Tak naprawdę nie zależy to tylko od średniej, ale też od humoru dziekana. Jak zobaczy, że studiowałem w dodatku na prywatnej, to może się nie zgodzić bo wiadomo jaki jest poziom na prywatnych, nie na wszystkich, są wyjątki ale w większości.
Może nie tyle od humoru dziekana, co nie ma tutaj konkretnych, obiektywnych kryteriów dla podjęcia decyzji. Ale wiem, że dziekan często bierze pod uwagę zarówno średnią, jak i stosunek studenta do uczelni.
Marcin05 napisał/a:
A kiedy jest decyzja, że zostałem przyjęty lub nie?
Teoretycznie w przeciągu miesiąca, ale to bywa różnie. W dziekanacie, przy składaniu pisma, dokładnie cię poinformują. Na moim wydziale teoretycznie mają miesiąc by odpowiedzieć, ale gdy wysyła się pismo w lipcu, to nie należy oczekiwać odpowiedzi przed 15 września. A w czasie trwania sesji rozpatrują to już na drugi dzień.
Marcin05 napisał/a:
No i wydaje mi się też, że jak by tak było łatwo z tymi przenosinami, to każdy by robił taki myk, z prywatnej na państwową
Łatwo nie jest, ale próbować zawsze można. Oczywiście należy liczyć się z faktem, że uczelnia nie potrzebuje studenta trójkowego, zaś piątkowym może jak najbardziej być zainteresowana. Może, ale nie musi.
_________________ "A teraz weźmy taką statystykę [..] zakładając, że państwa razem ze mną jest sto [..] a ja nie mam jednej nogi, to statystycznie [..] każdy z państwa ma po 1,99 nogi [...] jak cena w Biedronce."
No właśnie, żeby nie było tak, że jak dam podanie o przeniesienie w lipcu to odpowiedź dostanę w połowie września. Wtedy to nawet nie mógłbym podejść ro rekrutacji na tej uczelni bo za późno by było.
Może jednak pójdę na tą prywatną, no ale na tej prywatnej uczelni zjazdy są co miesiąc. Co ja się nauczę?
Najwyżej jak nie da rady się przenieść to zrezygnuje i pójdę od początku na państwową, tylko, że wtedy strata roku i niepotrzebne studiowanie na prywatnej.
Studia to nie jest szkoła, że obowiązuje studentów to, co na wykładzie. Na wykładach prowadzący jedynie porusza pewne problemy, a student samodzielnie musi dotrzeć do wiedzy. To, czy zjazdy są raz na miesiąc, czy cztery razy w tygodniu jest bez znaczenia. Równie dobrze możesz być na każdych zajęciach i oblać, albo pojawić się w styczniu i zaatakować sesję ze stuprocentową skutecznością.
_________________ "A teraz weźmy taką statystykę [..] zakładając, że państwa razem ze mną jest sto [..] a ja nie mam jednej nogi, to statystycznie [..] każdy z państwa ma po 1,99 nogi [...] jak cena w Biedronce."
No wiem, ale podczas rekrutacji niestety pracodawca patrzy w pierwszej kolejności na papier a nie na umiejętnosci. Po szkołach prywatnych nie chcą zatrudniać.
Jak już pisałem wyżej - sam musisz podjąć odpowiednią decyzję. Nikt inny za ciebie jej nie podejmie. Nie ma także większego sensu roztrząsanie problemów rynku pracy czy kategoriami, jakimi myślą potencjalni pracodawcy. Nie rozwiążemy tych problemów, więc jedyne co możesz zrobić, to w oparciu o świeżo nabytą przez ciebie wiedzę dokonać jakiegoś wyboru.
_________________ "A teraz weźmy taką statystykę [..] zakładając, że państwa razem ze mną jest sto [..] a ja nie mam jednej nogi, to statystycznie [..] każdy z państwa ma po 1,99 nogi [...] jak cena w Biedronce."
Przedmiot nauczania: Język rosyjski
Wiek: 26 Dołączyła: 06 Maj 2011 Posty: 115 Skąd: mazowieckie
Post nr 23, Wysłany: 2011-10-20, 19:26
Ja bym obstawiała od razu uczelnię państwową, bo żadna prywatna nie wykształci Cię tak dobrze. Ja skończyłam prywatną i pracę w szkole znalazłam, ale zauważam u siebie pewne braki i mam poczucie, że nie mogłam więcej wynieść z tych 5u lat nauki.
Przedmiot nauczania: Język polski, biblioteka
Wiek: 31 Dołączyła: 10 Gru 2008 Posty: 54 Skąd: mazowieckie
Post nr 24, Wysłany: 2011-10-20, 19:29
Ja robiłam licencjat na prywatnej w systemie dziennym, a magisterkę na państwowej w systemie zaocznym. Na prywatnej byli wykładowcy z uniwersytetu. Wg mnie: poziom porównywalny. Ja nie żałuję, a pracodawca nigdy się nie czepiał.
Przedmiot nauczania: Język rosyjski
Wiek: 26 Dołączyła: 06 Maj 2011 Posty: 115 Skąd: mazowieckie
Post nr 25, Wysłany: 2011-10-20, 19:53
Oj, źle wyraziłam się. Powinno być wyżej "mam poczucie, że MOGŁAM wynieść więcej..."
Yoka
Przedmiot nauczania: Język angielski
Wiek: 37 Dołączyła: 28 Kwi 2008 Posty: 777 Skąd: dolnośląskie
Post nr 26, Wysłany: 2011-10-21, 09:04
Marcin ja myślę, że Ty już masz odpowiedź i to sam sobie odpowiedziałeś - na każdy argument piszących odpowiadasz, że dyrektorzy patrzą i postrzegają gorzej kandydatów po prywatnych uczelniach, czyli sam sobie odpowiadasz, że nie powinieneś iść na żadną prywatną uczelnię. Więc nie idź.
Przykładowo, moja uczelnia, ma specjalną stronę uczelnianą, gdzie umieszczona jest masa propozycji pracy/staży/praktyk dla absolwentów/studentów uczelni - umieszczanych tam przez firmy. Ponadto w holu wisi wielka tablica właśnie z takimi ogłoszeniami.
Dodatkowo, uczelnia ma podpisane kontrakty z firmami z branży, dzięki czemu prowadzone są koła naukowe poświęcone produktom danej firmy (informatyka więc po prostu oprogramowanie).
O prace łatwo, a co do wykształcenia to szczerze mówiąc i tak większość profesorów jest profesorami uczelni państwowych (PW,UW,WAT), więc dostajemy prawie to samo co państwowe uczelnie.
Najlepiej określił to fizyk: Macie łatwiej, bo nie wymagają od was robienia "kosmosów" z Algebry, a tylko znajomości metod ich wykonania na prostych przykładach, co i tak większości z was się nie przyda.
To zależy już od studenta. Ja chodzę aktualnie na trzy koła, ale są tacy co byle do końca wykładów.
Co do tego "łatwiej", to cóż... to jest jedyna uczelnia w Polsce zajmująca się dokładnie jednym profilem (informatyka), mi przykładowo, do tego co chcę w życiu robić nie jest potrzebne robienie giga macierzy, bo i po co? Wiem jak to się robi, a smarowanie dziesiątek kartek z obliczeniami nie ma sensu.
Tu znowu zacytuje Fizyka: "Jeżeli wiesz jak zrobić i wyprowadzisz mi wzór, to wynik jest już najmniej ważny - bo pierdołami się nie zajmuję"
Cytat:
Na wykładach prowadzący jedynie porusza pewne problemy, a student samodzielnie musi dotrzeć do wiedzy.
Nie zawsze. Nie wiem, jak w twojej dziedzinie, ale w mojej zdarzają się problemy, nie do przeskoczenia, które po prostu wykładowca powinien wytłumaczyć od początku do końca. Po to są labolatoria Może, to kwestia dostępności materiałów, z racji tego że informatyka jest dość "nową" dziedziną. Ale tak, generalnie masz rację.
a ja z własnego doświadczenia wiem, że można trafić na dyrektora, który bardzo skrupulatnie wypytuje o skończone studia, o kierunek, a nawet o egzaminy. mało tego, jest na tyle bezczelny, że potrafi wprowadzić człowieka w zażenowanie. Także wszystko zależy na kogo się trafi. ja mam ukończoną państwową uczelnię, dzienne studia i uważam, że z takim wykształceniem jest łatwiej znaleźć pracę.
_________________ Istnieje silna tendencja do stawania się tym, co umysł sobie wyobrazi. korepetycje
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum