"Depresja" u nauczyciela

o tym jakie są, jak sobie z nimi radzić, jak wychowywać bez porażek

Moderatorzy: Basiek70, służby porządkowe

Awatar użytkownika
iluka
Posty: 3020
Rejestracja: 2012-07-25, 12:23
Kto: nauczyciel
Przedmiot: Język polski
Lokalizacja: małopolskie

Re: "Depresja" u nauczyciela

Postautor: iluka » 2012-08-04, 21:41

upieczona.anglistk pisze:kompetencję, konsekwencję, odwagę i refleks
upieczona.anglistk pisze:eczona.anglistk"]wsparcie starszych nauczycieli w ogóle nie jest potrzebne
Ja myślę, że jest i daję je każdemu, kto chce /ale są tacy, którzy od pierwszego dnia w szkole demonstrują, że go nie potrzebują/.
upieczona.anglistk pisze:Twoja mama pomogła najlepiej, jak umiała, inaczej nie umiała...
Powiedziała po prostu prawdę - z pewnymi zdolnościami człowiek po prostu przychodzi na świat i nie ma się co czarować.
W życiu bo­wiem is­tnieją rzeczy, o które war­to wal­czyć do sa­mego końca. Paulo Coelho

zorka1235
Posty: 18
Rejestracja: 2013-02-13, 12:31
Kto: nauczyciel
Przedmiot: Przyroda
Lokalizacja: dolnośląskie

Re: "Depresja" u nauczyciela

Postautor: zorka1235 » 2013-02-13, 12:56

Ja mam sposób na rozgadaną klasę taki: Staję przed nimi i milknę, obserwuję, czekam sobie, aż zauważą, że coś jest nie tak. Po 30 sekundach mam ciszę. Stwierdziłam, że im bardziej ja się denerwuję, tym bardziej uczniowie są rozgadani. Krzyk pomaga na krótką chwilę, a opanowanie i spokój na całą lekcję. radzę spróbować. Zadawanie dodatkowych prac domowych jest bez sensu, bo to sprawia, że uczeń jeszcze bardziej Cię znienawidzi. A może dać im jakąś nagrodę? Nagroda jest lepsza niż kara... Pozytywnie nastawiony do życia, do ucznia, do pracy nauczyciel, który nagradza i docenia to najlepszy nauczyciel.

kirlan
Posty: 90
Rejestracja: 2012-08-04, 19:47
Kto: nauczyciel
Przedmiot: Inne
Lokalizacja: kujawsko-pomorskie

Re: "Depresja" u nauczyciela

Postautor: kirlan » 2013-02-15, 12:10

Zamilknąć - dobry sposób.
Jak dotąd musiałem tylko 1 raz - słownie: JEDEN raz skorzystać.
Klasa się rozgadała, przodowała dwójka panów. Jak zamilkli to zaproponowałem żeby dalej powiedział o ...... [tu padło zagadnienie które omawiałem] . Odpowiedzią była oczywiście cisza - tak głęboka że nagle usłyszałem jak się farba na ścianach starzeje. Przestali oddychać chyba a może i niejedno serce sie zatrzymało. :devil: po tych morderczych 15 sekundach powiedziałem : Tak przypuszczałem (że uczeń nie poprowadzi za mnie). Proszę państwa! Jesteście dorośli, obecność nie jest obowiązkowa i nie interesuje mnie ile skorzystacie z mojej obecności tutaj. To WY będziecie musieli zdać egzamin zawodowy, a czy dane zagadnienie opanujecie na lekcji czy w domu czy wcale to wasza prywatna sprawa - wasze życie. Proszę tylko o dwie rzeczy. Pierwsza: Pamiętajcie że ja tutaj w 45 minut prezentuję rzeczy których znalezienie w internetowym gąszczu i w książkach zajmie wam CZTERY godziny. Druga: róbcie co chcecie, ale nie przeszkadzajcie kolegom w nauce a mi w pracy !
I dalej prowadziłem. Nie muszę chyba dodawać że ta grupa była już do końca nauki spokojna. Ba ! nawet z dostępnej im od początku wolności korzystali jakby z jeszcze większym umiarem (choć i tak nigdy nie przeginali) / byli "grzeczniejsi" niż wymaga ustawa.

--------------
No ale to nauka w szkole którą się zaczyna PO liceum, technikum lub zawodówce. Więc uczniowie 19 + . Z moich obserwacji i doświadczeń analogiczne argumenty działają już na ludzi PO gimnazjum ... i to dość trwale działają.
--------------
Na gimnazjalistów to chyba najlepsza jest staroświecka tablica i kreda z jakimś twardszym kawałkiem - pisk jaki to tworzy paraliżuje delikwentów [wyższa wrażliwość na wysokie dźwięki] (Whoopi Goldberg w filmie robiła to paznokciami po tablicy). :lol2: :rotfl:
..............
Tak poważnie: na gimnazjalistów tyrady o kuciu swego losu , przyszłości i takie tam nie działają. Natomiast uświadomienie że robią świństwo kolegom : bo dostaną pałę na najbliższym sprawdzianie albo będą się musieli więcej uczyć w domu gdyż na lekcji słyszeli tylko dowcipy kolegi - to już jakiś argument dla gimnazjalisty.
"Mądry dowódca bardziej dąży do zwycięstwa niż do bitwy" - sentencja japońska
"Mądry nauczyciel bardziej dba o postępy ucznia niż o postępy planu" - moja jej interpretacja
I love Wuttke ! - a to powinno być motto MEN

Betti99
Posty: 2
Rejestracja: 2012-10-31, 09:47
Lokalizacja: dolnośląskie

Re: "Depresja" u nauczyciela

Postautor: Betti99 » 2014-01-28, 22:45

Jakie sa wymogi co do badań nauczycieli pod kątem psychiatrycznym ?
czy ktos sie orientuje czy reguluja to jakies przepisy czy dopiero kiedy komus wyraźnie odbija powinien skorzystać sam z pomocy lekarza czy mozna go wysłac pod przymusem ?

Awatar użytkownika
iluka
Posty: 3020
Rejestracja: 2012-07-25, 12:23
Kto: nauczyciel
Przedmiot: Język polski
Lokalizacja: małopolskie

Re: "Depresja" u nauczyciela

Postautor: iluka » 2014-01-28, 23:09

Betti99 pisze:Jakie sa wymogi co do badań nauczycieli pod kątem psychiatrycznym ?
Żadne.
Betti99 pisze:czy reguluja to jakies przepisy
Nie.
Betti99 pisze:dopiero kiedy komus wyraźnie odbija powinien skorzystać sam z pomocy lekarza
Jeśli sam to zauważy i zechce:)
czy mozna go wysłac pod przymusem
JA groźny dla otoczenia?
W życiu bo­wiem is­tnieją rzeczy, o które war­to wal­czyć do sa­mego końca. Paulo Coelho

Peonia
Posty: 620
Rejestracja: 2011-09-23, 16:35
Kto: nauczyciel
Przedmiot: Zajęcia zintegrowane
Lokalizacja: łódzkie

Re: "Depresja" u nauczyciela

Postautor: Peonia » 2014-01-29, 22:03

Jeśli dyrektor widzi, ze jest cos nie tak z nauczycielem,( bo depresję da się zauważyć), to może wysłać nauczyciela na badania okresowe do przychodni medycyny pracy. I tyle.

Awatar użytkownika
iluka
Posty: 3020
Rejestracja: 2012-07-25, 12:23
Kto: nauczyciel
Przedmiot: Język polski
Lokalizacja: małopolskie

Re: "Depresja" u nauczyciela

Postautor: iluka » 2014-01-29, 22:16

Peonia pisze:wysłać nauczyciela na badania okresowe do przychodni medycyny pracy
A jak to jeszcze nie jest ten okres??
W życiu bo­wiem is­tnieją rzeczy, o które war­to wal­czyć do sa­mego końca. Paulo Coelho

anna.nugaj
Posty: 1
Rejestracja: 2015-04-01, 18:47
Kto: student
Przedmiot: Historia sztuki
Lokalizacja: wielkopolskie

Re: "Depresja" u nauczyciela

Postautor: anna.nugaj » 2015-04-01, 18:49

Witajcie, ja też walczyłam z depresją. Miałam wrażenie, że nie ma z niej wyjścia, jednak udało się! Pomogła mi strona reklama gdzie miałam możliwość skorzystać z terapii internetowej. Doskonała alternatywa dla tradycyjnej terapii, której tak bardzo się bałam. Oglądałam za to porady video, nakręcane przez specjalistów oraz wiele innych kwestii, które oferuje serwis. Polecam każdemu, pomaga!
Anka

Awatar użytkownika
linczerka
Posty: 4456
Rejestracja: 2011-11-04, 19:49
Kto: nauczyciel
Lokalizacja: Polska

Re: "Depresja" u nauczyciela

Postautor: linczerka » 2015-04-01, 19:52

Nie reklamuj !
Trzeba umieć iść słoneczną stroną życia

Awatar użytkownika
vuem
Posty: 4148
Rejestracja: 2009-06-18, 20:30
Kto: nauczyciel
Przedmiot: Język angielski
Lokalizacja: podkarpackie

Re: "Depresja" u nauczyciela

Postautor: vuem » 2015-04-02, 08:31

anna.nugaj pisze:Witajcie, ja też walczyłam z depresją. Miałam wrażenie, że nie ma z niej wyjścia, jednak udało się! Pomogła mi strona reklama gdzie miałam możliwość skorzystać z terapii internetowej. Doskonała alternatywa dla tradycyjnej terapii, której tak bardzo się bałam. Oglądałam za to porady video, nakręcane przez specjalistów oraz wiele innych kwestii, które oferuje serwis. Polecam każdemu, pomaga!
Anka


Popieram !!!!!

... tylko mam lepszy materiał

https://www.youtube.com/watch?v=QgAEvU2QRH0

Awatar użytkownika
haLayla
Posty: 3780
Rejestracja: 2008-08-24, 00:28
Kto: uczeń
Przedmiot: Inne
Lokalizacja: małopolskie

Re: "Depresja" u nauczyciela

Postautor: haLayla » 2015-04-02, 12:16

anna.nugaj pisze:Witajcie, ja też walczyłam z depresją. Miałam wrażenie, że nie ma z niej wyjścia, jednak udało się! Pomogła mi strona reklama gdzie miałam możliwość skorzystać z terapii internetowej. Doskonała alternatywa dla tradycyjnej terapii, której tak bardzo się bałam. Oglądałam za to porady video, nakręcane przez specjalistów oraz wiele innych kwestii, które oferuje serwis. Polecam każdemu, pomaga!
Anka


Chyba zaraz mnie szlag jasny trafi i krew nagła zaleje. Nie można większej krzywdy zdrowiu zrobić, niż "diagnozować" człowieka przez internet i przez ten internet "leczyć". Osobisty kontakt pacjenta z lekarzem i psychologiem jest po prostu absolutnie konieczny. Każdy człowiek jest inny, inne są źródła jego problemów i reaguje na inne metody. Doświadczony lekarz i psycholog są w stanie zindywidualizować podejście i dostosować je do konkretnej osoby. Co więcej tylko lekarz może wypisać receptę na leki (o ile są one oczywiście konieczne).

Takie stronki z poradami wideo to co najwyżej przy tzw. dole albo chandrze, a nie przy prawdziwej depresji.
<3

Burakowa
Posty: 180
Rejestracja: 2015-03-20, 07:28
Kto: nauczyciel
Przedmiot: Inne
Lokalizacja: warmińsko-mazurskie

Re: "Depresja" u nauczyciela

Postautor: Burakowa » 2015-04-02, 15:20

O, ja przeszłam w szkole (i przez szkołę) depresję. Pomoc ze strony dyrekcji? Jakaś kpina? A od kiedy to dyrekcji (urzędniczce) zależy na moim zdrowiu psychicznym? Ona ma swoje cele i idzie do nich po trupach. Czyli nauczycielskich ciałach pedagogicznych :mrgreen: Dobra, może są jakieś szlachetne wyjątki, ale ja na ogół trafiałam na jednostki raczej...eee...mało empatyczne.
Jeśli masz depresję- nikt cię nie rozumie, zasypują cię nieużytecznymi radami, od których cię coś trafia (będzie lepiej, przesadzasz, spójrz na dzieci umierające na raka- twoje problemy to żaden problem, nie narzekaj, ciesz się, ze masz robotę itp.). W końcu zostaniesz sam i pies z kulawą nogą się tobą nie zainteresuje.
Z mojego doświadczenia wynika, że należy ratować się samemu i absolutnie na bliźnich nie liczyć, co najwyżej na bliskich (naprawdę bliskich, z najbliższej rodziny, a i to nie zawsze). Jeśli źródłem depresji jest praca, obowiązkowo na urlop zdrowotny lub dłuższe (takie co najmniej 3 miesięczne) zwolnienie. Zmiana otoczenia. Znaleźć sobie jakieś hobby, oderwać się. Przestać się mazgaić do ludzi i czekać na ich zrozumienie i współczucie- nie dostaniesz ich, musisz zrozumieć, że mają cię gdzieś, bo tak jak ciebie- najbardziej interesuje ich ...ich własna osoba.
Trochę może brutalnie, ale to goła prawda :faja:
Wyszłam z depresji. Pozostała nutka cynizmu i dystans do siebie i świata. Jeśli ktokolwiek z bliźnich okaże mi a u t e n t y c z n e zainteresowanie i oferuje jakąkokolwiek pomoc, to się miło dziwię i ogólnie jest mi miło. Wiem jednak, że to się zdarza (i będzie zdarzać) nad wyraz rzadko. Ze swojej strony staram się okazywać zainteresowanie innym, pomoc i troskę- ale taką nieudawaną, nieskrywaną za fałszywym uśmiechem (parę słodkich słów, ale tak naprawdę mam cię w d*..).
I cóż? Żyję. Pracuję. Mniej poświęcam się dla pracy. Częściej mówię "nie". Jak mam dość...biorę zwolnienie. I guzik mnie obchodzi, że się to komuś nie podoba (najfajniejsze są te nauczycielki, które mówią: och, ja nigdy nie chodzę na zwolnienia. Zawsze w pracy. I są z tego taaaakie dumne. Ciekawe, jak długo pociągną....)/

koma
Posty: 2505
Rejestracja: 2007-11-17, 00:26

Re: "Depresja" u nauczyciela

Postautor: koma » 2015-04-02, 19:11

Burakowa pisze:Jeśli masz depresję- nikt cię nie rozumie, zasypują cię nieużytecznymi radami, od których cię coś trafia (będzie lepiej, przesadzasz, spójrz na dzieci umierające na raka- twoje problemy to żaden problem, nie narzekaj, ciesz się, ze masz robotę itp.). W końcu zostaniesz sam i pies z kulawą nogą się tobą nie zainteresuje.
Z mojego doświadczenia wynika, że należy ratować się samemu i absolutnie na bliźnich nie liczyć

Nie chorowałam na depresje, ale trochę o niej wiem, bo chorowała na depresję wiele lat moja teściowa.

Mam do Ciebie pytanie:
jakiej pomocy oczekiwałaś od otoczenia??
Konkretnie - co powinni zrobić, aby Ci pomóc?

Burakowa
Posty: 180
Rejestracja: 2015-03-20, 07:28
Kto: nauczyciel
Przedmiot: Inne
Lokalizacja: warmińsko-mazurskie

Re: "Depresja" u nauczyciela

Postautor: Burakowa » 2015-04-02, 22:01

Koma- zwykłego zainteresowania. Ale takiego nieudawanego. Rzecz jasna nie od wszystkich. Ale szybko się zorientowałam, że ludzie nie chcą poświęcać swojego czasu, uwagi ani podejmować jakiegoś wysiłku- wszystko, na co było ich stać (mowa o tych, których miałam wcześniej za przyjaciół lub przynajmniej bliższych znajomych, którym wielokrotnie wcześniej w różnych sytuacjach pomagałam) na garść słów i powierzchowne gesty.
Osoby chore, z depresją na początku choroby szukają pomocy. To nieprawda, że od razu się izolują i zamykają w swoim świecie. Dopiero potem nie chcą nikogo widzieć ani słuchać. Ludzki egocentryzm i egoizm są...ogromne. Dziś wiem- trafić na człowieka, który gotów jest na poświęcenie dla kogoś drugiego (lub mówiąc bardziej górnolotnie: gotów okazać miłość bliźniemu) to jak znaleźć igłę w stogu siana. Nawet jeśli ktoś okaże ci jakąś formę pomocy, to i tak nie koncentruje się na tobie i twoich potrzebach, a na...sobie.I np. obraża się, jeśli twoje reakcje na jego pomoc nie są zgodne z jego oczekiwaniami!
Drugi etap choroby jest gorszy, bo ludziom faktycznie ciężko jest wytrzymać z chorą osobą. Taka osoba staje się z kolei bardzo egocentryczna, skoncentrowana na sobie, jej zachowanie irytuje i drażni innych. Wiem, że byłam męcząca, monotematyczna, czasem wręcz opryskliwa.

Wyszłam z tego sama. Nikt mi tak naprawdę nie pomógł. Po prostu zrozumiałam, że:
a) nie jestem pękiem świata i nikt nie musi dookoła mnie ganiać
b) ludzi nie obchodzę- to było uzdrowieńcze, bo już nie musiałam się martwić, co pomyślą o mnie inni.
c) jak zajmę się czymś oprócz roztrząsania swojego życia (np. pomyślę bardziej o innych niż o sobie albo nawet znajdę sobie jakieś hobby), to i depresja maleje- nie karmię "trolla"
d) nie muszę się czuć winna ani martwić się nadmiernie o cudze samopoczucie- co nie znaczy, że mam kogoś ranić, żeby ktoś źle nie zrozumiał

koma
Posty: 2505
Rejestracja: 2007-11-17, 00:26

Re: "Depresja" u nauczyciela

Postautor: koma » 2015-04-02, 23:24

Zwykłego zainteresowania, mówisz...nieudawanego....

Tylko co to znaczy??
Siedzą i wysłuchują - toksyczność takich rozmów jest straszna. Chory "wie lepiej"...ściąga "zdrowego" na swój poziom, nie przyjmuje argumentów, odrzuca propozycje...On jest w takim strasznym nastroju, a ktoś wyciąga go do kina, na spacer...nic nie rozumie, nie rozumie jego stanu...

Potem jest jeszcze gorzej, zresztą sama o tym piszesz. Chory "wiesza się" na innych, bliskich...Kłamie i kombinuje, żeby tylko dać mu spokój. Jednocześnie wymaga zainteresowania - i obdarza swoim stanem.
To straszna choroba...

Czytałam kiedyś list kobiety, zresztą znanej publicznie. Skierowała go do innych chorych.
Pisała, że wreszcie zrozumiala, że niszczyła życie swoim córkom - ubezwłasnowolniła je swoją chorobą, nie liczyły się ich sprawy, bo przecież trzeba do matki...
Dobrze mówią, że gdy ktoś ma depresję, chora jest cała rodzina...


Wróć do „Problemy dydaktyczno-wychowawcze”