich klas szkoły podstawowej i gimnazjum oraz do klas programowo wyższych (na semestry programowo wyższe) szkoły ponadgimnazjalnej oraz dotychczasowej szkoły ponadpodstawowej;
2) decyduje o przyjęciu uczniów do klasy pierwszej (na semestr pierwszy) szkoły ponadgimnazjalnej oraz dotychczasowej szkoły ponadpodstawowej, w przypadku gdy:
a) uczeń powraca z zagranicy,
dzieki,
skad jest ten wyciag, chcialbym go znalec i zapoznac sie z caloscia?
pozdro
Radek
Ostatnio zmieniony przez renati23 2007-10-01, 18:08, w całości zmieniany 1 raz
ROZPORZĄDZENIE MINISTRA EDUKACJI NARODOWEJ I SPORTU z dnia 20 lutego 2004 r. w sprawie warunków i trybu przyjmowania uczniów do szkół publicznych oraz przechodzenia z jednych typów szkół do innych (Dz. U. Nr 26, poz. 232)
Jedliński
Przedmiot nauczania: Inne
Wiek: 33 Dołączył: 20 Wrz 2008 Posty: 531 Skąd: Polska
Post nr 9, Wysłany: 2008-12-04, 18:55 Czy w innych krajach lekcje też trwają 45 minut ?
Czy w innych krajach lekcje też trwają 45 minut ?
jak ktoś ma jakieś info ,że w jakimś innym kraju lekcje trwają np. 50 minut to niech się podzieli wiedzą na ten temat...
z góry dz...
_________________ W Chinach nauczycieli nazywa się budowniczymi narodu; czas, byśmy naszych nauczycieli nazywali tak samo. Barack Obama
Przedmiot nauczania: Język angielski
Wiek: 27 Dołączył: 10 Lip 2008 Posty: 6 Skąd: śląskie
Post nr 10, Wysłany: 2008-12-06, 09:11
w Szkocji zajęcia akademickie trwają 60min., nie wiem jak lekcje w szkołach
Jedliński
Przedmiot nauczania: Inne
Wiek: 33 Dołączył: 20 Wrz 2008 Posty: 531 Skąd: Polska
Post nr 11, Wysłany: 2009-01-15, 20:44
ale chyba te 45 minut jest optymalne....idealna dawka ?
1 godzina to chyba trochę za dużo ,
45 minut to nie za dużo i nie za mało.....idealnie coś pokazać -parę ćwiczeń i koniec lekcji...
_________________ W Chinach nauczycieli nazywa się budowniczymi narodu; czas, byśmy naszych nauczycieli nazywali tak samo. Barack Obama
katty
Przedmiot nauczania: Język angielski
Wiek: 27 Dołączyła: 14 Maj 2008 Posty: 428 Skąd: mazowieckie
Post nr 12, Wysłany: 2009-01-16, 15:01
W krajach skandynawskich w podstawówce zajęcia często trwają godzinę (a czasem bywają zgrupowane w bloki np. po 3 godziny i blok taki można wykorzystać na jakiś większy projekt), w liceum zaś jedne zajęcia to 1h 20 min (jak jest potrzeba, nauczyciele robią 5-minutową przerwę).
regionalizacja jest konieczna aby uruchomić mechanizm konkurencyjny (oferta jest dostosowana do potrzeb rynku, podnosi poziom edukacji jako całości. np opłaca się być dobrym nauczycielem, bo dobry więcej zarabia). lepszym rozwiązaniem byłaby całkowita prywatyzacja (jw. średni poziom kompetencji nauczycieli jest dużo wyższy w systemie prywatnym)
(..)
skoro samorządy i tak muszą szkoły utrzymywać, to powinny mieć też prawo do kontroli i ustalania programu nauczania. w ogóle obecny poziom naukowy w polsce jest dość dobrze dopasowany do jej poziomu rozwoju i zamożności. trochę jest zaniżony, ale niezbyt dużo.
To za przeproszeniem bzdury są.
Jedyną konsekwencją takiego procederu, którego namiastkę już mamy, będzie nepotyzm. Nie będzie zatrudniać samorząd dobrego nauczyciela, tylko znajomego nauczyciela, bo niestety o pracę nauczyciela nie jest łatwo.
Kontrola programu nauczania przez samorządy? hahaha
Juz teraz, gdy tylko mają wolną rękę, robią głupotę, za głupotą, bo nie znają realiów szkoły. Ja również uczę na wsi; tutaj samorząd składa się z rolników, którzy niestety nie za bardzo promują edukację. Ważne są inne sprawy. Nie chciałbym doczekać rewolucji wtrącania sie ich do ustalania programu nauczania, na którym sie po prostu nie znają.
I - nie chcę amerykańskiego systemu edukacji. Nie chciałbym, aby większość uczniów polskich, tak jak uczniowie amerykańscy - jak wynika z danych statystycznych - nie wie, gdzie zlokalizować Japonię, czy Chile.
Na szczęście nie tylko myślenie i umiejętność kombinowania się liczy, ale wiedza również.
Dzięki niej - chociażby- można bardziej interesująco porozmawiać.
co do systemu edukacji w ameryce to jest on.... najlepszy na świecie. skąd to wiemy, ano wiemy z listy szanghajsiej, najwięcej uniwersytetów znajduje sie w stanach. ale chętnie zapoznam się z obiektywnymi statystykami o których piszesz.
Poza ilością uniwersytetów weź tez pod uwagę analfabetów, ktorzy również tam są.
Tu cytat:
"We wrześniu 1993 r. opublikowane zostały wyniki badań Departamentu Edukacji Stanów Zjednoczonych zatytułowane "Umiejętność czytania i pisania w USA". Były to najobszerniejsze studia, jakie kiedykolwiek przeprowadzono nad Amerykanami: trwały 4 lata i objęły 26 tys. osób.
DE..BIL AMERYKAŃSKI
Wyniki zaszokowały amerykańską opinię publiczną okazało się, że w USA żyje 27 mln analfabetów i 45 mln tzw. analfabetów funkcjonalnych. Prawie połowa ze 191 milionów dorosłych Amerykanów nie jest w stanie wykonać tak prostej czynności jak wypełnienie przekazu bankowego. Tylko 4 proc. potrafi przy użyciu elektronicznego kalkulatora obliczyć koszt wykładziny, mając podaną cenę metra kwadratowego i rozmiary pokoju.
Naukowcy przeprowadzający badania zmuszeni byli zastosować nową definicję analfabetyzmu. W tradycyjnym pojęciu analfabetą był osobnik podpisujący się krzyżykiem. Testy Departamentu Edukacji dowiodły, że wiele osób umie czytać w technicznym tego słowa znaczeniu, tzn. są w stanie rozszyfrować słowa, ale brak im umiejętności koniecznych do korzystania z tej informacji (są to owi analfabeci funkcjonalni, których liczbę szacuje się na 45 min). Co ciekawe, połowa osób, które osiągnęły najgorsze wyniki, to absolwenci High School. Niektórzy z dyplomami tych uczelni nie umieli w ogóle ani czytać, ani pisać.
Poziom nauczania w USA jest o wiele niższy niż w Europie Zachodniej, np. 40 proc. uczniów europejskich szkół średnich jest w stanie rozwiązać zadania matematyczne, których 90 proc. amerykańskich uczniów na tym samym poziomie nie umie rozwiązać.
W 1947 r. 45 proc. uczniów w USA było w stanie odnaleźć na mapie Europę, w 1988 r. było ich zaledwie 25 proc. Podczas wojny w Zatoce Perskiej w 1991 r., kiedy to 500 tyś. żołnierzy amerykańskich znajdowało się na froncie, aż 80 proc. Amerykanów nie wiedziało, gdzie leży Irak, natomiast 92 proc. wiedziało, że prezydent Bush nie lubi i nie będzie jadł brokuł.
Dzieje się tak, pomimo że w latach 80. USA zainwestowały w edukację 420 mld dol. (czyli o 29 proc. więcej niż kiedykolwiek w historii.) W wielkości wydatków na kształcenie studenta Stany ustępują na świecie jedynie Szwajcarii. Okazuje się jednak, że wysokie nakłady finansowe nie gwarantują równie wysokiego poziomu nauczania.
Skąd więc fenomen - jak to określa prasa w USA - "d..ebila amerykańskiego"?
AMERYKANIZOWAĆ l WYRÓWNYWAĆ !
Na początek przyjrzyjmy się systemowi edukacji. Na mocy ustawy federalnej szkolnictwo jest obowiązkowe do 16 roku życia: zaczyna się w wieku 6, a nawet 5 lat od Elementary School, która trwa 4 lata; potem idzie Middle School, względnie Junior High - klasy 6, 7 i 8; następnie High School, względnie Senior High - klasy 9, 10, 11 i 12. Tak więc przeciętnie w wieku lat 18 Amerykanin kończy szkołę średnią.
W USA nie ma matury, jedynie SAT dla tych, którzy chcą studiować. SAT to składający się z dwóch części - matematycznej i werbalnej - egzamin, określający kwalifikacje na studia wyższe. Jest on dla uniwersytetów praktycznie tym samym, co Dow-Jones-lndex dla Wall Street. Dla tych, którzy nie chcą studiować, nie jest on istotny. Dyplom High School otrzymuje się niezależnie od SAT-u. Wystarczy zaliczyć daną liczbę kursów (credits).
High School to szkoły narodu, który jest podzielony na katolików, protestantów, żydów, tubylców i emigrantów, Białych, Czarnych, Żółtych itd. Zadaniem szkół amerykańskich było zawsze zacieranie tych różnic w klasie, innymi słowy: zrobienie z tych dzieci Amerykanów. "Amerykanizować i wyrównywać!"- brzmiało główne hasło.
W 1918 r. National Education Association uchwaliła 7 głównych priorytetów szkolnictwa średniego: 1. zdrowie, 2. władanie podstawowymi technikami kultury, 3. wartościowe życie rodzinne, 4. zawód, 5. cnoty obywatelskie, 6. sensowna organizacja wolnego czasu, 7. charakter etyczny. Pomijając "podstawowe techniki kultury", pod którymi rozumiano pisanie, czytanie i rachunki, nie znajdziemy w tym spisie niczego o nabywaniu wiedzy w jakichkolwiek innych przedmiotach. "
Najfajniejsze: "Nie tylko co piąty Amerykanin wierzy, że Słońce krąży wokół Ziemi(...)" oraz "Absolwenci uniwersytetów mają żenujące trudności przy mapie świata. Część z nich, co niewiarygodne, nie potrafi znaleźć na niej... USA. "
Ostatnio zmieniony przez agadanuta 2009-10-01, 20:16, w całości zmieniany 4 razy
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum