Agresywny ASD

o tym jakie są, jak sobie z nimi radzić, jak wychowywać bez porażek

Moderatorzy: Basiek70, służby porządkowe

Helena-NW
Posty: 1
Rejestracja: 2021-11-25, 16:36
Kto: nauczyciel
Lokalizacja: wielkopolskie

Agresywny ASD

Postautor: Helena-NW » 2021-11-25, 17:09

Dzień dobry kochani Nauczyciele.
Przychodzę do Was całkowicie rozchwiana i zastanawiam się czy to ja się nie nadaję bo sytuacja mnie przerasta, czy faktycznie przypadek jest ciężki.
Otóż jestem nauczycielem wspomagającym ucznia z ASD, do tego jest w trakcie diagnozy ADHD.
Uczeń ma lat 6, jest niesamowicie inteligentny, czyta na poziomie dorosłego człowieka, dodaje, odejmuje, zna całą tabliczkę mnożenia.
Wszystko byłoby super, gdyby nie to że kiedy ma zły dzień: bije dzieci, bije mnie, złośliwie podstawia nogi kolegom, kiedy mu się to uniemożliwi, przewraca krzesełko i nim szura, nigdy nikomu nic nie podaje - tylko rzuca, niszczy dzieciom budowle z klocków, nazywa mnie "kupą", rzuca we mnie przedmiotami, ucieka po klasie i najbardziej podoba mu się to by go gonić (nie robię tego). Na stołówce ucieka pomiędzy stolikami, uderza pięściami w stół, piszczy lub dmucha dzieciom do uszu. Kiedy jest wściekły, jest jak ściana - nie da razy się przebić.
Wręcz nienawidzi muzyki, więc kiedy jest rytmika odpuszczam mu, bo na siłę przecież nie zatańczy. Siadam z nim przy stoliku i gram w grę lub bawię się z nim zabawkami które go wyciszają (są to jego zabawki lub przedszkolne).
Kiedy przychodzi czas zajęć, ciężko go odwieść od zabawy - nie chce usiąść w kole, ucieka, na złość mi - bije inne dzieci.
A już najbardziej ciąży mi fakt, że skoro to ja wymagam, to uczeń ucieka do wychowawczyni myśląc ze ona nie wymaga, bo to ja egzekwuję jej polecenia od ucznia. Wychowawczyni jest kochana i bardzo pomocna, nie wchodzi w moje kompetencje lecz chętnie mi pomaga, ale ja też po coś tam jestem.
Kiedy idziemy do stołówki lub toalety, często ucieka po korytarzu szkolnym lub chce iść jak najdalej ode mnie i szturcha każdego kogo popadnie lub macha pięściami byle uderzyć kogokolwiek (nawet uczniów klasy ósmej). Później ucieka do wychowawczyni na stołówkę.
Chłopiec ma cudownych, bardzo współpracujących i świadomych rodziców, którzy wożą go na różne terapie, rozmawiają, edukują.
Nie ukrywam że czuję się bardzo bezsilna i zawstydzona przed personelem szkoły.
Staram się ucznia chwalić, zachęcać, stosuję wzmocnienia pozytywne, odwracanie uwagi, bawię się z nim w jego ulubione gry i zachęcam do tego inne dzieci, by poznały jego lepsze oblicze, stosuję bajkoterapię.
Kochani - proszę o rady, wsparcie, czy coś co może mnie ustawi do pionu bo może to ja robię coś źle :wall:

Wróć do „Problemy dydaktyczno-wychowawcze”