Przedmiot nauczania: j. niemiecki
Wiek: 30 Dołączyła: 30 Lip 2007 Posty: 134
Post nr 1, Wysłany: 2009-04-14, 22:27 samotne nauczycielki
W święta naszły mnie pewne smutne myśli... po kolejnym nieudanym związku zaczęłam rozmyślać, czy to nie jakieś fatum krąży nad nauczycielkami...
w mojej szkole (a nawet w rodzinie mam ciotkę) jest kilka nauczycielek (no juz mozna powiedzieć, że nie sa w kwiecie wieku), które ciągle są singlami. Niby wyglądają na szczęśliwe, są zadbane, w ferie czesto jezdza na wycieczki zagraniczne, w głowie im ploteczki, zakupy itd. ... ale zastanawiam sie, czy tonie sa tylko pozory radości.
Wydaje mi sie, ze chyba każda kobieta (wczesniej badz pozniej) pragnie zalozyc rodzine, miec swoje dzieci, a tym bardziej nauczycielka. Czy moze sie myle...? Czy moze codzienne obcowanie z dziecmi i mlodzieżą sprawia, ze swoje ''matczynne uczucia'' przelewaja na nich i dlatego nie chca miec wlasnych...?
Ciekawa jestem jak jest w Waszych szkołach, czy tez jest duzo nauczycielek-singli?
Dużo. Jak też dużo będących mężatkami, nie do końca zadowolonych. Jak też dużo będących w parach, zadowolonych.
Nie wydaje mi się, by akurat ta grupa zawodowa była szczególnie "narażona" na singielstwo, tyle, że akurat jest to sfeminizowany zawód, więc masz przekrój różnych sytuacji.
Myślę, że problemem dla niektórych może być rozgraniczenie pracy i życia prywatnego. Kobiety też bardziej angażują się emocjonalnie w wychowywanie dzieci i uczniów – to takie moje spostrzeżenie.
W człowieku istnieje potrzeba założenia rodziny i rodzicielstwa. Jednak osoby „samotne” czyli bez partnerów i własnych rodzin też mają prawo do godziwego życia. Jest to ich sprawa prywatna.
Nie ma co obawiać się ludzi i „na siłę” zakładać rodzinę, ponieważ może przynieść to opłakane skutki.
Do takich rzeczy stopniowo i indywidualnie się dojrzewa.
Przedmiot nauczania: język polski, terapia pedagogiczna, bibliotekoznawstwo
Wiek: 29 Dołączyła: 02 Paź 2006 Posty: 3043 Skąd: Górny Śląsk
Post nr 4, Wysłany: 2009-04-15, 18:42
Gusik napisał/a:
Niby wyglądają na szczęśliwe, są zadbane, w ferie czesto jezdza na wycieczki zagraniczne, w głowie im ploteczki, zakupy itd. ...
Jestem singlem, ale (jeszcze ) nie wyjeżdzam na wyprawy zagraniczne, nie lubię plotek, więc sama ich nie produkuję , ciuchy kupuję, jak muszę , nie latam co weekend po centrach handlowych.
A czy jestem szczęśliwa? Nie powiem- są sytuacje, dni, momenty w życiu, kiedy tęsknię za obecnością bliskiej osoby u mego boku, ale wychodzę z założenia- nic na siłę . Bardzo chciałabym stworzyć szczęśliwą rodzinę, ale może jeszcze nie czas na to albo za mało się staram w poszukiwaniu kandytata na męża
Pracuję w szkole, w które grono nauczycielskie już powychodziło za mąż i się pożeniło , więc nie zauważam Gusik tego fatum w moim środowisku . No, chyba że ja ściągnę tam to fatum
A co to znaczy "stara panna"?
Myślałam, że już dawno to pojęcie z naszego słownika zniknęło
Można być panną mając nawet lat 70, ale wcale nie trzeba być jednocześnie starą panną.
Można też mając 25 lat być starą zrzędzącą mężatką
Przedmiot nauczania: język polski, terapia pedagogiczna, bibliotekoznawstwo
Wiek: 29 Dołączyła: 02 Paź 2006 Posty: 3043 Skąd: Górny Śląsk
Post nr 10, Wysłany: 2009-04-15, 19:31
Uspokoiłaś mnie
_________________
giramondo
Przedmiot nauczania: Język rosyjski
Wiek: 51 Dołączył: 19 Kwi 2009 Posty: 12 Skąd: pomorskie
Post nr 11, Wysłany: 2009-04-20, 15:03
A ja myślę,że jest to problem wynikający z naszej obyczajowości-obserwuję zjawisko "samotnych nauczycielek" w dużym mieście i coś w tym jest.
Myślę,że po pierwsze : część tych Pań została wyrwana ze swojego kręgu-przyjechały na studia i robiły wszystko żeby "do siebie" nie wracać.A u nas samotnych kobiet się nie zaprasza bo to zbędna konkurencja dla pani domu.
Koleżanki albo się rozjechały albo założyły rodziny i stosują powyższą zasadę.A samej kobiecie wciąż u nas trochę głupio gdzieś pójść i kiedy przychodzi niedziela najczęściej jadą odwiedzić rodziców-oszukując siebie w głębi duszy,że mają taką potrzebę-a na pewno wolałyby pójść na randkę.Jeżeli jest jakiś brat to przyciśnięty w końcu zapozna z jakimś kolegą -ale jeżeli brata nie ma ? albo jest dużo młodszy?
Kiedyś funkcjonowała instytucja swatki (bardzo przydatna moim zdaniem)-biura matrymonialne jakoś się nie przyjęły-jest to poważna sprawa i może należałoby np organizować jakies wspólne wycieczki np ze strażą pożarną albo coś w tym stylu?-Panowie Dyrektorzy przemyślcie to szczęśliwy pracownik to połowa sukcesu.
Przedmiot nauczania: Inne
Dołączyła: 21 Lut 2009 Posty: 53
Post nr 13, Wysłany: 2009-05-20, 20:30
Uważam, że to całkiem fajny pomysł!
ferzicha
Przedmiot nauczania: Język angielski
Wiek: 33 Dołączyła: 28 Maj 2009 Posty: 3 Skąd: mazowieckie
Post nr 14, Wysłany: 2009-06-05, 15:08
fajny ten pomysl, ale te wycieczki moglyby byc z roznymi zawodami, jeden tydzien ze straza, drugi z policjantami, trzeci z informatykami, hihi
u mnie tez jest to zroznicowane w szkole, akurat jest teraz szkolenie dla nauczycieli z roznych szkol, 2 weekedny z rzedu, zakwaterowanie i integracja w hotelu, zapisali sie wlasnie samotni, moze wroca jakies pary:)
pozdrawiam
konris
Przedmiot nauczania: Język polski
Wiek: 56 Dołączył: 24 Lut 2009 Posty: 128 Skąd: pomorskie
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum