Cytryn ma racje. W szkolnictwie jest źle i ta "przypowieść o skakance" dobrze to obrazuje. Reformy szkolnictwa - jak chyba każdy widzi, nie zrobiły niczego dobrego. Tak naprawdę tylko utrudniają pracę i wcale nie zwiększają jej "wydajności". Wiele rzeczy musimy robić tylko dla bujniejszej biurokratyzacji. I tak jest - po prostu. A to - czy ktoś w tym czuje się zgorzkniały, czy wprost przeciwnie - to jest kompletnie inna bajka.
Być moze w niektórych palcówkach nie wymaga się od nauczyciela pracy "ponad siły". Ja Cytryn'kę doskonale rozumiem, bo pracując na pól etatu w jednej ze szkół jestem zmuszona (sytuacją, wewnętrznymi przepisami, zwyczajem gminnym, etc) do robienia tylu różnych rzeczy, ze można tym spokojnie obdzielić cztery osoby. Czytałam inny wątek Cytryn. Do tego teraz piję. I rozumiem jest gorzkie słowa, bo ja tez tak mam.
W drugiej szkole natomiast mam zupelnie inaczej. Mniej biurokracji, mniej realizowania bzdurnych wymagań - i proces nauczania na tym nie cierpi, natomiast atmosfera uczenia jest wspniała. Do pierwszej szkoły jadę z bólem żołądka; do drugiej z radością. I mówienie - znajdź sobie inną szkołę nie jest w realiach prowincji dobrą radą. Tego innego miejsca pracy w swoim wymarzonym zawodzie po prostu się nie znajdzie, gdy ma się w okolicy pięć szkół na krzyż.
A nawet jesli jest się zgorzkaniłym przez sytuacje różnorodne, to nie znaczy wcale, ze nie lubi się swojego zawodu - uczenia młodego pokolenia. Nie lubi się tylko warunków w jakich przychodzi to czynić.
A choćby ta dodatkowa godzina. W mieście - do zrobienia - na wsi w gimanzjum, do którego dzieci są dowożone z całej gminy o jednej porze i odwożone o jednej porze do domu - nie do zrobienia. Nie mogą bowiem kończyć o różnych porach. Muszą w szkole przebywać pod opieką. Kogo? Tutaj rozpoczyna się wątek: gmina i pieniądze... Kto nie przeżył, ten nie wie...
I uważam, że osobiste wycieczki - które tu miały rzeczywiscie (epitetalnie) miejsce, mieć miejsca nie powinny.
Cytryn, tym razem zachowałaś się jak rozkapryszona dziewczynka.
"nie bawię się z wami, zabieram swoje lalki i idę do domu"
Zarzucasz nam, że jesteś atakowana, a to nie tak. Chcemy Ci pokazać, że praca w szkole ma wiele jasnych stron.
To właśnie Tobie nie odpowiada nasz stosunek do tej pracy, bo jak inaczej możesz wytłumaczyć to co właśnie zrobiłaś - obrażona pousuwałaś treść swoich postów.
A może wstydzisz się tego co napisałaś?
Uczniom też oceny postawisz, a potem je wymażesz i będziesz twierdziła, że ich nie było?
Czyli co - ja nic nie mówiłam, to wy mnie atakujecie?
Cytryn jest w depresji, więc nie oczekujcie racjonalnych ruchów.
Jest trochę w sytuacji patowej. układ społeczności lokalnej honoruje patologię dyrekcji zarządzającą szkoła jak folwarkiem pańszczyźnianym. Względy rodzinne i osobiste nie pozwalają się jej wyrwać z tego układu, bo musiałaby zmienić miejsce zamieszkania. To nie jest takie proste. Bezsilność rodzi frustrację, a od tego już tylko krok do depresji miotającego się ptaszka na uwięzi.
Znam takie sytuacje. Sytuacje opisywane przez Cytryna są tez mi znajome. Tak bywa. Owszem krzywdzące jest twierdzenie, że tak jest wszędzie i że wszyscy nauczyciele z tego samego worka.
_________________ We gonna ride the sea,
we pray to the wind and the glory
That's why we are raging wild and free
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum