Post nr 1, Wysłany: 2010-12-22, 22:42 Nauczyciel - pasjonata???
Witam! Kiedyś ktoś mi powiedział, że zawód nauczyciela jest dla pasjonatów. Zastanawia mnie to, czy naprawdę tak jest??? Ja chyba tej pasji nie czuję! Bardzo często zdarza mi się pomyśleć - o matko znowu do pracy, znowu klasówki do spr. w domu, znowu trzeba się przygotować do lekcji, znowu będę musiał dyscyplinować Kowalskiego itd. Jak jest z Wami forumowicze (nauczyciele)? Kto z Was naprawdę kocha swój zawód??? Pozdrawiam
Każdy niemal zawód jest ... powinien być dla pasjonatów.
Każdy zawód miewa złe strony, wady, czy niedogodności, których nie lubimy.
Problem pojawia się wtedy, gdy widzi się tylko je, gdy dominują i przesłaniają całą resztę, gdy o niczym innym nie potrafi się myśleć, czy mówić.
Mnie zdarza się od czasu do czasu rankiem pomyśleć, że fajniej byłoby poleżeć w wyrku, ale przechodzi z pierwszą lekcją. Miewam czasem "kryzysy" przed druga zmianą, ale przechodzą z momentem wejścia do sali.
Myślę, że jest to raczej kwestia zmęczenia fizycznego, niewyspania itp.
Zgadzam się z Edzią, że "jedno drugiego nie wyklucza" i dodam, że największy pasjonat swej pracy może być równocześnie ogromnym pasjonatem wakacji i weekendów...szczególnie wydłużonych
Odżywam, gdy mam przygotować jakiś utwór. Mogę śmiało powiedzieć, że kiedy spotykam się z chętnymi( a tylko tacy przychodzą na zespół, nie ciągnę nikogo na siłę), kiedy uczę grać na instrumentach, kiedy zaczyna coś wychodzić- to to są piękne momenty i nawet jeśli jestem zmęczona, to jest w muzyce coś takiego, że człowiek odżywa. Najfajniej jest wtedy, kiedy wreszcie po iluś próbach coś wychodzi i dzieciaki same sobie zaczynają klaskać- z tej radości, że jest to, o co tak walczyliśmy.
Lekcje....nie, tego nie lubię. To już jest przymus. Treści programowe...sama czasem uważam, że uczenie wszystkiego, czego uczę jest bez sensu, a muszę to robić, bo ktoś za mnie o tym zdecydował( wiadomo, "podstawa"). Piłowanie do sprawdzianów i egzaminów, cało to ocenianie...brrr. Kiedy uczę śpiewu, muzyki, to robimy szybkie postępy, a nie ma ocen. Za to dzieciaki to lubią, ja to lubię, samo "płynie", a i sukcesy są. Za to całe to nauczanie szkolne...z ocenami, treściami, podstawami...etc..Coś okropnego. To mnie bardzo męczy.
bardzo lubię swoją pracę, a też mam czasmi dość; najgorzej jest w poniedziałek i po każdej dłuższej przerwie - cięzko się wraca, ale później zazwyczaj jest już dobrze
każdy ma czasem w pracy gorsze chwilem, trudne problemy do rozwiązania, zmartwienia co powoduje, że chwilowo nasza praca strasznie nas męczy
modraszek
Przedmiot nauczania: Zajęcia zintegrowane
Wiek: 48 Dołączyła: 09 Sie 2010 Posty: 8 Skąd: małopolskie
Post nr 7, Wysłany: 2011-01-24, 18:33
Witam!
Byłam pasjonatką do dwudziestego roku pracy. Uwielbiałam pracę w szkole i często powtarzałam, że czuję się tu jak ryba w wodzie. To było moje życie. Podstępem wkradało się zniechęcenie, do tego doszły reformy i mobbing wraz z nadejściem nowego dyrektora. Teraz, po 24 latach pracy, jestem pewna, że mam wypalenie zawodowe i z żalem myślę, że zabrali nam wcześniejszą emeryturę. Czy też macie takie problemy? Nigdy nie czytałam na Forum o wypaleniu zawodowym.
Po 20 latach pracy i czerpania z niej satysfakcji - zakładam, że jej źródłem były kontakty w młodzieżą i dziećmi, rezultaty Twojej pracy, ich uśmiech na Twój widok - nadeszło wypalenie spowodowane czymś, co jest tej pracy ledwie otoczką?
Reformy? Pestka, one były, są i będą. czemu nie wyznajesz zasady "robić swoje", a to co nieistotne mieć w d****?
Dyrektor-mobber? Dałaś się takiemu? PO 20 latach doświadczeń w boju?
Po 20 latach idylli i pełni szczęścia wystarczyły 4, by Cię pogrążyć w otchłani zniechęcenia?
Nie wierzę.
To tylko zimowa deprecha. Gdy słońce zaświeci inaczej będziesz śpiewać
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum