dodatkowe dni wolne w szkole

Moderatorzy: Basiek70, służby porządkowe

Awatar użytkownika
malgala
Posty: 8182
Rejestracja: 2007-07-30, 18:50
Kto: nauczyciel
Przedmiot: Matematyka
Lokalizacja: łódzkie

Re: dodatkowe dni wolne w szkole

Postautor: malgala » 2010-11-12, 21:15

Napisałam dokładnie to co czuję.
Dom i praca to moje życie. One się wzajemnie przenikają, bo w tym zawodzie nie da się oddzielić pracy od całej reszty. I albo to zaakceptujemy i nauczymy się czerpać z tego satysfakcję, albo powiększymy grono malkontentów.
Nie twierdzę, że nieustannie tryskam radością, że ze wszystkiego jestem zadowolona. Też, jak każdy, miewam chwile słabości, też czuję się czasami zmęczona. Jestem tylko człowiekiem. Nigdy jednak nie powiedziałam "mam dość".
A może to tylko mój niepoprawny optymizm tak działa?

Cytryn
Posty: 1224
Rejestracja: 2007-11-09, 12:20

Re: dodatkowe dni wolne w szkole

Postautor: Cytryn » 2010-11-13, 09:54

Zasięgnęłam języka o tym, jak to było kiedyś. Nauczycielki, z którymi rozmawiałam twierdziły, że:
rady były góra trzy razy w roku i trwały krócej niż dzisiaj( jedna rada w miesiącu po parę godzin
- jeśli ktoś chciał robić tzw. specjalizację, to normalnie studiował i miało to jakiś poziom- w przeciwieństwie do dzisiejszych durnych szkoleń, które odbywają się co chwila
- nie musiały realizować "ścieżki awansu"- mianowanie było z urzędu po trzech latach, lekcję obserwował metody, człowiek, który się na tym znał, a nie pani dyrektor- koleżanka po fachu
- nie trzeba było:
a) pisać sprawozdań z wywiadówek
-przeprowadzać analiz z próbnych testów , egzaminów, sprawdzianów, badania osiągnięć, kompetencji - wstaw co chcesz
-analiz ankiet badających to tamto owamto
- raportów ze szkoleń, apeli, wyjazdów, konkursów
- pisania rozległych sprawozdań z pracy własnej(plus samoocena)
- monitorowania podstawy programowej
- ewaluacji
- a szykuje się jeszcze praca zespołu "psychologicznego" i "projekt w gimnazjum"-= tona papierzysk, bo do tego głównie sprowadzają się pomysły MEN

Nauczyciele, którzy nie tonęli w papierach, dokumentach i sprawozdaniach, nie łazili na godzinne narady i durne szkolenia, nie straszono ich ciągłymi zmianami ( zmiany podręczników, planów, oceniania, nowe "projekty-srekty"):
mieli czas, aby normalnie zajmować się swoją robotą.

WOLAŁABYM pracować w soboty i mieć w etacie te 26 czy ileś godzin, i NIE ROBIĆ tych durnych papierzysk, nie bać się, że za miesiąc wprowadzą kolejną REFORMĘ, zabiorą kolejne dni wolne, skrócą wakacje, dołożą godzin w pensum itd.. Nie chcę już ŻADNYCH POMYSŁÓW MEN. Mam dość SYSTYEMU. Tak, jestem tym zmęczona, wypalona, chora na myśl o kolejnej analizie, sprawozdanku, szkolonku.

Pięknie Malgala piszesz, optymizmu masz za troje, ale to nie zmienia gołych faktów: w gimnazjum dzieciaki się nożami ciahają, a pani minister projekty wymyśla i nową tonę ppaierzysk.
Albo co dadzą te zespoły do spraw uczniów trudnych? JAK MY IM NIBY POMOŻEMY? Spotkamy się- na kolejnych parę godzin po lekcjach, pogadamy, wyprodukujemy nową stertę papierzysk- I CO Z TEGO? Dobra, nie rozwijam tematu, ale coś mnie trafia, nie potrafię przyglądać się temu ze stoickim spokojem.

Sorry, że burzę Wasz optymizm moim pesymizmem, ale ja widzę to inaczej- ZMIERZA KU JESZCZE GORSZEMU, coś wprawiło w ruch tę maszynę i najwyraźniej nikt nie ma zamiaru tego zatrzymać. Ja to po prostu WIDZĘ. Będzie gorzej i gorzej. Z zachowaniami uczniów, z nauczaniem, ze wszystkim.

Awatar użytkownika
malgala
Posty: 8182
Rejestracja: 2007-07-30, 18:50
Kto: nauczyciel
Przedmiot: Matematyka
Lokalizacja: łódzkie

Re: dodatkowe dni wolne w szkole

Postautor: malgala » 2010-11-13, 10:41

Widocznie pracuję w normalnej szkole, bo całych ton papierzysk nie produkujemy.

Analiza próbnych sprawdzianów - tak, robię ją, bo nie wyobrażam sobie inaczej. A właściwie to tylko wprowadzam wyniki do komputera, wklepują przypisanie zadań do standardów i mam gotową analizę. Wystarczy ją tylko potem odpowiednio zinterpretować.

Sprawozdania z wywiadówek, ze szkoleń, apeli, wyjazdów - Cytryn albo zmieńcie dyrekcję, albo z tej szkoły uciekajcie.

Projekt edukacyjny - wiele razy pracowałam metodą projektu więc to dla mnie nie nowość. W tym roku realizuję w II gimnazjum już ten z rozporządzenia wynikający.
Udostępniłam uczniom miejsce na swojej stronie internetowej i dzięki temu na bieżąco mogę monitorować postępy w pracy nad projektem. Poza tym mają ze mną kontakt za pomocą poczty elektronicznej. Załatwia to już sprawę dokumentowania i postępów grupy i wkładu indywidualnego poszczególnych uczniów. Dodatkowe konsultacje dla grup prowadzę z godzin karcianych.

Posiedzenia rady pedagogicznej mamy 2 klasyfikacyjne, 1 podsumowujące rok szkolny, 1 przed rozpoczęciem. Te są najdłuższe, ale trwają 2-3 godziny.
Poza nimi czasami trafią się jakieś dodatkowe, ale nie dłuższe niż 1 godzina.
Może też być jeszcze jakaś tak zwana szkoleniowa (też 2-3 godziny), ale co najwyżej 1 w roku.
Kiedyś mniej ich nie było, a na dodatek dochodziło ręczne pisanie protokołów (obszernych, bardzo szczegółowo oddających przebieg zebrania z przepisanymi w ich treści sprawozdaniami z działalności organizacji szkolnych, kół zainteresowań, wynikami klasyfikacji ujętymi w tabelkę i obowiązkowo podsumowanymi z podaniem średnich dla klas).

Szkolenia - a gdzie jest powiedziane, że trzeba uczestniczyć we wszystkich?

Cytryn
Posty: 1224
Rejestracja: 2007-11-09, 12:20

Re: dodatkowe dni wolne w szkole

Postautor: Cytryn » 2010-11-13, 10:53

właściwie to tylko wprowadzam wyniki do komputera, wklepują przypisanie zadań do standardów i mam gotową analizę

Nie mamy takiego programu, trzeba najpierw wszystko policzyć na piechotę, potem przepisać do dwóch tabelek, następnie napisać obowiązkowe wnioski- jakieś 4- 5 godzin pracy naraz albo i dłużej, zależy, jak liczna klasa.
Projekt edukacyjny - wiele razy pracowałam metodą projektu więc to dla mnie nie nowość

Dla mnie też to żadna nowość. Ale jaki ma sens nakładanie obowiązku uczestniczenia w projekcie na w s z y s t k i c h uczniów gimnazjum? U nas to nie zafunkcjonuje tak ładnie, jak u Ciebie. Za dzieciakami trzeba ganiać i błagać ich, żeby cokolwiek zrobili. Nie da się też wykorzystać karcianych- to szkołą wiejska, dojazdowa. O 15.30- gimbus i bye bye. Przecież nie mogę pracować tylko z miejscowymi, którzy mogą zostać dłużej i nie są uzależnieni od gimbusa. W zasadzie- nie ma kiedy się spotkać. Próbowałam już kontaktować się za pośrednictwem netu- nie sprawdzają poczty,są nieodpowiedzialni. Za to jest cała masa papierzysk, którą będziemy musieli wypełniać. Karty monitoringu postępu, kart samooceny uczniowskiej, karta oceny postępu ucznia, kontrakty etc..Nie ma rady, trzeba będzie z wywieszonym ozorem ganiać za uczniami, którzy wcale NIE MAJĄ OCHOTY w tym uczestniczyć. Jak na całą klasę mamy pięciu chcących cokolwiek robić i wykazujących się jakąś tam odpowiedzialnością, to jest dobrze. Może pracujesz w innym środowisku, to Ci łatwiej.

W tym roku szkolnym mieliśmy już 4 rady, każda 3, 5 godziny i dwa szkolenia, każde po 3 godziny oraz dwie wywiadówki, każda jakieś 3 godziny trwająca.
Rady szkoleniowe są obowiązkowe dla wszystkich i organizowane na terenie szkoły/gminy.

Kiedyś mniej ich nie było, a na dodatek dochodziło ręczne pisanie protokołów

Jak to- kiedyś? Cały czas oprócz tego wszystkiego piszemy ręcznie protokoły- na kogo padnie, na tego bęc- długie , wyczerpujące i szczegółowe.

Awatar użytkownika
Basiek70
Posty: 2237
Rejestracja: 2007-08-24, 19:43
Przedmiot: Inne

Re: dodatkowe dni wolne w szkole

Postautor: Basiek70 » 2010-11-13, 11:01

Cytryn pisze:Zasięgnęłam języka o tym, jak to było kiedyś. Nauczycielki, z którymi rozmawiałam twierdziły, że:
rady były góra trzy razy w roku i trwały krócej niż dzisiaj( jedna rada w miesiącu po parę godzin


Różnie mówią znane mi nauczycielki - w zależności od tego, gdzie pracowały - ale jednak większość twierdzi, ze nasiadówy miały koszmarne i słuchały bzdur o czynach społecznych, aktywizacji siebie i uczniów, kształtowania uczuć patriotycznych do systemu i władz itd itp; przy tym nasze szkolenia wcale nie są głupie, oczywiście o ile dyrektor zamówi szkolenie sensowne i interesujące radę

- nie musiały realizować "ścieżki awansu"- mianowanie było z urzędu po trzech latach, lekcję obserwował metody, człowiek, który się na tym znał, a nie pani dyrektor- koleżanka po fachu


I znam sporą grupę paniuś mianowanych z urzędu które całe życie kawkę piją dzieciom każą czytać kolejną stronę z książki, nie potrafią zapanować nad klasą, nad lekcją i nadają się do zawodu jak krowa do baletu, ale są nietykalne przecież, bo mianowane
Nie wiem, w czym problem w awansie - i tak robię to co bym robiła, tylko napisałam plan a potem napiszę sprawozdanie, kurde no da się to przez trzy lata zrobić, naprawdę

- nie trzeba było:
a) pisać sprawozdań z wywiadówek
-analiz ankiet badających to tamto owamto
- raportów ze szkoleń, apeli, wyjazdów, konkursów
- pisania rozległych sprawozdań z pracy własnej(plus samoocena)
- ewaluacji


Wiesz co, pracuję od kilkunastu lat i nie robię tych wszystkich rzeczy, o których piszesz... robię sprawozdanie z pracy własnej na koniec semestru i roku - formularz wypełniam co to ma dwie kartki i wstawiam tylko w odpowiednie miejsca informacje, zajmuje mi to 10 minut
monitorowaniem podstawy i ewaluacja zajmuje się dyrekcja na podstawie dostarczonych danych - które to dane przygotowuję kwadrans


- a szykuje się jeszcze praca zespołu "psychologicznego" i "projekt w gimnazjum"-= tona papierzysk, bo do tego głównie sprowadzają się pomysły MEN


Nie wiem czemu tona papierzysk, dla mnie własnie zmniejszy się ich ilość, IPET znacznie spójniejszy i mniejszy będzie niż dotychczas pisane programy indywidualne (jestem po szkoleniu, przymierzałam się do pewnych rzeczy i zmiany raczej otwierają nam możliwości, a nie dodają roboty, poza tym systematyzują pewne rzeczy i dają dotąd niedostępne narzędzia - choćby już nie musimy czekać aż rodzic pójdzie do PPP i przyniesie z niej papierki)

Nauczyciele, którzy nie tonęli w papierach, dokumentach i sprawozdaniach, nie łazili na godzinne narady i durne szkolenia, nie straszono ich ciągłymi zmianami ( zmiany podręczników, planów, oceniania, nowe "projekty-srekty"):
mieli czas, aby normalnie zajmować się swoją robotą.


A to zależy którzy... tyle samo było wtedy kiepskich wyrobników i zapaleńców, co i teraz, zależało tylko, na kogo się trafi; a najważniejsze było, jest i będzie, jaki jest dyrektor i jak zarządza kadrą - jaki pan, taki kram


WOLAŁABYM pracować w soboty i mieć w etacie te 26 czy ileś godzin, i NIE ROBIĆ tych durnych papierzysk, nie bać się, że za miesiąc wprowadzą kolejną REFORMĘ, zabiorą kolejne dni wolne, skrócą wakacje, dołożą godzin w pensum itd.. Nie chcę już ŻADNYCH POMYSŁÓW MEN. Mam dość SYSTYEMU. Tak, jestem tym zmęczona, wypalona, chora na myśl o kolejnej analizie, sprawozdanku, szkolonku.


Pisz za siebie! Absolutnie nie chcę pracować w sobotę, nie boję się kolejnych pomysłów, podchodzę do papierów zdroworozsądkowo, do pracy z zamiłowaniem, system nie zajmuje mnie na co dzień, tylko moi uczniowie, którzy mają system gdzieś, a za analizy i sprawozdanka podziękuj swojej dyrekcji, a nie systemowi.


Sorry, że burzę Wasz optymizm moim pesymizmem, ale ja widzę to inaczej- ZMIERZA KU JESZCZE GORSZEMU, coś wprawiło w ruch tę maszynę i najwyraźniej nikt nie ma zamiaru tego zatrzymać. Ja to po prostu WIDZĘ. Będzie gorzej i gorzej. Z zachowaniami uczniów, z nauczaniem, ze wszystkim.


Nie burzysz mojego optymizmu, budzisz we mnie za to zupełnie inne emocje... ZA NIC NIE CHCIAŁABYM ŻEBY MOJE DZIECI SPOTKAŁY NA SWOJEJ SZKOLNEJ DRODZE CIEBIE! Niezależnie od sukcesów i osiągnięć, o których piszesz, że je masz - bo z takim nastawieniem w moim odczuciu jesteś dla dzieci toksyczna. Nieważne zwycięstwa, lokaty - ważne jest nastawienie do życia, do ludzi, do pracy.
"Nigdy nie rezygnuj z tego, co naprawdę chcesz robić.
Człowiek z wielkimi ambicjami i marzeniami jest silniejszy od tego,
który jest tylko realistą."

Awatar użytkownika
Basiek70
Posty: 2237
Rejestracja: 2007-08-24, 19:43
Przedmiot: Inne

Re: dodatkowe dni wolne w szkole

Postautor: Basiek70 » 2010-11-13, 11:09

Cytryn pisze:
Kiedyś mniej ich nie było, a na dodatek dochodziło ręczne pisanie protokołów

Jak to- kiedyś? Cały czas oprócz tego wszystkiego piszemy ręcznie protokoły- na kogo padnie, na tego bęc- długie , wyczerpujące i szczegółowe.


Ponownie piszę - to problem waszej dyrekcji, nie systemu... nie piszemy ręcznie, nie bardzo wyczerpujące i szczegółowe i robi to zawsze jedna osoba, która sie na taki "przydział służbowy" zgodziła
"Nigdy nie rezygnuj z tego, co naprawdę chcesz robić.

Człowiek z wielkimi ambicjami i marzeniami jest silniejszy od tego,

który jest tylko realistą."

Cytryn
Posty: 1224
Rejestracja: 2007-11-09, 12:20

Re: dodatkowe dni wolne w szkole

Postautor: Cytryn » 2010-11-13, 11:16

Niezależnie od sukcesów i osiągnięć, o których piszesz, że je masz - bo z takim nastawieniem w moim odczuciu jesteś dla dzieci toksyczna


Bzdury. Nie przelewam mojej frustracji na dzieci. A ankietach niezmiennie piszą, że uwielbiają mój przedmiot i zajęcia ze mną. Daruj sobie te uwagi, Basiek. A papierzysk i tak jest za dużo, a pomysły MEN za mądre nie są.
Nie widzisz odrobiny choćby prawdy w moich postach?
No, powiedzmy te zespoły. Spotkamy się. Ustalimy że Jasiu ma problemy w nauce. I CO Z TEGO? Napiszemy to ładnie. I co dalej? Zostaniesz z Jasiem po lekcjach za darmo, aby się nim zająć indywidualnie( bo pieniędzy na dodatkowe zajęcia MEN nie przewiduje, ani na zatrudnienie fachowców?)? Będziesz pracowała dodatkowo- bo to tylko Jasiowi pomoże, a "indywidualizowanie pracy na lekcji" na której ponad 20 dzieci między bajki włożyć. I skończy się tak jak zawsze- czyli na produkcji papierów.
Widzę jednak, że tu się taka grupa wsparcia przeciw Cytrynowi zrobiła, więc pewnie cokolwiek bym nie napisała, naskoczycie na mnie, bo tak i już.

Więc...pracujmy, piszmy, twórzmy zespoły, szkól,y się- a agresji w szkołach będzie NA PEWNO mniej, a wyniki nauczania będą NA PEWNO lepsze ;D

Śmiem twierdzić inaczej. Szkoła jest chora. System jest chory, niezależnie już od charakteru mojej szkoły. Miałabym parę pomysłów, ale kiedy się nimi podzieliłam, okrzyczano mnie, że tak "nie wolno".Więc sobie daruję. Wy n i e chcecie zmian.
Jak Wam dobrze, tak jak jest( a mi nie), to dalsza dyskusja nie ma sensu, bo tylko będziecie się na mnie wyżywać( ach, jak trudno zrezygnować z tych osobistych wycieczek co nie? I oceniania drugiego człowieka, którego zna się jedynie z wpisów na forum...), a po co mi to. Cieszę się, że Wam się system podoba, i zarządzenia MEN się Wam podobają i tak fajnie się Wam pracuje, i uważacie, że wszystko zmierza w dobrym kierunku. A owoce będą widoczne- już niedługo. Życie zweryfikuje.

Pozdrawiam- Cytryn

Awatar użytkownika
malgala
Posty: 8182
Rejestracja: 2007-07-30, 18:50
Kto: nauczyciel
Przedmiot: Matematyka
Lokalizacja: łódzkie

Re: dodatkowe dni wolne w szkole

Postautor: malgala » 2010-11-13, 11:43

Cytryn pisze:Cytat:
właściwie to tylko wprowadzam wyniki do komputera, wklepują przypisanie zadań do standardów i mam gotową analizę

Nie mamy takiego programu, trzeba najpierw wszystko policzyć na piechotę, potem przepisać do dwóch tabelek, następnie napisać obowiązkowe wnioski- jakieś 4- 5 godzin pracy naraz albo i dłużej, zależy, jak liczna klasa.

A po co do tego jakiś specjalny program? Excel zwykły wystarczy.
Cytryn pisze:Cały czas oprócz tego wszystkiego piszemy ręcznie protokoły- na kogo padnie, na tego bęc- długie , wyczerpujące i szczegółowe.

To zmieńcie regulamin rady pedagogicznej i wprowadźcie protokółowanie komputerowe.
Cytryn pisze:Ale jaki ma sens nakładanie obowiązku uczestniczenia w projekcie na w s z y s t k i c h uczniów gimnazjum? U nas to nie zafunkcjonuje tak ładnie, jak u Ciebie. Za dzieciakami trzeba ganiać i błagać ich, żeby cokolwiek zrobili. Nie da się też wykorzystać karcianych- to szkołą wiejska, dojazdowa. O 15.30- gimbus i bye bye.

U nas też szkoła wiejska. Gimbus w jedną stroną o 14.15, w drugą o 14.35. Konsultacje prowadzę z szefami grup. Czasami ktoś z pozostałych uczniów też dołączy.
Tematu projektu nie narzucałam. Podsunęłam tylko kilka pomysłów. Udostępnienie strony było strzałem w dziesiątkę. Bardzo ich zmobilizowało.
Dodam jeszcze, że w naszej II klasie nawet 5 aktywnych i ambitnych uczniów doszukać się trudno.
Cytryn pisze:Za to jest cała masa papierzysk, którą będziemy musieli wypełniać. Karty monitoringu postępu, kart samooceny uczniowskiej, karta oceny postępu ucznia, kontrakty etc..

Monitoring mam poprzez zamieszczane na stronie informacje. Żadna dodatkowa karta nie jest mi potrzebna. Ocena postępów ucznia - moje komentarze do zamieszczonych przez nich informacji i korespondencja.
Karta samooceny - tak, przygotują taką pod koniec prac związanych z projektem i wypełnią ją sami uczniowie. Na razie każdy założył sobie specjalną teczkę, do której wrzuca wszystkie swoje notatki i zgromadzone materiały.
Kontrakty - nie zawieram, bo nie widzę takiej potrzeby. Każda grupa ma swój plan pracy, określone zadania, terminy i osoby odpowiedzialne za ich wykonanie i to całkowicie wystarczy. Plan pracy grupy tworzyli sami i tylko go ze mną konsultowali.
Sprawozdanie z projektu (tego nie dodałaś) też napiszą sami. Oczywiście pomogę, ukierunkuję, ale to jest ich praca a nie moja.

Awatar użytkownika
Basiek70
Posty: 2237
Rejestracja: 2007-08-24, 19:43
Przedmiot: Inne

Re: dodatkowe dni wolne w szkole

Postautor: Basiek70 » 2010-11-13, 13:41

Nie muszę sobie darowywać uwag. Napisałam - w mojej opinii. A opinię na podstawie wpisów na forum sobie wyrobiłam. Dodam - wielu wpisów. I mam do niej prawo.


I przypomina mi się pewne stare przysłowie - chińskie chyba - o ośle i ogonie: jak Ci dziesiąta osoba mówi, ze jesteś osłem, to obejrzyj się i sprawdź, czy przypadkiem nie masz ogona. Sama stosuję. I warto.
"Nigdy nie rezygnuj z tego, co naprawdę chcesz robić.

Człowiek z wielkimi ambicjami i marzeniami jest silniejszy od tego,

który jest tylko realistą."

Cytryn
Posty: 1224
Rejestracja: 2007-11-09, 12:20

Re: dodatkowe dni wolne w szkole

Postautor: Cytryn » 2010-11-13, 14:52

Wiesz, co Basiu...z moich wpisów na forum co najwyżej można wyciągnąć wniosek, że narzekam na zmiany w oświacie, na rozporządzenia MEN i mam niezbyt mądrą dyrekcję/
NIE WIESZ nic o tym, jak mówię do dzieci, jak je traktuję, jak uczę, jak wychowuję, jak się nimi opiekuję. Wysuwasz wnioski pochopnie i bezpodstawnie.
Mogę Cię tylko prosić, abyś wreszcie zaczęła pisać na temat, i przestała z tymi uwagami ad personam. Oczywiście, masz prawo do wyrażania własnycb opinii, jak najbardziej. Ale:
-jakie masz motywacje, żeby robić to publicznie? Tego typu uwagi kulturalni ludzie dają prywatnie.
Po drugie- obowiązuje tu chyba jakiś regulamin? Mamy pisać w danym wątku na temat? A z tego co widzę, dałam się sprowokować i niestety dyskusja pobiegła nie na te tory , co trzeba. I mamy off top. Lubisz Basiu plotkować? Oceniać innych? Sprawia Ci to przyjemność? Tylko pytam :wink:

I nieprawdą jest również to, ze wiele osób daje mi uwagi pt. "jesteś toksyczna dla uczniów". Może zbyt dużo narzekam- i to oczywiście trudno nie zauważyć i wcale się tego nie wypieram. Ale Twoje uwagi mają inny charakter.
W mojej opinii na podstawie Twoich wpisów masz skłonności do zbyt pochopnego wydawania niesprawiedliwych sądów i jesteś złośliwa.

Cytryn
Posty: 1224
Rejestracja: 2007-11-09, 12:20

Re: dodatkowe dni wolne w szkole

Postautor: Cytryn » 2010-11-13, 15:05

miwues pisze:
Cytryn pisze:Miałabym parę pomysłów, ale kiedy się nimi podzieliłam, okrzyczano mnie, że tak "nie wolno".

A mogłabyś je przypomnieć?


O.K. A co tam., Najwyżej znów mnie ktoś zakrzyczy.I- nie tu się dzieliłam. Na innym forum.

Po pierwsze- nauka obowiązkowa tylko końca podstawówki. Potem: alternatywne rozwiązania( szybsza nauka zawodu).
Możliwość zawieszenia ucznia- niech się rodzice martwią, co dalej. Bo na razie to szkoła się tylko martwi i żeby stwarzać pozory, że coś się robi, produkujemy kolejne uwagi i "notatki".
Po trzecie- rezygnacja z tej DURNEJ ewaluacji wewnętrznej i papierologii- chcą kontrolować( rozumiem) niech przyjadą, posiedzą na lekcjach, na przerwach, pogadają z dziećmi, z rodzicami , z nauczycielami. Bo papier wszystko przyjmie i co to za kontrola- papiery czytać. Bzdura.
Możliwość zatrudnienia w szkole psychologów i przeprowadzania terapii dla rodziców i uczniów z prawidziwego zdarzenia- a nie ta prowizorka, która teraz jest( raz przebada się gościa w poradni, potem karta ze sztampowymi wskazaniami a ty się nauczycielu martw, co dalej. A dziecko gimnazjum kończy i czytać nie potrafi).
Więcej pieniędzy na kształcenie indywidualne- ja widzę taką potrzebę. Jeśli dziecko siedzi drugi rok z rzędu w czwartej klasie, bo "nieczytate" jest, trzeba już mu zorganziować taką pomoc. Dalsze siedzenie w szkole nic mu nie da.
Rezygnacja z tego całego projektu- założenia szczytne, a wyjdzie jak zawsze.
Dać sobie spokój ze sprawdzianami w szkole podstawowej- nie widzę tu większego sensu. Egzamin gimnazjalny- tak. Jako pierwszy, dojrzały egzamin mający wpływ( rzeczywisty wpływ) na to, czy zostanie się przyjętym do średniej szkoły, czy nie. Teraz biorą wszystkich jak leci, bo się boją, że jak za mało przyjmą uczniów, to połączą klasy i nauczyciele stracą pracę. A nie można- przyjąć mniej, zrobić mniejsze klasy i podnieść poziom nauczania- bez konieczności wywalania nauczycieli na bruk? Bo nasza polityka to jest taka: oszczędzać, zbić uczniów do 30- osobowych klas, wprowadzić naukę na zmiany. Wiadomo.

Podzieliłabym uczniów wg poziomów. Z możliwością zmiany "poziomu". Funkcjonuje to zdaje się w Niemczech i nikt nie czuje się dyskryminowany. A tak mam w 25- osobowej klasie zdolnego, przeciętnych, czterech upośledzonych w stopniu różnym, pięciu ze wskazaniem do "pracy indywidualnej" i pracuj tu człowieku( o dyslektykach i ADHD nie wspominając). Albo poproszę o nauczycieli wspomagających. Bo sama nie daję rady pracować na tyle efektywnie, na ile by się chciało i mamy kolejną prowizorkę.

Ale to oczywiście głupie pomysły, niehumanitarne czy jakie tam, nieprzystające do rzeczywistości...więc czekam na lincz ;D

Aha- i pragnęłaby, jakichś ustaleń przynajmniej na 5 lat. Bez wprowadzania zmian co roku- w podstawie, organizacji roku szk. i takie tam, bo kręćka można dostać. RAZ A DOBRZE.

Awatar użytkownika
iTulka
Posty: 385
Rejestracja: 2010-05-17, 00:17
Kto: nauczyciel
Przedmiot: Zajęcia zintegrowane
Lokalizacja: śląskie

Re: dodatkowe dni wolne w szkole

Postautor: iTulka » 2010-11-13, 15:14

O, i to jest zdrowe podejście do systemu, bez fikcji, zakłamania, bez opacznie pojętego "dobra dziecka".
A przy którym pomyśle okrzyczano Cię, że "nie wolno"?

Cytryn
Posty: 1224
Rejestracja: 2007-11-09, 12:20

Re: dodatkowe dni wolne w szkole

Postautor: Cytryn » 2010-11-13, 15:22

Najwięcej przy pomyśle wprowadzenia nauki wg poziomów( "dyskryminacja"!), po drugie- nie podobało się to, że gimnazjum byłoby nieobowiązkowe( tylko dla tych, którzy chcą), niektórzy jednak by woleli kontrolę "papierów"... :roll: Ale poza tym- generalnie wszystko się nie podobało.

Awatar użytkownika
iTulka
Posty: 385
Rejestracja: 2010-05-17, 00:17
Kto: nauczyciel
Przedmiot: Zajęcia zintegrowane
Lokalizacja: śląskie

Re: dodatkowe dni wolne w szkole

Postautor: iTulka » 2010-11-13, 15:33

Cytryn pisze:Najwięcej przy pomyśle wprowadzenia nauki wg poziomów( "dyskryminacja"!)

Tak myślałam, jesteśmy jeszcze strasznie zaściankowi... Na ostatnim szkoleniu pani prowadząca radzila, aby w nauczaniu początkowym odejść od oceniania, bo to również dyskryminacja! Więc przez najbliższe parę dekad nie mamy co marzyć o nauce wg poziomów... Szkoda, że nikt nie pomyślał o dzieciach słabszych, które w pewnych klasach przez lata nie mają szans się wybić, żyją w cieniu. To już nie jest dyskryminacja? :|
Cytryn pisze:gimnazjum byłoby nieobowiązkowe( tylko dla tych, którzy chcą)

Albo powrót do systemu ośmiu klas podstawowych.
Cytryn pisze:Możliwość zawieszenia ucznia- niech się rodzice martwią, co dalej. Bo na razie to szkoła się tylko martwi i żeby stwarzać pozory, że coś się robi, produkujemy kolejne uwagi i "notatki".

Ten punkt szczególnie mi się podoba i nie rozumiem, dlaczego nie jest powszechnie stosowany!

Cytryn
Posty: 1224
Rejestracja: 2007-11-09, 12:20

Re: dodatkowe dni wolne w szkole

Postautor: Cytryn » 2010-11-13, 15:38

Albo powrót do systemu ośmiu klas podstawowych.

To już nie byłoby możliwe...niestety.
Możliwość zawieszenia ucznia- niech się rodzice martwią, co dalej. Bo na razie to szkoła się tylko martwi i żeby stwarzać pozory, że coś się robi, produkujemy kolejne uwagi i "notatki".

Ten punkt szczególnie mi się podoba i nie rozumiem, dlaczego nie jest powszechnie stosowany!


Bo mamy zapis prawny o tym, ze uczeń ma siedzieć w szkole do 18 roku życia i po prostu nie wolno nikogo "zawieszać". Szkoła ma zapewnić uczniowi kształcenie, opiekę i co tam. Takie zrzucanie odpowiedzialności z rodzica za własne dziecko na państwo( ogólnie rzecz biorąc). Podobnie dzieje się w Szwecji, a do czego tam doszło, to można sobie poczytać. Dążymy do tego samego.


Wróć do „Prawo oświatowe”