Lubicie wszystkich uczniów?

o tym jakie są, jak sobie z nimi radzić, jak wychowywać bez porażek

Moderatorzy: Basiek70, służby porządkowe

Awatar użytkownika
dushka
Posty: 3940
Rejestracja: 2006-08-03, 19:39

Lubicie wszystkich uczniów?

Postautor: dushka » 2007-10-13, 22:21

No właśnie. Niby nauczyciel powinien być obiektywny i każdego ucznia traktować i lubić tak samo. Ale - jesteśmy tylko ludźmi. Jak to z nami jest, he? ;)

Awatar użytkownika
Basiek70
Posty: 2237
Rejestracja: 2007-08-24, 19:43
Przedmiot: Inne

Re: Lubicie wszystkich uczniów?

Postautor: Basiek70 » 2007-10-13, 22:28

Na lubienie wpływu nie mamy, to są uczucia
natomiast mamy wpływ na okazywanie uczuć oraz na sprawiedliwe traktowanie wszystkich dzieci
"Nigdy nie rezygnuj z tego, co naprawdę chcesz robić.
Człowiek z wielkimi ambicjami i marzeniami jest silniejszy od tego,
który jest tylko realistą."

Awatar użytkownika
Basiek70
Posty: 2237
Rejestracja: 2007-08-24, 19:43
Przedmiot: Inne

Re: Lubicie wszystkich uczniów?

Postautor: Basiek70 » 2007-10-13, 23:44

o, od jakiego?
"Nigdy nie rezygnuj z tego, co naprawdę chcesz robić.

Człowiek z wielkimi ambicjami i marzeniami jest silniejszy od tego,

który jest tylko realistą."

Awatar użytkownika
dushka
Posty: 3940
Rejestracja: 2006-08-03, 19:39

Re: Lubicie wszystkich uczniów?

Postautor: dushka » 2007-10-14, 10:15

Może, jeśli jest się przedmiotowcem. Ale moja rola jest nieco inna, więc zawsze lubienie/nielubienie będzie wchodziło w grę. Kwestia tego - jak Basia napisała - aby nie dać się ponieść emocjom i nie okazywać tego ;)

Awatar użytkownika
chiczi
Posty: 3046
Rejestracja: 2006-10-02, 16:12

Re: Lubicie wszystkich uczniów?

Postautor: chiczi » 2007-10-14, 15:26

U mnie w klasie jest dziewczynka, która jest sobowtórem mojej psiapsiółki- podobne rysy twarzy, kolor oczu, mimika :) i zawsze, gdy na nią spojrzę, serce mi się śmieje :) . Nie potrafię jej nie lubić, a że dziewczyna jest zdolna, ambitna, to tym bardziej nie mam powodów do jej nielubienia :)

Awatar użytkownika
Monita83
Posty: 161
Rejestracja: 2007-08-08, 20:39

Re: Lubicie wszystkich uczniów?

Postautor: Monita83 » 2007-10-14, 16:55

ech... skąd ja to znam, chiczi! Jeśli ktokolwiek, czy to jest uczeń czy nie, przypomina Ci osobę, którą bardzo lubisz- to trudno tego kogoś nie polubić... oczywiście czasem pozory mylą, tj. charakter może mieć ta osoba zupełnie inny... ale jak do tego dochodzi- tak jak piszesz- aktywność ucznia na lekcji w pozytywnym tego słowa znaczeniu, to... takich uczniów chciałoby się mieć w klasie wszystkich, hehe...
Bywają na lekcjach tacy, którzy dają nieźle popalić nauczycielom, być może mają jakiś zły dzień- można to zrozumieć... gorzej, jak tacy są na każdej lekcji, myślę, że nie należy od razu przekreślać takiego ucznia, choć z pewnością w wielu przypadkach nasza sympatia do niego nieco "spada"...

Awatar użytkownika
chiczi
Posty: 3046
Rejestracja: 2006-10-02, 16:12

Re: Lubicie wszystkich uczniów?

Postautor: chiczi » 2007-10-14, 17:20

Tak, masz rację Monita- "ananaski" są szybko zapamiętywane, ale poziom sympatii jakoś się zaniża w stosunku do takiego niesfornego ucznia :|. Jeżeli jest to jeszcze niesforność w dobrym guście, a nie chamstwo, to przynajmniej czasem jest humorystyczny przerywnik lekcyjny zapewniony :)

Awatar użytkownika
Monita83
Posty: 161
Rejestracja: 2007-08-08, 20:39

Re: Lubicie wszystkich uczniów?

Postautor: Monita83 » 2007-10-14, 17:24

Nie no- oczywiście, że poziom sympatii nie zaniża się w przypadku tych "pozytywnie zakręconych ananasków"- przynajmniej czasem bywa śmiesznie, miałam na myśli te osoby, którym w ogóle nie zależy na nauce, jedynie na tym, by rozpraszać innych i robić na złość nauczycielom...

Awatar użytkownika
chiczi
Posty: 3046
Rejestracja: 2006-10-02, 16:12

Re: Lubicie wszystkich uczniów?

Postautor: chiczi » 2007-10-14, 17:28

Monita83 pisze:miałam na myśli te osoby, którym w ogóle nie zależy na nauce, jedynie na tym, by rozpraszać innych i robić na złość nauczycielom...


I którym to osobom wydaje się, że przez głupie pogaduszki zyskują sympatię i poparcie uczniów w klasie :|. Na szczęście u mnie uczniowie reagują na wybryki kolegów i starają się ich przywracać do porządku, także raczej ich sympatii nie zyskują takim zachowaniem :mrgreen:

Awatar użytkownika
niesforny uczeń
Posty: 27
Rejestracja: 2007-10-13, 23:40

Re: Lubicie wszystkich uczniów?

Postautor: niesforny uczeń » 2007-10-14, 19:27

chiczi pisze:
Monita83 pisze:miałam na myśli te osoby, którym w ogóle nie zależy na nauce, jedynie na tym, by rozpraszać innych i robić na złość nauczycielom...

Na szczęście u mnie uczniowie reagują na wybryki kolegów i starają się ich przywracać do porządku, także raczej ich sympatii nie zyskują takim zachowaniem :mrgreen:


A u nas w klasie(jestem uczniem)wszyscy chłopacy są zawsze jednomyślni i jak jeden robi bałagan w klasie to reszta albo mu pomaga albo się po prostu śmieje i czeka na reakcję nauczyciela. No ale cóż.. może to dla tego, że chłopacy z naszej klasy postrzegani są za "świrów" i co najlepsze(bądź dla niektórych najgorsze) to nas śmieszy.. :D

Awatar użytkownika
chiczi
Posty: 3046
Rejestracja: 2006-10-02, 16:12

Re: Lubicie wszystkich uczniów?

Postautor: chiczi » 2007-10-14, 19:29

niesforny uczeń pisze:i co najlepsze(bądź dla niektórych najgorsze) to nas śmieszy..


Głupawka górą..... :/ :? :? :?

malinka1978
Posty: 8
Rejestracja: 2007-10-12, 19:32

Re: Lubicie wszystkich uczniów?

Postautor: malinka1978 » 2007-10-14, 19:34

...lubić....nie lubić....dzieci to trzeba chyba lubić w tym zawodzie....jak chcę zostać informatykiem to znaczy, że lubię pracę z komputerem- jak z dziećmi to lubię pracować z dziećmi....one potrafią wyczuć czy się je lubi czy nie...a profesjonalizm profesjonalizmem, ale z drugiej strony jak spojrzymy na rozwój dziecka i związek szkoły z tym rozwojem to nie zawsze wiedza wydaje się być najważniejsza. Dzieci nie tylko mają posiąść pewną wiedzę. Mają przede wszystkim stać się dojrzałymi ludźmi, i ważne jest dla nich poczucie akceptacji i nawet w gimnazjum także akceptacji nauczyciela...to wyniki moich, być może jeszcze krótkich obserwacji...

ktoś powiedział kiedyś na szkoleniu, że dzieci są jak cebule ;).....nawet u tych największych twardzieli pod tymi warstwami kryje się potrzeba miłości...

w moim gimnazjum mam takiego małego ***.....z niemieckiego nie umie nic...pamiętam na początku bardzo mi przeszkadzał, czasami nie mogłam w ogóle prowadzić lekcji...teraz jest jednym z moich ulubionych ancymonów (nie pisze ancymonków bo by się chyba na mnie obraził :) - ma 17 lat i nie jest aż taki mały, przewyższa mnie o głowę ;))...

...szkoła nauczyła mnie, że każde z tych dzieci ma swoją historię...a taki jeden emerytowany nauczyciel powiedział mi, że tu mamy do czynienia z największymi tragediami ludzi, niewinnych i bezbronnych...

Awatar użytkownika
niesforny uczeń
Posty: 27
Rejestracja: 2007-10-13, 23:40

Re: Lubicie wszystkich uczniów?

Postautor: niesforny uczeń » 2007-10-14, 20:10

chiczi pisze:
niesforny uczeń pisze:i co najlepsze(bądź dla niektórych najgorsze) to nas śmieszy..


Głupawka górą..... :/ :? :? :?


Można rzec - konflik pokoleń
Właśnie piszę z tego rozprawkę.. :D

Awatar użytkownika
malgala
Posty: 8182
Rejestracja: 2007-07-30, 18:50
Kto: nauczyciel
Przedmiot: Matematyka
Lokalizacja: łódzkie

Re: Lubicie wszystkich uczniów?

Postautor: malgala » 2007-10-14, 21:38

Konflikt pokoleń to może i jest. Odwieczny to problem, tylko sposób okazywania swej "inności" nie jest na zbyt wysokim poziomie (mówiąc językiem matematycznym poziom nawet ujemny). Czy już uczniów nie stać na coś innego niż wygłupy na lekcjach? Może uwzględnisz to w swojej rozprawce?

Awatar użytkownika
niesforny uczeń
Posty: 27
Rejestracja: 2007-10-13, 23:40

Re: Lubicie wszystkich uczniów?

Postautor: niesforny uczeń » 2007-10-14, 22:06

malgala pisze:Konflikt pokoleń to może i jest. Odwieczny to problem, tylko sposób okazywania swej "inności" nie jest na zbyt wysokim poziomie (mówiąc językiem matematycznym poziom nawet ujemny). Czy już uczniów nie stać na coś innego niż wygłupy na lekcjach? Może uwzględnisz to w swojej rozprawce?


Wygłupy na lekcjach - wielu jednak nie zauważa tego, że tylko w szkole dzieci są w tak wielkiej grupie i chyba tylko wtedy mogą się "powygłupiać" czy też popisać się przez znajomymi. A gdy wszyscy przychodzą do domu to wtedy stres - z czego jutro będzie kartkówka? z czego będzie pytać? a co nam na jutro zadali?
Zresztą widzi Pani: Ile to razy rozmawiam ze starszymi kolegami o szkole - sam śmiech co się kiedyś nie wyrabiało.
Rozmawiam z nauczycielem na temat starszych roczników to też się śmieją z tego jak to kiedyś przeszkadzali na lekcjach, wyrabiali różne śmieszne rzeczy - sądzę, że większość nauczycieli miło wspomina dawne lata spędzone w szkole(ale to tylko moje zdanie)


Wróć do „Problemy dydaktyczno-wychowawcze”