rodzic w ataku

jak sobie z nią radzić, jak uniknąć rutyny

Moderatorzy: Basiek70, służby porządkowe

weronikaa
Posty: 1
Rejestracja: 2009-03-16, 16:59
Kto: nauczyciel
Przedmiot: Język angielski
Lokalizacja: zachodniopomorskie

rodzic w ataku

Postautor: weronikaa » 2009-03-16, 17:16

Ciekawi mnie jak radzicie sobie w sytuacjach z nerwowymi i atakującymi rodzicami. Jestem młodą nauczycielką, mam juz pewne metody, ale ciekawi mnie jak radzą sobie w takich sytuacjach inni. Oto opis sytuacji która niedawno miała miejsce w mojej klasie:
Po zebraniu matka jednego z uczniów, który ma u mnie ocenę dopuszczającą (jest to całkowicie uzasadniona ocena) wpada do klasy rozwścieczona i krzyczy: "co to ma być, mój syn to dobry uczen widocznie pani nie umie nauczać dzieci"
:)

Awatar użytkownika
mateoo
Posty: 425
Rejestracja: 2009-03-12, 18:48
Kto: nauczyciel
Przedmiot: Muzyka
Lokalizacja: mazowieckie

Re: rodzic w ataku

Postautor: mateoo » 2009-03-16, 18:49

Ja nie mam cierpliwości ani ochoty,żeby użerać się z rodzicami. Wyjaśniam sytuację spokojnie,dokładnie, a jeśli nadal jakieś pretensje to proszę do dyrekcji. Kilka takich "ataków" miałem w gimnazjum, w liceum narazie nie ;)
Sztuka jest pokarmem duszy.

Awatar użytkownika
Jolly Roger
Posty: 1670
Rejestracja: 2007-12-15, 18:34

Re: rodzic w ataku

Postautor: Jolly Roger » 2009-03-18, 14:08

rodziców też nalezy edukować. Po pierwsze wskazać niestosowność podnoszenia głosu, po drugie poprosić o powtórzenie spokojnym głosem zarzutu z argumentacją. Następnie spokojnie wyjaśnić wątpliwości.

Nigdy nie należy wdawać się w pyskówki mimo, że język świerzbi i ma się ochotę sponiewierać atakującego.
Paradoksalnie spokój może podziałać jak płachta na byka, ale jeśli rodzic się nie chce uspokoić należy pokazać mu plecy i poprosić o pisemna formę zażalenia. Szkoda czasu i nerwów na pieniaczy.
Jednak w większości przypadku spokój i uprzejmość działają cuda. Zjednują rodziców, łatwiej słuchają, są bardziej podatni na współpracę, bo rośnie szacunek do nauczyciela, ze nie jest to jakieś wystraszona myszka czy głupi gbur, a właśnie porządny przewodnik dla dziecka.
We gonna ride the sea,
we pray to the wind and the glory
That's why we are raging wild and free

Aleksandra08
Posty: 101
Rejestracja: 2008-12-29, 20:29
Kto: nauczyciel
Przedmiot: Język polski
Lokalizacja: lubuskie

Re: rodzic w ataku

Postautor: Aleksandra08 » 2009-03-22, 20:31

Jolly Roger pisze:jeśli rodzic się nie chce uspokoić należy pokazać mu plecy i poprosić o pisemna formę zażalenia. Szkoda czasu i nerwów na pieniaczy.
Jednak w większości przypadku spokój i uprzejmość działają cuda. Zjednują rodziców, łatwiej słuchają, są bardziej podatni na współpracę, bo rośnie szacunek do nauczyciela, ze nie jest to jakieś wystraszona myszka czy głupi gbur, a właśnie porządny przewodnik dla dziecka.

Na ogół tak, jest ale ostatnio miałam taką furiatkę, która z byle bzdurą biegła do dyrektora lub jechała do KO. Dokładnie nic jej się nie podobało, a gdy dyrektor już zdesperowany proponował jej zmianę wychowawcy, to nie zgadzała się, twierdziła, że ja jestem najlepsza i takie tam dyrdymały. Po tygodniu jednak polka - galopka zaczynała się od nowa - krzyczała, płakała, włosy z głowy rwała. Normalnie powinna dostać Oskara za całokształt. Kobieta gnębiła mnie nieustannie, a dyrektor nie podejmował żadnych działań, żeby tylko uniknąć wizyty z KO. Na szczęście tę furiatkę mam już z głowy, ale obawiam się, że przyjdą następne i znów nie będzie żadnej reakcji ze strony dyrektora, znów nie stanie on w obronie swoich nauczycieli, tylko będziemy z góry przegrani, bo u nas rację mają ZAWSZE niezadowoleni rodzice. :(

Awatar użytkownika
Jolly Roger
Posty: 1670
Rejestracja: 2007-12-15, 18:34

Re: rodzic w ataku

Postautor: Jolly Roger » 2009-03-26, 18:00

A po co dyrektor do obrony. Wystarczy, żeby nie przeszkadzał.
Z drugiej strony jak się Dyrekcja boi KO znaczy, ze ma cos na sumieniu. Wyłapać haka i szachować strachliwego :pirat:
We gonna ride the sea,

we pray to the wind and the glory

That's why we are raging wild and free

koma
Posty: 2524
Rejestracja: 2007-11-17, 00:26

Re: rodzic w ataku

Postautor: koma » 2009-03-26, 19:55

A po co Ci dyrektorska obrona? Duża dziewczynka jesteś i mądra...po studiach przecie...;)

Aleksandra08
Posty: 101
Rejestracja: 2008-12-29, 20:29
Kto: nauczyciel
Przedmiot: Język polski
Lokalizacja: lubuskie

Re: rodzic w ataku

Postautor: Aleksandra08 » 2009-03-26, 20:29

Jolly Roger pisze:A po co dyrektor do obrony. Wystarczy, żeby nie przeszkadzał.
Z drugiej strony jak się Dyrekcja boi KO znaczy, ze ma cos na sumieniu. Wyłapać haka i szachować strachliwego

Nasz dyrektor jest taki, że bez niego nawet kichnąc nie wolno. On o wszystkim decyduje. Ja sama nic nie mogę...
KO nie boi się, bo papiery ma zawsze w porządku, zaręczam. Nie chce tylko, żeby przyjeżdżali i mu się po szkole szwendali, bo po co. Dano nam zresztą do zrozumienia, że jeśli rodzic pojedzie z czymś do KO, to z góry rodzic ma rację, a my tylko nieprzyjemności i "trzepanie papierów", a wtedy na każdego się coś znajdzie. Dyrektor "do obrony" w takim sensie, że powinien trzymac stronę swoich pracowników (oczywiście, nie bezkrytycznie). On jednak nas jeszcze potrafi nas upokorzyc przy innych (bywa, że również przy uczniach). Takie czasy...
Nikt się nie stawia - skoro nie robią tego ci starzy nauczyciele, z którymi zaczynał pracę, to tym bardziej nie odważa się nikt z młodej kadry. Walczyc z nim nie mamy szans - za dużo znajomości ma w KO i innych miejscach. A szkołę nie tak łatwo zmienic, bo na rynku pracy u nas nie najlepiej...
Staramy się więc spokojnie robic swoje.
Cóż mi więc z tego, że duża ze mnie dziewczynka, koma, :(

Awatar użytkownika
Jolly Roger
Posty: 1670
Rejestracja: 2007-12-15, 18:34

Re: rodzic w ataku

Postautor: Jolly Roger » 2009-03-27, 20:18

ulewa współczuję
Pracujesz nie w szkole, ale na prywatnym folwarku mości pana dyrektora. Czyżby Polska powiatowa się kłania?
U somsiadów było podobnie, ale dyrektorka się bywa. W końcu grono nie wytrzymało i pani dyrektor odeszła w niebyt. Mimo, że śwagierka wójta. Tylko grono musiało się mocno zjednoczyć, a dwójka łamistrajków z mocnym ostracyzmem sie spotkała. Jedna pani nauczycielka to i z "liścia" od koleżanki z pracy dostała. Mieliśmy tu niezła telenowelę, ale od razu innym dyrektorom folwarcznym lekko się sposób zarządzania personelem przeorientował.
Fakt, że jednak niezdrowa sytuacja trwała latami i dopiero gdy pani dyrektor pewna swego poszła o krok za daleko to się przelało.
Niestety takich folwarków całkiem sporo.
We gonna ride the sea,

we pray to the wind and the glory

That's why we are raging wild and free

Aleksandra08
Posty: 101
Rejestracja: 2008-12-29, 20:29
Kto: nauczyciel
Przedmiot: Język polski
Lokalizacja: lubuskie

Re: rodzic w ataku

Postautor: Aleksandra08 » 2009-03-27, 21:51

miwues pisze:ulewa napisał/a:
Ja sama nic nie mogę...

Możesz podać przykłady?

ulewa napisał/a:
On jednak nas jeszcze potrafi nas upokorzyc przy innych (bywa, że również przy uczniach).

A tu?

Pytasz o przykłady. Jest ich całe mnóstwo, ale wiele z nich to takie sytuacje, że z pozoru wszystko jest w porządku, ale jakoś wszyscy czują strach (a nie szacunek) i niesmak. Gdy się pracuje tam stale, to szybko zaczyna się czuc niezdrową atmosferę. Nie wiadomo co komu można powiedziec, kto donosi...
Podczas rozmowy z dyrem NIGDY nie można miec własnego zdania, bo na pewno nie ma się racji. Śmiałek, który próbuje miec własne przemyślenia i opinie szybko zostaje z tego "leczony"W kompetencje dyrektora nie wolno wchodzic, on wie wszystko najlepiej.
Dyr potrafi nas "przywoływac do porządku" na korytarzu szkolnym przy uczniach. Gdy załatwaimy coś w sekretariacie, to też zdarza nam się słyszec, jak kogoś poniewiera (ale i tak nie mamy tak źle, jak w tej reklamie pepsi :) ).
Mnie się zdarzyło, że pewna pani złożyła na mnie kolejną skargę. Zostałam wezwana do dyra ja i córka tej pani. Dyr zadawał pytania w taki sposób, że od razu było wiadomo, iż to nie ta bidula zawiniła (rozrabiając i jedząc na lekcji, wyzywając w obrzydliwy i wyjatkowo wulgarny sposób biedniejszą koleżankę, podrabiając podpis matki, mogłabym tu wymieniac dłużej). Winna byłam ja, bo ośmieliłam się zareagowac. Najpierw z dzieckiem rozmawiałam, potem wpisywałam uwagi i rozmawiałam z matką, ale ta nie przyjmowała do siebie żadnych uwag krytycznych na temat swojego świętego dziecka.
Ja byłam winna, a uczennicy dano do zrozumienia, że ma powiedziec, iż boi się mnie. Dodam, że w czasie tej konfrontacji nie miałam prawa odezwac się nawet słowem. Żadej możliwości wyjaśnienia, obrony... Zresztą komu wyjaśniac, skoro dyr sam mnie pogrążał?
Później smarkula śmiała mi się w twarz, bo wiedziała, że wszystko jej wolno. A jeśli coś zmaluje, to zawsze może pójśc do dyra (bezpośrednio) i powiedziec, że boi się, pani się na nią uwzięła, krzywo spojrzała, nie odpowiedział ,"dzień dobry wystarczająco miło albo głośno (można dodac własne pomysły, a nastepnie wybrac zestaw na każdy dzień).
A ja... wstyd przyznac, ale po prostu odpuściłam. Szkoda mojego zdrowia. Teraz jednak wiem, że w naszej szkole rządzą rodzice - awanturnicy. My - nauczyciele nie mamy żadnych szans, bo rzeczowośc i dyskusja są bezcelowe i prowadzą jedynie do niełaski dyra. A niełaska jest okrutna i trwa niekiedy rok albo i dłużej. Każda Rada Ped. jest wówczas okazją do wytknięcia nieszczęśnikowi potknięc, np. takich, że nie uważał na korytarzu i dlatego dostał piłką. Nie dzieci są winne, że grały, tylko on, że się nie zabezpieczył w kask ochronny, gdy szedł im tę piłkę odebrac.
Jolly Roger, masz rację, to prywatny folwark, ale na razie nikt się temu nie przeciwstawia. A ja już tyle razy nadstawiałam karku w imię wszelkich ideałów, że teraz mam dośc, siedzę sobie cichutko i robię spokojnie swoje.
Nie wiem, kiedy skończy się ta paranoja, ale ja nie będę tą, która coś próbuje zmienic, już więcej nie.
Nie ma solidarności w naszym gronie. Nikt nigdy za nikim się nie wstawia, bo to strach.
Czekamy chyba, aż dyr pójdzie na emeryturę, a jemu się nie spieszy...
Nauczyliśmy się z tym jakoś życ. Tylko co to za życie...?

koma
Posty: 2524
Rejestracja: 2007-11-17, 00:26

Re: rodzic w ataku

Postautor: koma » 2009-03-29, 12:39

Wybacz, ulewa, bezpośredniość, ale sami sobie jesteście winni!
Pozwalacie sobie na pomiatanie i mobbing.

Aleksandra08
Posty: 101
Rejestracja: 2008-12-29, 20:29
Kto: nauczyciel
Przedmiot: Język polski
Lokalizacja: lubuskie

Re: rodzic w ataku

Postautor: Aleksandra08 » 2009-03-29, 20:59

Niestety, koma, mam tego świadomość. Jednak sytuacja jest taka od lat. Gdy przyszłam do tej szkoły, już tak było. Próbowałam coś robić, zachowywać się normalnie, inaczej, ale tylko dostawałam po głowie. Już nie chcę więcej ...
Pewne sprawy nadal mnie szokują, ale przywykłam (niestety) i już wiem, że nie wolno pod żadnym pozorem parkować na miejscu dyrektora, siadać na "jego" miejscu w pokoju, mieć własnych pomysłów, mieć innego zdania, wykazywać się nadmiernym myśleniem. Z pomysłów dyra cieszyć się i udawać, że właśnie marzyłam o tym, by w czasie wolnym od pracy robić właśnie to, co on wielkodusznie wymyślił i nie brać za to ani grosza, bo to przecież DLA NAS. Tylko ja już nie mam siły na te zabawy i chciałabym czasem pomieszkać w domu.
Wiem, wiem, to wszystko nasza wina. Jednak jesteśmy bardzo niesolidarnym gronem i nie mamy szans na lepsze jutro, dopóki to się nie zmieni, bo łatwo manipulować skłóconymi ludźmi.
Może uda mi się zmienić szkołę...

krg54
Posty: 220
Rejestracja: 2009-03-14, 18:21
Kto: nauczyciel
Przedmiot: Przyroda
Lokalizacja: śląskie

Re: rodzic w ataku

Postautor: krg54 » 2009-03-30, 00:10

Powiem szczerze,że opisane wyżej sytuacje już nawet nie bulwersują, a po prostu wkurzają! Najbardziej wkurzająca jest niemoc wielu z nas w konfrontacji z " wściekłym" rodzicem. Jeśli do tego dochodzi atakujący dyrektor, to ja sobie nie potrafię wyobrazić takiej morderczej atmosfery. A może trzeba dyrektorowi uświadomić fakt, że nauczycielem się jest całe życie, a dyrektorem się bywa. Moim zdaniem opisywany dyrektor nie dorósł do tego, by być szefem zespołu pracowników mimo swojego, jak mniemam, zaawansowanego wieku i stażu. Widać, że jest dyrektorem " malowanym" - na pokaz! Dokumenty w porządku, żadnych kontroli, słowem - nie ruszać, bo może śmierdzieć. I tak właśnie chyba jest - na oko cacy, a w rzeczywistości pustka. Zresztą wielu dyrektorów podlizuje się rodzicom, bo wiedzą dobrze, że ich przedstawiciele wchodzą w skład komisji rozstrzygającej konkurs na dyrektora, więc trują jak mogą. Przykre to, ale przypuszczam, że prawdziwe, choć wolałabym się mylić. I optymistycznie na koniec - nie dajmy się zwariować! Pozdrawiam!

Cytryn
Posty: 1224
Rejestracja: 2007-11-09, 12:20

Re: rodzic w ataku

Postautor: Cytryn » 2009-03-30, 08:24

że nie wolno pod żadnym pozorem parkować na miejscu dyrektora, siadać na "jego" miejscu w pokoju, mieć własnych pomysłów, mieć innego zdania, wykazywać się nadmiernym myśleniem. Z pomysłów dyra cieszyć się i udawać, że właśnie marzyłam o tym, by w czasie wolnym od pracy robić właśnie to, co on wielkodusznie wymyślił i nie brać za to ani grosza, bo to przecież DLA NAS. Tylko ja już nie mam siły na te zabawy i chciałabym czasem pomieszkać w domu.


Witam w klubie. Też tak mam. I też słyszę, że to moja wina. Cóż...Trwa toi kilka lat, jestem wykończona, zaczynam nienawidzić szkoły.Kiedyś próbowała walki i asertywności, w zasadzie wszystkiego próbowałam. Wiem, że to nic nie da, jeśli się to robi w pojedynkę. Ludzie zastraszeni, gmina mała, pracy nigdzie nie ma , a dyr. ma dłuuuugie ręce i rodzinę we "władzach". Usiłuję od lat zmienić pracę- bezskutecznie, bo tu raczej zwalniają, niż zatrudniają. Myślę o przeprowadzce do innego miasta. Trzymajcie kciuki.
A dzięki temu forum od czasu do czasu "popuszczę krwi", co służy mojemu zdrowiu psychicznemu( choć niekoniecznie Waszemu :twisted: ).


Wróć do „Szkolna codzienność”