Post nr 1, Wysłany: 2011-10-18, 19:03 Studiowanie w szkołach prywatnych
Witam. Chciałbym się zapytać czy absolwenci szkół prywatnych mają trudniej znaleźć pracę niż absolwenci szkół państwowych/prestiżowych? Czy pracodawca podczas rekrutacji zwraca na to uwagę? Może wypowiecie się na ten temat? Może właśnie ktoś jest pracodawcą/dyrektorem w szkole, to z własnego doświadczenia by coś napisał.
Aktualnie zastanawiam się czy iść w tym roku do prywatnej szkoły, i robić w niej licencjat a magistra w państwowej, czy może przeczekać ten rok i startować na uczelnię państwową. Bo tak bym zrobił jeśli by się okazało, że marnuje 3 lata w szkole prywatnej. A wszystko widnieje w CV. Zamierzam iść na kierunek, po którym można pracować też w szkole jako nauczyciel.
Pozdrawiam.
Aha, zapomniałem dodać... Oczywiście oprócz znajomości, bo jeśli się je ma, to nie ważne jaką uczelnię się kończyło.
antares140
Przedmiot nauczania: Język niemiecki
Wiek: 36 Dołączył: 10 Lis 2009 Posty: 57 Skąd: łódzkie
Post nr 3, Wysłany: 2011-10-19, 17:26
Nie marnuj roku idź na prywatną uczelnie,dyrektorzy z mojego regionu nie zwracają uwagi na to czy ich przyszły pracownik jest z uczelni państwowej czy prywatniej. Nauczyciel po uczelni prywatnej nie jest gorszy od nauczyciela po uczelni państwowej
A ja słyszałem, że pracodawcy nie chcą zatrudniać po uczelniach prywatnych "wyższa ...", tylko po państwowych. Poza tym tam gdzie ja chcę iść na zaoczne to zjazdy są raz na miesiąc - piątek, sobota, niedziela.
A jak bym poszedł po licencjacie magistra robić na państwową? Tylko że to nic nie zmieni, bo i tak będzie nazwa uczelni prywatnej w CV, gdzie studiowałem pierwsze 3 lata.
Nie wiem, co robić. Czy poczekać ten rok.
Tylko że to nic nie zmieni, bo i tak będzie nazwa uczelni prywatnej w CV, gdzie studiowałem pierwsze 3 lata.
Nie wiem, co robić. Czy poczekać ten rok.
Zmień formułę CV. Napisz po prostu: nazwę kierunku, rok ukończenia i uczelnię
_________________ "A teraz weźmy taką statystykę [..] zakładając, że państwa razem ze mną jest sto [..] a ja nie mam jednej nogi, to statystycznie [..] każdy z państwa ma po 1,99 nogi [...] jak cena w Biedronce."
Wątpię, by tak uczynił. Rzuci okiem, wyłowi nazwę uczelni, mruknie i zacznie wypytywać, czy planujesz mieć dzieci, a jeśli tak to ile oraz czy jesteś gotowy poświęcić dla pracy swój sen i czas wolny.
_________________ "A teraz weźmy taką statystykę [..] zakładając, że państwa razem ze mną jest sto [..] a ja nie mam jednej nogi, to statystycznie [..] każdy z państwa ma po 1,99 nogi [...] jak cena w Biedronce."
No ale trzeba napisać ile lat się studiowało, żeby ten pracodawca wiedział, czy skończyłem 3 lata(licencjat) czy 5 lat(magistra), więc trzeba uwzględnić w CV lata studiowania, np:
2011-2013- wychowanie fizyczne w wyższej szkole...
2014-2015- w panstwowej
Jak by to takie proste było to każdy by ściemniał i pisał od razu w CV, że 5 lat studiował na jednej uczelni państwowej. Tylko, że jest jeszcze licencjat, który jest świadectwem gdzie się studiowało, no i indeksy. A jak pracodawca sobie zażyczy dyplomy licencjata i magistra?
No ale trzeba napisać ile lat się studiowało, żeby ten pracodawca wiedział, czy skończyłem 3 lata(licencjat) czy 5 lat(magistra), więc trzeba uwzględnić w CV lata studiowania, np:
2011-2013- wychowanie fizyczne w wyższej szkole...
2014-2015- w panstwowej
Nie trzeba. Możesz wybrać sobie formę CV. Niemniej, ja na twoim miejscu wybrałbym szkołę państwową i ten rok przebolał, ew. jeżeli uczelnia daje taką możliwość (np. UJ daje), to zrobić dwa lata w rok.
Marcin05 napisał/a:
Jak by to takie proste było to każdy by ściemniał i pisał od razu w CV, że 5 lat studiował na jednej uczelni państwowej. Tylko, że jest jeszcze licencjat, który jest świadectwem gdzie się studiowało, no i indeksy. A jak pracodawca sobie zażyczy dyplomy licencjata i magistra?
Myślałem, że indeksy już zlikwidowali. Przynajmniej u nas ich nie ma. Ale do rzeczy. Myślę, że pracodawcy w mniejszym stopniu interesują się średnimi ocen czy dyplomami, a umiejętnościami i doświadczeniem. No chyba, że chcesz zostać księgowym.
_________________ "A teraz weźmy taką statystykę [..] zakładając, że państwa razem ze mną jest sto [..] a ja nie mam jednej nogi, to statystycznie [..] każdy z państwa ma po 1,99 nogi [...] jak cena w Biedronce."
Przeboleć 1 rok, szkoda mi tego roku. No ale cóż, obiło mi się coś o uszy, że można się przenieść po roku czasu na inną uczelnię? Jak to wygląda? Duże miałbym szanse?
Możesz coś więcej powiedzieć o zaliczeniu 2 lat w 1 rok? Czy są jakieś problemy, żeby uczelnia się zgodziła? Trzeba spełnić jakieś wymagania co do tego?
Przeboleć 1 rok, szkoda mi tego roku. No ale cóż, obiło mi się coś o uszy, że można się przenieść po roku czasu na inną uczelnię? Jak to wygląda? Duże miałbym szanse?
Da się. Biorą pod uwagę średnią z pierwszego roku.
Marcin05 napisał/a:
Możesz coś więcej powiedzieć o zaliczeniu 2 lat w 1 rok? Czy są jakieś problemy, żeby uczelnia się zgodziła? Trzeba spełnić jakieś wymagania co do tego?
Co uczelnia, to inne zasady. Na UJ to wygląda tak, że składa się wniosek do dziekanatu (sekretariatu, jeżeli jest oddzielny dla danego kierunku studiów). Co do zasady to decyzja uznaniowa, ale w przypadku odpowiedniej średniej nie robią problemów. Wówczas albo zalicza się dwa lata w ciągu jednego roku, co jest możliwe tylko powyżej drugiego roku studiów, bądź na pierwszym roku zalicza się część przedmiotów z roku drugiego, zaś na drugim pozostałą część i rok trzeci.
Szczegółowo o tym traktuje regulamin studiów. Jeżeli planujesz studiować na UJ, to musisz sprawdzić regulamin studiów na wydziale, który cię interesuje.
_________________ "A teraz weźmy taką statystykę [..] zakładając, że państwa razem ze mną jest sto [..] a ja nie mam jednej nogi, to statystycznie [..] każdy z państwa ma po 1,99 nogi [...] jak cena w Biedronce."
Ale to przeniesienie nie jest pewne? Chodzi mi o przeniesienie z zaocznych. W końcu będę chciał się przenieść z uczelni prywatnej na państwową, jest duża różnica jeśli chodzi o poziom, no i różnice programowe.
Pójdę w tym roku na prywatną z myślą, że się przeniosę, a na końcu się okaże, że dziekan się nie zgodzi, i co wtedy? Nie wiem, czy jest sens ryzykować.
Ale to przeniesienie nie jest pewne? Chodzi mi o przeniesienie z zaocznych. W końcu będę chciał się przenieść z uczelni prywatnej na państwową, jest duża różnica jeśli chodzi o poziom, no i różnice programowe.
A tutaj musisz zobaczyć, jak wygląda program studiów i porównać. Bardzo prawdopodobne, że będziesz przez cały drugi rok realizował część przedmiotów z pierwszego roku, a na trzecim część przepiszą ci z twoich studiów na poprzedniej uczelni.
Marcin05 napisał/a:
Pójdę w tym roku na prywatną z myślą, że się przeniosę, a na końcu się okaże, że dziekan się nie zgodzi, i co wtedy? Nie wiem, czy jest sens ryzykować.
Tu już musisz sam podjąć decyzję. To jest w zasadzie decyzja uznaniowa, więc ciężko jest coś konkretnego założyć. Ale możesz też zrobić inny wybieg - zrobić rok na prywatnej, a potem pójść na publiczną i przepisać część przedmiotów, co ułatwi ci zrobienie dwóch lat w rok.
_________________ "A teraz weźmy taką statystykę [..] zakładając, że państwa razem ze mną jest sto [..] a ja nie mam jednej nogi, to statystycznie [..] każdy z państwa ma po 1,99 nogi [...] jak cena w Biedronce."
Tak naprawdę nie zależy to tylko od średniej, ale też od humoru dziekana. Jak zobaczy, że studiowałem w dodatku na prywatnej, to może się nie zgodzić bo wiadomo jaki jest poziom na prywatnych, nie na wszystkich, są wyjątki ale w większości.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum