Nauczyciele wieku starczego

jak sobie z nią radzić, jak uniknąć rutyny

Moderatorzy: Basiek70, służby porządkowe

Awatar użytkownika
dushka
Posty: 3902
Rejestracja: 2006-08-03, 19:39

Re: Nauczyciele wieku starczego

Postautor: dushka » 2009-04-11, 22:24

A tu się z Tobą zgodzę. Dlatego uważam, że klasa integracyjna to raj dla stażysty - drugi nauczyciel może go prowadzić, obserwować, pomagać.

Awatar użytkownika
mateoo
Posty: 425
Rejestracja: 2009-03-12, 18:48
Kto: nauczyciel
Przedmiot: Muzyka
Lokalizacja: mazowieckie

Re: Nauczyciele wieku starczego

Postautor: mateoo » 2009-04-12, 00:06

Do Krg54: praktykanci właśnie po to przychodzą na ów praktyki do szkoły, żeby po raz pierwszy stanąć przed klasą złożoną z 25-30 uczniów. Myśli pani, że jak ja miałem praktyki na muzyce w gimnazjum i przyszło mi zagrać przed tą nie do końca cichą młodzieżą, to ręce mi nie drżały? Dwa razy podchodziłem do "Prząśniczki", bo nie byłem przyzwyczajony do publicznego muzykowania. Ale takie sytuacje na praktykach, czy też przejęzyczenia to normalne przecież. Nie oszukujmy się, że my, nauczyciele już z jakimś stażem, od razu, na pierwszą lekcję przyszliśmy bez stresu i język nam się nie plątał. Ale po miesiącu, roku, dwóch staje się zupełnie innym człowiekiem, bo nabywa się doświadczenie. Co do wiedzy - moim zdaniem po studiach też wszystkiego można nie wiedzieć- różnie bywa w praktyce, ale również czas okazuje się nam pomocny, bo po kilkunastu latach pracy i ciągłego wałkowania podobnych tematów trudno zaskoczyć n-la, żeby czegoś nie wiedział.

Do Dushki: nie jest to też idealne rozwiązanie, bo jeden nauczyciel okaże się życzliwy i będzie pomocny w stosunku do nowego, a w innej klasie ten ze starszym stażem będzie się wywyższał i okazywał swoją "przewagę".
Sztuka jest pokarmem duszy.

Awatar użytkownika
malgala
Posty: 8170
Rejestracja: 2007-07-30, 18:50
Kto: nauczyciel
Przedmiot: Matematyka
Lokalizacja: łódzkie

Re: Nauczyciele wieku starczego

Postautor: malgala » 2009-04-12, 08:47

mateoo pisze:Myśli pani, że jak ja miałem praktyki na muzyce w gimnazjum i przyszło mi zagrać przed tą nie do końca cichą młodzieżą, to ręce mi nie drżały? Dwa razy podchodziłem do "Prząśniczki", bo nie byłem przyzwyczajony do publicznego muzykowania. Ale takie sytuacje na praktykach, czy też przejęzyczenia to normalne przecież. Nie oszukujmy się, że my, nauczyciele już z jakimś stażem, od razu, na pierwszą lekcję przyszliśmy bez stresu i język nam się nie plątał. Ale po miesiącu, roku, dwóch staje się zupełnie innym człowiekiem, bo nabywa się doświadczenie.

Jak szłam na pierwszą w swoim życiu lekcję jako nauczyciel, też miałam nogi jak z waty i myślałam, że słowa nie dam rady powiedzieć.
Doskonale rozumiem ten początkowy stres praktykanta. Jednak po miesiącu praktyk widzę czy kandydat na nauczyciela ma w sobie "to coś", czy też nie ma.
Ewentualne braki w wiedzy merytorycznej uzupełnić można, ale pewnej intuicji pedagogicznej żadne studia nie wykształcą. Albo się ją ma, albo nie. Jeśli się jej nie posiada, to nawet wieloletnia praca w tym zawodzie i nadzieja, że zdobędzie się doświadczenie, nic nie da. Zamiast lepiej, będzie z każdym rokiem coraz gorzej.
krg54 pisze:Jeśli by to ode mnie zależało, to każdy rozpoczynający pracę nauczyciel musiałby praktykować co najmniej 2-3 lata, zanim dopuściłabym go do samodzielnej pracy.

Byłoby to bardzo dobre rozwiązanie. Na przykład takie stanowisko - asystent nauczyciela. Niestety, w naszych warunkach nierealne.
mateoo pisze:Co do wiedzy - moim zdaniem po studiach też wszystkiego można nie wiedzieć- różnie bywa w praktyce, ale również czas okazuje się nam pomocny, bo po kilkunastu latach pracy i ciągłego wałkowania podobnych tematów trudno zaskoczyć n-la, żeby czegoś nie wiedział.

Czas raczej nam tu nie pomaga. Przeciwnie, po kilku latach wiele się zapomina, jeżeli ktoś ogranicza się tylko do tego, co mu jest na lekcję potrzebne.
Nawet identycznego tematu co rok nie realizuje się w ten sam sposób. Dobór metod i zakresu materiału zależy od wielu czynników. Najważniejszy z nich to uczniowie, a przecież w każdym kolejnym roku oni są inni. A to, żeby umieć odpowiedzieć na każde pytanie uczniów związane z tematem lekcji, nie jest najważniejsze. Czasami warto tak nimi pokierować, żeby sami potrafili odpowiedzieć.
Natomiast co do samego zaskoczenia, to sam zobaczysz jak często i w najmniej oczekiwanych momentach uczniowie potrafią nas zaskakiwać. Wiedza i doświadczenie bardzo się w takich sytuacjach przydają, ale bez wspomnianej wcześniej intuicji czasami nie przyniosą oczekiwanych efektów.

Awatar użytkownika
dushka
Posty: 3902
Rejestracja: 2006-08-03, 19:39

Re: Nauczyciele wieku starczego

Postautor: dushka » 2009-04-12, 09:22

Malgala, częściowo do zrobienia - np. w szkole specjalnej, w której pracowałam, nowy nauczyciel trafia najpierw do pracy w świetlicy. Rok, dwa, trzy - czasem zależy to od miejsc gdzie indziej czasem - od obserwacji. I nabiera ogłady - poznaje dzieciaki niepełnosprawne, rodziców, musi prowadzić zajęcia wszelakie. Też dobry pomysł.

Awatar użytkownika
malgala
Posty: 8170
Rejestracja: 2007-07-30, 18:50
Kto: nauczyciel
Przedmiot: Matematyka
Lokalizacja: łódzkie

Re: Nauczyciele wieku starczego

Postautor: malgala » 2009-04-12, 10:12

dushka pisze:Malgala, częściowo do zrobienia - np. w szkole specjalnej

Ale tylko tam, a szkoda że w pozostałych szkołach takiej możliwości nie ma.

Awatar użytkownika
dushka
Posty: 3902
Rejestracja: 2006-08-03, 19:39

Re: Nauczyciele wieku starczego

Postautor: dushka » 2009-04-12, 15:32

Owszem, teraz teoretycznie będzie - na świetlicy nie trzeba już mieć opiekuńczo - wychowawczej. Ale raczej żaden dyrektor nie padnie na taki pomysł, a szkoda.

Awatar użytkownika
Witold Telus
Posty: 616
Rejestracja: 2008-03-07, 17:53

Re: Nauczyciele wieku starczego

Postautor: Witold Telus » 2009-04-14, 22:28

I tym oto sposobem będziemy się uczyć pływania 'po trochę'. Najpierw 2-3 lata gmerania palcem w kałuży, potem ze 2 lata w płytkim brodziku, potem pewnie ze 3 lata tylko do głębokości 1m.... i tak dalej.

Osiągniemy pełnię umiejętności i całkowity sukces we właściwym czasie.

Rok przed emeryturą.

Słuchajcie szanowni długoletni belfrowie. Nie uważacie, że najlepszym sposobem na zdobycie doświadczenia zawodowego jest praca z autentycznymi klasami? Cóż da stażyście praca w świetlicy, jeśli ma być matematykiem?

Uznaję metodę 'na głęboką wodę', bez zbędnego cackania się. Każdy to musi przejść.

Wyobrażacie sobie siebie pierwszy raz w samochodzie, tak zaraz po zdaniu egzaminu na prawko? I teraz pomyślcie, że ktoś wam kazał przez 2-3 lata jeździć tylko jako pasażer, potem 2-3 lata tylko poza terenem zabudowanym, potem 2-3 lata tylko na trasie do 1km i tak dalej...

Awatar użytkownika
mateoo
Posty: 425
Rejestracja: 2009-03-12, 18:48
Kto: nauczyciel
Przedmiot: Muzyka
Lokalizacja: mazowieckie

Re: Nauczyciele wieku starczego

Postautor: mateoo » 2009-04-15, 08:40

Dokładnie tak. Zgadzam się z opinią poprzednika.
Sztuka jest pokarmem duszy.

Awatar użytkownika
Jolly Roger
Posty: 1650
Rejestracja: 2007-12-15, 18:34

Re: Nauczyciele wieku starczego

Postautor: Jolly Roger » 2009-04-15, 12:51

gdzieś czytałem o pomyśle, aby w szkole podstawowej przez cały czas jej trwania jedną klasę prowadził jeden nauczyciel. Ten nauczyciel senior miałby do pomocy nauczyciela juniora, który w ten sposób realizował staż. Myślę, że to ciekawe rozwiązanie i dla SP i dla ścieżki awansu.

Rzucać na głęboką wodę można się samemu, ale nikt po kursie prawa jazdy nie dostaje autobusu liniowego Warszawa - Paryż, a nauczyciel jest raczej jak kierowca autobusu a nie kierowca Tico.
We gonna ride the sea,
we pray to the wind and the glory
That's why we are raging wild and free

Awatar użytkownika
Witold Telus
Posty: 616
Rejestracja: 2008-03-07, 17:53

Re: Nauczyciele wieku starczego

Postautor: Witold Telus » 2009-04-15, 22:05

Jolly Roger pisze:nikt po kursie prawa jazdy nie dostaje autobusu liniowego Warszawa - Paryż, a nauczyciel jest raczej jak kierowca autobusu a nie kierowca Tico.


Jak robię kurs prawa jazdy kategorii B to autobusu raczej nie poprowadzę nigdy. Żeby pokierować autokar to trzeba kategorii D. Jak zdam egzamin na D to muszę być gotowy nawet na kurs interkontynentalny. Jeżeli przyszły pracodawca szuka kogoś z prawkiem kat. D to zasadniczo ma zaufanie, że może mu dać autokar nawet do Portugalii. Ma sobie poradzić. Nie ma taryfy ulgowej.

Jak kończę Uniwerek z papierami "na belfra" to uczelnia powagą swego urzędu poświadcza, że mogę uczyć od razu i że jestem w 100% sprawny do wykonywania zawodu. (Tu sugestia w stronę metodyków, psychologów i pedagogów akademickich o ostrzejszą selekcję kandydatów do zawodu!). Dodatkowo lekarz medycyny pracy poświadcza, że stan zdrowia nie stoi na przeszkodzie (tu też sugestia o dogłębniejsze badania nie tylko zdrowia cielesnego, ale również, a może przede wszystkim, zdrowia psychicznego, np. odporności na stres).

No to kurcze - do roboty! Nie ma chowania się pod czyjąś kieckę, bo młody. Jak nie da rady po roku to zmienić zawód. Belfer ma być twardy, bo przyjdzie mu zmierzyć się z tysiącami najprzeróżniejszych ludzi. Ma sobie poradzić i ma osiągnąć cele, bo za to mu płacą.

A co do linii Warszawa-Paryż to mam sąsiada, co tydzień po odebraniu prawa jazdy kat. D+E dostał kurs z Wrocławia do Moskwy i z powrotem. Rzygał ze stresu i napięcia, ale sobie poradził. Teraz bez zmrużenia pojedzie nawet do Władywostoku. Jest świetnym kierowcą.

Awatar użytkownika
malgala
Posty: 8170
Rejestracja: 2007-07-30, 18:50
Kto: nauczyciel
Przedmiot: Matematyka
Lokalizacja: łódzkie

Re: Nauczyciele wieku starczego

Postautor: malgala » 2009-04-15, 23:11

Witold Telus pisze:No to kurcze - do roboty! Nie ma chowania się pod czyjąś kieckę, bo młody. Jak nie da rady po roku to zmienić zawód.

A nie przyjdzie Ci do głowy, że nauczyciel przez ten rok może spore zamieszanie w uczniowskich umysłach poczynić?
Uczeń to nie kawałek materiału na sukienkę. Jak krawcowa zepsuje ten materiał, bo się do zawodu nie nadaje, to druga weźmie nowy i sukienkę uszyje.
My pracujemy na żywym materiale, którego nowym zastąpić się nie da, a zniszczenie może nieodwracalne skutki spowodować.
Wystarczy eksperymentowania na uczniach wszystkich speców od kolejnych reform oświatowych.

edzia
Posty: 4767
Rejestracja: 2008-02-05, 23:02

Re: Nauczyciele wieku starczego

Postautor: edzia » 2009-04-15, 23:47

Witold Telus pisze:Jak zdam egzamin na D to muszę być gotowy nawet na kurs interkontynentalny. Jeżeli przyszły pracodawca szuka kogoś z prawkiem kat. D to zasadniczo ma zaufanie, że może mu dać autokar nawet do Portugalii. Ma sobie poradzić. Nie ma taryfy ulgowej.

Jak kończę Uniwerek z papierami "na belfra" to uczelnia powagą swego urzędu poświadcza, że mogę uczyć od razu i że jestem w 100% sprawny do wykonywania zawodu.
Owszem, ale tym stwierdzeniem negujesz wartość doświadczenia, bardzo cennego dla wielu pracodawców (we wszystkich niemal zawodach), a sam pisałeś (# 75), że w tym zawodzie jest bardzo pożądane. Po to m.in. została utworzona chociażby instytucja opiekuna stażu, by pomagał on młodemu nauczycielowi. Inna sprawa, że została spartaczona, ów opiekun ma zadania potrzebne tylko do awansu, dostaje marne grosze, no i jest tylko przez rok, potem przez dwa lata nauczyciel nie ma opiekuna, a potem znów na trzy lata przydziela się go. :shock: Zresztą cały awans zawodowy został spartaczony. Zamiast sprowadzać się do papierologii, powinien pozostawić nauczycielowi solidny warsztat pracy, a szkole fachowca, którego można "rzucić na głęboką wodę".

Awatar użytkownika
Jolly Roger
Posty: 1650
Rejestracja: 2007-12-15, 18:34

Re: Nauczyciele wieku starczego

Postautor: Jolly Roger » 2009-04-16, 07:57

Jeżeli przyszły pracodawca szuka kogoś z prawkiem kat. D to zasadniczo ma zaufanie, że może mu dać autokar nawet do Portugalii. Ma sobie poradzić. Nie ma taryfy ulgowej.

A co do linii Warszawa-Paryż to mam sąsiada, co tydzień po odebraniu prawa jazdy kat. D+E dostał kurs z Wrocławia do Moskwy i z powrotem. Rzygał ze stresu i napięcia, ale sobie poradził. Teraz bez zmrużenia pojedzie nawet do Władywostoku.


Ciekawe, ze jak szukają to przeważnie z doświadczeniem i tylko desperaci wsadzają nowicjuszy. Nowicjusz jedzie pod okiem 1-2 starszych kierowców. Na zachodzie jest nawet 1-2 lat karencji na jazdę po liniach krajowych zanim siądziesz na międzynarodową trasę.
Akurat jechałem do Kijowa, więc przy tamtejszych drogach to można śmiało wysłać młodego, żeby się otrzaskał z ruszaniem i hamowaniem. Zachód Europy to zupełnie inna bajka.
We gonna ride the sea,

we pray to the wind and the glory

That's why we are raging wild and free

Awatar użytkownika
mateoo
Posty: 425
Rejestracja: 2009-03-12, 18:48
Kto: nauczyciel
Przedmiot: Muzyka
Lokalizacja: mazowieckie

Re: Nauczyciele wieku starczego

Postautor: mateoo » 2009-04-16, 11:00

Nie ma co się przekrzykiwać, bo każdy z nas ma swoje racje i poglądy ;) Ja swojego stanowiska wobec tego zagadnienia nie zmienię.
Sztuka jest pokarmem duszy.

Awatar użytkownika
Basiek70
Posty: 2234
Rejestracja: 2007-08-24, 19:43
Przedmiot: Inne

Re: Nauczyciele wieku starczego

Postautor: Basiek70 » 2009-04-16, 21:33

a ja sie zgodze z Telusiem -aby doświadczenie mieć, trzeba je nabyć
ale nabywa się je w pracy
tak, na żywym materiale
jak w każdym zawodzie
każdy kiedyś zaczyna-i lekarz i kierowca i nauczyciel
każdy ma w rękach życie ludzkie w jakimś aspekcie
tak już ten swiat wygląda
rodzic też ma dziecko bez doswiadczenia, ba! bez zadnej nauki w tym kierunku
i radzic sobie musi
pamietam stresy, wątpliwości, problemy z poczatków zawodowego życia
ale kurde od tego jest rada ped., dyrektor, zawodowa literatura, forum 45minut :)

jedno jest ważne - ta "iskra boża" - jak ją się ma, radę się da, jak nie, lepiej zmienic zawód
"Nigdy nie rezygnuj z tego, co naprawdę chcesz robić.
Człowiek z wielkimi ambicjami i marzeniami jest silniejszy od tego,
który jest tylko realistą."


Wróć do „Szkolna codzienność”