Rezygnuję - co dalej?

jak sobie z nią radzić, jak uniknąć rutyny

Moderatorzy: Basiek70, służby porządkowe

yoda79
Posty: 111
Rejestracja: 2008-03-04, 13:17

Rezygnuję - co dalej?

Postautor: yoda79 » 2008-09-02, 14:50

Rezygnuję z zawodu,podjąłem ostateczną decyzję. Warunki pracy, zachowanie uczniów utwierdziły mnie w tej decyzji. Ale mam prośbę - byc może na forum znajdują się tacy jak ja, którzy od zakończenia studiów pracowali w szkole (ja 4 lata) i rezygnowali. I co dalej???
Nadmienię,że ukończyłem pedagogikę opiekuńczo-wychowawczą i mam studia podypolowe z matematyki. To chyba tyle, proszę o rady :)

yoda79
Posty: 111
Rejestracja: 2008-03-04, 13:17

Re: Rezygnuję - co dalej?

Postautor: yoda79 » 2008-09-02, 15:14

Niska pensja (1200 netto), brak dyscypliny, dosyć wysokie pensum w internacie (30 godzin)

Cytryn
Posty: 1224
Rejestracja: 2007-11-09, 12:20

Re: Rezygnuję - co dalej?

Postautor: Cytryn » 2008-09-02, 21:44

Moja znajoma zrezygnowała. Teraz pracuje w lokalnej gazecie i chwali sobie tę pracę. Mówi, że w szkole było trzy razy gorzej.

yoda79
Posty: 111
Rejestracja: 2008-03-04, 13:17

Re: Rezygnuję - co dalej?

Postautor: yoda79 » 2008-09-03, 11:31

Dokładnie. W szkole rządzą dzieci,a nie nauczyciele. Godziny pracy tragiczne -np. 16-22, soboty,niedziele,święta. Zrezygnowała z internatu ta znajoma?

Cytryn
Posty: 1224
Rejestracja: 2007-11-09, 12:20

Re: Rezygnuję - co dalej?

Postautor: Cytryn » 2008-09-03, 20:30

Czasem bywa tak: uczeń prowokuje wytrwale nauczyciela, jest wyjątkowo upierdliwy, złośliwy i robi to celowo , świadomie. W końcu nauczyciel nie wytrzymuje i szarpnie albo coś brzydkiego powie. Niestety przy świadkach. Uczeń powiedzmy ma już 16 lat i siedzi trzeci rok w I gimnazjum, wszystko mu więc jedno.
Potem składa skarę przy pomocy oburzonych rodziców. Media robią na nauczyciela nagonkę. Mądra pani psycholog w pogramie tv wszystkim tłumaczy, że nie ma żadnych okolicznosci łagodzących dla nauczyciela, wina całkowicie leży po jego stronie, albowiem jest on pedagogiem i w związku z tym powinien cieprliwie i długotrwale, z całkowitym spokojem znosić zachowanie swego ucznia ( na którego nie ma żadnego wpływu, bo uczeń nie boi się uwag w dzienniku, jedynek i zna swoje prawa).
Nauczyciel ma sprawę w sądzie i w zasadzie nie ma już czego szukać w szkole. Już mu powiedzieli, że przecież się na nauczyciela nie nadaje. Uczeń święci swój tryumf i opowiada o tym swoim kolegom, którzy z radością wstępują w jego ślady.
Kto rządzi w szkole?

Cytryn
Posty: 1224
Rejestracja: 2007-11-09, 12:20

Re: Rezygnuję - co dalej?

Postautor: Cytryn » 2008-09-04, 08:01

Uczeń nie może mnie bezkarnie prowokować i zachowywać się wobec mnie złośliwie.

Taa? A co mu zrobisz? Za każdym razem będziesz stosował chwyty dżudo? :twisted:
A jak ktoś dżudo nie zna? Albo uczeń od niego jest większy?

W szkole mam takie oto środki "oddziaływania na ucznia"- uwaga w dzienniku, wezwanie rodziców, wysłanie ucznia na rozmowę z pedagogiem, obniżenie oceny z zachowania. Uczeń wszystko to ma g d z i e ś. No, to co mu mogę jeszcze zrobić? Rzucić zaklęcie? :faja:

maja75
Posty: 29
Rejestracja: 2008-08-25, 16:35
Kto: nauczyciel
Przedmiot: Język niemiecki
Lokalizacja: podlaskie

Re: Rezygnuję - co dalej?

Postautor: maja75 » 2008-09-04, 14:06

A może zmienić taktykę lub się nie przejmować, olać ?
Przecież im o to chodzi, żeby sprowokować, im bardziej wnerwiony nauczyciel tym większa frajda dla nich.
Zapominacie, że my nauczyciele też mamy prawa i możemy wnieść sprawę do sądu, nie wolno nam patrzeć na skandaliczne zachowanie uczniów i nic sobie z tego nie robić, czas najwyższy przypomnieć im o ich prawach i obowiązkach, a jak nie spełnia norm i regulaminu szkoły przenieść do ośrodka lub innej instytucji, ja już tam wysłałam 5uczniów w swojej 11letniej karierze.

Cytryn zaklęcia zostaw może na jakąś laskę ? :lol: :wink:

pozdrówka

maja75
Posty: 29
Rejestracja: 2008-08-25, 16:35
Kto: nauczyciel
Przedmiot: Język niemiecki
Lokalizacja: podlaskie

Re: Rezygnuję - co dalej?

Postautor: maja75 » 2008-09-04, 14:19

yoda79 wielu moich kolegów zrezygnowało z zawodu, pracują gdzie się da, ale każdy twierdzi, że dużo lepiej jest w nowej pracy aniżeli było w szkolnictwie.
Ja też bardzo chętnie bym zrezygnowała dla dobrze płatnego etaciku, ale tylko i wyłącznie ze względów finasowych, na razie jestem na etapie poszukiwań i mam nadzieję, że wreszcie znajdę pracodawcę, który zapewniłby mi ciekawą, rozwijającą i stabilną pracę z godziwym wynagrodzeniem.

Cytryn
Posty: 1224
Rejestracja: 2007-11-09, 12:20

Re: Rezygnuję - co dalej?

Postautor: Cytryn » 2008-09-04, 15:07

Cytryn zaklęcia zostaw może na jakąś laskę

Łoł...? :? Ale ja jestem hetero... :*

maja75
Posty: 29
Rejestracja: 2008-08-25, 16:35
Kto: nauczyciel
Przedmiot: Język niemiecki
Lokalizacja: podlaskie

Re: Rezygnuję - co dalej?

Postautor: maja75 » 2008-09-05, 19:11

:wink: :twisted: :wink:
to rzuć zaklęcie na chłopaka :) co za różnica ?
byle nie na ucznia, bo na nich szkoda zaklęć :)
:wink: :twisted: :wink:
pozdrówka

Cytryn
Posty: 1224
Rejestracja: 2007-11-09, 12:20

Re: Rezygnuję - co dalej?

Postautor: Cytryn » 2008-09-06, 21:02


to rzuć zaklęcie na chłopaka co za różnica ?

No, wiesz,..jakaś maleńksa różnica to jednak jest! :mrgreen:

A co tam dają w KN?( zmęczona jestem, na razie szukać mi się nie chce).

Paweł Ł.
Posty: 274
Rejestracja: 2007-11-11, 15:33

Re: Rezygnuję - co dalej?

Postautor: Paweł Ł. » 2008-09-07, 22:11

Yoda sie pytał co po rezygnacji. Postanowił tak, a nie inaczej, a tu jakies pytania dlaczego? itp.
Jestes młody jak mniemam Yoda. Co dalej. Najzwyklejsza praca fizyczna, może jakis magazyn, może coś z prawem jazdy(jeżeli owe posiadasz). Na pewno w każdej z tych prac finansowo wyjdziesz lepiej. Jeżeli pozwolisz sobie na taka pracę i nie będzie to ujmowało twojej godności... to w tym czasie możesz kombinowac i szukać czegoś lepszego. Może jakiś wyjazd... Ja sam zastanawiam sie na rezygnacją z pracy w szkole. Póki jestem młody, wiem, że jestem w stanie cos zdziałać. Im dłużej będę siedział w szkolnictwie tym gorzej dla mnie...
Chciałbym sie wyprowadzić od rodziców, ale dokąd? Kredyt hipoteczny nie wchodzi w gre, bo nie stać mnie na niego. ktos kiedys napisał, że żeby być szczęśliwym, trzeba umiec ograniczyć swoje pragnienia. Daleko mi jednak do św. Franciszka z Asyżu. Chcę cos robić, chcę zacząć żyć na swój rachunek. Niestety szkoła, praca w niej, nie pozwoli mi na to. mam 28 lat i wydaje się, że jestem mężczyzną bez przyszłości pracując w szkole. To smutne. Facet się kształcił. Dostawał pomoc od rodziców. Teraz chciałby się odwdźięczyć, ale jak!!!!!!!!!!!!

Anita@
Posty: 122
Rejestracja: 2008-04-12, 23:09
Kto: nauczyciel
Przedmiot: Język angielski
Lokalizacja: mazowieckie

Re: Rezygnuję - co dalej?

Postautor: Anita@ » 2008-09-08, 16:47

Jestem zdania że praca w szkole jest dobra tylko dla kobiety, pod warunkiem że jej mąż dobrze zarabia. Jeśli mężczyzna, czyli głowa rodziny miałby tylko pensję nauczycielską, to może być bardzo krucho z pieniędzmi. Dlatego każdy ratuje się jak może korkami lub dodatkowymi etatami.

filip
Posty: 7
Rejestracja: 2008-09-07, 14:10
Kto: nauczyciel
Przedmiot: Język niemiecki
Lokalizacja: wielkopolskie

Re: Rezygnuję - co dalej?

Postautor: filip » 2008-09-08, 17:20

Anita@ pisze:Jestem zdania że praca w szkole jest dobra tylko dla kobiety, pod warunkiem że jej mąż dobrze zarabia. Jeśli mężczyzna, czyli głowa rodziny miałby tylko pensję nauczycielską[...]

To teraz pojechałaś... Powiedziałby coś takiego facet, to by mu mosznę od Krakowa do Warszawy rozciągnęli. Osobiście nie mam nic przeciwko, aby to kobieta miała większą pensję ode mnie, gdy ja będę się realizował w szkole.

Anita@
Posty: 122
Rejestracja: 2008-04-12, 23:09
Kto: nauczyciel
Przedmiot: Język angielski
Lokalizacja: mazowieckie

Re: Rezygnuję - co dalej?

Postautor: Anita@ » 2008-09-08, 19:44

Nie chciałam nikogo obrazić, ale podziwiam mężczyzn, którzy z nauczycielskiej pensji potrafią utrzymać rodzinę. Nie mam tu na myśli nauczycieli dyplomowanych, bo tacy już mają dość dobrą pensję. Ja bym się sama nie utrzymała z tej pensji (mieszkanie, jedzenie, opłaty, studia), gdyby nie mąż.


Wróć do „Szkolna codzienność”