Początki - co gdy klasa staje "okoniem"?

o tym jakie są, jak sobie z nimi radzić, jak wychowywać bez porażek

Moderatorzy: Basiek70, służby porządkowe

abilidian
Posty: 123
Rejestracja: 2010-01-19, 21:55
Kto: nauczyciel
Przedmiot: Język angielski
Lokalizacja: dolnośląskie

Początki - co gdy klasa staje "okoniem"?

Postautor: abilidian » 2012-09-09, 19:06

Jak już wcześniej w innym temacie pisałem - od początku września uczę pierwszy raz w szkole. Jest to gimnazjum i prowadzę zajęcia języka angielskiego. Jeżeli chodzi o klasy z rozszerzonym angielskim - to nie mam i myślę, że nie będę miał z nimi żadnego większego kłopotu. Problem mogę mieć z jedną klasą (a dokładnie drugą). Sytuacja w skrócie wygląda tak: po przeczytaniu wielu postów i dwóch książek zacząłem z "wysokiego c" - nakazy, zakazy, karne kartkówki, reguły, poważny ton etc. O ile praktycznie we wszystkich klasach to działa to jedna klasa od pierwszych minut zachowywała się tak jakby chciała mnie sprowokować. Jestem pewien, że część klasy została zbuntowana przez jedną lub kilka uczennic z którymi sobie skutecznie poradziłem kilka dni wcześniej i pokazałem im gdzie ich miejsce w szeregu. Teraz pytanie do Was drodzy forumowicze? Jak radzicie mi biorąc pod uwagę Wasze doświadczenie - za wszelką cenę stawiać na swoim czy po prostu trochę zejść z tonu? Generalnie już zauważyłem, że jak pod koniec lekcji powiedziałem im, że "jeżeli oni będą w stosunku do mnie OK (zachowanie etc.) to ja będę dla nich ok (brak karnych kartkówek etc.), po kilku zdaniach jakby troszkę inaczej już było ;) Czy zrobiłem błąd? Iść w zaparte?

Awatar użytkownika
iluka
Posty: 3015
Rejestracja: 2012-07-25, 12:23
Kto: nauczyciel
Przedmiot: Język polski
Lokalizacja: małopolskie

Re: Początki - co gdy klasa staje "okoniem"?

Postautor: iluka » 2012-09-09, 19:58

abilidian pisze:Jak radzicie mi biorąc pod uwagę Wasze doświadczenie
Przeprowadziłabym dogłębny wywiad nt klasy - wychowawca i uczący.
W życiu bo­wiem is­tnieją rzeczy, o które war­to wal­czyć do sa­mego końca. Paulo Coelho

abilidian
Posty: 123
Rejestracja: 2010-01-19, 21:55
Kto: nauczyciel
Przedmiot: Język angielski
Lokalizacja: dolnośląskie

Re: Początki - co gdy klasa staje "okoniem"?

Postautor: abilidian » 2012-09-09, 19:59

Basso profondo pisze:Ja bym trzymał się wprowadzonych zasad, jeśli są mądre i nie są egzekwowane w sposób bezduszny. Jednocześnie należy udowadniać uczniom, że jeśli są ok, to ty jesteś ok.
Trzymać się merytorycznie: cały czas koło tematu lekcji, wysokie zaangażowanie w nauczanie, konsekwencja w dążeniu do osiągnięcia celów zajęć.

Czasem wskazane odpuścić, ale jeśli źle wyczujesz ten moment, możesz popłynąć. Dlatego lepiej konsultuj na forum konkretne sytuacje.

abilidian pisze:Jestem pewien, że część klasy została zbuntowana przez jedną lub kilka uczennic z którymi sobie skutecznie poradziłem kilka dni wcześniej i pokazałem im gdzie ich miejsce w szeregu.
Czy możesz na PW napisać, o co konkretnie chodziło i jak zareagowałeś?


Wysłałem priva :)

abilidian
Posty: 123
Rejestracja: 2010-01-19, 21:55
Kto: nauczyciel
Przedmiot: Język angielski
Lokalizacja: dolnośląskie

Re: Początki - co gdy klasa staje "okoniem"?

Postautor: abilidian » 2012-09-09, 20:00

iluka pisze:
abilidian pisze:Jak radzicie mi biorąc pod uwagę Wasze doświadczenie
Przeprowadziłabym dogłębny wywiad nt klasy - wychowawca i uczący.


Zostaje tylko wychowawca, ponieważ dwie anglistki są na urlopach :(

Awatar użytkownika
iluka
Posty: 3015
Rejestracja: 2012-07-25, 12:23
Kto: nauczyciel
Przedmiot: Język polski
Lokalizacja: małopolskie

Re: Początki - co gdy klasa staje "okoniem"?

Postautor: iluka » 2012-09-09, 20:08

abilidian pisze:Zostaje tylko wychowawca,
przecież jest matematyk, plonista plastyk, informatyk........................ PEDAGOG SZKOLNY - pomogą ci się błyskawicznie zorientować w charakterystyce klasy jako zespołu i indywidualnościach uczniowskich :wink:
W życiu bo­wiem is­tnieją rzeczy, o które war­to wal­czyć do sa­mego końca. Paulo Coelho

abilidian
Posty: 123
Rejestracja: 2010-01-19, 21:55
Kto: nauczyciel
Przedmiot: Język angielski
Lokalizacja: dolnośląskie

Re: Początki - co gdy klasa staje "okoniem"?

Postautor: abilidian » 2012-09-09, 20:13

iluka pisze:
abilidian pisze:Zostaje tylko wychowawca,
przecież jest matematyk, plonista plastyk, informatyk........................ PEDAGOG SZKOLNY - pomogą ci się błyskawicznie zorientować w charakterystyce klasy jako zespołu i indywidualnościach uczniowskich :wink:

Zobaczymy jak to będzie wyglądało w tym tygodniu :|

abilidian
Posty: 123
Rejestracja: 2010-01-19, 21:55
Kto: nauczyciel
Przedmiot: Język angielski
Lokalizacja: dolnośląskie

Re: Początki - co gdy klasa staje "okoniem"?

Postautor: abilidian » 2012-09-09, 21:55

Basso profondo pisze:
abilidian pisze:Wysłałem priva
Nie widzę błędów w zastosowanych metodach. Będziesz teraz testowany.


Czyli rozumiem, że teraz będę na etapie "czy wyciągam konsekwencje"?

abilidian
Posty: 123
Rejestracja: 2010-01-19, 21:55
Kto: nauczyciel
Przedmiot: Język angielski
Lokalizacja: dolnośląskie

Re: Początki - co gdy klasa staje "okoniem"?

Postautor: abilidian » 2012-09-09, 22:38

Basso profondo pisze:Tak. Czy wyciągasz i jak to robisz. Czy nie popadasz w despotyzm.

Rozumiem, że nie popadać w despotyzm? 8)

Awatar użytkownika
iluka
Posty: 3015
Rejestracja: 2012-07-25, 12:23
Kto: nauczyciel
Przedmiot: Język polski
Lokalizacja: małopolskie

Re: Początki - co gdy klasa staje "okoniem"?

Postautor: iluka » 2012-09-09, 23:38

To zależy, jaki jesteś :?:
W życiu bo­wiem is­tnieją rzeczy, o które war­to wal­czyć do sa­mego końca. Paulo Coelho

abilidian
Posty: 123
Rejestracja: 2010-01-19, 21:55
Kto: nauczyciel
Przedmiot: Język angielski
Lokalizacja: dolnośląskie

Re: Początki - co gdy klasa staje "okoniem"?

Postautor: abilidian » 2012-09-10, 06:35

iluka pisze:To zależy, jaki jesteś :?:


W tym sęk, że właśnie jestem osobą z natury ciepłą i życzliwą. W sumie troszkę mnie męczy ta cała gra. Czy to jest możliwe, żeby taki nauczyciel przetrwał w szkole i żeby dzieciaki były zdyscyplinowane jeżeli popuszczę np. za tydzień czy miesiąc?

abilidian
Posty: 123
Rejestracja: 2010-01-19, 21:55
Kto: nauczyciel
Przedmiot: Język angielski
Lokalizacja: dolnośląskie

Re: Początki - co gdy klasa staje "okoniem"?

Postautor: abilidian » 2012-09-10, 15:32

Basso profondo pisze:Najwcześniej za miesiąc, a i to ostrożnie i stopniowo. Musisz dość z uczniami do tego etapu, żeby nawet z rozluźnionej atmosfery grupa szybko wzięła się za pracę na twoje stanowcze polecenie.


Dzięki za info - dziś miałem z tą nieszczęsną klasą - o ile wcześniej w klasie minimum 3 osoby siały zamęt to już dziś jedna dziewczyna widać, że była inaczej nastawiona (zero buntu i głupich komentarzy). Owe dwie pozostałe dziewczyny się spóźniły to powiedziałem, że zgodnie z zasadami mają nieobecność, którą może usprawiedliwić wychowawca (tak ustaliłem z nimi wcześniej). Zresztą zrelacjonuje dalszy przebieg rozmowy:
- No, ale dlaczego nie dostaniemy spóźnienia skoro na innych lekcjach wpisują nam nauczyciele spóźnienie?!
- Po pierwsze mówiłem wam, że nie interesują mnie inne lekcje, a po drugie słyszeliście te zasady, a po trzecie zamiast się obrażać to powinnyście przeprosić po lekcji za to spóźnienie i poprosić o to, abym wpisał spóźnienie.

Później te same dwie uczennice zaczęły gadać to jedną przesiadłem do pierwszej ławki.
Po chwili zauważyłem, że nie pisze. Mówię:
- Wyciągnij zeszyt i zapisuj to co jest na tablicy.
- Nie. Nie będę pisać skoro mam nieobecność. (ktoś z klasy po cichu rzucił hasłem "Nie daj się!"
- Nie proszę Cię o to abyś pisała, tylko Ci mówię, że masz otworzyć zeszyt i zapisywać (wzrok na uczennicę).
Uczennica przerwała kontakt wzrokowy, otworzyła zeszyt i zaczęła notować.
Po lekcji przeprosiła mnie i poprosiła abym wpisał spóźnienie. Powiedziałem, że tak - pod warunkiem, że tego już nie zrobią.

W sumie tak to się skończyło, z perspektywy czasu myślę, że powinienem wpisać spóźnienie tylko tej osobie co prosiła, a nie tej drugiej co akurat nie przeprosiła (choć niby ta pierwsza przepraszała za dwójkę)

Generalnie, na razie jest tak, że jak wychodziłem ze szkoły to sobie pomyślałem - kurczę, pouczyłbym dziś jeszcze jakąś klasę. Nie wiem czy ze mną jest wszystko 8)
Mam też takie wrażenie, że ze wszystkich potyczek które miałem z klasami to każdą wygrałem (choć po tej jednej klasie w poprzednim tygodniu nie byłem pewien).
Będę się starał przez miesiąc być twardym, czasami się serce kraje :( Dziś spytałem dwie uczennice - jedna dostała -> 2, inna 3+
Strasznie szkoda mi było tej uczennicy z dopuszczającą, ale pamiętałem co przeczytałem na tym forum i nie starałem się naciągać. Mam nadzieję, że się poprawi.

abilidian
Posty: 123
Rejestracja: 2010-01-19, 21:55
Kto: nauczyciel
Przedmiot: Język angielski
Lokalizacja: dolnośląskie

Re: Początki - co gdy klasa staje "okoniem"?

Postautor: abilidian » 2012-09-10, 17:02

"wszystko ok" - nie dopisałem w zdaniu tego słowa ;)

koma
Posty: 2524
Rejestracja: 2007-11-17, 00:26

Re: Początki - co gdy klasa staje "okoniem"?

Postautor: koma » 2012-09-10, 19:52

Chcesz oceny tej opisanej sytuacji?

Dziewczyny się spóźniły - więc powinny dostać "spóźnienie", chyba że przyszły tuż przed dzwonkiem, kiedy zakończyłeś juz wprowadzanie materiału.
Postawienie warunku, że przerobisz nieobecność na spóźnienie, jeżeli... nie było zbyt trafione.

Awatar użytkownika
iluka
Posty: 3015
Rejestracja: 2012-07-25, 12:23
Kto: nauczyciel
Przedmiot: Język polski
Lokalizacja: małopolskie

Re: Początki - co gdy klasa staje "okoniem"?

Postautor: iluka » 2012-09-10, 20:19

abilidian pisze:ziewczyny się spóźniły to powiedziałem, że zgodnie z zasadami mają nieobecność,
Ale ile się spóźniły? 5, 19 min czy 30?
abilidian pisze:Nie będę pisać skoro mam nieobecność.
Ja bym nie pisała, nie ma mnie to nie oiszę, nawet może bym wyszła z klasy :roll:
W życiu bo­wiem is­tnieją rzeczy, o które war­to wal­czyć do sa­mego końca. Paulo Coelho

abilidian
Posty: 123
Rejestracja: 2010-01-19, 21:55
Kto: nauczyciel
Przedmiot: Język angielski
Lokalizacja: dolnośląskie

Re: Początki - co gdy klasa staje "okoniem"?

Postautor: abilidian » 2012-09-10, 20:39

koma pisze:Chcesz oceny tej opisanej sytuacji?

Dziewczyny się spóźniły - więc powinny dostać "spóźnienie", chyba że przyszły tuż przed dzwonkiem, kiedy zakończyłeś juz wprowadzanie materiału.
Postawienie warunku, że przerobisz nieobecność na spóźnienie, jeżeli... nie było zbyt trafione.


Ok, dzięki za opinię, na pewno wezmę ją pod uwagę.
W sumie wiesz, tak powiedziałem im i tak musiałem zrobić. Z drugiej strony w takim wypadku to część będzie to wykorzystywać i przychodzić kiedy im się chce (byle do 15 min) :twisted:


Wróć do „Problemy dydaktyczno-wychowawcze”