Z takich "patologii" przypomniało mnie się, jak mnie mama "agresywnie" zostawiła po raz pierwszy w przedszkolu. Zero adaptacji, zero uprzedzania, zero rozmów na ten temat. Przyprowadziła mnie, oddała pani i powiedziała, że idzie kupić chleb do sklepu i zaraz wróci. Oczywiście wróciła dopiero po południu. A teraz to matki na forach przez rok panikują, co to będzie z ich synkiem czy córeczką.
Zapominanie o dzieciach w przedszkolu to raczej dzisiejsi niepatologiczni rodzice, powiedziałabym.
O nie... Moja mama może nie tyle zapomniała mnie odebrać, ile spóźniła się po mnie prawie dwie godziny - bo kurczaki do sklepu rzucili. A ja, biedne dziecko, nie mogłam potem zrozumieć, dlaczego kurczaki są ważniejsze ode mnie
_________________ Prywatnie żyję tak, jak każdy:
Jem, piję, sypiam, patrzę w gwiazdy
_________________ "A teraz weźmy taką statystykę [..] zakładając, że państwa razem ze mną jest sto [..] a ja nie mam jednej nogi, to statystycznie [..] każdy z państwa ma po 1,99 nogi [...] jak cena w Biedronce."
Policjanci z CBŚ zatrzymali 13-letniego pirotechnika. Namierzyli go w internecie, gdzie zamieszczał filmy z eksplozjami swoich bomb. Na początku nie wiedzieli, że to dziecko. Szczęśliwie na jednym, z filmów mignęła postać pirotechnika. Obyło się bez wyważania drzwi, i rzucania całej rodziny na ziemię.
[...]
Okazał się nim 13-latek, który bomby wytwarzał w jednym z bielskich mieszkań za wiedzą i zgodą rodziców. Byli przekonani, że to niegroźne hobby.
Ann, to ja to patologia byłam - mama stała w kolejce po papierosy na metry Ale ja z prababcią siedziałam wtedy, a że ona twarda baba była, to mama cała w strachu stała
A 13letni bombiarz... No cóż, rodzice z zerowym II też się zdarzają.
Ann, to ja to patologia byłam - mama stała w kolejce po papierosy na metry Ale ja z prababcią siedziałam wtedy, a że ona twarda baba była, to mama cała w strachu stała
Myśmy z mamą stały w kolejce po kawę. Cztery razy w tej samej. nijak nie mogłam pojąć, czemu mama nie może kupić czterech paczek od razu
_________________ Prywatnie żyję tak, jak każdy:
Jem, piję, sypiam, patrzę w gwiazdy
Aleksandra08
Przedmiot nauczania: Język polski
Wiek: 37 Dołączyła: 29 Gru 2008 Posty: 101 Skąd: skądkolwiek
Post nr 24, Wysłany: 2011-07-04, 20:56
malgala napisał/a:
edzia napisał/a:
Ja pamiętam, że jadłam z sąsiadami piasek na wyścigi.
A ja pamiętam bieganie na bosaka po błocie i kałużach. Tym błotkiem smarowało się nogi aż do kolan i ono zasychało. To były nasze podkolanówki.
Na wszelkiego rodzaju zadrapania, skaleczenia, poobcierane kolana też był sposób. Zrywało się liść babki zwyczajnej i na ślinę przyklejało do rany.
Też to pamiętam z dzieciństwa. Swoim dzieciom także pozwalam na takie ekscesy. Dwa lata temu mój starszy syn dosłownie taplał się w kałuży i choć byłam przerażona perspektywą prania, to jednak nie zabroniłam mu tego, bo widziałam, jak świetnie bawi się. Jestem chyba chodzącą patologią, bo patrzyłam na to. Nasi rodzice dowiadywali się często PO fakcie. Dziś młodszy ( trzy lata) też z dziką rozkoszą chlapał i skakał - dwa razy przebierałam go, bo taki był mokry. Najlepsze jednak jest to, że sąsiedzi patrzą na to z rozbawieniem, lubią oglądać jego szaleństwa, a mnie nie mają za wyrodną matkę za to, że pozwalam mu moczyć się w kałuży albo za to, że nie biegnę sprintem, gdy dzieciak przewróci się nieoczekiwanie.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum