Co do drugiej części posta. Pojęcie "władzy rodzicielskiej" staje się w świetle tego prawa nieaktualne. Nie można mieć prawa do całkowitego dysponowania drugim człowiekiem. Piszesz "nie z powodu chorych marzeń o władzy i dominacji" ale takie rzeczy miały i mają miejsce.
Wypadki samochodowe także mają miejsce. Każdego roku umiera w nich małe miasteczko. Nie będziemy jednak z tego powodu wprowadzali prohibicji na samochody!
MarciM napisał/a:
Doskonale tego sposobu myślenia o dzieciach doświadczyłem dlatego będę się przed nim bronił.
Sprowadzając do analogii: jeśli potrąci ciebie samochód, to czy będzie to przesłanka do zakazu używania samochodów?
MarciM napisał/a:
Bo w chwilach słabości będziemy sobie na takie rzeczy pozwalali.
To może tylko ty sobie na takie rzecz pozwalasz
MarciM napisał/a:
A tak wisi nad nami ręka sprawiedliwości:)
Pomijając już oczywisty fakt, że ofiary przemocy domowej w prawdziwym tego słowa znaczeniu są najczęściej zastraszone i nie zgłaszają tego faktu organom ścigania. Tak jak napisał miwues - ta ręka to raczej wymierzona jest w kierunku zwykłego rodzica, który da klapsa niesfornemu dziecku, niż w stronę patologicznego rodzica, który maltretuje swoje dzieci.
_________________ "A teraz weźmy taką statystykę [..] zakładając, że państwa razem ze mną jest sto [..] a ja nie mam jednej nogi, to statystycznie [..] każdy z państwa ma po 1,99 nogi [...] jak cena w Biedronce."
Ja jak zwykle niepedagogicznie... lać po tyłku i do roboty. Dobra, dobra nie będę mówił, że dostawałem lanie dzień w dzień, ale zdarzało się czasem dostać po tyłku.
Problem jest taki, że przez takie "prawo" dzieci będą miały jeszcze mniejszy szacunek do osób starszych (rodziców, rodziny, nauczycieli) - chociaż nie wiem czy jakikolwiek mają teraz.
Z drugiej strony, dla dziecka w podstawówce rodzice powinni być autorytetem - dla mnie byli, potem przychodzi gimnazjum i tu pojawia się problem, bo dziecko które tego szacunku nie nabyło wcześniej już go nie nabierze. Potem, mamy LO i tu szczerze mówiąc nie ma już o czym mówić, dziecko idzie właściwie już swoimi ścieżkami, a rodzina to tylko dodatek do codzienności.
W każdym razie, bo jak zwykle referat chciałbym pisać... zastanawiam się jak bardzo pod przykrywką "dobra" dzieci - co w cale nie jest dla nich dobre - będą wychodziły takie idiotyzmy.
HaLayla- z reductio ad absurdum można polemizować przez chwilę. Później to staje się męczące zwłaszcza gdy rozmawiamy o czymś co wkracza w kompetencje etyki czy umowy społecznej.
Powiem już wprost. Nie wierzę, że przykładowi skandynawowie którzy swoich dzieci nie biją mają problemy z hordami rozszalałej młodzieży i przestępczością która urosła z powodu braku klapsa. Za to wierzę, że większość typków która chodzi napada na ludzi była bita w domu lub wzrastała w środowisku pełnym przemocy fizycznej i psychicznej. Z tą drugą przemocą to już się w ogóle boję, że nigdy nie rozpoczniemy debaty. Będą o niej dyskutować pedagodzy z psychologami jako jakąś ezoteryczną.
HaLayla- z reductio ad absurdum można polemizować przez chwilę. Później to staje się męczące zwłaszcza gdy rozmawiamy o czymś co wkracza w kompetencje etyki czy umowy społecznej.
Musisz się z tym liczyć ilekroć próbujesz z kilku przypadków wyprowadzić jakąś regułę. Bo regułą może być to, że słońce wstaje po wschodniej stronie, a jak pada deszcz to należy wziąć parasol. Na gruncie funkcjonowania człowieka jako pewnego konstruktu fizycznego i psychicznego nie da się stworzyć prostej zasady, można co najwyżej pewne fakty opisywać jako bliższe lub dalsze od założonej normy.
MarciM napisał/a:
Powiem już wprost. Nie wierzę, że przykładowi skandynawowie którzy swoich dzieci nie biją mają problemy z hordami rozszalałej młodzieży i przestępczością która urosła z powodu braku klapsa.
To wybierz się do szkoły w Szwecji. Dzieci mają własne palarnie w szkołach, słuchają na lekcjach muzyki, nie muszą odpowiadać na powitanie nauczyciela, nie mogą zostać na drugi rok w tej samej klasie. To jest chore
MarciM napisał/a:
Za to wierzę, że większość typków która chodzi napada na ludzi była bita w domu lub wzrastała w środowisku pełnym przemocy fizycznej i psychicznej. Z tą drugą przemocą to już się w ogóle boję, że nigdy nie rozpoczniemy debaty. Będą o niej dyskutować pedagodzy z psychologami jako jakąś ezoteryczną.
Zabawne, że sprowadziłeś problem klapsa do przemocy fizycznej i psychicznej. Może najpierw ustalmy pewne fakty, do dalszej dyskusji. Ten nasz nieszczęsny klaps nie jest aktem przemocy, który rozdziera psychikę dziecka i powoduje, że staje się agresywne, popada w nałogi i zaczyna kraść.
Widzę, że za wszelką cenę próbujesz rozmyć granicę pomiędzy klapsem, a znęcaniem się nad dzieckiem. Nie wiem, czy wynika to ze złej woli, czy po prostu z niewiedzy, ale w ten sposób nie da się dyskutować, albowiem na podstawie zupełnie innych założeń dojdziesz do wniosków formalnie poprawnych. Ale niestety, błędnych.
_________________ "A teraz weźmy taką statystykę [..] zakładając, że państwa razem ze mną jest sto [..] a ja nie mam jednej nogi, to statystycznie [..] każdy z państwa ma po 1,99 nogi [...] jak cena w Biedronce."
Punktem wyjściowym był artykuł o klapsie i groźbie rodzica która była skierowana do dziecka. W tym "klapsie" nie chodzi o uderzenie kogoś z małą siłą tylko jest to gest upokarzający, który ma również wywoływać strach. Może to i brzmi strasznie ale tak jest. Kto dostał kiedyś klapsa to wie, że ból może nie jest straszny ale mina wściekłego rodzica już tak.
Basso profondo
Wiek: 40 Dołączył: 04 Sie 2007 Posty: 4421
Post nr 23, Wysłany: 2012-01-23, 19:37
No ja dostałem na przykład klapsa. Zasłużonego. Należało mi się.
O minę wściekłego rodzica miałem pretensję tylko do siebie.
_________________ Nemo suo iure uti debet, ut alteri laedat.
W tym "klapsie" nie chodzi o uderzenie kogoś z małą siłą tylko jest to gest upokarzający, który ma również wywoływać strach. Może to i brzmi strasznie ale tak jest. Kto dostał kiedyś klapsa to wie, że ból może nie jest straszny ale mina wściekłego rodzica już tak.
Akurat dzieci mają to do siebie, że nie pamiętają wielu wydarzeń związanych ze swoim dzieciństwem. Nie chce mi się tutaj wdawać w szczegóły dotyczące neurologii i sposobu funkcjonowania wspomnień. Ale ja ze swojego życia nie pamiętam żadnego klapsa a wiem, że takowe się zdarzały. Więc nie demonizuj już
Basso profondo napisał/a:
No ja dostałem na przykład klapsa. Zasłużonego. Należało mi się.
O minę wściekłego rodzica miałem pretensję tylko do siebie.
Ja raz dostałem lanie pasem. Nigdy wcześniej, ani później nie widziałem mojej mamy równie zdenerwowanej. A dostałem za to, że samopas z kolegą pojechaliśmy pociągiem, oczywiście "na gapę", do Katowic. Mieliśmy wtedy po osiem lat.
_________________ "A teraz weźmy taką statystykę [..] zakładając, że państwa razem ze mną jest sto [..] a ja nie mam jednej nogi, to statystycznie [..] każdy z państwa ma po 1,99 nogi [...] jak cena w Biedronce."
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum