Dyscyplina na lekcji

o tym jakie są, jak sobie z nimi radzić, jak wychowywać bez porażek

Moderatorzy: Basiek70, służby porządkowe

agawa890
Posty: 6
Rejestracja: 2014-09-02, 18:53
Kto: nauczyciel
Przedmiot: Biologia
Lokalizacja: mazowieckie

Re: Dyscyplina na lekcji

Postautor: agawa890 » 2015-02-10, 16:30

ja też mam ten sam problem. uczę co prawda już ósmy rok ale do tej pory sześć lat w podstawówce a teraz drugi rok gimnazjum. podstawówka to inna bajka problem to gimnazjum wzajemnie przekrzykują się na lekcji, głośne rozmowy jak zwracam uwagę to nic nie dociera a "pani to zawsze mi zwraca uwagę a innym nie" i tak można by zawsze w kółko. czy macie jakies teksty, które usadowią ucznia na miejscu? Zawstydzą, dadzą cos do myslenia?

Awatar użytkownika
iluka
Posty: 3015
Rejestracja: 2012-07-25, 12:23
Kto: nauczyciel
Przedmiot: Język polski
Lokalizacja: małopolskie

Re: Dyscyplina na lekcji

Postautor: iluka » 2015-02-11, 17:30

agawa890 pisze:czy macie jakies teksty, które usadowią ucznia na miejscu?
Nie mam żadnych gotowców.
W życiu bo­wiem is­tnieją rzeczy, o które war­to wal­czyć do sa­mego końca. Paulo Coelho

miszael
Posty: 24
Rejestracja: 2012-09-07, 00:05
Kto: nauczyciel
Lokalizacja: śląskie

Re: Dyscyplina na lekcji

Postautor: miszael » 2015-02-11, 20:39

Chyba nie ma żadnych gotowych "zaklęć", przy pomocy których sprawiłoby się, by uczeń siadł sobie raz na zawsze na d... tyłku. Każdy przypadek jest inny. Na jednego wystarczy, że groźnie spojrzysz, a innemu i tak wszystko lata.

Wiele koleżanek i kolegów tu wypowiadających się jest zdania, że w ciężkich przypadkach pomaga ośmieszenie delikwenta, oczywiście z umiarem. Niby jest to niepoedagogiczne, ale bywa zabójczo skuteczne. Mnie ta taktyka rzadko się udaje, bo nie potrafię wymyślać ciętych tekstów na poczekaniu. Jedna z koleżanek podsumowała mnie, że jestem zbyt kulturalny. :) Takie pogrywanie jest też niebezpieczne, jeśli uczeń pożali się rodzicowi, a rodzić wysmaruje skargę do kuratorium. Może być wtedy nie wesoło, bo kuratorium prawie zawsze bierze w obronę ucznia.

Niedawno uczestniczyłem w zorganizowanym przez szkołę szkoleniu doskonalącym poświęconym kontaktowi nauczyciel-rodzic. Facet prowadzący szkolenie, pracownik kuratorium i jednocześnie czynny nauczyciel (rzadko się to zdarza), przestrzegał przed takimi wypowiedziami, które mogą zostać przeciw nam wykorzystane. Opowiadał o świeżym przypadku nauczycielki, która wyprowadzona z równowagi przez ucznia szkoły ponadgimnazjalnej powiedziała do niego przy całej klasie, że go "pozbawi męskości" (cytat dosłowny). Niby nic takiego, wydawałoby się. Klasa miała trochę śmiechu, gość się zaczerwienił i wydawało się, że na tym sprawa się skończyła. Rodzic tego ucznia postanowił jednak tak tego nie zostawić i napisał skargę na nauczyciela do kuratorium. Szkoleniowiec nie opowiadał dalszych szczegółów, ale skwitował, że w tej chwili toczy się postępowanie dyscyplinarne wobec tej nauczycielki. Mówił to niby ku przestrodze. Jedna z moich koleżanek (mistrzyni ciętych ripost) po szkoleniu skwitowała to tak, że gdyby chcieć ją ukarać za podobne kwiatki, to powinna już dawno wylecieć z pracy. To wszystko zależy więc, na kogo się trafi. Szkolnictwo jest pełne paradoksów. Im dłużej w tym siedzę, tym mniej rzeczy mnie dziwi.

kirlan
Posty: 90
Rejestracja: 2012-08-04, 19:47
Kto: nauczyciel
Przedmiot: Inne
Lokalizacja: kujawsko-pomorskie

Re: Dyscyplina na lekcji

Postautor: kirlan » 2015-03-03, 14:41

Mój nauczyciel z podstawówki, błaznowanie itp. uznawał za dobrowolne zgłoszenie się do ciężkiej roboty / odpowiedzi / tablicy czy innej aktywności na lekcji. Muszę dodawać że za kiepskie wywiązywanie się z powierzonego zadania błaznujący mógł dostać pałę?? i że jak usiał i nadal błaznował to mógł znowu być wzięty ... i znowu ...
--------------
tylko raz się skończyło wstawieniem 2 pał na jednej lekcji, uwagą, obniżeniem stopnia z zachowania, i dywanikiem u dyrektora: ucznia od razu , rodziców nazajutrz.
----------
Ah!! zapomniałem: wtedy rodzice spijali słowa z ust dyrektora, a dziś "to dobry synek tylko to środowisko robi z niego dilera" :evil:
"Mądry dowódca bardziej dąży do zwycięstwa niż do bitwy" - sentencja japońska
"Mądry nauczyciel bardziej dba o postępy ucznia niż o postępy planu" - moja jej interpretacja
I love Wuttke ! - a to powinno być motto MEN

agawa890
Posty: 6
Rejestracja: 2014-09-02, 18:53
Kto: nauczyciel
Przedmiot: Biologia
Lokalizacja: mazowieckie

Re: Dyscyplina na lekcji

Postautor: agawa890 » 2015-04-19, 10:48

tez mam problemy z młodzieżą w gimnazjum rozmowy, nie zwracanie uwagi na n-l mam pytanie czy słyszeliście o jakiś kursach (których teraz jest pełno) jak pracować by na lekcji była cisza, jak rozmawiać z ucztami by słuchali?

Burakowa
Posty: 180
Rejestracja: 2015-03-20, 07:28
Kto: nauczyciel
Przedmiot: Inne
Lokalizacja: warmińsko-mazurskie

Re: Dyscyplina na lekcji

Postautor: Burakowa » 2015-04-19, 14:52

Odradzam wszelkie kursy. Strata czasu. Nikt tego nie nauczy, nie da żadnych konkretnych wskazówek- nie ma czegoś takiego. Albo sobie radzisz (i wypracowujesz określony system, które lepiej lub gorzej działa), albo nie. Przeżyłam naprawdę mnóstwo kursów i najczęściej są one prowadzone przez niekompetentnych ludzi nieznających realiów szkoły (np. psycholog, coach). Jeśli chcesz prawdy pogadaj sobie od serca z pedagogiem ulicy. Może jakiś działa w Twoich okolicach przy komendzie policji. Mi najwięcej pomogła rozmowa z takim gościem- twardo chodził po ziemi, banialuków nie sadził, bzdur nie klepał i nie obiecywał gruszek na wierzbie. Powodzenia.

Łosoś
Posty: 613
Rejestracja: 2013-10-05, 10:17
Kto: nauczyciel
Przedmiot: Inne
Lokalizacja: łódzkie

Re: Dyscyplina na lekcji

Postautor: Łosoś » 2015-06-11, 07:06

Zastanawiam się, jak sobie poradzić z nieposłuszeństwem u..małych dzieci. O ile na nastolatki można jeszcze jakoś wpłynąć, o tyle na dzieci w przedziale wiekowym 6-8 już mniej.
Zdarza mi się prowadzić zajęcia z takimi grupami wiekowymi. Obserwuję narastanie pewnych zjawisk: dzieci są coraz bardziej nieposłuszne, niezdyscyplinowane, odmawiają wykonywania zadań (najczęściej mówią po prostu "nie chce mi się"), ich język jest coraz wulgarniejszy, nie reagują ani na prośby, ani na krzyk, są bezczelne (siedmiolatek potrafi na "dzień dobry" nauczyciela odpowiedzieć np. "siema"). Jeszcze parę lat temu niemal 100 % dzieci w tym przedziale wiekowym przejawiało ogromną chęć do nauki, do wspólnej zabawy, nie miałam żadnych problemów z dyscypliną. Co się dzieje???

Czy Wy też to obserwujecie? I jak temu można zaradzić (skoro odpada stawianie jedynek- w grupie "0" to nie funkcjonuje, w klasach 1-3 dzieci nie mają jeszcze świadomości konsekwencji z postawienia takiej jedynki; uwagami to się te dzieciaki kompletnie nie przejmują, a rodzice są w nich tak zakochani albo tak beztroscy w swoim postępowaniu lub niekonsekwentni, że nie ma właściwie po co się do nich odwoływać)?

miszael
Posty: 24
Rejestracja: 2012-09-07, 00:05
Kto: nauczyciel
Lokalizacja: śląskie

Re: Dyscyplina na lekcji

Postautor: miszael » 2015-06-12, 23:43

Moja koleżanka z pracy uczy od lat dzieci młodsze, ma 25 lat doświadczenia i opinię świetnego pedagoga tak wśród innych nauczycieli jak i rodziców. Usłyszałem kiedyś z jej ust wywód podobny do twojego i tak samo załamywała ręce. Jeżeli tak mówi pedagog z 25-letnim doświadczeniem, znaczy to, że coś jest na rzeczy.
Łosoś pisze:rodzice są w nich tak zakochani albo tak beztroscy w swoim postępowaniu lub niekonsekwentni, że nie ma właściwie po co się do nich odwoływać

Tu jest przyczyna problemu. Rodzice coraz częściej nie wychowują, ale chowają swoje dzieci. Dzieci są przez to rozpuszczone. Nie uczę tak małych dzieci, ale myślę, że nauczyciel w takiej sytuacji musi mocno popracować nad rodzicami. Oni muszą zrozumieć, że to przez ich błędy wychowawcze dzieci już na tym etapie są nie do okiełznania, a z wiekiem będzie coraz gorzej. Bez współpracy z rodzicami wychowawca nic nie zrobi. Kwestia tego, żeby rodzice wyszli ze swej beztroski, w której żyją i chowają swe dzieci, i zaczęli myśleć odpowiedzialnie. Wydaje się niemożliwe, ale trzeba próbować. Takie zachowanie dzieci na starcie szkoły to wina wychowania wyniesionego z domu i rodzice muszą to zrozumieć. W tym wieku jest ostatni dzwonek, żeby jeszcze coś z tym zrobić. Gdy dzieci pójdą do 4 klasy i dalej, będzie już za późno.

Awatar użytkownika
brebi
Posty: 57
Rejestracja: 2015-06-03, 19:51
Kto: nauczyciel
Przedmiot: Język polski, Inne
Lokalizacja: łódzkie

Re: Dyscyplina na lekcji

Postautor: brebi » 2015-06-14, 21:15

Jeśli chodzi o rodziców, to rzeczywiście jest z nimi kłopot. Zwykle wiedzą najlepiej i chętnie nauczyciela pouczają, jeśli ich dziecko jest "niewłaściwie" traktowane.

A z uczniami można próbować różnych metod. Przemawiać cicho, kiedy rozmawiają ( niemal na granicy słyszalności), robić częste kartkówki, odpytywać "aktywnych", bądź prosić ich o poprowadzenie lekcji na wybrany przez nauczyciela temat. Ile przypadków, tyle metod. Ważne żeby znaleźć własną.

Pozdrawiam.
Znajdź własną drogę, zdobywaj szczyty!

Łosoś
Posty: 613
Rejestracja: 2013-10-05, 10:17
Kto: nauczyciel
Przedmiot: Inne
Lokalizacja: łódzkie

Re: Dyscyplina na lekcji

Postautor: Łosoś » 2015-06-15, 12:05

A z uczniami można próbować różnych metod. Przemawiać cicho, kiedy rozmawiają ( niemal na granicy słyszalności),

:mrgreen: Próbowałam. 20 minut się darli i nawet mnie nie zauważali. Toż to nie działa. Nie na dzisiejsze dzieciaki...
robić częste kartkówki
,
Po co? I tak nie chcą ich pisać albo oddają bazgroły. Nawet podczas pisania kartkówek się głośno zachowują. Jedynie ja mam potem więcej roboty.
odpytywać "aktywnych"
,
to nie poprawia dyscypliny, a aktywni to oni są aż za bardzo. Proszę np. uczniów o napisanie zdań z wybranymi bezokolicznikami (k. IV), a paru chłopców się do mnie drze, czy mogą napisać zdania ze słowami "sra*", "wali*" i temu podobne. A może mam się cieszyć, że załapli jednakowoż, co to jest bezokolicznik? :jupi:
bądź prosić ich o poprowadzenie lekcji na wybrany przez nauczyciela temat
.
Łojejuniu, to dopiero jest zabawa.
Ile przypadków, tyle metod. Ważne żeby znaleźć własną.

Ja chyba jednak się poddaję. Widzę, że nikt już niczego nie wymyśli, a wszystko, co jest na łobuziaków i zwykłych chamów po prostu nie działa. :faja: Byle do dzwonka

Awatar użytkownika
brebi
Posty: 57
Rejestracja: 2015-06-03, 19:51
Kto: nauczyciel
Przedmiot: Język polski, Inne
Lokalizacja: łódzkie

Re: Dyscyplina na lekcji

Postautor: brebi » 2015-06-15, 13:25

Wiesz co, a u mnie działa. Kiedy mówię cicho, zwykle rzeczy ważne, uspokajają się, bo wiedzą, że nie mogą liczyć na powtórzenie z mojej strony (a mogę chcieć zapytać).
"Karne kartkówki" również są niezłym straszakiem. Rzeczywiście mamy przez to więcej pracy, ale czasem warto (a jeśli nie chce pisać, to również podlega to ocenie).
Nie pogniewaj się, ale rozkładając ręce i poddając się faktycznie niczego nie zmienisz. Bo to trzeba przede wszystkim chcieć.
Znajdź własną drogę, zdobywaj szczyty!

Awatar użytkownika
linczerka
Posty: 4499
Rejestracja: 2011-11-04, 19:49
Kto: nauczyciel
Lokalizacja: Polska

Re: Dyscyplina na lekcji

Postautor: linczerka » 2015-06-15, 16:25

Spróbuj z przerwami.
Znajoma tak miała.
Jak gadali, to patrzyła na zegarek i tyleż samo zabierała im czasu na przerwie.
Bo jak zachowywali się jak na przerwie, to przerwę mieli w czasie zajęć.
Poświęciła tydzień. Ponoć już bez problemów.
Nie sprawdzałam tego, bo nie mam potrzeby.
Trzeba umieć iść słoneczną stroną życia

Łosoś
Posty: 613
Rejestracja: 2013-10-05, 10:17
Kto: nauczyciel
Przedmiot: Inne
Lokalizacja: łódzkie

Re: Dyscyplina na lekcji

Postautor: Łosoś » 2015-06-16, 22:10

Nie pogniewaj się, ale rozkładając ręce i poddając się faktycznie niczego nie zmienisz. Bo to trzeba przede wszystkim chcieć.


Problem polega na tym, że tylko m i się chce, a tym dzieciom w większości- nie. Ileż można robić za takiego więziennego strażnika, który zmusza innych do tego, na co oni nie mają ochoty? Gdzie tu sens? Ponad połowa moich uczniów kończy w sklepie, w gospodarstwach rolniczych, na budowie lub na...bezrobociu. W zasadzie na co im ta ortografia???? Na co te przenośnie, to wszystko??? Sama zaczynam się w tym gubić. Czytać i pisać mają ze zrozumieniem- żeby gazetę poczytać, podanie o pracę napisać i tyle im wystarczy. I tylko tyle chcą. Jaki to wszystko ma sens? :|
Każda lekcja- ja zmuszam, oni się przeciwstawiają. Straszę, robię z siebie wrednego belfra- bo muszę. Nie lubię siebie takiej, nie chcę. A w szkole nie można "popuścić", dzisiejsze dzieciaki wejdą ci na głowę, jak jesteś normalny- kulturalny, miły. Wystarczy, że jestem trochę milsza, zażartuję, a oni już- to nie musimy pracy domowej pisać..? To będzie luźna lekcja? Pójdziemy na dwór? Itp. ....
Nic im się nie chce. Rodzice też mają to gdzies, budzą się tylko pod koniec roku, jak dzieciak zagrożony jedynką, wtedy nagle się nim interesują, bo chcą go przepchać dalej, żeby mieć święty spokój.

Szkoła to straszne miejsce.

qjaf
Posty: 366
Rejestracja: 2010-04-09, 11:07
Kto: nauczyciel
Przedmiot: Historia, Technika, WOS
Lokalizacja: dolnośląskie

Re: Dyscyplina na lekcji

Postautor: qjaf » 2015-06-19, 10:22

Ponoc zycie jest jak teatr, wiec zaloz maske "zlosnicy" jak idziesz do szkoly i badz konsekwentna w czasie lekcji, wystawiania ocen itd. To jedna z wielu rad, ale najwazniejsza - nie denerwuj sie. Zdrowie masz jedno.

Awatar użytkownika
brebi
Posty: 57
Rejestracja: 2015-06-03, 19:51
Kto: nauczyciel
Przedmiot: Język polski, Inne
Lokalizacja: łódzkie

Re: Dyscyplina na lekcji

Postautor: brebi » 2015-06-19, 12:28

A może spróbuj spisać z uczniami kontrakt. Potraktuj ich jak partnerów w rozmowie. Wyznaczcie granice i konsekwentnie się ich trzymajcie (taki pomysł do przemyślenia na wakacje).
Znajdź własną drogę, zdobywaj szczyty!


Wróć do „Problemy dydaktyczno-wychowawcze”