Początek pracy w szkole

miejsce dla rozpoczynających pracę (można się radzić, żalić, chwalić, dzielić doświadczeniami)

Moderatorzy: Basiek70, służby porządkowe

Pan Tikczer
Posty: 27
Rejestracja: 2017-07-31, 10:34
Kto: nauczyciel
Przedmiot: Historia, WOS, Inne
Lokalizacja: dolnośląskie

Re: Początek pracy w szkole

Postautor: Pan Tikczer » 2017-08-26, 11:44

Chien pisze:
qjaf pisze: Po jednej lekcji w gimnazjum czuję się bardziej zmęczony niż po 5 w liceum. O ile w liceum mogę w większości skupić się na rzeczywistym nauczaniu o tyle w gimnazjum trwa nieustanna walka o dyscyplinę. Patologii u mnie na lekcjach nie ma, wiem, że bywa na innych lekcjach dużo gorzej, ale i tak mnie to niesamowicie męczy. I dziękuję Bogu, że mam tam jedynie kilka godzin.

Uczyłem w gimnazjum przez kilkanaście lat i co roku (szkolnego) scenariusz był taki sam: do końca listopada nauka kindersztuby, nauka jak się uczyć, żeby się nauczyć i ... przez następne 3 lata ... grało i buczało :) Byłem bardzo zadowolony z pracy w gimnazjum. W ostatnich 2 latach się to definitywnie zmieniło. Walka o dyscyplinę i skupienie przedłużyła się do końca roku szkolnego. Myślę, że to konsekwencja pewnych przemian pokoleniowych, związanych nie tylko ze zmianą stylu życia (temat rzeka, na inną dyskusję). W każdym razie w wyniku przekształceń organizacyjnych od września 2017 r. jestem już wyłącznie nauczycielem liceum. Powiem szczerze: szkoda, bardzo lubiłem pracować z "młodszą młodzieżą".

qjaf
Posty: 304
Rejestracja: 2010-04-09, 11:07
Kto: nauczyciel
Przedmiot: Historia, Technika, WOS
Lokalizacja: dolnośląskie

Re: Początek pracy w szkole

Postautor: qjaf » 2017-08-26, 14:07

Nidzie mi sie tak dobrze nie pracowalo jak w podstawowce. Glownie dlatego, ze te dzieci jeszcze czuja respekt wobec rodzicow i obcego faceta, czyli nauczyciela. Wprawdzie pracowalem w 1 gimnazjum, ktore bylo bardzo dobre, ale trudno to trakowac jako prace. To byl relaks. A w przecietnym liceum to byl dramat i nie chce tutaj juz nikogo obrazac, ale wiekszosc "uczniow" byla beznadziejna.

oramge
Posty: 359
Rejestracja: 2013-11-22, 19:49
Kto: nauczyciel
Przedmiot: Język angielski

Re: Początek pracy w szkole

Postautor: oramge » 2017-08-27, 13:33

Znamy już definicję krytyki i krytykanctwa. Teraz warto zastanowić się nad jej celowością. Krytyk analizuje fragment rzeczywistości, bada, ogląda, wyciąga ciekawe wnioski, formułuje tezy, i dzieli się nimi z innymi. Po co? Aby oświecić innych, wpłynąć na ich poglądy lub wpłynąć na zmianę przedmiotowej rzeczywistości. Jeśli jednak krytyk przez lata podnosi w kółko te same argumenty, mieli je, odgrzewa przy tym zarzuca inaczej myślącym choćby "tumiwisizm" to moim zdaniem to jest mania narzekania i jednak krytykanctwo. W życiu czytających nie powstanie żadna pozytywna zmiana pod wpływem przemyśleń krytykanta, mogę się jedynie domyślać, iż krytykant odczuje ulgę od skotłowanych emocji. Mój wniosek: nagminne krytykowanie, narzekanie, utyskiwanie itd. to rodzaj autoterapii.

giszowiec24
Posty: 31
Rejestracja: 2017-03-14, 01:03
Kto: nauczyciel
Przedmiot: Historia, WOS
Lokalizacja: śląskie

Re: Początek pracy w szkole

Postautor: giszowiec24 » 2017-08-29, 23:14

qjaf pisze:Nidzie mi sie tak dobrze nie pracowalo jak w podstawowce. Glownie dlatego, ze te dzieci jeszcze czuja respekt wobec rodzicow i obcego faceta, czyli nauczyciela. Wprawdzie pracowalem w 1 gimnazjum, ktore bylo bardzo dobre, ale trudno to trakowac jako prace. To byl relaks. A w przecietnym liceum to byl dramat i nie chce tutaj juz nikogo obrazac, ale wiekszosc "uczniow" byla beznadziejna.


Pracowałem jedynie 3 miesiące w szkole podstawowej, teraz w zasadzie zaczynam "na całego". Też wydaje mi się, że praca w sp może być stosunkowo najłatwiejsza właśnie ze względu na różnice wieku między nauczycielem, a uczniem. Łatwiej wymusić pewne zachowania, a jedynki czy zaproszenie do odpowiedzi robią wrażenie :D


Wróć do „Nauczyciel stażysta”