Zwątpienie w nauczycielstwo

jak sobie z nią radzić, jak uniknąć rutyny

Moderatorzy: Basiek70, służby porządkowe

silije
Posty: 167
Rejestracja: 2013-11-10, 16:30
Kto: nauczyciel
Przedmiot: Język polski
Lokalizacja: wielkopolskie

Re: Zwątpienie w nauczycielstwo

Postautor: silije » 2014-03-11, 20:49

Trudno jest pracować w szkole, jeśli się tego nie lubi. Skąd brać cierpliwość dla uczniów, jak sprawić, by cieszyły nas własne nowe pomysły, jak z przekonaniem rozmawiać z rodzicami? Ja lubię pracować w szkole, coraz bardziej, choć na początku czułam się bardzo niepewnie. Gdybym nie lubiła, to pewnie skorzystałabym z każdej możliwości, by zmienić pracę (kiedyś miałam swój gabinet logopedyczny, ale wolę szkołę).

agridulce
Posty: 23
Rejestracja: 2013-08-20, 19:40
Kto: nauczyciel
Przedmiot: Język hiszpański
Lokalizacja: małopolskie

Re: Zwątpienie w nauczycielstwo

Postautor: agridulce » 2014-03-11, 21:01

dushka pisze:ALe wiesz co? Skoro mama nauczycielka, to przecież doskonale wiedziałaś, czym zawód pachnie? To nie rozumiem - po co się w to pchałaś? :D No wybacz, ale w sumie trochę mnie rozbawiłaś. Albo rybki, albo pipki, szczerze mówiąc - albo wakacje i kiepskie zarobki, albo bycie korposzczurem, całkowity brak czasu i lepsza kasa. ALe nie ma tak, że polecisz do korpo, dostaniesz 8 tysi i będzie to praca od-do. A, nie, przepraszam - będzie: od 7 do 22 :D 7 dni w tygodniu.


No niestety przyznaję się do głupoty - romantycznego nastawienia :( myślałam, że się w tym odnajdę, że jest jakiś sens uczyć dzieci. Poza tym pracę zaproponowano mi zaraz po praktykach, sama przyszła do mnie, nie szukałam. Ale jak zobaczyłam te dzieci, a szczególnie klasę, z której 50-letnie nauczycielki wychodzą z płaczem, to mi się misji odechciało.

Praca w korporacji trwająca całe dnie to mit - jak ja na ostatnich nogach kończę korki o 21 np, to mój narzeczony już od kilku godzin łupie w gry komputerowe. Pracuje mniej niż ja i zarabia więcej. Moje koleżanki pracujące po różnych korpo mają czas się spotkać o 17:00 na kawę - ja nigdy, bo dorabiam żeby przeżyć. Nie oczekuję na początek zarabiać kokosów, ale skoro dziewczyny 27 letnie zarabiają około 4-5 tysięcy z 2-3 latami doświadczenia, to czemu nie miałabym to być też ja?

Decyzję już podjęłam, tym bardziej, że nie mam żadnych szans na etat w liceum - za rok likwidują oddziały wstępne i polecą przynajmniej 2 etaty (a że obecnie są dwie stażystki i reszta dyplomowanych to wiadomo kto poleci). Zostanie mi 15 h w gimnazjum, które i tak są niepewne, bo co jak nie będzie dzieci?

Na szczęście trochę odżyłam jak już przemyślałam decyzję o odejściu i pocieszam się myślą, że jeszcze tylko 3,5 miesiąca i koniec.

Dziękuję za wszystkie komentarze, trochę się pożaliłam, jak komuś się wydałam śmieszna to dobrze ;) sama się z siebie śmieję z tego powodu, nie wiem gdzie głowę miałam jak szłam uczyć do gimnazjum ;)

Awatar użytkownika
haLayla
Posty: 3779
Rejestracja: 2008-08-24, 00:28
Kto: uczeń
Przedmiot: Inne
Lokalizacja: małopolskie

Re: Zwątpienie w nauczycielstwo

Postautor: haLayla » 2014-03-11, 21:44

dushka pisze:bycie korposzczurem, całkowity brak czasu i lepsza kasa. ALe nie ma tak, że polecisz do korpo, dostaniesz 8 tysi i będzie to praca od-do. A, nie, przepraszam - będzie: od 7 do 22 :D 7 dni w tygodniu.


Stereotypy i zasłyszane gdzieś opowieści powielasz :wink: Mój bardzo bliski przyjaciel pracuje w korporacji. Zaczyna o 8 a o 16 jest już wolny :wink: Oprócz tego dostał multisporta :mrgreen:

agridulce pisze:Dziękuję za wszystkie komentarze, trochę się pożaliłam, jak komuś się wydałam śmieszna to dobrze ;) sama się z siebie śmieję z tego powodu, nie wiem gdzie głowę miałam jak szłam uczyć do gimnazjum ;)


Najważniejsze jest żebyś wyciągnęła z tego wnioski. Jeżeli wyciągniesz odpowiednie wnioski i podejmiesz dobrą decyzję, to nawet takie doświadczenie okaże się cenne :wink: Pozdrawiam i życzę powodzenia.
<3

Awatar użytkownika
iluka
Posty: 3020
Rejestracja: 2012-07-25, 12:23
Kto: nauczyciel
Przedmiot: Język polski
Lokalizacja: małopolskie

Re: Zwątpienie w nauczycielstwo

Postautor: iluka » 2014-03-11, 21:51

agridulce pisze:myślałam, że się w tym odnajdę, że jest jakiś sens uczyć dzieci
A nie ma? To ja trwam w błędzie.
agridulce pisze:mi się misji odechciało.
A mnie wciąż nie.
Powodzenia szczęściaro :D
W życiu bo­wiem is­tnieją rzeczy, o które war­to wal­czyć do sa­mego końca. Paulo Coelho

Peonia
Posty: 620
Rejestracja: 2011-09-23, 16:35
Kto: nauczyciel
Przedmiot: Zajęcia zintegrowane
Lokalizacja: łódzkie

Re: Zwątpienie w nauczycielstwo

Postautor: Peonia » 2014-03-11, 21:56

agridulce pisze:Dziękuję za wszystkie komentarze, trochę się pożaliłam, jak komuś się wydałam śmieszna to dobrze sama się z siebie śmieję z tego powodu, nie wiem gdzie głowę miałam jak szłam uczyć do gimnazjum


Myślę, że śmieszna nie jesteś. Po prostu patrzymy na świat przez pryzmat tego, co sami przeżyliśmy. Budujemy sobie wyobrażenia, ale te wyobrażenia nijak nie mają się obecnie do zwykłej współczesnej codzienności. Praca w szkole jest coraz trudniejsza, bo młodzież coraz zuchwalsza i krnąbrna, tym samym są chwile, że człowiekowi wszystkiego się odechciewa, zaczyna wątpić, czy dokonał dobrego wyboru. Gdyby jeszcze pensja dla młodych była godziwa, motywowała do podejmowania walki z tą codziennością, to człowiek łatwiej znosiłby niedogodności, a tak, myśli, czy jego mózg to wszystko zniesie i samo ciało wytrzyma. Gdybym była na twoim miejscu, miała możliwość zdobycia ciekawej, super płatnej pracy, to pewnie też bym medytowała nad tym co zrobić. Czy realizować marzenia związane ze szkołą, czy z nich zrezygnować na rzecz innej pracy, która da szanse na godziwe i wygodne życie.

agridulce pisze:pocieszam się myślą, że jeszcze tylko 3,5 miesiąca i koniec.


Ja mam pierwszą klasę SP, ale też liczę dni do wakacji. Czy to jest śmieszne? Trudno w to uwierzyć, ale wykończona jestem tym rokiem szkolnym. Takie mam "słodkie" dzieciaczki. Dopiekły mi w tym roku na maksa. Jak wracam do domu powłócząc nogami, to zazdroszczę właśnie takiej pracy, gdzie się zamyka drzwi za sobą i ma się wolne, czas wolny dla siebie, czas na swoje przyjemności, wolny umysł, bez trosk i zmartwień o cudze dzieci :( itd.

Jeśli masz możliwość zatrudnienia to uciekaj ze szkoły. Będziesz miała więcej czasu dla swojego partnera, co też jest ważne, gdy jest się młodym, :)

Yoka
Posty: 1031
Rejestracja: 2008-04-28, 12:24
Kto: nauczyciel
Przedmiot: Język angielski
Lokalizacja: dolnośląskie

Re: Zwątpienie w nauczycielstwo

Postautor: Yoka » 2014-03-12, 08:08

Życzę powodzenia!
I nie jesteś śmieszna, trzeba podążać za głosem wewnętrznym, a skoro ten Ci mówi, że to nie dla Ciebie, nie ma sensu się męczyć i analizować, co ja tu robię.

Prawda jest taka, że dopiero jak popracujesz w jakiejś firmie, korporacji, biurze itp., itd. i będziesz miała porównanie, co było w szkole ,a co jest tu, będziesz wiedzieć, co jest dla Ciebie i w czym lepiej się czujesz.

I - jak nie teraz to kiedy?
Jak założysz rodzinę i weźmiesz kredyt na mieszkanie, takie decyzje z mała rewolucją w życiu nie przychodzą łatwo.

Daj znać, jak idą rozmowy kwalifikacyjne

Awatar użytkownika
vuem
Posty: 4148
Rejestracja: 2009-06-18, 20:30
Kto: nauczyciel
Przedmiot: Język angielski
Lokalizacja: podkarpackie

Re: Zwątpienie w nauczycielstwo

Postautor: vuem » 2014-03-14, 21:38

[quote="agridulce"]Praca w korporacji trwająca całe dnie to mit - jak ja na ostatnich nogach kończę korki o 21 np, to mój narzeczony już od kilku godzin łupie w gry komputerowe. Pracuje mniej niż ja i zarabia więcej. Moje koleżanki pracujące po różnych korpo mają czas się spotkać o 17:00 na kawę - ja nigdy, bo dorabiam żeby przeżyć. Nie oczekuję na początek zarabiać kokosów, ale skoro dziewczyny 27 letnie zarabiają około 4-5 tysięcy z 2-3 latami doświadczenia, to czemu nie miałabym to być też ja? [/quote

Albo nieco koloryzujesz albo ja czegos nie rozumiem.

Pracujesz całymi dniami. Do 21-ej.
Pensja w szkole + jakaś stawka na tych kilku godzinach korków dziennie.
A marzy Ci się zarobić 4 tysiące.

fragola
Posty: 395
Rejestracja: 2013-08-31, 13:40
Kto: nauczyciel
Przedmiot: Język polski

Re: Zwątpienie w nauczycielstwo

Postautor: fragola » 2014-03-14, 23:51

vuem pisze:
agridulce pisze:. [/quote

Albo nieco koloryzujesz albo ja czegos nie rozumiem.



Realia szkół są bardzo różne dlatego nie rozumiesz. Wysiłek włożony w zarobienie 3000 w jednej szkole nie równa się wysiłkowi w innej.

Awatar użytkownika
vuem
Posty: 4148
Rejestracja: 2009-06-18, 20:30
Kto: nauczyciel
Przedmiot: Język angielski
Lokalizacja: podkarpackie

Re: Zwątpienie w nauczycielstwo

Postautor: vuem » 2014-03-17, 15:37

fragola pisze:Realia szkół są bardzo różne dlatego nie rozumiesz. Wysiłek włożony w zarobienie 3000 w jednej szkole nie równa się wysiłkowi w innej.


Ja nie porównuję wysiłku koniecznego dla zarobienia tych 3 tysięcy. nie porównuję różnych realiów różnych szkół. Nie rozumiem czegos innego.

Nie rozumiem kalkulacji, wg których ktoś:

a) pracuje całymi dniami, czyli ma etat + korki do 21-ej.
b) marzy o zarobkach rzędu 3-4 tysiące.

Więc albo koloryzuje albo pracuje za 10 PLN za godzinę, a połowę dnia nie zajmuje praca a np. przerwy lub dojazdy. Tego z wypowiedzi nie wiem.

Wiem natomiast, że jeśli ktoś ma po kilka godzin dodatkowych lekcji dziennie w formie korków, czy np. pracy w szkole językowej, to nie może utyskiwać, że ledwie 2 tysiące wyciąga. ;)

fragola
Posty: 395
Rejestracja: 2013-08-31, 13:40
Kto: nauczyciel
Przedmiot: Język polski

Re: Zwątpienie w nauczycielstwo

Postautor: fragola » 2014-03-17, 16:02

A szkoda, że nie porównujesz i nie wczytujesz się, bo zobaczyłbyś,że napisała o 1900 zł za pracę, która często przedłuża się do wieczora. Tak niestety w wielu szkołach dyrekcja interpretuje 40 godzinny tydzień pracy nie zapewniając na miejscu warunków do tego, by w miejscu pracy zrobić wszystko. Czyli spotkania, konferencje i inne cuda, a potem i tak sensowna praca zostaje do zrobienia w domu. Przeczytaj pierwsze wpisy założycielki wątku. Taka szkoła, pewnie inna od realiów Twojej. Są szkoły , w których robi się 4 krótkie konferencje w roku, a są takie w których jest ich 20, a poza tym spotkania zespołów. Wszystko po południu. Jeszcze kilka lat temu realia mojej szkoły były inne i nawet ucząc przedmiotu maturalnego nie byłam tak zmasakrowana. W szkole warto uczyć przedmiotu, który nie jest zdawany na egzaminie zewnętrznym . No a jeśli trafi się na normalną dyrekcję to faktycznie wychodzi niewiele ponad 18 godzin pracy w tygodniu. Ja marzę o 40 godzinach.

agridulce
Posty: 23
Rejestracja: 2013-08-20, 19:40
Kto: nauczyciel
Przedmiot: Język hiszpański
Lokalizacja: małopolskie

Re: Zwątpienie w nauczycielstwo

Postautor: agridulce » 2014-03-17, 20:51

vuem pisze:Nie rozumiem kalkulacji, wg których ktoś:

a) pracuje całymi dniami, czyli ma etat + korki do 21-ej.
b) marzy o zarobkach rzędu 3-4 tysiące.

Więc albo koloryzuje albo pracuje za 10 PLN za godzinę, a połowę dnia nie zajmuje praca a np. przerwy lub dojazdy. Tego z wypowiedzi nie wiem.

Wiem natomiast, że jeśli ktoś ma po kilka godzin dodatkowych lekcji dziennie w formie korków, czy np. pracy w szkole językowej, to nie może utyskiwać, że ledwie 2 tysiące wyciąga. ;)


Nic tu nie skłamałam - 1900zł dostaję w szkole (chyba nawet niecałe). Jednakże tak dużo pracy robię w domu i w szkole nieodpłatnie, że niewiele czasu pozostaje mi na korki. W tym roku przygotowywałam teatrzyki szkolne, występy językowe na dni otwarte (do obu szkół), byłam na 2 wycieczkach, robię kółko przygotowania do matury, drugie kółko do konkursu przedmiotowego w gimnazjum, jeżdżę na promocje szkoły do podstawówek i jeszcze czekają mnie 2 wyjazdowe weekendowe szkolenia do wawy. Plus rady (łącznie byłam już na 15 radach), plus wywiadówki (do tej pory 6), plus szkolenia (8 szkoleń).

W poniedziałki oraz wtorki nie mogę sobie pozwolić na dorabianie, chyba że bardzo późno. W prawie każdy poniedziałek i/lub wtorek siedzę w szkole do późna - próbowałam jakoś umawiać korki jak miałam wolne, ale co to za profesjonalizm, jak odbyła się jedna lekcja w miesiącu a resztę musiałam odwoływać przez to siedzenie po godzinach w szkołach. Czasem udało się coś przełożyć, ale przecież wiecznie nie można, ktoś sobie znajdzie normalnego korepetytora, który ma stałą godzinę, a nie mnie, której rady pedagogiczne wiecznie się przeciągają, a dyrektorka pieprzy w kółko to samo, że na dyżurze nie można stać tylko trzeba chodzić.

Na dorabianie zostają mi środy i czwartki, bo w piątki to już mało kto jest chętny (poza tym też w domu jestem dopiero po 16) wszyscy wolą środek tygodnia. W środy jestem w domu na 17, a w czwartki na 16. Cudów do wieczora nie zdziałam. Przy bardzo dobrym miesiącu uda mi się zarobić 3 tysiące, ale wolałabym to zarobić nie po godzinach i kosztem mojego wolnego czasu.

Wliczam okienka do mojego czasu pracy - a mam ich osiem. Bo też wtedy pracuję i coś robię. Wliczam także dojazdy pomiędzy szkołami - do szkoły i do domu już nie, ale normalny człowiek nie musi zapieprzać codziennie z jednej szkoły do drugiej w środku dnia. Normalnie chyba nie ma takich absurdów jak np. moja środa - na ósmą do LO, jedna godzinka, potem jadę do gimnazjum na 2 godziny, potem okienko 2 godziny, potem jadę z powrotem do LO na 2 godziny i kończę o 16:00.

Z mojego punktu widzenia: nie jara mnie, że się tak młodzieżowo wyrażę, zarabianie 3 tysięcy teraz. Z prostego powodu: ta kwota o wiele więcej nie wzrośnie w perspektywie lat. Chcę mieć kiedyś JEDNĄ pracę a nie dorabiać non stop. I tu wracamy do punktu wyjścia, bo przecież zanim podpisałam umowę, mogłam się domyślić, że w szkole jest bieda. No ale jak już mówiłam, głupia byłam ;)

Kwestia finansowa teraz nawet nie jest tak paląca - liczy się dla mnie to, co będzie za 10 lat i więcej. Nie chcę drżeć o przyszły rok, czy gdziekolwiek będą godziny. Nie chcę przepraszać, że żyję, bo daję jedynkę jak uczeń nic nie umie. No i na pewno nie chcę pracować w gimnazjum.

Yoka
Posty: 1031
Rejestracja: 2008-04-28, 12:24
Kto: nauczyciel
Przedmiot: Język angielski
Lokalizacja: dolnośląskie

Re: Zwątpienie w nauczycielstwo

Postautor: Yoka » 2014-03-17, 22:59

świetnie Cię rozumiem. Ja też miałam dość udowadniania, że nie jestem wielbłądem.
Zmykaj.

P.S. Plan ułożony w sposób, że zaczynasz rano w LO i masz jedną lekcję, a potem masz wrócić ponownie na ciąg dalszy, to czysta złośliwość.

Awatar użytkownika
vuem
Posty: 4148
Rejestracja: 2009-06-18, 20:30
Kto: nauczyciel
Przedmiot: Język angielski
Lokalizacja: podkarpackie

Re: Zwątpienie w nauczycielstwo

Postautor: vuem » 2014-03-18, 22:11

agridulce pisze:Nic tu nie skłamałam - 1900zł dostaję w szkole (chyba nawet niecałe). Jednakże tak dużo pracy robię w domu i w szkole nieodpłatnie, że niewiele czasu pozostaje mi na korki. W tym roku przygotowywałam teatrzyki szkolne, występy językowe na dni otwarte (do obu szkół), byłam na 2 wycieczkach, robię kółko przygotowania do matury, drugie kółko do konkursu przedmiotowego w gimnazjum, jeżdżę na promocje szkoły do podstawówek i jeszcze czekają mnie 2 wyjazdowe weekendowe szkolenia do wawy. Plus rady (łącznie byłam już na 15 radach), plus wywiadówki (do tej pory 6), plus szkolenia (8 szkoleń).


Nie kłamałaś. po prostu nie napisałaś wszystkiego ;)

Kryterium podstawowym jest ile czasu tygodniowo poświęcasz na obowiązki wynikające z tej jednej umowy o pracę.

To co opisujesz w tym fragmencie to chyba nie jest to co pochłania po kilka godzin dziennie.

agridulce pisze:W poniedziałki oraz wtorki nie mogę sobie pozwolić na dorabianie, chyba że bardzo późno. W prawie każdy poniedziałek i/lub wtorek siedzę w szkole do późna


Tydzień w tydzień każą Ci spędzać ten czas w szkole? Co najmniej dziwne.

agridulce pisze:Na dorabianie zostają mi środy i czwartki, bo w piątki to już mało kto jest chętny (poza tym też w domu jestem dopiero po 16) wszyscy wolą środek tygodnia. W środy jestem w domu na 17, a w czwartki na 16. Cudów do wieczora nie zdziałam. Przy bardzo dobrym miesiącu uda mi się zarobić 3 tysiące, ale wolałabym to zarobić nie po godzinach i kosztem mojego wolnego czasu.


Zmień szkołę lub profesję. To nie jest chyba normą, by w ramach etatu być w szkole od rana do 16.00, czy to w ramach etatu, czy dzieląc ten czas między lekcje i przestoje.

agridulce pisze:Wliczam okienka do mojego czasu pracy - a mam ich osiem. Bo też wtedy pracuję i coś robię. Wliczam także dojazdy pomiędzy szkołami - do szkoły i do domu już nie, ale normalny człowiek nie musi zapieprzać codziennie z jednej szkoły do drugiej w środku dnia. Normalnie chyba nie ma takich absurdów jak np. moja środa - na ósmą do LO, jedna godzinka, potem jadę do gimnazjum na 2 godziny, potem okienko 2 godziny, potem jadę z powrotem do LO na 2 godziny i kończę o 16:00.


Liczba okienek bywa czasem problemem. miewałem ich po kilka. Obecnie może ze 3. Co zresztą sobie chwalę.
To taki koloryt zespołów szkół chyba.

agridulce pisze:Z mojego punktu widzenia: nie jara mnie, że się tak młodzieżowo wyrażę, zarabianie 3 tysięcy teraz. Z prostego powodu: ta kwota o wiele więcej nie wzrośnie w perspektywie lat. Chcę mieć kiedyś JEDNĄ pracę a nie dorabiać non stop. I tu wracamy do punktu wyjścia, bo przecież zanim podpisałam umowę, mogłam się domyślić, że w szkole jest bieda. No ale jak już mówiłam, głupia byłam ;)


To ja zmień, jeśli Ci tak to przeszkadza, a nie widzisz szans na odpowiednie dopasowanie prac., co jest możliwe, może nie w Twoim przypadku jednak.

agridulce pisze:liczy się dla mnie to, co będzie za 10 lat i więcej. Nie chcę drżeć o przyszły rok, czy gdziekolwiek będą godziny.


Lepiej będzie w korporacji, oczywiście pod warunkiem, że tam zatrudnienie będzie stabilne, bo wielu powiedziałoby, że z pocałowaniem reki ucieknie do budżetówki. ;)

agridulce pisze:Nie chcę przepraszać, że żyję, bo daję jedynkę jak uczeń nic nie umie.


Może łatwiej tłumaczyć się z tego, że ludzie nie chcą kupować dezodorantu o nazwie Mgiełka Poranna;)

agridulce pisze:No i na pewno nie chcę pracować w gimnazjum.


Wiesz są ludzie, którzy nie wyobrażają sobie pracy w prosektorium... wierzę jednak i tym, którzy twierdzą, że praca jak każda inna.

Może nie powinnaś zwlekać z decyzją i zacząć szukać pracy lub finalizować umowę, skoro masz szansę na jej podpisanie w jakiejś firmie. Nic na siłę.

Powodzenia

Awatar użytkownika
vuem
Posty: 4148
Rejestracja: 2009-06-18, 20:30
Kto: nauczyciel
Przedmiot: Język angielski
Lokalizacja: podkarpackie

Re: Zwątpienie w nauczycielstwo

Postautor: vuem » 2014-03-18, 22:18

fragola pisze:A szkoda, że nie porównujesz


nie porównuję, bo założycielka wątku nie porównuje tego. Nie porównuje warunków pracy w rożnych szkołach, a pracę w dwóch rożnych zawodach, na rzecz różnych pracodawców Fragolo.

Tu nie widziałem pytania o to czy zmienić szkołę, a czy zamiast nauczać zatrudnić się w korporacji.

Tu nawet nie postawiono problemu innego charakteru pracy, a tylko godzin pracy i warunków płacy.

fragola pisze:Tak niestety w wielu szkołach dyrekcja interpretuje 40 godzinny tydzień pracy nie zapewniając na miejscu warunków do tego, by w miejscu pracy zrobić wszystko. Czyli spotkania, konferencje i inne cuda, a potem i tak sensowna praca zostaje do zrobienia w domu. Przeczytaj pierwsze wpisy założycielki wątku. Taka szkoła, pewnie inna od realiów Twojej. Są szkoły , w których robi się 4 krótkie konferencje w roku, a są takie w których jest ich 20, a poza tym spotkania zespołów. Wszystko po południu. Jeszcze kilka lat temu realia mojej szkoły były inne i nawet ucząc przedmiotu maturalnego nie byłam tak zmasakrowana. W szkole warto uczyć przedmiotu, który nie jest zdawany na egzaminie zewnętrznym . No a jeśli trafi się na normalną dyrekcję to faktycznie wychodzi niewiele ponad 18 godzin pracy w tygodniu. Ja marzę o 40 godzinach.


czy jesli nawet masz tragiczne warunki pracy w swej szkole, to o czym myślisz? O zmianie szkoły, czy zawodu?

Uważasz swoja dyrekcję za ***, czy praca w charakterze nauczyciela, w szkole, z młodymi jest *** i bez perspektyw?

Jeśli to drugie, to po co dyskutować? Zmieniasz profesję i znikasz z branży.... ale nie stawiasz tezy o "zwątpieniu w nauczycielstwo" ;)

tecumseh
Posty: 171
Rejestracja: 2011-03-13, 21:59
Kto: nauczyciel
Przedmiot: Język niemiecki
Lokalizacja: podkarpackie

Re: Zwątpienie w nauczycielstwo

Postautor: tecumseh » 2014-03-19, 17:11

A ja mimo, że wczoraj w korpo dostałem premię (acz niewiele większą, chyba ze 100 zeta niż 13-tka za 8 miesięcy pracy w szkole w poprzednim roku na pełen etat jako kontraktowy), to tęsknię za szkołą.
Nawet za tymi okienkami, których w poprzednim roku miałem tygodniowo do 10 a po odejściu maturzystów pewnie więcej.
W jednej szkole, gdzie zresztą pracowałem tylko jeden dzień w tygodniu 4 okienka bardzo sie przydawały, bo miałem czas na wypełnianie dziennika elektronicznego, sprawdzanie kartkówek, pracę nad projektem unijnym, a i tak nie wystarczało czasu w sumie.

Oczywiście sa różne korporacje i różne stanowiska w nich, ale jak porównuję ze szkołą obecnie, to po początkowym zadowoleniu z pracy w korpo i oddechu, że mam wolne popołudnia i weekendy i o szkole nie myślę, że nie mam pracy po pracy jak przez ostatnie kilka lat, to po tym początkowym zadowoleniu stwierdzam, że praca w szkole jest ciekawsza, bardziej kreatywna, ma się więcej autonomii, mimo wielu stresów jest więcej radości w sumie. Więcej adrenaliny, więcej sensu, więcej poczucia, że robi się coś ciekawego. (nawet jak na 30 osób interesuje ten niemiecki 3, to i tak warto dla nich)


Wróć do „Szkolna codzienność”