Jedliński
Przedmiot nauczania: Inne
Wiek: 33 Dołączył: 20 Wrz 2008 Posty: 531 Skąd: Polska
Post nr 1, Wysłany: 2010-03-17, 21:33 Rekolekcje
Znalazłem w necie kilka ciekawych opinii na temat rekolekcji:
Cytat:
Rekolekcje wielkopostne trwają zaledwie godzinę dziennie, po nich uczniowie zwykle nie muszą już jednak wracać do szkoły. - Czy krótkie spotkania modlitewne to powód, żeby przez trzy dni nie było lekcji? - pytają rodzice.
Dlaczego rekolekcje dla uczniów muszą się odbywać w kościele? Dlaczego nie mogą być prowadzone w szkole? Rozumiem, że dawniej rekolekcje w kościele miały sens. W laickiej szkole niemożliwe było prowadzenie kościelnej nauki. Teraz jednak, gdy religia została przeniesiona do szkół, nie widzę powodu, dla którego uczniowie muszą przez trzy dni omijać szkołę i chodzić do kościoła.
Uważam, że rekolekcje powinny być organizowane w szkole i prowadzone przez miejscowych katechetów. W mojej szkole uczy trzech księży, więc jak gdzie indziej nie ma żadnego duchownego, możemy pożyczyć. Ale chyba nic by się złego nie stało, gdyby nauki rekolekcyjne prowadził katecheta, który nie ma święceń kapłańskich. Jeśli może on uczyć religii, to i rekolekcje powinien prowadzić.
Teraz mamy parodię rekolekcji. Znaczna część młodzieży ma po prostu wolne i robi, co chce. Sporo osób nawet do kościoła nie chodzi, tylko siedzi w domu i gra w gry komputerowe. Bez względu jednak na to, co młodzi ludzie robią, zwykle wcale nie są razem. Rekolekcje prowadzone w kościele nie sprzyjają tworzeniu społeczności, zacieśnianiu więzi między uczniami i nauczycielami. Należą do tradycji i nic poza tym. Czas to zmienić.
Czy krótkie spotkania modlitewne to powód, żeby przez trzy dni nie było lekcji? - pytają rodzice.
mają rację, że pytają- mi jako nauczycielowi też nie podoba się takie rozwiązanie
jest kilka możliwości
1) niech księża przygotują spotkania na klika dobrych godzin
2) spotkania organizowane są po południu (mogą być np. skrócone lekcje)
3) odwołujemy rekolekcje
4) uczniowie idą rano do kościoła na spotkania rekolekcyjne a po 2 godzinach wracają na lekcje
Czy krótkie spotkania modlitewne to powód, żeby przez trzy dni nie było lekcji? - pytają rodzice.
Dlaczego w ogóle życie religijne musi być pomieszane z tym szkolnym? Kościół mógłby równie dobrze wieczorem, albo w weekend zrobić te spotkania. Szkoła nie byłaby w żaden sposób zaangażowana w rekolekcje. Aczkolwiek tutaj już idzie o spór o pryncypia.
_________________ "A teraz weźmy taką statystykę [..] zakładając, że państwa razem ze mną jest sto [..] a ja nie mam jednej nogi, to statystycznie [..] każdy z państwa ma po 1,99 nogi [...] jak cena w Biedronce."
U nas dzieci dojeżdżają na dobre półtorej godziny przed przyjazdem rekolekcjonisty i nauczyciele mają się nimi zajmować- nie bardzo wiadomo, co wtedy z tymi dziećmi robić. Dla mnie jest to dodatkowa praca( bo trzeba wymyślać jakieś zajęcia, przy czym wiadomo, że dzieci nic ze sobą nie przyniosą). No to się robi jakieś konkursy czy apele. No i potem trzeba się nimi opiekować do przyjazdu gimbusa(znów: godzina, czasem więcej).
Z drugiej strony- trudno wymagać o jednego katechety, żeby zajmował się całą szkołą przez parę godzin, czy żeby księża to zrobili- jak oni muszą kilka szkół w gminie obskoczyć...No i co, jeśli są jakieś dzieci spoza wyznania katolickiego?(jeśli takowe są). Kto ma się nimi zająć? (najczęściej zostają wtedy w domach).
Inny problem to frekwencja. Wielu uczniów(szczególnie ze starszych klas) robi sobie wtedy "wolne" od szkoły.
U mnie godzinka spotkania rekolekcyjne w trakcie lekcji, nie destabilizuje to pracy.
tak ogólnie, to myślę sobie, że dopóki religia (etyka) jest jednym z przedmiotów obowiązkowych, to jest na takich samych prawach jak inne.
Racja. Problem religii w szkołach to inny temat, który jest bardzo obszerny.
Cytat:
Skoro nikt nie kręci nosem na dzień języków obcych, zielone szkoły, dzień sportu itp. to i musimy zaakceptować fakt, że raz do roku są rekolekcje.
Wiesz, problem polega na tym, że o ile w szkole podstawowej i gimnazjum niespecjalnie przeszkadzało mi, że były rekolekcje. Niemniej, w liceum jednak wypadało przysiąść do nauki, to lekcja biologii, chemii czy matematyki mi przepadała. Niby jedna lekcja, ale jednak wciąż jest to 45 minut mniej, które można poświęcić na naukę.
Cytat:
Tak więc haLaylo, albo religia jest przedmiotem szkolnym ( a wtedy jak wyżej) lub wyprowadzamy ja ze szkoły zupełnie.
W innym przypadku o żadnych pryncypiach mówić nie można.
Zgoda, ale w obecnej sytuacji takie wyjście byłoby mało popularne. Zresztą wiąże nas konkordat.
_________________ "A teraz weźmy taką statystykę [..] zakładając, że państwa razem ze mną jest sto [..] a ja nie mam jednej nogi, to statystycznie [..] każdy z państwa ma po 1,99 nogi [...] jak cena w Biedronce."
Wiesz, problem polega na tym, że o ile w szkole podstawowej i gimnazjum niespecjalnie przeszkadzało mi, że były rekolekcje. Niemniej, w liceum jednak wypadało przysiąść do nauki, to lekcja biologii, chemii czy matematyki mi przepadała. Niby jedna lekcja, ale jednak wciąż jest to 45 minut mniej, które można poświęcić na naukę.
Czyżbyś w liceum uczył się 24 godziny na dobę? Nie poświęcał czasu na rozrywki, hobby i inne "pierdółki"?
Myślę, że na wszystko można znaleźć czas...mniej lub więcej, ale jednak;)
Poza tym, zawsze można z religii zrezygnować i zająć się w tym czasie etyką lub wkuwaniem innego przedmiotu.
haLayla napisał/a:
Zgoda, ale w obecnej sytuacji takie wyjście byłoby mało popularne. Zresztą wiąże nas konkordat.
No dokładnie tak. Tak więc trzeba sobie radzić w danej rzeczywistości.
Wiesz, problem polega na tym, że o ile w szkole podstawowej i gimnazjum niespecjalnie przeszkadzało mi, że były rekolekcje. Niemniej, w liceum jednak wypadało przysiąść do nauki, to lekcja biologii, chemii czy matematyki mi przepadała. Niby jedna lekcja, ale jednak wciąż jest to 45 minut mniej, które można poświęcić na naukę.
Czyżbyś w liceum uczył się 24 godziny na dobę? Nie poświęcał czasu na rozrywki, hobby i inne "pierdółki"?
Pół biedy z biologią, bo to przedmiot w dużej mierze do wykucia. Jednak matematyka jest przedmiotem trudnym, w którym pomocne są wyjaśnienia nauczyciela. W zeszłym roku, przez rekolekcje przepadły mi cztery matematyki, które potem odrabialiśmy po zajęciach.
Cytat:
Myślę, że na wszystko można znaleźć czas...mniej lub więcej, ale jednak;)
Poza tym, zawsze można z religii zrezygnować i zająć się w tym czasie etyką lub wkuwaniem innego przedmiotu.
No i tak właśnie robiłem
Cytat:
haLayla napisał/a:
Zgoda, ale w obecnej sytuacji takie wyjście byłoby mało popularne. Zresztą wiąże nas konkordat.
No dokładnie tak. Tak więc trzeba sobie radzić w danej rzeczywistości.
W zasadzie, to nie wiem dlaczego uaktywniłem retromarudzenie Mnie ten problem już nie dotyczy.
_________________ "A teraz weźmy taką statystykę [..] zakładając, że państwa razem ze mną jest sto [..] a ja nie mam jednej nogi, to statystycznie [..] każdy z państwa ma po 1,99 nogi [...] jak cena w Biedronce."
dla mnie takie rekolekcje to problem - niby raz w roku, ale ..... u nas w szkole rekolekcje będą w przyszłym tygodniu w środę, czwartek i piątek. Ja uczę przedmiotu który młodzież ma raz w tygodniu 1 godz. Jeżeli mam z klasą lekcje w środę to w przyszłym tygodniu przepada przez rekolekcje, za dwa tygodnie przepada bo Wielka Środa i z dzieciakami widzę się dopiero po świętach. Potem jeszcze 5 maja przepada bo matura i niech jeszcze coś się po drodze trafi to już mam problem kiedy zrealizować to co sobie zaplanowałam
Przedmiot nauczania: Język angielski
Wiek: 34 Dołączył: 12 Wrz 2009 Posty: 5 Skąd: śląskie
Post nr 12, Wysłany: 2010-03-21, 13:07
vuem napisał/a:
Skoro nikt nie kręci nosem na dzień języków obcych, zielone szkoły, dzień sportu itp. to i musimy zaakceptować fakt, że raz do roku są rekolekcje.
Dzień języków obcych trwa jak nazwa wskazuje JEDEN DZIEŃ. Jest to kilka godzin lekcyjnych gier i zabaw związanych z danym językiem obcym, przygotowanych przez nauczycieli.
Rekolekcje trwają ok. godzinki, PRZEZ TRZY DNI, a nauczyciel jest zmuszony do zagonienia uczniów do zazwyczaj zimnych kościołów i pilnowania ich tam.
Majkel, ten przykładowy dzień języków obcych, czy sportu, to ze 3 do 6 godzin.
Są to dni związane z nauczanymi przedmiotami - j. obcymi i wf, tak jak rekolekcje są związane z nauczaną religią.
Rekolekcje trwają w coraz większej liczbie szkół oko godziny-razy 3 = 3 godziny.
Nauczyciel nie jest zobowiązany do ślęczenia z uczniami podczas rekolekcji.
A nawet jeśli czuje i wie, że musi tam być, to nie jest to większe cierpienie od ślęczenia na jakimś filmie, czy teatrzyku.
Fizycznie nie jest bardziej męczące od prowadzenia lekcji.
Pominąwszy sprawy doktrynalne( nie jestem katoliczką), to ja nawet...lubię rekolekcje. Zawsze troszkę "luzu", krótszy dzień pracy, nie trzeba prowadzić lekcji( tylko opieka nad uczniami, we. jakaś gazetka czy obejrzenie filmu w kinie...)...I tak przez calutkie, okraglutkie trzy dni
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum