Rezygnuję - co dalej?

jak sobie z nią radzić, jak uniknąć rutyny

Moderatorzy: Basiek70, służby porządkowe

Awatar użytkownika
renati23
Administrator
Posty: 3078
Rejestracja: 2007-06-08, 18:48
Przedmiot: Inne

Re: Rezygnuję - co dalej?

Postautor: renati23 » 2008-09-30, 18:13

Jolly Roger pisze:Nikt jeszcze pasją nie wyżywił rodziny.

to sobie coraz częściej powtarzam

Awatar użytkownika
Jolly Roger
Posty: 1671
Rejestracja: 2007-12-15, 18:34

Re: Rezygnuję - co dalej?

Postautor: Jolly Roger » 2008-10-01, 09:05

Paweł Ł.
ZNP wynegocjowało, ze nie będzie wzrostu pensum. Zapiszesz się do związku? :mrgreen:
We gonna ride the sea,
we pray to the wind and the glory
That's why we are raging wild and free

Paweł Ł.
Posty: 274
Rejestracja: 2007-11-11, 15:33

Re: Rezygnuję - co dalej?

Postautor: Paweł Ł. » 2008-10-01, 16:43

Jolly Roger pisze:Paweł Ł.
ZNP wynegocjowało, ze nie będzie wzrostu pensum. Zapiszesz się do związku? :mrgreen:

Tak Ci sie wydaje, że wynegocjowało lub, pisząc inaczej. Do opinii publiczej dotarła informacja o tym, że pensum nie wzrośnie...
Teraz doczytałem:

"Jak informuje MEN, strona rządowa zaproponowała - po negocjacjach ze związkami zawodowymi - aby zwiększenie pensum zastąpić zobowiązaniem nauczycieli do przeprowadzenia czterech godzin zajęć wyrównawczych, zajęć rozwijających umiejętności uczniów lub zajęć opiekuńczych w szkołach podstawowych... " czyli mam się zadeklarować, że dodatkowo do pensum zrobię zajęcia pozalekcyjne za darmo...NA PEWNO zostane w związku...":)"

Awatar użytkownika
arte
Posty: 129
Rejestracja: 2007-04-04, 13:10
Lokalizacja: mazowieckie

Re: Rezygnuję - co dalej?

Postautor: arte » 2009-10-11, 00:04

kochani i ja zrezygnowałem - czuję się wolny ...
bycie nauczycielem to świetne zajęcie - decyzja była niełatwa,
nie żałuję bo było co raz gorzej a żyć jakoś trzeba, ... , jak się ma rodzinę to pensja nauczyciela ledwo na rachunki starcza, 4 lata i rezygnacja

ech taki dziwny nasz kraj że tak naucz. są poniewierani....

katty
Posty: 432
Rejestracja: 2008-05-14, 12:53
Przedmiot: Język angielski
Lokalizacja: mazowieckie

Re: Rezygnuję - co dalej?

Postautor: katty » 2009-10-11, 12:49

"W przyszłym roku wyniesie 19 godz., a w 2012 roku już 22 godziny." Po co się martwić? Przecież i tak w 2012 nastąpi koniec świata :D

A tak w bardziej poważnym tonie, irytują mnie nierzetelni dziennikarze. Piszą, że w Polsce pensum to 18 godzin a np. w Wielkiej Brytanii 32,5. Tylko nie dodadzą, że w Polsce słowo "pensum" odnosi się do czego innego, niż w Wielkiej Brytanii. Jak można porównywać obowiazkową ilość zajęć dydaktycznych z obowiązkowym czasem spędzonym w szkole - wliczając spotkania z rodzicami i ocenianie prac uczniów? A potem społeczeństwo bezmyślnie powtarza to, co wyczytają w gazecie i rodzi się nienawiść do nauczycieli, bo takie nieroby.

Pani Muzyka
Posty: 50
Rejestracja: 2009-07-12, 00:04
Kto: nauczyciel
Przedmiot: Muzyka
Lokalizacja: kujawsko-pomorskie

Re: Rezygnuję - co dalej?

Postautor: Pani Muzyka » 2009-10-11, 20:11

Jolly Roger pisze:Paweł Ale ty chciałbyś zjeść ciastko i mieć ciastko.

Pytasz sie co może zrobić nauczyciel by uprawiać hobby jakim jest nauczanie i mieć kasę.

W tej chwili jest albo-albo
1. Albo jesteś nauczycielem i wiąże sie to z niewielkimi dochodami
2. albo zmieniasz zawód na lepiej płatny
3. albo na pół etatu bawisz się w nauczyciela, a po godzinach robisz pieniadze.


Że tak wtrącę - sama mam pół etatu, a robię tyle co ten co ma cały etat, poprostu nie powielam w innych klasach tego co mam zrobione (scenariusze, karty pracy itp), prowadze chór i tak co tydzien bo przeciez trzeba przygotowac do wystepów (a powinnam 2 godziny w miesiącu tylko, ale jak wtedy ich przygotowac). Nie czuje sie nauczycielem "fuszerem". Godzin wiecej nie ma po prostu.. Zobaczymy co przyniesie nowy rok.

malia211
Posty: 1
Rejestracja: 2009-08-29, 00:02
Kto: nauczyciel
Przedmiot: Język angielski
Lokalizacja: pomorskie

Też chce zrezygnowac

Postautor: malia211 » 2009-10-25, 21:31

Mam juz dosyc szkoly. Bardzo lubie uczyc ale po co sie starac skoro wiekszosc mojej lekcji szczegolnie w gimnazjum to proba uciszenia uczniow.
Uczniowie za nic maja nauczyciela. Nie ruszaja ich uwagi, kolejne jedynki.
Do tego ta glodowa pensja na nic nie starcza...

Yoka
Posty: 1031
Rejestracja: 2008-04-28, 12:24
Kto: nauczyciel
Przedmiot: Język angielski
Lokalizacja: dolnośląskie

Re: Rezygnuję - co dalej?

Postautor: Yoka » 2009-10-26, 19:20

zgadzam się, ja ostatnio po odpytaniu uczennicy usłyszałam: "Jak pani w ogóle mnie śmie pytać na ocenę?! Przecież pani wie, że nie mam książki!"

i

Awatar użytkownika
malgala
Posty: 8182
Rejestracja: 2007-07-30, 18:50
Kto: nauczyciel
Przedmiot: Matematyka
Lokalizacja: łódzkie

Re: Rezygnuję - co dalej?

Postautor: malgala » 2009-10-26, 19:36

Yoka pisze:ja ostatnio po odpytaniu uczennicy usłyszałam: "Jak pani w ogóle mnie śmie pytać na ocenę?! Przecież pani wie, że nie mam książki!"

I jak zareagowałaś?

Yoka
Posty: 1031
Rejestracja: 2008-04-28, 12:24
Kto: nauczyciel
Przedmiot: Język angielski
Lokalizacja: dolnośląskie

Re: Rezygnuję - co dalej?

Postautor: Yoka » 2009-10-26, 19:57

dość ostro oznajmiając, iż czas na zakup już dawno minął, jakieś 1,5 miesiąca temu i opcje dla osób, które z jakichś przyczyn nie mogą kupić zostały przedstawione i powinna z nich skorzystać, skoro tego nie zrobiła, to niech absolutnie nie oczekuje, że będzie zwolniona z odpowiedzi lub/i sprawdzania zadań domowych.

Wątpię, aby dotarło, zwłaszcza że to ciężka klasa ogólnie i średnio miła i raczej nie przepadamy za sobą.

Awatar użytkownika
Katja
Posty: 67
Rejestracja: 2007-07-28, 16:00

Re: Rezygnuję - co dalej?

Postautor: Katja » 2009-10-26, 20:14

Yoka pisze:zgadzam się, ja ostatnio po odpytaniu uczennicy usłyszałam: "Jak pani w ogóle mnie śmie pytać na ocenę?! Przecież pani wie, że nie mam książki!"

i


Mojej koleżance uczennica powiedziała coś w podobnym tonie o posiadaniu przez rzeczoną uczennicę podręcznika, a mianowicie: "Ja nie mam i nie będę miała książki. Mnie nie stać, mogę Pani przynieść kartkę od Mamy".

U mnie przeradza się to w lekką frustrację, nie stać mnie i nie kupię. Pomagam koleżance pedagożce w organizowaniu/załatwianiu wyprawek dla pierwszaków i to co się dzieje w państwie polskim przechodzi wszelkie granice przyzwoitości. Dzieci od urodzenia nasiąkają mantrą "należy mi się", "MOPS załatwi/da", rodzicom nie opłaca się wyłożyć kilku złotych na książki, za które uzyskają pełen zwrot, bo oni by woleli gotówkę, ale doświadczenie pokazało, że z gotówki mało kto się rozliczał i teraz pieniądze dostaje się za fakturę. Część rodziców korzysta, bo to ich prawo, cieszy się z udogodnienia, wsparcia państwa. Ale inni tylko daj, daj, daj, najlepiej gotówkę, zatrważający jest fakt, jak świetnie się orientują jaki ośrodek da co i na jaki okres czasu. Jedna z matek, wychowująca synów potrafiła się utrzymać z 246 zł alimentów, miała mieszkanie, za które płacił MOPS, chłopcy dostawali stypendium, a ona nie pracowała, otwarcie też przyznała, że nie zamierza podjąć pracy bo jej dobrze, mówiąc mi to miała w rękach dwa brzęczące telefony komórkowe. Takie rodzicielskie jamochłony szkolą kolejne pokolenia ludzi-należy-mi-się. A później taki uczeń, po tym jak zaoferujesz mu, że pożyczysz podręcznik, który może skserować za darmo u pedagoga, a on odpowie Ci, że nie ma czasu... ehhh...
Oczywiście są jeszcze uczciwi ludzie, którym się w życiu nie powiodło, to dla nich ta pomoc jest skierowania i im warto pomagać.

przyszlyhistoryk
Posty: 109
Rejestracja: 2009-10-26, 19:55
Kto: uczeń
Lokalizacja: mazowieckie

Re: Rezygnuję - co dalej?

Postautor: przyszlyhistoryk » 2009-10-26, 20:31

Drodzy nauczyciele myślę, że mogę wypowiedzieć się w tej sprawie. Jestem uczniem lecz sam spoglądam na pracę nauczycieli w moich szkołach. I potwierdzam wam racje drodzy, że szkoła to dżungla i przetrwają tylko najsilniejsi. Oprócz nauczycieli uczniowie gnębią uczniów zdolnych i ambitnych wyzywając ich np. od kujonów. To trudne do zniesienia ja wiem to. jednak może dodam wam otuchy dając kilka sprawdzonych metod na ,,dyscyplinę w klasie'' na niektórych lekcjach u nas pomaga.

Pani od biologii gdy zauważa złe zachowanie np podaje prace domową np narysować komórkę czegoś tam i próbuje wyjaśnić jak. Jednakże uczniowie przeszkadzają i pani specjalnie mówi ciszej i ciszej. Potem uczniowie nie wiedzą co zrobić na pracy domowej sypią się jedynki a jak zrobić usłyszą tylko ci ,,słuchający''. Jest to bardzo sprawdzona metoda :)

A ogólnie to nauczyciele niezwykle mizernie zarabiają. To smutne że pracownicy np. prawnicy zarabiają o niebo lepiej niż inni. Może powinniście zrobić strajk ?? MI też zależy na podwyżkach ze względu na dwa podstawowe aspekty:
mam mamę nauczycielkę
i sam w przyszłości zostanę nauczycielem historii.

przyszlyhistoryk
Posty: 109
Rejestracja: 2009-10-26, 19:55
Kto: uczeń
Lokalizacja: mazowieckie

Re: Rezygnuję - co dalej?

Postautor: przyszlyhistoryk » 2009-10-26, 20:55

Yoka wybacz, że się wtrącę ale moim zdaniem takie zachowanie jest karygodne oprócz punktów minusowych właśnie powinna mieć obniżoną ocenę.

Yoka
Posty: 1031
Rejestracja: 2008-04-28, 12:24
Kto: nauczyciel
Przedmiot: Język angielski
Lokalizacja: dolnośląskie

Re: Rezygnuję - co dalej?

Postautor: Yoka » 2009-10-27, 12:41

nie ma z czego obniżać - ma same jedynki.

Awatar użytkownika
anetakam0
Posty: 66
Rejestracja: 2009-03-08, 08:42
Kto: nauczyciel
Przedmiot: Matematyka
Lokalizacja: dolnośląskie

Re: Rezygnuję - co dalej?

Postautor: anetakam0 » 2009-10-27, 14:25

Yoka pisze:nie ma z czego obniżać - ma same jedynki.

u mnie też jedna "panienka" nie ma książki (Vklasa SP) - zachęcam do kupna, bo i w przyszłym roku szkolnym będzie z niej korzystać (póki co 6 jedyneczek i zero zainteresowania np zajęciami wyrównawczymi)
Zostawiaj zawsze po drodze to, co najbardziej cenne: okruchy szczęścia w sercach ludzi.


Wróć do „Szkolna codzienność”