Awans zawodowy, publikacje nauczycieli, nauczyciele
Strona głównaForumSklep
 
   
 
 

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj

Poprzedni temat «» Następny temat
Newsy związane z edukacją
Autor Wiadomość
edzia 

Dołączyła: 05 Lut 2008
Posty: 4122
Post nr 31, Wysłany: 2008-10-17, 16:39   

Jolly Roger napisał/a:
Nudne lekcje wyzwalają agresję


"Socjolodzy z Uniwersytetu Łódzkiego ogłosili raport na temat agresji w szkołach. Przeprowadzili ankiety wśród 20 tysięcy uczniów podstawówek, gimnazjów i szkół średnich. Wyniki są szokujące.
(...)
Badania ujawniają też związek między poziomem agresji w klasie a sposobem prowadzenia lekcji.

- Więcej agresji jest tam, gdzie nauczyciel prowadzi lekcję tradycyjnie, czyli wygłasza wykład, a uczniowie słuchają, notują i odpowiadają. Nauczyciele, którzy wciągają uczniów w prowadzenie lekcji, dzieląc się w ten sposób władzą, rozbrajają napięcie - mówi Elżbieta Michałowska, współautorka raportu.

Dlaczego tak się dzieje? Paweł Daniłowicz socjolog z UŁ: - Na lekcjach-wykładach uczniowie zazwyczaj się nudzą. Kumulują w sobie energię, którą potem muszą odreagować. Na lekcjach interaktywnych nauczyciel buduje z uczniami partnerską relację. Nie wyrywa znienacka do odpowiedzi, nie wywołuje strachu. Nauczyciel zachęcając do myślenia i działania, kanalizuje energię uczniów."



Interesujące wnioski wysnuli ci badacze. Usprawiedliwiają tym raportem agresję uczniów, rozgrzeszają zuchwałych uczniów, wandali, agresorów i chuliganów. Zwalają natomiast winę za ten stan na nauczycieli, którzy prowadząc lekcje w tradycyjny (= nudny! :shock: ) sposób przyczynili się do tego :roll: :shock: :shock: :shock:
 
 
Cytryn 

Wiek: 43
Dołączyła: 09 Lis 2007
Posty: 1009
Skąd: Pabianice
Post nr 32, Wysłany: 2008-10-17, 18:37   

A jakie to z prawdą zgodne...Ciekawe, jak oni te "badania"prowadzili...Ankiety? W których pytali uczniów, czy "nuda wyzwala w nich agresję"? :P

I ta "partnerska relacja"...Uczeń to ma być dla mnie "partner"? Przepraszam, czy tu biją? :twisted:
 
 
[uczeń]adner 

Wiek: 19
Dołączył: 28 Mar 2008
Posty: 457
Skąd: podlaskie
Post nr 33, Wysłany: 2008-10-18, 07:48   

http://wiadomosci.onet.pl...ie_lokalne.html

Nie rozumiem, o co chodzi... Przecież to lepiej dla tych uczniów, że są podzieleni na grupy według umiejętności!
_________________
As I kissed her goodbye I said, all beauty must die
And lent down and planted a rose between her teeth
 
 
Paweł Ł.

Dołączył: 11 Lis 2007
Posty: 262
Post nr 34, Wysłany: 2008-10-18, 07:57   

adner napisał/a:
http://wiadomosci.onet.pl/2681,1846436,,wydarzenie_lokalne.html

Nie rozumiem, o co chodzi... Przecież to lepiej dla tych uczniów, że są podzieleni na grupy według umiejętności!

Jestem jak najbardziej za. Dzieci mniej sprawne fizycznie poczują się pewnej na lekcji. Nie będą czuły na swoich plecach głupich uwag, typu,:"Ty grubasie" itp. Nie będzie skarg rodziców, że na lakcjach jest za ciężko. Dyrektorowi/nauczycielowi uczącemu będzie o wiele łatwiej prowadzić lekcje, a uczniowie bardziej sprawni nie będą się na nich nudzili...
_________________
Nakarm głodnych:

http://www.freerice.com/index.php
 
 
edzia 

Dołączyła: 05 Lut 2008
Posty: 4122
Post nr 35, Wysłany: 2008-10-18, 08:06   

Paweł Ł. napisał/a:
Dzieci mniej sprawne fizycznie poczują się pewnej na lekcji. Nie będą czuły na swoich plecach głupich uwag, typu,:"Ty grubasie" itp
A nie pomyśleliście, że one mogły się już gorzej poczuć w momencie przydzielenia ich do słabszej grupy z wuefu?
 
 
Jolly Roger 


Przedmiot nauczania: polglisz
Dołączył: 15 Gru 2007
Posty: 1734
Skąd: zza biurka
Ostrzeżeń:
 1/3/6
Post nr 36, Wysłany: 2008-10-18, 08:27   

Cytryn napisał/a:
A jakie to z prawdą zgodne...Ciekawe, jak oni te "badania"prowadzili...Ankiety? W których pytali uczniów, czy "nuda wyzwala w nich agresję"? :P

I ta "partnerska relacja"...Uczeń to ma być dla mnie "partner"? Przepraszam, czy tu biją? :twisted:

A uczeń kim ma być lokajem, sługusem. Przecież są różne stopnie partnerstwa. ty tez jesteś w pewnym sensie partnerem dyrektora. Gdy wraz z wiekiem oddajesz w ręce ucznią coraz większą odpowiedzialność za swoje czyny tym samym go usamodzielniasz, pomagasz dojrzeć by mu poradzić sobie w dorosłym zyciu. Gdy cały czas chcesz prowadzić uczniów jak stado baranów to kogo wychowasz.

adner napisał/a:
Nie rozumiem, o co chodzi... Przecież to lepiej dla tych uczniów, że są podzieleni na grupy według umiejętności!


O to chodzi, że w Gazecie Wyborczej mają przeprane mózgi przez propagandystów pustego frazesu poprawność polityczna, więc gdzie znajdą jakakolwiek nierówność tam łykają jak stadko durnych gęsi i piszą.

Rodzice jednak mają inne zdanie, bo oprócz W-F ich dzieci zostały podzielone na grupy na lekcjach informatyki i języka angielskiego.

żadna głupia gęś nie sprawdziła, ze dzieje się tak wg rozporządzenia ministerstwa, że pożądane jest by na językach podział na grupy był mniej i bardziej zaawansowane.
Rozumiem, że ma swoje walory wychowawcze tworzenie klas integracyjnych. Integracja na siłę niczego dobrego nie zapewni. Można część zajęć z wuefu zrobić wspólnie, ale w większości wypadków taki podział jak w tej szkole jest dla mnie zasadny.
_________________
We gonna ride the sea,
we pray to the wind and the glory
That's why we are raging wild and free
 
 
Cytryn 

Wiek: 43
Dołączyła: 09 Lis 2007
Posty: 1009
Skąd: Pabianice
Post nr 37, Wysłany: 2008-10-18, 08:56   

Nie Jolly. Uczeń to dla mnie zaden "partner". Co nie oznacza, że nie zasługuje na mój szacunek i dobre traktowanie.
Uczeń to młdoy człowiek o nieukształtowanej jeszcze osobowości. Powinien się wiele jeszcze nauczyć, nie tylko polskiego i rachunków.
Co innego jest na linii dyrektor- nauczyciel. Tu masz dwoje dorosłych osób, z których każda ma określony zakres odpowiedzialności. Mogą być partnerami w tym sensie, ze mają te same prawa. I te same konskekwencje w przypadku złamania tego prawa.

Natomiast uczeń to ktoś, komu z racji wieku wiele się "wybacza". Wiele się kaceptuje takich zachować, których u dorosłych akcetpować by nie można( akceptuje w sensie- usprawiedliwia burzą hormonow, niedjrzalością itp.., łagodniej traktuje, wyciąga inne konsekwencje). Więc jak uczeń może być moim "partnerem"?
Mogę w kontrolowany sposób przydzielać mu większy zakres odpowiedzialności, ale NIGDY nie będzie on moim partnerem. Jak dorosnie, to być może. Ma znać swoje miejsce. I mówić mi "per pani". Amen.

Ale ja nawet w niektórych dorosłych nie chiałabym widzieć moich "partnerów", a co dopiero w młodym, nieupierzonym człowieku.
 
 
Jolly Roger 


Przedmiot nauczania: polglisz
Dołączył: 15 Gru 2007
Posty: 1734
Skąd: zza biurka
Ostrzeżeń:
 1/3/6
Post nr 38, Wysłany: 2008-10-18, 09:39   

Cytryn

mam wrażenie, że wyobraziłaś sobie jedną sytuację i dlatego partnerstwo nie i basta.

Tymczasem partnerstwo nie musi oznaczać, że jutro przyjdzie uczeń i powie Yo, Hela! co dziś robimy na lekcji? Może byś zaczekała aż zjem kanapkę.
Dla uczeń jest partnerem gdy razem wymyślamy scenariusz jakiejś imprezy albo gdy planujemy wycieczkę albo ustalamy nowy wystrój sali. Partnerem jest gdy czasem ustalamy, ze dzisiaj na lekcji zrobimy XY to jutro będziemy mieć więcej czasu na ZZZ. partnerem jest gdy pracujemy nad projektem lub realizujemy lekcję z piosenką. Wiadomo, że pewne rzeczy zarządzam siła swego stanowiska, że sporo kwestii jest wyrażanych ex catedra. Jednak jeśli pozbawiasz ucznia we wszystkich obszarach określonej autonomii to nie dziwię się wynikom badań.
_________________
We gonna ride the sea,
we pray to the wind and the glory
That's why we are raging wild and free
 
 
Cytryn 

Wiek: 43
Dołączyła: 09 Lis 2007
Posty: 1009
Skąd: Pabianice
Post nr 39, Wysłany: 2008-10-18, 09:54   

partner: współuczestnik gry, rozmowy, zabawy, towarzysz, wspólnik.

partner w interesach (zwłaszcza gospodarczych): wspólnik, kontrahent, sponsor
partner – wspólnik spółki partnerskiej
partner w grach umysłowych, zwłaszcza w kartach, szachach
partner w symbiozie
partner w dziełach kultury:
partnerstwo – współpraca, wzajemność, zaufanie, pomoc

Na lekcji nie jestem uczestnikiem gry czy rozmowy, jestem osobą prowadzącą. Mam inne prawa niż uczeń. Mam prawo grę rozpocząć i zakończyć. Nadzoruję przebieg gry/rozmowy. Jestem jej moderatorem. Mogę pozwolić na pewną swobodę wypowiedzi, jakieś twórcze rozwiązania, ale nadal nie jestem "partnerem" i "współuczestnikiem"(nawet jeśli jestem "nauczycielem w roli" 8) )
Nie jestem towarzyszem" dla moich uczniów, choć im "towarzyszę w drodze do rozwoju. Jestem zdecydowanie kimś więcej, jako ich nauczyciel.
Uczniowie nie są dla mnie partnerami w interesach. Owszem, mogą zebrać pieniądze(funkcja skarbnika) czy zrobić rekwizyty teatralne. Ale nadal jestem ich szefem, nie partnerem.
Co do zaufania...raczej mają u mnie ograniczone zaufanie. Z przyczyn chyba oczywistych.
To jak na drodze- ograniczone zaufanie do kierowcy...
Wzajemność- dobrze by było. Np. wzajemny szacunek. Niestety i tu uczniowie często nie są moimi "partnerami", bowiem ja ich szanuję, a oni mnie- nie.

Może ustalmy co znaczy dla ciebie słowo "partner". Bo dla mnie partnerzy to ludzie mający te same zobowiązania, prawa, obowiązki i przywileje. Dlatego mówimy np. o związku partnerskim w małżeństwie. Czy o wspólnikach w interesach.

Cieszę się, kiedy moi uczniowie wykazują się kreatywnościa i dopinguję to u nich. Staram się, by moje lekcje nudne nie były. Moi uczniowie na nudę wcale nie narzekaja, a robić bałaganu nie mają czasu. 45 minut zlatuje nie wiadomo kiedy(raczej nam brakuje czasu).

Jednakże NIGDY nie będą moimi partnerami. Tak mi dopomóż Bog ;D
 
 
Basso profondo 

Wiek: 40
Dołączył: 04 Sie 2007
Posty: 4416
Post nr 40, Wysłany: 2008-10-19, 09:55   

Mieczysław Sawicki "Rozważania o szkole" (fragmenty rozdziału Nauczyciel i uczeń jako partnerzy):

Według [dominującej dziś] idei pracy dydaktyczno-wychowawczej nauczyciela z uczniem w szkole musi zapanować duch partnerstwa. Nauczyciel winien być w relacji partnerstwa z uczniem. Uczeń to partner nauczyciela w procesie kształcenia i wychowania. Słowo "partner" w języku polskim (cytuję za słownikami języka polskiego W. Doroszewskiego oraz M. Szymczaka) to inaczej "towarzysz, wspólnik, współuczestnik gry, zabawy, rozmowy, współżycia małżeńskiego, spółki handlowej". Istotą partnerstwa jest równość lub równorzędność podmiotów określanych jako "partnerzy". W partnerstwie relacje wszelkiej natury muszą być symetryczne, w przeciwnym razie jeden z partnerów staje się przedmiotem dla drugiego, jest manipulowany przez drugiego. Partnerstwo to współ-bycie czyli udział każdego z partnerów w byciu drugiego na zasadzie równorzędności.

Wobec powyższego warto się zastanowić nad tym, jak jest możliwa realizacja idei partnerstwa w szkole? Na przykład w szkole podstawowej lub w gimnazjum. Czy nauczyciel i uczeń do lat 15-16 mogą być partnerami? Czy to są równe podmioty w sensie ontycznym? Czy relacje między nimi mogą być symetryczne?

Samopoznanie i samokształtowanie siebie zależne jest od władz rozumowych duszy, czyli jest procesem, który w okresie przed uformowaniem się życia cielesnego duszy musi być wspomagany i otoczony opieką przez dojrzały byt osobowy.

"Ja" osobowe dziecka jest w stawaniu się, natomiast u dorosłego [za Edytą Stein] "dusza jako forma ciała doświadczyła już wszystkich dróg wchodzenia do wnętrza i wychodzenia na zewnątrz".

Wobec powyższego idea partnerstwa między nauczycielem a uczniem - nastolatkiem zasadza się na fałszu antropologicznym i jako taka może sprawić, iż nowoczesność zreformowanej szkoły stanie się złowroga dla perspektyw obyczajowo-społecznych narodu. Są już pierwsze tego sygnały. W niektórych szkołach podstawowych nauczyciele zachęcają uczniów do mówienia im w formie "Ty". W pierwszych klasach szkoły podstawowej (nauczanie wczesnoszkolne) wymaga się od dzieci w wieku 7-9 lat samooceny postępów w nauce, oceny swych rówieśników, a nawet oceny osobowości nauczyciela. Takie postępowanie jest idiotyzmem ze stanowiska psychologii rozwojowej, a w swoich skutkach zagraża zdrowiu psychicznemu dziecka. W ostatnich klasach szkoły podstawowej i w gimnazjum uczniowie współdecydują z nauczycielem, jaki ma być przebieg lekcji, czym mają się zajmować, decydują, kiedy ma być kontrola postępów, np. decydują, kiedy ma być pisemny sprawdzian (klasówka) i oceniają pracę nauczyciela. W gimnazjach podczas tzw zielonych szkół lub wycieczek krajoznawczych nauczyciele wspólnie z uczniami grają w karty, urządzają libacje alkoholowe w pokojach hotelowych, a język bogaty w wyrażenia rynsztokowe staje się także uwspólniony.

Uczniowie mający wartościową formację wyniesioną z domu rodzinnego wychodzą z zajęć w takich szkołach "partnerstwa" zszokowani i wewnętrznie rozbici, gdyż ich duchowość nieświadomie poszukuje autorytetu, opieki i stylu pracy pedagogicznej opartego nie na "kumpelstwie", lecz "ojcostwie" lub "braterstwie". Dzieci nieświadomie wiedzą, że dystans pomiędzy dojrzałością i niedojrzałością jest czymś naturalnym i dobroczynnym. Potrzebują tego dystansu, gdyż "międzyludzkie" musi mieć formę, kształt, w przeciwnym razie znika kultura, a pojawia się pospolitość i barbaryzm.

Błędna idea pedagogiczna "partnerstwa uczniów i nauczycieli" narodziła się jako remedium na spuściznę socjalistycznej szkoły w postaci uprzedmiotowienia ucznia. Szkoła w PRL w istocie czyniła z ucznia jedynie przedmiot oddziaływań pedagogicznych nauczyciela, podnosząc jego programowo zadekretowaną bierność do godności cnoty. W różnych momentach historii oświaty w PRL pojawiały się hasła nauczania problemowego, ale większego wpływu w praktyce nie miały. Jednak zasada partnerstwa okazuje się nie lekarstwem, lecz trucizną. Jej fundamentem bowiem jest fałszywa psychologia człowieka.

Nauczyciel, by stać się dla ucznia jego ojcem duchowym, musi na co dzień, w rzeczywistości szkolnej, dawać świadectwo swymi dobrymi uczynkami. Musi mieć prawy charakter, by uczeń mógł za nim podążać, czyli wzorować się na nim.
_________________
Nemo suo iure uti debet, ut alteri laedat.
 
 
Basso profondo 

Wiek: 40
Dołączył: 04 Sie 2007
Posty: 4416
Post nr 41, Wysłany: 2008-10-19, 10:01   

Dla porządku dodam, że nie jest to polemika z Jolly Rogerem, którego stanowisko też rozumiem i podzielam, biorąc poprawkę na nieco inne znaczenie, jakie nadaje pojęciu partnerstwo.
_________________
Nemo suo iure uti debet, ut alteri laedat.
 
 
Cytryn 

Wiek: 43
Dołączyła: 09 Lis 2007
Posty: 1009
Skąd: Pabianice
Post nr 42, Wysłany: 2008-10-19, 11:11   

To może zamiast nadużywać słowa "partnerstwo" i tworząc jakieś nowe jego definicje nazywajmy po prostu inaczej pożądaną relację między uczniem a nauczycielem?(bądź czyńmy to ...opisowo).
 
 
Jolly Roger 


Przedmiot nauczania: polglisz
Dołączył: 15 Gru 2007
Posty: 1734
Skąd: zza biurka
Ostrzeżeń:
 1/3/6
Post nr 43, Wysłany: 2008-10-20, 15:04   

miwues zgadzam się z takim postawieniem sprawy. W szkole nie ma miejsca na równoprawne partnerstwo. Zreszta gdzie jest? Równouprawnienie to utopia. Nie ma go ani w zwiazkach małżeńskich ani w układach biznesowych, a tymbardziej politycznych. Mimo to mówi sie o partnerstwie Miedzynarodowej kompanii z małym zakładem na Podlasiu, między Platformą i PSL w rządzie i między nauczycielem a uczniem.


Ja jedynie chciałem zwrócić, że ucznia należy traktować jako podmiot, a nie przedmiot, a w słowach Cytryn, że nie ma miejsca na partnerstwo widziałem ucznia jako przedmiot.
_________________
We gonna ride the sea,
we pray to the wind and the glory
That's why we are raging wild and free
 
 
Basso profondo 

Wiek: 40
Dołączył: 04 Sie 2007
Posty: 4416
Post nr 44, Wysłany: 2008-10-20, 15:13   

Ja nie odniosłem wrażenia, że przedmiot. Cytryn napisała przecież: Uczeń to dla mnie żaden "partner". Co nie oznacza, że nie zasługuje na mój szacunek i dobre traktowanie.
_________________
Nemo suo iure uti debet, ut alteri laedat.
 
 
Jolly Roger 


Przedmiot nauczania: polglisz
Dołączył: 15 Gru 2007
Posty: 1734
Skąd: zza biurka
Ostrzeżeń:
 1/3/6
Post nr 45, Wysłany: 2008-10-20, 15:21   

Odrobinę się droczę.

Wszystko jednak zaczęło się od ślepych torów komunikacyjnych. przewaznie jest tak, ze konflikt tworzy się przez to, że dwie strony mówią niby tym samym językiem, ale co innego rozumieją przez pewne pojęcia. Wystarczy przesledzić parę watków jak różnie ludzie (przez pryzmat własnych doświadczeń) postrzegają rzeczywistość. Możnaby zrobic test skojarzeniowy hasło - skojarzenie i wyjdą zupełnie czasem skrajne rzeczy.

np dyrektor - mentor
dyrektor - idiota
dyrektor - menopauza
dyrektor - kumpel

Ja napiszę dyrektor, a 4 inne osoby zupełnie co innego odczytają.


Tu konflikt żaden, bo rozumiem Cytryn choć takie kategoryczne stawianie sprawy mogło wywoływać wrażenie, ze to jakiś "nauczycielski beton", a nie całkiem sympatyczna belferzyca :wink:
_________________
We gonna ride the sea,
we pray to the wind and the glory
That's why we are raging wild and free
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  



login
hasło
 
   Program druk świadectw

Druki szkolne: świadectwa, gilosze, druki, dzienniki


Zdobądź zaświadczenie do dokumentacji składanej w komisji kwalifikacyjnej.

Zaświadczenie o umiejętności posługiwania się technologią komputerową i informacyjną

Zbiory testów: polski, angielski, matematyka, niemiecki
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group

Skocz na górę

 
Ministerstwo Edukacji Narodowej Centrum Edukacji Szkolnej European Schoolnet
Copyright © 1995-2009 Centrum Edukacji Szkolnej