vital7
Przedmiot nauczania: Język polski
Wiek: 26 Dołączył: 25 Sie 2009 Posty: 2 Skąd: dolnośląskie
Post nr 1, Wysłany: 2009-08-26, 09:42 Niż demograficzny...
Witam.
Mam takie małe pytanka do nauczycieli:). Uczyłem języka polskiego, jednak w związku z niżem demograficznym, moja praca niestety dobiegła końca;/ (brak godzin, 2 klasy mniej w porównaniu z zeszłym rokiem) I tutaj rodzi się pytanie:
1. Kiedy kończy się ten niż? Jedni mówią 2 lata, inni 3. Są i tacy, co mówią 5-6.
2. Tak na marginesie. Mam jeszcze rok do końca studiów (uzupełniające magisterskie). Jaką podyplomówkę mogę wybrać, aby za kilka lat okazała się cenna? (jestem z Dolnego Śląska) Nie chcę nauczania początkowego. Pragnę uczyć w podstawówce lub gimnazjum (z naciskiem na podstawówkę:)Zastanawiałem się nad historią (ale mało jest godzin historii w grafiku w SP i gim.) lub przyrodą (ale ponoć wielu nauczycieli ma podyplomówkę z przyrody - dzięki Wałbrzyskiej Uczelni) Co mi doradzicie?
3. Ostatnie moje pytanie. Jestem (JUŻ:) )nauczycielem kontraktowym. Ostatnio usłyszałem (może plotka), że po jakimś czasie na bezrobociu, mój tytuł kontraktowego będzie nic nie wart, bo ... będę musiał zaczynać jeszcze raz staż w szkole... To prawda?
Dziękuję bardzo za ew. odpowiedzi:) Pozdrawiam i życzę udanego roku szkolnego
1. Niż się skończy gdy gminy przestaną stosowac politykę, że klasy są 30+ osobowe. Znajomy mi mówił, ze u niego udało się wyjednać na gminie, ze zamiast 2 klas 30 osobowych mają trzy 17 osobowe.
2. Historia wydaje się naturalnie powiązana z polonistyką, ale najwięcej godzin jest z Religii
3. plotkom nie ma co wierzyć. Równie dobrze mogą za rok w ogóle zlikwidować szkolnictwo publiczne. też sa takie plotki. Nie masz czym się martwić.
_________________ We gonna ride the sea,
we pray to the wind and the glory
That's why we are raging wild and free
A tak jeszcze w sprawie tego niżu, to właśnie pokolenie "Wyżowe" wkracza w tak zwany wiek produkcyjny. Żeby tylko zbyt długo z decyzją o posiadaniu dzieci nie czekali, to i niż za kilka lat się skończy.
Przedmiot nauczania: język polski, terapia pedagogiczna, bibliotekoznawstwo
Wiek: 29 Dołączyła: 02 Paź 2006 Posty: 3043 Skąd: Górny Śląsk
Post nr 4, Wysłany: 2009-08-26, 11:54
malgala napisał/a:
Żeby tylko zbyt długo z decyzją o posiadaniu dzieci nie czekali, to i niż za kilka lat się skończy.
Czekać nie będą, jeżeli sami będą mieli pracę i jako taką pewność, że nie braknie na chleb dla pociech...
_________________
vital7
Przedmiot nauczania: Język polski
Wiek: 26 Dołączył: 25 Sie 2009 Posty: 2 Skąd: dolnośląskie
Post nr 5, Wysłany: 2009-08-26, 17:15
Jolly Roger, teoretycznie masz rację, ale gminy myślą głównie o finansach (i nie ma się co dziwić). Mnie chodzi dokładniej o to, kiedy szkoły przyjmą więcej dzieci. Bo z tego co się orientuję, to teraz jest najgłębszy niż demograficzny - i to właśnie teraz jest zwalniana największa ilość nauczycieli. Zresztą widzę co się dzieje - było np. 6 klas szóstych, a na ich miejsce "wchodzą" tylko 3 klasy czwarte. I w ten oto sposób w szkole, klas 4-6, jest o 3 mniej niż rok wcześniej. Dlatego mnie bardziej chodzi nie o podejście gminy, a o to, kiedy zakończy się ten niż demograficzny.
Poprzednie wyże demograficzne to osoby urodzone w latach powojennych i ich dzieci z przełomu lat 70 i 80. I na dzieci tej ostatniej grupy czekamy.
Z tym, że trzeba brać pod uwagę, że każdy kolejny wyż jest mniej zaznaczony, a w chwili obecnej w Polsce nie jest realizowana prosta zastępowalność pokoleń, czyli sytuacja w której na rodziców przypada średnio 2,1 dzieci.
Zmianę na plus widać na poziomie przedszkoli (przynajmniej w miastach aglomeracji warszawskiej). Jeszcze klika lat temu wiele z nich likwidowano, między innymi ze względu na niż demograficzny, dzisiaj nie oferują one wystarczającej liczby miejsc. W szkole, w której pracowałam już rok temu widać było w 1 klasie większą liczbę chętnych, w tym roku udało się stworzyć jedną klasę więcej.
Problem jest jednak moim zdaniem bardziej długofalowy - przyjdzie lekki wyż, a po nim dużo większy niż demograficzny (w porównaniu z sytuacją z którą się teraz spotykamy).
Niestety oscylujemy wokół zerowego przyrostu naturalnego i jeżeli władze nie podejmą działań pronatalistycznych (na które podobno nas nie stać), ten problem będzie się pogłębiał.
Ostatnio czytałam o badaniach, mówiących o tym, jak zmienił się wiek kobiet i mężczyzn wchodzących w związek małżeński. Demografowie zaś podkreślają, że im później kobieta będzie miała pierwsze dziecko, tym mniej dzieci będzie miała w przyszłości. Jest to logiczne samo w sobie. I niestety ma wpływ na naszą pracę.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum