Post nr 1, Wysłany: 2006-10-30, 05:22 To amerykańskie Halloween...
Jak spoglądacie na tę modę - przejęcie od Amerykanów ich sposobu obchodzenia dnia Wszystkich Świetych? Pytam, bo wiem, ze w wielu skzołach to niepolskie świeto jest obchodzone - dzieciaki się przebierają, korytarze i sale sa odpowiednio przystrajane... Również i moja placówka bierze w tym udział. W czwartek jest konkurs na najlepiej "ubraną" halloweenowo salę.
Szczerze mówiac, cholera mnie bierze na to, przecież to nie nasze święto - my obchodzilismy je inaczej! Zupełnie nie rozumiem tej fascynacji... Dobrze, jestem w stanie zaakceptować obchodzenie Walentynek. Nie było tego u nas, a teraz jest, czasem może ludziom pomóc Ale wyjaśnijcie mi, dlaczego mamy zmieniać NASZĄ tradycję na amerykańską Czyzby Polaków nie było stać na nic wiecej, jak tylko na ślepe naśladowanie?
Post nr 2, Wysłany: 2006-10-30, 09:48 "Małpowanie" - to metoda odciągnięcia od wzniosłyc
Amerykańskie społeczeństwo wie , że do tworzenia postępu wystarczy garstka ludzi .Tych można :
[1] wykształcić (ale to jest kosztowne ,więc taniej ich sprowadzić lub "zaprosić" do współpracy) ;
[2] przynęcic .
"Reszcie" społeczności , której wiedzie się różnie TRZEBA dać głośną rozrywkę , aby ich nie drażniły : różnice w społeczeństwie (np.: majątkowe - nieuniknione , intelektualne - planowane ) , nierównomiernie rozłożone sukcesy i porażki .
Nasi "poszli na lep" tego głośnego wyżycia się. Elity intelektualne stoją z boku (placówki oświatowe - tanim kosztem mają zajęcie dla rozbrykanych ; zakaz mógłby przynieść efekt nieoczekiwanie gorszy ) .
Rodzice w większości obojętni i bezradni wobec swych pociech = akceptują .
Generalnie - Dushko! jestem podobnej myśli! Piotr .
zastanawiajac sie nad ideą tego święta ,ktore przypada dziś ..to mysle o tym ze ma być pewnym zrownoważeniem ..nastrojów świeta Wszystkich świeych ...jest to świeto jakze smutne, nasuwajace mnóstwo wspomnień ..:(
a to amerykańskie świeto ...troche kpi ze śmierci , troche ja oswaja, troche przypomina dziecia ze ona jest obecna ..i być mzoe uczy dzieci akceptacji dla niej , uwalnia od strachu
ja jestem przeciwnikiem tego święta bo dzieciaki zapominają o naszej Polskiej tradycji, gdzie święto zmarłych jest świętem zadumy, przystanięcia na chwilę i zastanowienia sie a nie biegania przebierańców.
podczas hallowen ginie sporo ludzi... głównie ofiarami są bezdomni i biedni... czemu? Bo hallowen jest świętem śmierci, a nie świętych... Ludzie podkładają innym trutki do jedzenia i zostawiają... bezdomnmi czy głodni biorą i giną...
Przedmiot nauczania: Język angielski
Wiek: 31 Dołączyła: 17 Lut 2007 Posty: 46 Skąd: Opolszczyzna
Post nr 5, Wysłany: 2007-04-11, 16:21
Ja myślę, że trochę w tym wszystkim przesady u Was - i w szkołach to święto jest głownie obecne ponieważ przybliżamy naszym pociechom kulturę i obyczaje krajów anglojęzycznych.
Matko, tak jak opowiadamy im o świętach bożego narodzenia, o dniu św. Patryka ( i u nas się stroi szkołę na zielono) tak i nie można przeklinać Hallowe'en!
Chodzi mi o typowe przybliżenie kultury krajów anglojęzycznych a nie o zaakceptowanie i kultywowanie tego obyczaju prze Polaków.
Przybliżyć tak, pokazać, opowiedzieć, ucwrażliwić na różnorodność kultur i tradycji narodowych, nauczyć ich akceptacji, ale nie gubić w tym wszystkim naszych odmiennych zwyczajów, stanowiących nasze dziedzictwo kulturowe, nasze korzenie.
Walentynki miały również wielu zwolenników i przeciwników. Są jednak czymś zupełnie innym. Zadomowiły się u nas i nawet dobrze. Nie zbiegły się w czasie z żadnym świętem obchodzinym u nas, nie zmieniły podejścia do niego. Dla nas do coś zupełnie nowego, a nie coś w zamian.
_________________
Jedliński
Przedmiot nauczania: Inne
Wiek: 33 Dołączył: 20 Wrz 2008 Posty: 531 Skąd: Polska
Post nr 7, Wysłany: 2010-10-31, 21:55 Patologia Halloween
Czy u Was też jest tak, że jak nie otworzycie drzwi tym przebierańcom to wysypują na wycieraczkę jakieś świństwa (od mąki+ cośtam po jakieś inne rzeczy)? Jaki pedagogiczny sens ma takie święto?
_________________ W Chinach nauczycieli nazywa się budowniczymi narodu; czas, byśmy naszych nauczycieli nazywali tak samo. Barack Obama
Mnie nikt jeszcze nic nie wysypał na wycieraczkę. Ba! Nigdy jeszcze nie przyszedł żaden przebieraniec celem wyłudzenia słodyczy. Zawsze miałem wrażenie, że ten problem jest nieco na wyrost, a media i szkoły same sztucznie go kreują. Gdyby nie zabawy halołinowe w szkołach czy specjalne lekcje na ten temat na angielskim, to impreza byłaby o wiele mniej znana i modna.
_________________ "A teraz weźmy taką statystykę [..] zakładając, że państwa razem ze mną jest sto [..] a ja nie mam jednej nogi, to statystycznie [..] każdy z państwa ma po 1,99 nogi [...] jak cena w Biedronce."
Dokładnie, haLayla.
Mam wrażenie, że to sami nauczyciele - organizują imprezę, a potem sami narzekają, że to złe (to akurat nie do Ciebie, Jedliński, tylko tak obok tematu).
A nikt u mnie nie był jeszcze, więc też na wycieraczce niczego nie znalazłam.
Mieszkam w małej miejscowości i na wyższych piętrach w bloku i napiszę że w tamtym roku to było cały wieczór ktoś tam pukał do drzwi. W tym roku to nawet jeden przebrany dzieciak zapukał wczoraj o godzinie 14 natomiast wieczorem było tylko kilku dzieciaków. Na szczęście nic nie zostawili na wycieraczce
_________________
Jedliński
Przedmiot nauczania: Inne
Wiek: 33 Dołączył: 20 Wrz 2008 Posty: 531 Skąd: Polska
Post nr 12, Wysłany: 2010-11-01, 11:31
Te dzieciaki ktoś musiał poinstruować jak robić takie "psikusy" podczas tego amerykańsko-pogańskiego "święta". Dzieci uczą się braku szacunku do prywatnej własności. To jest dla mnie kształcenie młodych wandali. Następny raz będę miał się na baczności . Po takim czymś nie wypuszczę tych przebierańców z bloku i zadzwonię po straż miejską.
Orientuje się ktoś czy tam w tej Ameryce jest taki savoir-vivre, że można takie coś komuś wywalić na wycieraczkę i lokatorzy uznają to za świetny żart?
U nas ten problem nie istnieje (i mam nadzieję, że jeszcze długo -oby nigdy - się nie pojawi).
Mieszkam na wsi i tu jest to raczej czas wspomnień, zadumy, refleksji.
W Ameryce mówią, że ta zabawa to tylko oswajanie śmierci. Ale przecież śmierć jest nierozerwalnie związana z życiem i nie da się jej oswoić. Chociaż może niektórym się udaje, ale czy dzięki temu będą cenić życie? Wątpię.
Nie demonizowałbym wpływu edukowania w kwestii ichniejszych świąt.
Ta sama łajza co zabrudzi komuś wycieraczkę jutro podpali śmietnik itd.
katty
Przedmiot nauczania: Język angielski
Wiek: 27 Dołączyła: 14 Maj 2008 Posty: 428 Skąd: mazowieckie
Post nr 15, Wysłany: 2010-11-01, 17:16
Jeszcze nigdy nikt do moich drzwi nie pukał z okazji Halloween. Ba, nigdy nie widziałam poprzebieranych dzieciaków na klatkach lub ulicach. Dlatego też wydaje mi się, że nie jest to jakoś popularne. Co do edukowania, jestem nauczycielką języka angielskiego i do moich obowiązków należy między innymi uczenie o kulturze i tradycjach tegoż obszaru językowego. Dlatego też opowiadam o Halloween, organizuję lekcje, uświadamiam, skąd się święto wzięło. Zawsze jednak staram się robić to w nieco szerszym kontekście, mówię o tym, że każda kultura ma swoje zwyczaje i Halloween do naszej tradycji nie należy. Mimo wszystko usłyszałam w tym roku od pozostałych nauczycielek dużo niepochlebnych słów - twierdzą, że wchodzą z dziećmi "w nastrój zadumy", który ja "psuję, wyskakując ni z gruszki ni z pietruszki z halołinowymi głupotami". Powinnam chyba sama siebie ocenzurować, Halloween zaś uznać za temat tabu.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum