Zwątpienie w nauczycielstwo

jak sobie z nią radzić, jak uniknąć rutyny

Moderatorzy: Basiek70, służby porządkowe

Awatar użytkownika
haLayla
Posty: 3775
Rejestracja: 2008-08-24, 00:28
Kto: uczeń
Przedmiot: Inne
Lokalizacja: małopolskie

Re: Zwątpienie w nauczycielstwo

Postautor: haLayla » 2014-08-27, 11:54

agridulce, za bardzo bierzesz to co piszę do siebie. Ja nie jestem przeciwko tobie :wink: Tak czy siak powodzenia.
<3

tecumseh
Posty: 171
Rejestracja: 2011-03-13, 21:59
Kto: nauczyciel
Przedmiot: Język niemiecki
Lokalizacja: podkarpackie

@HaLayla

Postautor: tecumseh » 2014-09-21, 10:30

z tymi nadgodzinami w koro to bywa różne, można ich prawie nie mieć (lub mieć jedną tygodniu- jak ja)


@Agridulce,

popracujesz dłużej, może nie wszystko będzie tak pięknie
Ja pierwsze pół roku byłem bardzo zadowolony z pracy w korpo, z współpracowników, z atmosfer itd, cieszyłem się wolnymi popołudniami i weekendami (i tym, że nie muszę juz o pracy myśleć, a tak było, gdy w szkole pracowałem)

Ale jednak z czasem przestało być tak pięknie:
procedury, ocenianie, sztuczność, rywalizacja głupia, donoszenie na siebie, kwasy między ludźmi, dziwne wybory co do awansów, podleganie osobom, które ani wiele nie umieją ani nie są jakoś ciekawymi osobami itd, zła komunikacja w firmie, chaos itd

Oczywiście dalej jest dużo plusów:
większa kasa i szansa na więcej
jakieś tam benefity i premie (ale wcale nie takie wspaniałe, zresztą w szkole też fundusz socjalny był plus 13-tka plus kasa na wakacje, wiec wcale tu nie jest specjalnie lepiej)
międzynarodowe towarzystwo, pracy pośród młodych ludzi,
możliwość używania i niemieckiego i angielskiego,
możliwość rozwoju i nauki nowych rzeczy

Mimo wszystko bywa tak, że mam więcej negatywnych emocji niż pozytywnych.

agridulce
Posty: 23
Rejestracja: 2013-08-20, 19:40
Kto: nauczyciel
Przedmiot: Język hiszpański
Lokalizacja: małopolskie

Re: @HaLayla

Postautor: agridulce » 2014-10-10, 13:12

tecumseh pisze:z tymi nadgodzinami w koro to bywa różne, można ich prawie nie mieć (lub mieć jedną tygodniu- jak ja)


@Agridulce,

popracujesz dłużej, może nie wszystko będzie tak pięknie
Ja pierwsze pół roku byłem bardzo zadowolony z pracy w korpo, z współpracowników, z atmosfer itd, cieszyłem się wolnymi popołudniami i weekendami (i tym, że nie muszę juz o pracy myśleć, a tak było, gdy w szkole pracowałem)



Późno odpisuję, bo nie zaglądam tu już, ale mam świadomość, że korporacja ma wiele minusów. Dlatego wybrałam taką firmę, która znana jest z miłej atmosfery. Mam w niej przyjaciela, pracuje tam już ponad 4 lata i nie narzeka. Mam też świadomość, że w każdej pracy kiedyś kopną nas w dupę :P Absolutnie w każdej. Widziałam przykłady tego także i w szkole. Tylko dla mnie życie prywatne jest zbyt ważne, aby je poświęcić dla pracy. Może wydać się dziwne to, co napisałam - cenię sobie życie prywatne i przez to pracuję w korpo. Ale dokładnie tak jest. Zarabiam dobrze jak na swój wiek, około 60 % moich dochodów bez wysiłku odkładam. Z pensji szkolnej ciężko było mi choćby i 100 zł odłożyć.
Nie chcę w korporacji pracować całe życie, kiedyś chcę mieć wybór tego, co będę robić, kiedy i z kim. Nauczyciel tego wyboru nie ma, bo zarabia tak mało, że odkładanie co miesiąc kwot rzędu 2-3 tys. złotych jest często dla niego abstrakcją.

Dla mnie najważniejszym aspektem pracy są pieniądze - odłożone i zainwestowane dają wolność wyboru tego, co naprawdę chcemy robić ze swoim życiem. Ktoś, kto pracuje za 2,5 tys netto będzie musiał pracować do śmierci.

Joanna1988
Posty: 29
Rejestracja: 2014-03-17, 15:45
Kto: nauczyciel
Przedmiot: Język angielski
Lokalizacja: zachodniopomorskie

Re: Zwątpienie w nauczycielstwo

Postautor: Joanna1988 » 2014-11-11, 07:57

Czytałam sobie ten wątek na forum i powiem, że wcale się nie dziwie Agridulce, bo mam podobną historię. Zaczęłam pracę w szkol w wieku 22 lat, cieszyłam się bardzo bo też była to dla mnie pierwsza praca i do tego byłam jedną z niewielu osób z mojego roku, która znalazła w miarę stałą pracę. Niestety, mój zapał stawał się słabszy z roku na rok, ale teraz w ogóle zanikł. Jestem wymęczona głupotą i niewiedzą uczniów, którzy mają gdzieś naukę bo "on i tak zda bo jemu się należy". Mam dośc codziennego słuchania tekstów typu "ja zapomniałam", "nie pamiętam" itp. I jak tu cokolwiek wyegzekwować, sprawdzić pracę domową, jak rośnie nam młode pokolenie sklerotyków? Dodatkowo, dobija mnie system pracy w szkole, gdzie niedawno zaczęłam pracę. Na każdej przerwie dyżury, w klasach 1-3 nie mogę zsotawić dzieci nawet na chwilę dopóki nie przyjdzie następny nauczyciel ( a z tym bywa różnie-niektóre panie przychodzą grubo po dzwonku, kiedy to powinnam zaczynać już zajęcia w klasach starszych). Dodatkowo, zostałam zmuszona do prowadzenia dodatkowej godziny karcianej, bo "rodzice i dzieci chcą, żeby te zjaecia były". Tylko ja nie mogę ich sutawić wtedy kiedy chce (jak ma to miejsce w wielu szkołach) tylko tak jak pasuje dzieciom tych rodziców! I w związku z tym mam rozwalony dzień, bo czekam na te głupie zajęcia, krtórych nienawidze prowadzić. I u nas też jest głupia polityka jęsli chodzi o rady pedagogiczne-zajęcia kończa się o 15.30, a rady są od 16.30. i tym samym często spędzam w szkole od 8 rano do 18. i wcale nie dziwie się Agriducle, że postanowiła zrezygnować z pracy w szkole. Ja tez mam taki zamiar, ale za 2 lata bo teraz zaczęłam mianowanie i wolę to dokończyć. W tym czasie podszlifuję trochę niemiecki (zawsze sie przyda) i porozglądam za odpowiednim miejscem bo w szkole nie chcę pracowac do końca życia.

agridulce
Posty: 23
Rejestracja: 2013-08-20, 19:40
Kto: nauczyciel
Przedmiot: Język hiszpański
Lokalizacja: małopolskie

Re: Zwątpienie w nauczycielstwo

Postautor: agridulce » 2014-11-30, 11:32

Joanna1988 pisze: wcale nie dziwie się Agriducle, że postanowiła zrezygnować z pracy w szkole. Ja tez mam taki zamiar, ale za 2 lata bo teraz zaczęłam mianowanie i wolę to dokończyć. W tym czasie podszlifuję trochę niemiecki (zawsze sie przyda) i porozglądam za odpowiednim miejscem bo w szkole nie chcę pracowac do końca życia.


Joanno, jeśli mogę coś doradzić - nie czekaj ze zmianą pracy. Masz tyle lat co ja, 26, to jest taki wiek, że wcale nie jest za wcześnie, żeby zbierać doświadczenie zawodowe w konkretnej branży, ale też nie jest jeszcze za późno. Staż na mianowanego trochę trwa, jak je już zrobisz, to będziesz mieć prawie 30 lat. W takim wieku jest ciężej o całkowitą zmianę ścieżki kariery. Nie mówię, że jest to niemożliwe, ale konkurować będziesz z 22, 23-latkami. Jeśli faktycznie chcesz coś zmienić w swoim życiu - szukaj już teraz, a jak znajdziesz, to odchodź nawet w ciągu roku szkolnego i nie miej skrupułów.
Do firm, czy korporacji oczywiście przyjmuje się osoby po 30stce, ale inwestuje się raczej w młodych ludzi. Starsze osoby trudniej awansują, bo firmy wolą promować młodych. Wiem, że to jest brutalne i przykre, ale tak po prostu jest.

Awatar użytkownika
Basiek70
Posty: 2234
Rejestracja: 2007-08-24, 19:43
Przedmiot: Inne

Re: Zwątpienie w nauczycielstwo

Postautor: Basiek70 » 2014-11-30, 15:03

agridulce pisze:Do firm, czy korporacji oczywiście przyjmuje się osoby po 30stce, ale inwestuje się raczej w młodych ludzi. Starsze osoby trudniej awansują, bo firmy wolą promować młodych. Wiem, że to jest brutalne i przykre, ale tak po prostu jest.


Prawda.
I właśnie dlatego pamiętać należy, że każdy z roku na rok jest coraz starszy i teraz dwudziestolatek za lat kilka będzie miał trzydzieści, a za kilkanaście - czterdzieści lat. I będzie musiał rywalizować z młodymi, w których korporacja zdecydowanie woli inwestować.
"Nigdy nie rezygnuj z tego, co naprawdę chcesz robić.
Człowiek z wielkimi ambicjami i marzeniami jest silniejszy od tego,
który jest tylko realistą."

Onna
Posty: 4
Rejestracja: 2020-09-30, 21:26
Kto: student
Przedmiot: Matematyka
Lokalizacja: mazowieckie

Re: Zwątpienie w nauczycielstwo

Postautor: Onna » 2020-09-30, 23:32

Bardzo ciekawa dyskusja, choć minęło już tyle lat :)
Autorko, czy wróciłaś do pracy w szkole? Czy zostałaś w korpo? Ja stoję przed dylematem, ale w drugą stronę - z korpo do szkoły. W korporacji zarabiam niezłe pieniądze, jednak dla mnie praca ta nie ma głębszego sensu, a od zawsze chciałam być nauczycielką (matematyki). Przeczytałam Twoje wpisy i nabrałam jednak wątpliwości. Może tak samo podchodzę zbyt idealistycznie? Chcę spróbować, najwyżej ucieknę znowu do korpo :)

koma
Posty: 2513
Rejestracja: 2007-11-17, 00:26

Re: Zwątpienie w nauczycielstwo

Postautor: koma » 2020-10-02, 14:51

Jeśli satysfakcjonuje Cię na początek jakieś 2 tys. i niewiele więcej później, to realizuj swoje marzenia. ;)
Tylko sie nie dziw... ;)

Onna
Posty: 4
Rejestracja: 2020-09-30, 21:26
Kto: student
Przedmiot: Matematyka
Lokalizacja: mazowieckie

Re: Zwątpienie w nauczycielstwo

Postautor: Onna » 2020-10-05, 18:56

Moja koleżanka zarabia 4 tys. zł na rękę i pracuje 1,5 etatu. Chyba nie jest aż tak źle...?

Awatar użytkownika
ann
Posty: 921
Rejestracja: 2008-01-21, 21:18
Kto: nauczyciel
Przedmiot: Historia, Geografia, Informatyka, ...
Lokalizacja: kujawsko-pomorskie

Re: Zwątpienie w nauczycielstwo

Postautor: ann » 2020-10-05, 19:31

Onna pisze:Moja koleżanka zarabia 4 tys. zł na rękę i pracuje 1,5 etatu. Chyba nie jest aż tak źle...?

4 tys. za 1,5 etatu? TO nie jest źle?
Prywatnie żyję tak, jak każdy:
Jem, piję, sypiam, patrzę w gwiazdy

aniaposz
Posty: 7
Rejestracja: 2019-05-15, 08:17
Kto: nauczyciel
Przedmiot: Język angielski
Lokalizacja: mazowieckie

Re: Zwątpienie w nauczycielstwo

Postautor: aniaposz » 2020-10-08, 08:58

Moje życie zawodowe potoczyło się dokładnie odwrotnie niż Autorki wątku. ;) 20 lat temu zaczęłam od pracy w korporacjach. Finansowo było dobrze (choć też bez przesady, ale może to były nieco inne czasy), ale nigdy się tak do końca w korpo nie odnalazłam. Przez wiele lat byłam związana ze znaną firmą budowlaną i póki pracowałam w biurach budowy, było nieźle (nie jestem z wykształcenia budowlańcem ; pracowałam w administracji). Kiedy przeniosłam się do biura głównego, pierwszy miesiąc przepłakałam. Fałsz, sztuczność, brak pomocy i siedzenie do godz. 21 przy durnych prezentacjach. Gdy wychodziło się po 8-9 godzinach do domu, było to źle widziane. Należało siedzieć długo po godzinach i zero płatności za te nadgodziny.

To było 10 lat temu. Nie wiem, może teraz się coś w korpo zmieniło. Do tego miałam beznadziejnego szefa, a ponieważ mam niewyparzoną gębę, pysknęłam mu raz i drugi, no i wyleciałam. Teraz, z perspektywy lat, błogosławię ten moment, bo odnalazłam swoje powołanie i swoje miejsce w życiu. :D Żeby sobie dorobić, zaczęłam udzielać korków i okazało się, że daje mi to niesamowitą satysfakcję oraz że jestem w tym dobra. Poszłam na studia podyplomowe, a od września b.r. jestem nauczycielką angielskiego w SP. Fakt, trafiłam chyba do niezłej placówki. Rady pedag. trwają max. 2 godziny i nie są częste. Kończę zajęcia codziennie o 12.30 (nasza szkoła pracuje, na szczęście, na jedną zmianę). Oczywiście - w domu trzeba się przygotowywać do zajęć, sprawdzać prace, przygotowywać kartkówki, korespondować z rodzicami, uzupełniać librusa, wyszukiwać ciekawe piosenki na YT, czasem coś dodatkowego, np. zorganizować jakiś konkurs, ale... ja to naprawdę lubię! Popołudniami dorabiam korkami i finansowo nie jest źle, a przy tym mam wreszcie poczucie robienia czegoś sensownego, czegoś naprawdę, czegoś, co po mnie zostanie zamiast, pardon, dupogodzin na spotkaniach korporacyjnych.

Tak poza wszystkim - to wydaje mi się, że bardzo wiele zależy od szkoły / firmy, do jakiej się trafi. Ja akurat miałam nieszczęście pracować w beznadziejnej korpo oraz szczęście trafić do super szkoły. Poza tym... uwielbiam uczyć i nie chcę w życiu robić już niczego innego!


Wróć do „Szkolna codzienność”