artykuł jak artykuł, nic nowego nie wyczytamy, tylko to co wiemy i co było już porusznae na tym forum, ale co się uśmiałam przy niektórych komentarzach...
Jedliński
Przedmiot nauczania: Inne
Wiek: 33 Dołączył: 20 Wrz 2008 Posty: 531 Skąd: Polska
Post nr 108, Wysłany: 2010-03-08, 13:10
Cytat:
Romans nauczycielki z uczniem - rodzice w szoku
Sytuacja zmieniła się w połowie lutego. - Zgłosił się do mnie ojciec tego ucznia - wyjaśnia dyrektor. Mężczyzna prosił, by władze szkolne wpłynęły na zachowanie nauczycielki. - Ojciec rzeczywiście przyznał, że romans jego syna z nauczycielką jest faktem. I zażądał, abyśmy to przerwali. Dopiero po interwencji ojca mogłem poczynić pewne kroki - dodaje Berendt.
Po spotkaniu z ojcem nastolatka spisano protokół, w którym mężczyzna opisał całą sytuację. Nauczycielka otrzymała już naganę. Początkowo nie chciała jej przyjąć. Jednak ostatecznie przystała na tę formę kary. Nie wykazała jednak żadnej skruchy z powodu zaistniałej sytuacji. Oburzenia jej zachowaniem nie kryje dziś sam Berendt. - Dla mnie jako dla dyrektora, ale przede wszystkim także nauczyciela, taka sytuacja nigdy nie powinna mieć miejsca. Takie zachowanie pedagoga jest niedopuszczalne. Nauczyciel powinien być wzorem dla uczniów - przyznaje wprost.
Zdaniem wielu uczniów, interwencja dyrekcji placówki nic nie pomogła. Szkolny romans trwa nadal. - Na tę chwilę jako dyrektor nie mogę nic więcej zrobić - Berendt rozkłada bezradnie ręce. Niewykluczone więc, że już nauczycielka kończąca niebawem staż, będzie mogła poszczycić się tytułem nauczyciela mianowanego. Tytuł ten będzie jej przysługiwać po egzaminie zawodowym, który czeka ją w maju... chyba że dyrektor wyda negatywną decyzję.
http://media.wp.pl/kat,10...,wiadomosc.html
PiS chce rozmów o likwidacji gimnazjówData dodania: 2010-03-16 10:35:27
Pobierz do PDF lub wydrukuj.Literka poleca
Zeszyt Wychowawcy KlasyOpozycja zapowiada dyskusję dotyczącą likwidacji gimnazjów - podaje Rzeczpospolita.
Szefowa MEN Katarzyna Hall o pomysłach PIS mówi, że to «zawracanie kijem Wisły».
Planujemy konferencje i spotkania w całej Polsce. Chcemy dotrzeć z naszymi propozycjami zmian w oświacie do: nauczycieli, rodziców, stowarzyszeń edukacyjnych — mówi Marzena Machałek, posłanka PiS z Sejmowej Komisji Edukacji. PiS proponuje następujący system nauczania: trzy lata nauki najmłodszych, pięć lat powszechnej szkoły podstawowej i cztery lata liceum.
— Gimnazja miały być szkołami, które wyrównają różnice edukacyjne, a one te różnice pogłębiają. Skupiają młodzież w najtrudniejszym emocjonalnie okresie życia i nauczycielom trudno jest z nią pracować. Likwidacja gimnazjów zniweluje problemy wychowawcze — wyjaśnia Machałek.
Źródło: Rzeczpospolita
Hm...Jestem generalnie za. Gimnazja to stgraszne twory. Z drugiej strony, niektórzy nauczyciele straciliby pracę...Ale i tak jestem "za".
Główna partia opozycyjna ma zamiar przedstawić jutro swoje propozycje dotyczące systemu oświaty. Każda dyskusja na ten temat jest dla mnie ważna, dlatego chętnie zapoznam się ze szczegółami tych propozycji. Jednak już wstępne deklaracje przedstawicieli Prawa i Sprawiedliwości dotyczące szkolnictwa wyglądają na podejmowane bez żadnego merytorycznego uzasadnienia.
Wiodącym pomysłem, docierającym do opinii publicznej, wokół którego PiS zdaje się budować swoją wizję nowoczesnej polskiej oświaty, jest likwidacja gimnazjów i powrót do ustroju szkolnego wprowadzonego za czasów I sekretarza KC PZPR Władysława Gomułki, z ośmioklasową szkołą podstawową i czteroletnim liceum, zakładającego związek oświaty z socjalistycznym kierunkiem rozwoju PRL.
Brak mi rzeczowych argumentów na poparcie takiej propozycji. Można ją bowiem rozumieć jedynie jako demagogiczne i populistyczne posunięcie, będące próbą odpowiedzi na pojawiające się w części naszego społeczeństwa resentymenty za czasami PRL. Jak widać, nie tylko w jego części o lewicowych przekonaniach...
Jestem związana zawodowo z oświatą od 1980 roku, dlatego mogę porównać oba systemy jako specjalista, od strony czysto merytorycznej, mając na względzie dobro uczniów, a nie tylko dobro konkretnej partii w kolejnych wyborach.
Gimnazja są jeszcze młodymi szkołami, o zaledwie dziesięcioletniej historii. Nauczyciele i dyrektorzy szkół wciąż udoskonalają swoją pracę z uczniami, będącymi w wieku szczególnie trudnym dla młodzieży. Mamy już jednak zmierzone efekty zmiany systemowej z 1999 roku, która wprowadziła gimnazja. Wyniki międzynarodowych badań, porównujących umiejętności polskich uczniów z ich rówieśnikami z całego świata wyraźnie pokazują, że wydłużenie cyklu kształcenia ogólnego dało istotny wzrost wyników nauczania.
Warto też podkreślić jeszcze jeden, niezwykle ważny aspekt wprowadzenia gimnazjów – wzrost bezpieczeństwa uczniów szkoły podstawowej. Przeniesienie nastolatków do gimnazjów pozwoliło zmienić klimat szkół podstawowych na bardziej sprzyjający pracy z młodszymi dziećmi. Zreformowana w 1999 roku szkoła podstawowa stała się dużo bardziej przyjazna i bezpieczna. Przedstawiciele partii tak dużo mówiącej o bezpieczeństwie powinni również brać to pod uwagę.
Uważam, że – tam gdzie to tylko możliwe – gimnazja, które funkcjonują w zespołach ze szkołami podstawowymi, powinny „przeprowadzić się” do liceów. Obecnie zachęcamy do tworzenia gimnazjalno-licealnych zespołów szkół (jest już ich w Polsce około 1000), dających możliwość właściwego zatroszczenia się o rozwój zdolności uczniów – odpowiednio do ich potrzeb i możliwości – pod kierunkiem pracujących na wysokim poziomie nauczycieli. W miejsce gimnazjów wyprowadzanych z podstawówek warto natomiast tworzyć przedszkola. W ten sposób można bowiem znacznie zwiększyć liczbę miejsc przedszkolnych. Tak pomyślana „przeprowadzka” będzie równocześnie odpowiadać na zmiany w demografii – liczba młodzieży w wieku gimnazjalno-licealnym w ciągu najbliższych dziesięciu lat spadnie o około 1/3.
Na pewno gimnazjum nie jest jeszcze szkołą idealną. Zmiana programowa, która weszła do jego pierwszych klas w tym roku szkolnym sprawi, że stanie się ono w większym stopniu miejscem rozpoznawania zdolności, odkrywania pasji i rozwijania zainteresowań, a także mądrego doradzania w wyborze drogi dalszego kształcenia. Nasi piętnastolatkowie będą nie tylko lepiej od rówieśników z innych krajów rozumieć czytany tekst, ale także stopniowo podniosą swoje wyniki w rozumowaniu, w naukach matematyczno-przyrodniczych. Będziemy kształcić solidnie i gruntownie.
W myśleniu o polskiej szkole kieruję się przede wszystkim wynikami badań międzynarodowych, wynikami egzaminów zewnętrznych i doświadczeniami setek ekspertów funkcjonujących w polskiej oświacie. Najważniejsi są uczniowie i wizja szkoły – skutecznej, przyjaznej i nowoczesnej. Stopniowo, rok po roku, tę wizję wprowadzam i chcę dalej wprowadzać w życie.
Świat edukacji zmienia się powoli. Ustanowienie dobrego prawa to dopiero początek. Nim polską szkołę zaczną opuszczać uczniowie kształceni według wprowadzanych obecnie, nowych, wyższych standardów, minie parę lat. Jako poważne zagrożenie dla nowoczesnej edukacji naszych dzieci i wnuków postrzegam możliwość ponownego zarządzania oświatą przez polityków, których jedynym pomysłem jest przysłowiowe „zawracanie kijem Wisły” i powrót polskiej szkoły do czasów PRL.
Gdy gimnazja nie istniały nie było żadnych problemów wychowawczych
Dla mnie gimnazjum jest szkołą nietrafioną. Młodzież w najgorszym wieku umieszczona w jednym miejscu. Przeprowadzenie gimnazjów do liceów oznaczać będzie zepsucie liceum i tego wysokiego poziomu, który od liceum winno się wymagać.
Cytat:
Proponuję, by tak samo uzdrowić sytuacje w służbie zdrowia.
Wystarczyłoby wprowadzić model finansowania służby zdrowia podobny do modelu finansowania oświaty. Pieniądze idą za pacjentem. Zdecentralizować i zmniejszyć poziomy zarządzania w NFZ, bo na każdym poziomie marnuje się pieniądze na administrację.
Cytat:
Skoro nie możemy tych pacjentów leczyć, to eutanazja.
Zacznijmy od tych ze złamanymi kończynami
_________________ "A teraz weźmy taką statystykę [..] zakładając, że państwa razem ze mną jest sto [..] a ja nie mam jednej nogi, to statystycznie [..] każdy z państwa ma po 1,99 nogi [...] jak cena w Biedronce."
Dla mnie gimnazjum jest szkołą nietrafioną. Młodzież w najgorszym wieku umieszczona w jednym miejscu. Przeprowadzenie gimnazjów do liceów oznaczać będzie zepsucie liceum i tego wysokiego poziomu, który od liceum winno się wymagać.
No to co zrobić z ta trudna młodzieżą?
Gimnazjum źle, bo wszyscy w jednym miejscu.
Połączyć z liceum też źle, bo liceum "zepsują".
Skoro zepsują liceum, to tym bardziej zniszczą podstawówkę, bo chyba nie wierzysz, że przykład brać będą z grzecznych młodszych kolegów.
To co z nimi zrobić? Zlikwidować kurna razem z uczniami
Czy wejściu młodego człowieka w mury gimnazjum towarzyszy opętanie?
Nagle staje się potworem?
W podstawówkach miodzio, żadnych problemów, potem nagle szast prast i sami bandyci?
Ej, przesada.
Trzeba problemy rozwiązywać, a nie przenosić, od samej przeprowadzki sytuacji się nie uzdrowi.
Choćby koszty takiego przedsięwzięcia będą tak wysokie, że gdyby te pieniądze wrzucić do szkół, to ci wszyscy bandyci nie mieli by czasu łobuzować.
vuem, gdyby istniał stary system, to wówczas uczniowie przez 8 lat byliby w jednej szkole, gdzie zdążyłoby ich poznać grono pedagogiczne. W dodatku w takiej szkole, dzieci mają stałych znajomych itd. Atmosfera podejrzewam, że jest inna. Potem, po ośmiu latach szłoby do liceum, gdzie panują inne standardy, a i czasu byłoby więcej na realizację programu, zamiast go wałkować w kółko w gimnazjum. Ale mnie to już zwisa, bo edukację szkolną zakończyłem, a na dzieci się nie zanosi.
_________________ "A teraz weźmy taką statystykę [..] zakładając, że państwa razem ze mną jest sto [..] a ja nie mam jednej nogi, to statystycznie [..] każdy z państwa ma po 1,99 nogi [...] jak cena w Biedronce."
1. Przez 8 lat zdążą poznać, a przez 6 nie?
Problemy w gimnazjum stwarzają ci, których rodzice i podstawówka nie zdołali pewnych rzeczy nauczyć.
Skoro ci sami rodzice i ci sami nauczyciele nie potrafią zapobiec wybrykom przez 6 lat, to zdołają przez 8.
2. Krąg stałych znajomych? halayla, ależ rozpaczliwie szukasz argumentów.
Młody człowiek nie powinien zmieniać środowiska, kolegów, lepiej dla niego, by nie zdobywał nowych przyjaciół?
3. Podejrzewasz, że atmosfera jest inna. Podejrzewasz.
4. W liceum i tak panują inne standardy.
5.
haLayla napisał/a:
do liceum, gdzie panują inne standardy, a i czasu byłoby więcej na realizację programu, zamiast go wałkować w kółko w gimnazjum
W liceum chcesz realizować program, który obecnie wałkuje się w gimnazjum?
Jeśli pojawia się problem realizowanego programu, to trzeba dostosować ten program wg potrzeb, a nauczyciele mają stanąć na głowie, by go zrealizować. Jeśli zachowanie ucznia staje na przeszkodzie, to trzeba ucznia zreformować...
...ale nie likwidujmy z temu powodu szkoły...
Jeśli natomiast z jakichś powodów programu ktoś nie jest w stanie zrealizować, to i tak go nie zrealizuje, do liceum i tak człowiek z brakami trafi.
Obserwuję znacznie więcej pozytywnych zjawisk, spotykam bardzo wielu ambitnych i pracowitych uczniów.
Ale zdaję sobie też sprawę z istniejących problemów.
Tyle, że z pewnością one nie stanowią obrazu gimnazjum. są marginesem. Mniejszym lub większym, ale marginesem.
Problem w tym, że najgłośniej krzyczą niezadowoleni, ich słychać najlepiej.
Dlatego często hasło likwidacji trafia na podatny grunt.
Jednak czy nie jest to zrzucanie winy na szkołę jako instytucję, albo i sam budynek niemal?
Ta sama rodzina, ci sami nauczyciele mieli by sobie lepiej z człowiekiem tylko dlatego, że w szkole o innej nazwie będą lub też, że rzesze młodszych o parę lat uczniów pod nogami plątać się będzie?
1. Przez 8 lat zdążą poznać, a przez 6 nie?
Problemy w gimnazjum stwarzają ci, których rodzice i podstawówka nie zdołali pewnych rzeczy nauczyć.
Myślałem raczej o tym, że w czasie tych trzech lat, nauczyciele nie zdążą poznać ucznia w takim stopniu, jak miało to miejsce w podstawówce.
Cytat:
Skoro ci sami rodzice i ci sami nauczyciele nie potrafią zapobiec wybrykom przez 6 lat, to zdołają przez 8.
Wspominam dobrze podstawówkę. Podobnie liceum. Gimnazjum zaś było dla mnie stratą czasu, użerania się z durniami, którzy celowali w rozbijaniu lekcji i stałego uczucia zażenowania, w związku z tym co też się w gimnazjum działo.
Cytat:
3. Podejrzewasz, że atmosfera jest inna. Podejrzewasz.
Jak zaczynałem swoją edukację, to istniały szkoły podstawowe ośmioletnie.
Być może mam dosyć mgliste wspomnienia z tego okresu, ale nie sądzę, żeby było tak źle.
Cytat:
haLayla napisał/a:
do liceum, gdzie panują inne standardy, a i czasu byłoby więcej na realizację programu, zamiast go wałkować w kółko w gimnazjum
W liceum chcesz realizować program, który obecnie wałkuje się w gimnazjum?
Jeśli pojawia się problem realizowanego programu, to trzeba dostosować ten program wg potrzeb, a nauczyciele mają stanąć na głowie, by go zrealizować. Jeśli zachowanie ucznia staje na przeszkodzie, to trzeba ucznia zreformować...
Ja odniosłem wrażenie, iż w gimnazjum wałkowało się program z podstawówki. Dodam, że moje gimnazjum miało się opierać na założeniach jakościowo dosyć wysokich. A kojarzę ten okres ze stratą czasu. Z powtarzaniem materiału ze szkoły podstawowej. W trakcie gimnazjum, nie otworzyłem ani jednej książki, a skończyłem je ze średnią 4,8. Wybitnie zdolny nie jestem.
Cytat:
...ale nie likwidujmy z temu powodu szkoły...
Jeśli natomiast z jakichś powodów programu ktoś nie jest w stanie zrealizować, to i tak go nie zrealizuje, do liceum i tak człowiek z brakami trafi.
Trafi. Nie znam się na nauczaniu, nie wiem, czy gimnazja wyglądają tak, jak wtedy gdy ja byłem gimnazjalistą, ale sądzę, że te trzy lata mogłyby zostać wykorzystane lepiej.
Cytat:
Obserwuję znacznie więcej pozytywnych zjawisk, spotykam bardzo wielu ambitnych i pracowitych uczniów.
Ale zdaję sobie też sprawę z istniejących problemów.
Tyle, że z pewnością one nie stanowią obrazu gimnazjum. są marginesem. Mniejszym lub większym, ale marginesem.
Z istniejących problemów, wymienić można to, że uczniowie zdolni, są w jednych klasach z durniami, którzy mają ubaw z rozbijania lekcji. Niektórzy ze zdolnych uczniów byli tępieni przez durniów. Dlatego też mam obraz gimnazjum, jako jednej wielkiej patologii.
Cytat:
Ta sama rodzina, ci sami nauczyciele mieli by sobie lepiej z człowiekiem tylko dlatego, że w szkole o innej nazwie będą lub też, że rzesze młodszych o parę lat uczniów pod nogami plątać się będzie?
Dlatego, że nauczyciele będą mieli do czynienia z tym samym uczniem od siódmego roku życia. Przez lat osiem. A w gimnazjum, przez lat trzy. Potem, po ośmioletniej szkole podstawowej, uczeń trafiałby do liceum, gdzie miałby do czynienia z całkiem innymi wzorcami, takimi jak przygotowanie do dorosłości.
_________________ "A teraz weźmy taką statystykę [..] zakładając, że państwa razem ze mną jest sto [..] a ja nie mam jednej nogi, to statystycznie [..] każdy z państwa ma po 1,99 nogi [...] jak cena w Biedronce."
Myślałem raczej o tym, że w czasie tych trzech lat, nauczyciele nie zdążą poznać ucznia w takim stopniu, jak miało to miejsce w podstawówce.
Jeśli założyć, że dany nauczyciel uczy tą sama klasę przez ponad 3 lata, to mógłby być to argument.
Inna sprawa, to czy nauczyciel nie jest w stanie poznać swoich uczniów w ciągu tych 3 lat?
haLayla napisał/a:
Wspominam dobrze podstawówkę. Podobnie liceum. Gimnazjum zaś było dla mnie stratą czasu, użerania się z durniami, którzy celowali w rozbijaniu lekcji i stałego uczucia zażenowania, w związku z tym co też się w gimnazjum działo.
Ale przyczyna nie by fakt, że taka 3-letnia szkoła istniała, tylko, że pozwolono w niej na takie zachowania.
Jeśli warunkiem koniecznym sukcesu miało być to, że pracuje nad klasą przez ponad 3 lata, to z założenia "ułożonych" uczniów zyskuję po ilu latach pracy?
Jeśli nie w pierwszym roku, to i tak marnuję mnóstwo czasu, tyle, że w szkole podstawowej, nie gimnazjum. Jaka to różnica?
haLayla napisał/a:
Być może mam dosyć mgliste wspomnienia z tego okresu, ale nie sądzę, żeby było tak źle.
Nie twierdzę, że było źle.
Twierdzę, że nie jest teraz tak źle, a jak jest gdzieś źle, to twierdzę, że warto spróbować to naprawić, zamiast likwidować. Myślę, że się da. Widzę, że się to udaje.
haLayla napisał/a:
Ja odniosłem wrażenie, iż w gimnazjum wałkowało się program z podstawówki. Dodam, że moje gimnazjum miało się opierać na założeniach jakościowo dosyć wysokich. A kojarzę ten okres ze stratą czasu. Z powtarzaniem materiału ze szkoły podstawowej. W trakcie gimnazjum, nie otworzyłem ani jednej książki, a skończyłem je ze średnią 4,8. Wybitnie zdolny nie jestem.
Zgoda, bywało.
Ale znów, to nie wina tego, że taka szkoła istnieje. Jej istnieje nie jest warunkowane wałkowaniem przerobionego wcześniej materiału i marnowania czasu.
Jeśli to wina programu, to trzeba program zmodyfikować.
Jeśli wina nauczycieli, to ich trzeba zmusić do zmian.
Jeśli uczniów, to ... jak wyżej.
haLayla napisał/a:
Trafi. Nie znam się na nauczaniu, nie wiem, czy gimnazja wyglądają tak, jak wtedy gdy ja byłem gimnazjalistą, ale sądzę, że te trzy lata mogłyby zostać wykorzystane lepiej.
To wykorzystajmy je lepiej, ale czy zlikwidowanie oznacza automatycznie lepsze wyniki?
A co jeśli w 8-letniej podstawówce pomysł nie wypali? Znów likwidować?
W różnych krajach istnieją różne systemy i typy szkół. Wszyscy sobie jakoś radzą. Bo muszą.
haLayla napisał/a:
Z istniejących problemów, wymienić można to, że uczniowie zdolni, są w jednych klasach z durniami, którzy mają ubaw z rozbijania lekcji. Niektórzy ze zdolnych uczniów byli tępieni przez durniów. Dlatego też mam obraz gimnazjum, jako jednej wielkiej patologii.
Czyli jesteś za tym, by tworzyć elitarne klasy obok getta dla "durniów"?
patologia?
Ona zdarza sie wszędzie.
Ty ją widzisz w każdym gimnazjum, ja w tych kilku, które znam bardzo dobrze widuję sporadyczne wybryki, tylko nieliczne zasługują na miano ... zaczątków patologii.
I nie rzadko jest to wina braku wsparcia ze strony rodziców.
Jeśli uczeń będzie uczniem podstawówki, a nie gimnazjum, to rodzice nie przestaną nagle chlać.
Cytat:
Dlatego, że nauczyciele będą mieli do czynienia z tym samym uczniem od siódmego roku życia. Przez lat osiem. A w gimnazjum, przez lat trzy. Potem, po ośmioletniej szkole podstawowej, uczeń trafiałby do liceum, gdzie miałby do czynienia z całkiem innymi wzorcami, takimi jak przygotowanie do dorosłości.
Ten sam nauczyciel będzie uczył przez 8 lat? Wiesz co piszesz?
Nie sądzisz, że między "dziecięcym" gajem, jakim jest szkoła podstawowa, a "progiem dorosłości" jakim jawi się liceum potrzeba jakiegoś pośredniego etapu?
Myślałem raczej o tym, że w czasie tych trzech lat, nauczyciele nie zdążą poznać ucznia w takim stopniu, jak miało to miejsce w podstawówce.
Jeśli założyć, że dany nauczyciel uczy tą sama klasę przez ponad 3 lata, to mógłby być to argument.
Inna sprawa, to czy nauczyciel nie jest w stanie poznać swoich uczniów w ciągu tych 3 lat?
Nie wiem, bo nie znam się na nauczaniu. Jestem studentem zupełnie innego kierunku, który nie kończy się specjalizacją nauczycielską, więc siłą rzeczy nie posiadam odpowiednio dużej wiedzy - opisuję swoje doświadczenie i wyciągam z niego wnioski. Dlatego też, mając na uwadze swoje doświadczenia z tejże szkoły - chciałbym uchronić swoje dzieci, które być może za 10-15 lat będę miał, przed gimnazjum.
Cytat:
haLayla napisał/a:
Wspominam dobrze podstawówkę. Podobnie liceum. Gimnazjum zaś było dla mnie stratą czasu, użerania się z durniami, którzy celowali w rozbijaniu lekcji i stałego uczucia zażenowania, w związku z tym co też się w gimnazjum działo.
Ale przyczyna nie by fakt, że taka 3-letnia szkoła istniała, tylko, że pozwolono w niej na takie zachowania.
Jeśli warunkiem koniecznym sukcesu miało być to, że pracuje nad klasą przez ponad 3 lata, to z założenia "ułożonych" uczniów zyskuję po ilu latach pracy?
Jeśli nie w pierwszym roku, to i tak marnuję mnóstwo czasu, tyle, że w szkole podstawowej, nie gimnazjum. Jaka to różnica?
Ale tutaj trzeba zmarnować ten czas dwakroć. A w przypadku starego systemu - raz.
Cytat:
haLayla napisał/a:
Być może mam dosyć mgliste wspomnienia z tego okresu, ale nie sądzę, żeby było tak źle.
Nie twierdzę, że było źle.
Twierdzę, że nie jest teraz tak źle, a jak jest gdzieś źle, to twierdzę, że warto spróbować to naprawić, zamiast likwidować. Myślę, że się da. Widzę, że się to udaje.
Nie wiem czy teraz, ale kiedyś było beznadziejnie.
Cytat:
haLayla napisał/a:
Ja odniosłem wrażenie, iż w gimnazjum wałkowało się program z podstawówki. Dodam, że moje gimnazjum miało się opierać na założeniach jakościowo dosyć wysokich. A kojarzę ten okres ze stratą czasu. Z powtarzaniem materiału ze szkoły podstawowej. W trakcie gimnazjum, nie otworzyłem ani jednej książki, a skończyłem je ze średnią 4,8. Wybitnie zdolny nie jestem.
Zgoda, bywało.
Ale znów, to nie wina tego, że taka szkoła istnieje. Jej istnieje nie jest warunkowane wałkowaniem przerobionego wcześniej materiału i marnowania czasu.
Jeśli to wina programu, to trzeba program zmodyfikować.
Jeśli wina nauczycieli, to ich trzeba zmusić do zmian.
Jeśli uczniów, to ... jak wyżej.
Dzieci i młodzież w okresie dojrzewania, gdy buzują w nich hormony, a ich ciała zaczynają się zmieniać, są wrzuceni do jednej szkoły, gdzie głupota i infantylizm eksplodują na każdym kroku. Gdyby część z nich trafiła do liceum - pod wpływem dobrych wzorców uczniów z wyższych roczników, przedstawialiby inny poziom. Bardziej dojrzały.
Cytat:
haLayla napisał/a:
Trafi. Nie znam się na nauczaniu, nie wiem, czy gimnazja wyglądają tak, jak wtedy gdy ja byłem gimnazjalistą, ale sądzę, że te trzy lata mogłyby zostać wykorzystane lepiej.
To wykorzystajmy je lepiej, ale czy zlikwidowanie oznacza automatycznie lepsze wyniki?
A co jeśli w 8-letniej podstawówce pomysł nie wypali? Znów likwidować?
Sprawdzało się od czasów Gomułki. A my, zamiast trzymać się starych i dobrych wzorców, eksperymentujemy. Podobny psikus zrobiono służbie zdrowia, też w 1999 roku.
Cytat:
W różnych krajach istnieją różne systemy i typy szkół. Wszyscy sobie jakoś radzą. Bo muszą.
Ano istnieją. Tylko, że ja jestem tym pokoleniem, na którym zrobiono najwięcej eksperymentów edukacyjnych.
Cytat:
haLayla napisał/a:
Z istniejących problemów, wymienić można to, że uczniowie zdolni, są w jednych klasach z durniami, którzy mają ubaw z rozbijania lekcji. Niektórzy ze zdolnych uczniów byli tępieni przez durniów. Dlatego też mam obraz gimnazjum, jako jednej wielkiej patologii.
Czyli jesteś za tym, by tworzyć elitarne klasy obok getta dla "durniów"?
Dokładnie tak. By normalni uczniowie nie cierpieli przez innych.
Cytat:
patologia?
Ona zdarza sie wszędzie.
Ano zdarza. Ale dlaczego patologia ma dotykać osoby, które są z innych środowisk? Dlaczego dzieci z rodzin patologicznych mają mieć zły wpływ na te z rodzin normalnych? Nikt zdrowy na umyśle nie kładzie na jednej sali osoby ze złamaniem kości obok osoby z ospą.
Cytat:
Ty ją widzisz w każdym gimnazjum, ja w tych kilku, które znam bardzo dobrze widuję sporadyczne wybryki, tylko nieliczne zasługują na miano ... zaczątków patologii.
I nie rzadko jest to wina braku wsparcia ze strony rodziców.
Nawet często jest to wina braku wsparcia ze strony rodziców. Ale jak już mówiłem - problemy innych nie mogą rzutować na osoby postronne.
Cytat:
Cytat:
Dlatego, że nauczyciele będą mieli do czynienia z tym samym uczniem od siódmego roku życia. Przez lat osiem. A w gimnazjum, przez lat trzy. Potem, po ośmioletniej szkole podstawowej, uczeń trafiałby do liceum, gdzie miałby do czynienia z całkiem innymi wzorcami, takimi jak przygotowanie do dorosłości.
Ten sam nauczyciel będzie uczył przez 8 lat? Wiesz co piszesz?
Nie sądzisz, że między "dziecięcym" gajem, jakim jest szkoła podstawowa, a "progiem dorosłości" jakim jawi się liceum potrzeba jakiegoś pośredniego etapu?
Przez tyle lat nie było, a nikt nie narzekał.
_________________ "A teraz weźmy taką statystykę [..] zakładając, że państwa razem ze mną jest sto [..] a ja nie mam jednej nogi, to statystycznie [..] każdy z państwa ma po 1,99 nogi [...] jak cena w Biedronce."
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum