Czy niechec do szkoly jest uleczalna?

jak sobie z nią radzić, jak uniknąć rutyny

Moderatorzy: Basiek70, służby porządkowe

walllly
Posty: 30
Rejestracja: 2007-10-09, 16:17

Re: Czy niechec do szkoly jest uleczalna?

Postautor: walllly » 2007-11-13, 16:09

ehh niech bedzie ze mnie przekonaliscie;)
Tak czy inaczej, miesiac po kartkowce zapomne wszystko. Dlatego nie wiem czy jest sens sie uczyc czegos czego i tak utrwalac nie bede bo nie widze takiej potrzeby (przynajmniej teraz;P)
''Chcąc zdobywać wiedzę trzeba być naiwnym jak dziecko''

Jestem Młodym Polakiem!
Nie Kradnę Samochodów I Nie Jestem Pijakiem.

Awatar użytkownika
Basiek70
Posty: 2237
Rejestracja: 2007-08-24, 19:43
Przedmiot: Inne

Re: Czy niechec do szkoly jest uleczalna?

Postautor: Basiek70 » 2007-11-13, 20:51

Ja jestem przeciwniczką kartkówek z muzyki! Ale... sam napisałeś, ze inaczej z klasą dojść do ładu nie można. Moze warto najpierw między sobą załatwić, ze będziecie muzyki słuchać, życiorysy kompozytorów przygotowywać i czytać pod kątem ciekawostek i wplywu na twórczość, a nie aby je znać na pamięć, ze pośpiewacie - i zaproponować to nauczycielowi.
"Nigdy nie rezygnuj z tego, co naprawdę chcesz robić.
Człowiek z wielkimi ambicjami i marzeniami jest silniejszy od tego,
który jest tylko realistą."

walllly
Posty: 30
Rejestracja: 2007-10-09, 16:17

Re: Czy niechec do szkoly jest uleczalna?

Postautor: walllly » 2007-11-14, 15:06

moja klasa jesli chodzi o kartkowki z muzyki ma poglądy takie jak ja.Wspolnie doszlismy do wniosku ze wolimy kartkowke niz pytanie na kazdej lekcji bo na kartkowce mozna sciagac.
Nauczyciel jest mało "ugodowy" a ze nas nie lubi napeweno sie nie zodzi;)
A z drugiej strony, muzyka nikogo nie interesuje dlatego nie mozliwe zeby ktokolwiek chetnie sluchal albo przygotowywal ciekawostki.Dla wielu ten czas jest idealna okazja do posmiania sie, powyglupiania i chyba nikt nie zaprzeczy ze to jest duzo ciekawsze niz lekcja mimo ze grozi jedynką...

Dla Was pewnies smutne ale prawdziwe.
''Chcąc zdobywać wiedzę trzeba być naiwnym jak dziecko''



Jestem Młodym Polakiem!

Nie Kradnę Samochodów I Nie Jestem Pijakiem.

Awatar użytkownika
wrotkap
Posty: 131
Rejestracja: 2007-10-20, 00:34

Re: Czy niechec do szkoly jest uleczalna?

Postautor: wrotkap » 2007-11-14, 15:41

A co do "Arii..." Bacha, to wczoraj w radiu słyszałem piosenkę grupy "Sweetbox" (przynajmniej w RDS tak było napisane), w której tematem przewodnim też jest "Aria..."
Żyj tak, abyś nie musiał się czerwienić, zwłaszcza przez samym sobą.

Awatar użytkownika
Basiek70
Posty: 2237
Rejestracja: 2007-08-24, 19:43
Przedmiot: Inne

Re: Czy niechec do szkoly jest uleczalna?

Postautor: Basiek70 » 2007-11-14, 15:42

Koniec świata! :shock: Piętnastolatki nie interesują się muzyką! Piszesz: "muzyka nikogo nie interesuje"... Naprawdę nie znam nastolatków nie mających zainteresowan muzycznych... smutne jest to, że cała klasa podporządkowuje się grupce ograniczonych, którzy stawiają sobie za cel zostać ograniczonymi. Smutne jest to, ze nie jest trendy ignorowac ograniczonych i ustawiać ich w klasie tam, gdzie ich miejsce, czyli na końcu i cicho być, bo my tu mamy inne potrzeby.

[ Dodano: 14 Listopad 2007, 15:43 ]
Ach, żeby nie bylo: pod pojęciem "ograniczony" rozumiem takiego, którego nic nie ciekawi, wszystko olewa i w ogóle łaskę robi, że jest.
"Nigdy nie rezygnuj z tego, co naprawdę chcesz robić.

Człowiek z wielkimi ambicjami i marzeniami jest silniejszy od tego,

który jest tylko realistą."

walllly
Posty: 30
Rejestracja: 2007-10-09, 16:17

Re: Czy niechec do szkoly jest uleczalna?

Postautor: walllly » 2007-11-14, 16:02

gdyby kogoś interesowała muzyka klasyczna, na 100% by się wypowiedział.
Niestety, ale w moim otoczeniu nikt muzyki klasycznej nie słucha. Gdyby temat dotyczyl wspolczesnej muzyki mysle ze problemu by nie bylo.
Ale jest proram i trzeba go realizować.


Tych ograniczonych ciekawi wiele rzeczy. Ci ograniczeni nie sa matołami siedzacymi tylko przed komputerem, nie wychodzacych nigdzie z domu lub wychodzacych tylko zeby zapalić papierosa. Ci ograniczeni nie sa grupa terroryzującą klasę i siejaca postrach w szkole.
Nie rozumiem dlaczego uczeń który nie interesuje sie tematem musi byc uznany odrazu za kogos kogo NIC nie interesuje.

Otóż,ci ograniczeni maja zainteresowania, bardzo liczne...Maja dobre oceny spotykaja sie ze znajomymi i robia inne normalne rzeczy...

Nie wiem czy kiedykolwiek trendy bedzie ignorowanie samego siebie.
''Chcąc zdobywać wiedzę trzeba być naiwnym jak dziecko''



Jestem Młodym Polakiem!

Nie Kradnę Samochodów I Nie Jestem Pijakiem.

Awatar użytkownika
Basiek70
Posty: 2237
Rejestracja: 2007-08-24, 19:43
Przedmiot: Inne

Re: Czy niechec do szkoly jest uleczalna?

Postautor: Basiek70 » 2007-11-14, 18:13

Jesli ktoś nie jest ograniczony to, nie będac zainteresowany tematem, potrafi zachować się z kulturą. Potrafi też pojąć, ze jest coś takiego jak program, który musi być zrealizowany. Potrafi też pojąć, że trzeba jakieś minimum tego programu opanować. Jeśli tego nie potrafi, jest ograniczony.
"Nigdy nie rezygnuj z tego, co naprawdę chcesz robić.

Człowiek z wielkimi ambicjami i marzeniami jest silniejszy od tego,

który jest tylko realistą."

walllly
Posty: 30
Rejestracja: 2007-10-09, 16:17

Re: Czy niechec do szkoly jest uleczalna?

Postautor: walllly » 2007-11-15, 15:00

Ok. W takim razie jestem ograniczony, podobnie jak wiekszosc mojej szkoly, podobnie jak spora czesc mlodziezy. Niech bedzie ;]
''Chcąc zdobywać wiedzę trzeba być naiwnym jak dziecko''



Jestem Młodym Polakiem!

Nie Kradnę Samochodów I Nie Jestem Pijakiem.

Awatar użytkownika
Basiek70
Posty: 2237
Rejestracja: 2007-08-24, 19:43
Przedmiot: Inne

Re: Czy niechec do szkoly jest uleczalna?

Postautor: Basiek70 » 2007-11-15, 18:01

Nie pozostaje nic innego jak się zgodzić :]
"Nigdy nie rezygnuj z tego, co naprawdę chcesz robić.

Człowiek z wielkimi ambicjami i marzeniami jest silniejszy od tego,

który jest tylko realistą."

Ola--16
Posty: 19
Rejestracja: 2007-12-06, 15:15

Re: Czy niechec do szkoly jest uleczalna?

Postautor: Ola--16 » 2007-12-06, 19:40

walllly pisze:moja klasa jesli chodzi o kartkowki z muzyki ma poglądy takie jak ja.Wspolnie doszlismy do wniosku ze wolimy kartkowke niz pytanie na kazdej lekcji bo na kartkowce mozna sciagac.
Nauczyciel jest mało "ugodowy" a ze nas nie lubi napeweno sie nie zodzi;)
A z drugiej strony, muzyka nikogo nie interesuje dlatego nie mozliwe zeby ktokolwiek chetnie sluchal albo przygotowywal ciekawostki.Dla wielu ten czas jest idealna okazja do posmiania sie, powyglupiania i chyba nikt nie zaprzeczy ze to jest duzo ciekawsze niz lekcja mimo ze grozi jedynką...



Cóż, ja też mam w szkole muzykę. Kartkówek na muzyce nie mamy (bo z czego). Śpiewamy tylko piosenki po kilka osób, to prawda na początku nikt nie chciał spiewać. Nauczycielka we wrześniu nam powiedziała, że za miesiąc będziemy się bili kto ma pierwszy wyjść na środek i rzeczywiście tak jest. Moja klasa cały tydzień z utęsknieniem czeka na czwartek, żeby wreście pójść na muzykę. Hm..może wiele też zależy od nauczyciela.
Ostatnio zmieniony 2009-09-25, 19:03 przez Ola--16, łącznie zmieniany 1 raz.

catchmeifyoucan
Posty: 182
Rejestracja: 2007-11-01, 19:25

Re: Czy niechec do szkoly jest uleczalna?

Postautor: catchmeifyoucan » 2007-12-06, 21:44

z muzyki... ja tam miałem chyba jakieś kartkówki w gim... u nas nie było śpiewania na ocenę w zasadzie... tylko historia muzyki... o zgrozo...
"Forgive your enemies but never forget their names" Kennedy

Kasik
Posty: 6
Rejestracja: 2007-12-13, 17:26

Re: Czy niechec do szkoly jest uleczalna?

Postautor: Kasik » 2007-12-13, 17:52

słuchajcie, od wrzesnia mam straszny problem z szostoklasista.Dokucza mi, łapie ja jezyk, obraza, trzaska mi przed twarza dzwiami mowiac "dobra, nara"...wczoraj w koncu nie wytrzymalam i zadzwonilam do matki smarkacza.A ten dzisiaj niczym nie wzruszony obrzucil moj samochod jajkami! :cry: :roll: jak dzwonie do domu, gowniarz odbiera tel i puszcza mi czesia i sie wylacza!co ja mam zrobic :?:dzwonilam na jaworowa, mam jutro isc i skladac zeznania...

[ Dodano: 13 Grudzień 2007, 16:53 ]
aha, dodam ze bylam hospitowana przez glowna dyrektorke, a ta byla zachwycona moja lekcja, podejsciem do uczniow itd;prosila bym nie rezygnowala z nauczania, poniewaz jestem do tego stworzona...ale po dzisiajeszym incydencie-watpie :(

Ola--16
Posty: 19
Rejestracja: 2007-12-06, 15:15

Re: Czy niechec do szkoly jest uleczalna?

Postautor: Ola--16 » 2007-12-13, 19:06

Kasik pisze:słuchajcie, od wrzesnia mam straszny problem z szostoklasista.Dokucza mi, łapie ja jezyk, obraza, trzaska mi przed twarza dzwiami mowiac "dobra, nara"...wczoraj w koncu nie wytrzymalam i zadzwonilam do matki smarkacza.A ten dzisiaj niczym nie wzruszony obrzucil moj samochod jajkami! :cry: :roll: jak dzwonie do domu, gowniarz odbiera tel i puszcza mi czesia i sie wylacza!co ja mam zrobic :?:dzwonilam na jaworowa, mam jutro isc i skladac zeznania...

[ Dodano: 13 Grudzień 2007, 16:53 ]
aha, dodam ze bylam hospitowana przez glowna dyrektorke, a ta byla zachwycona moja lekcja, podejsciem do uczniow itd;prosila bym nie rezygnowala z nauczania, poniewaz jestem do tego stworzona...ale po dzisiajeszym incydencie-watpie :(


O Boże :shock: . A w której klasie jest ten uczeń??


Jeżeli lubisz uczyć, i do tego robisz to dobrze to nie rezygnuj. Pewnie każdy nauczyciel miał w swojej karierze ucznia który się zachowywał podobnie. Chociaż dla mnie to jakaś paranoja dosłownie.

catchmeifyoucan
Posty: 182
Rejestracja: 2007-11-01, 19:25

Re: Czy niechec do szkoly jest uleczalna?

Postautor: catchmeifyoucan » 2007-12-13, 19:45

przed pluton egzekucyjny
"Forgive your enemies but never forget their names" Kennedy

Awatar użytkownika
Jolcik
Posty: 68
Rejestracja: 2007-12-07, 14:01

Re: Czy niechec do szkoly jest uleczalna?

Postautor: Jolcik » 2007-12-13, 21:39

Jesteśmy urzędnikami państwowymi - uświadom to temu uczniowi i jego rodzicom, bo konsekwencje dla nich mogą być niezbyt przyjemne.
Pozdrawiam - Jola


Wróć do „Szkolna codzienność”