Sikanie na lekcji

oj... każdemu sie zdarzają... nawet na lekcji wizytowanej

Moderatorzy: Basiek70, służby porządkowe

Awatar użytkownika
Jolly Roger
Posty: 1671
Rejestracja: 2007-12-15, 18:34

Re: Sikanie na lekcji

Postautor: Jolly Roger » 2011-02-27, 09:44

koma

studentka była lepsza od nauczycielki, bo wprowadziła porządek na lekcji. Przyzwolenie na beztroskie chadzanie do toalety (często byle się tylko przejść po szkole) to przyzwolenie na bałagan.

Zakaz wychodzenia do toalety to głupota, ale nie może być tak, że co lekcja na wędrówkę wybiera się kilku uczniów. To często nawyk przedszkolny i trzeba go wyrugować w pierwszej klasie.
We gonna ride the sea,
we pray to the wind and the glory
That's why we are raging wild and free

katty
Posty: 432
Rejestracja: 2008-05-14, 12:53
Przedmiot: Język angielski
Lokalizacja: mazowieckie

Re: Sikanie na lekcji

Postautor: katty » 2011-02-27, 13:07

Organizacja naszego świata nie pozwala na to, żeby załatwiać się wtedy, kiedy tylko przyjdzie nam to do głowy. Np. zwykła podróż autobusem - potrafi trwać nawet godzinę i nie ma takiej opcji, żeby kierowca otworzył drzwi między przystankami, wypuścił delikwenta i zaczekał, aż znajdzie toaletę i załatwi co potrzebuje. Dlatego też musimy w miarę możliwości planować swoje wyjścia do toalety. Jakkolwiek u dzieci w wieku przedszkolnym to nie jest wykonalne, tak w przypadku uczniów już na poziomie szkoły podstawowej nauka zarządzania potrzebami fizjologicznymi nie powinna stanowić problemu. A szkoła ma przecież uczyć różnych aspektów życia w społeczeństwie. W znacznej większości przypadków potrzeba wyjścia do toalety wynika z niewłaściwego wykorzystania przerwy. Uczeń miał "ważniejsze" sprawy na głowie.

Myślę, że znacznie większym problemem, niż zagrożenie, że uczeń coś po drodze zniszczy jest fakt, że traci fragment lekcji i dezorganizuje ją innym. Po powrocie z "wycieczki" nie wie, co się dzieje i musi na nowo wbić się w rytm. I z tego głównie względu wynika np. moja niechęć do wypuszczania do toalety. Zdarzają się oczywiście takie sytuacje, że uczeń zapomniał pójść na przerwie a na lekcji rzeczywiście bardzo mu się chce. Wcale nie jest trudno ocenić, czy uczniem kieruje czysta chęć wyrwania się z lekcji, czy też realna potrzeba. Gdy wyczuwam, że uczeń nie symuluje, pozwalam mu na opuszczenie sali. Zaznaczam jednak, że dokładnie tyle czasu, ile spędzi za drzwiami, będzie musiał mi poświęcić z kolejnej przerwy i będziemy razem robić jakieś dodatkowe zadania. Wobec takiej perspektywy większość uczniów jednak mimo wszystko rezygnuje z wyjścia, ci zaś, którzy naprawdę są już w podbramkowej sytuacji, sprężają się i nie przychodzi im do głowy pałętać się po szkole.

koma
Posty: 2432
Rejestracja: 2007-11-17, 00:26

Re: Sikanie na lekcji

Postautor: koma » 2011-02-27, 13:50

Jolly Roger pisze:koma

studentka była lepsza od nauczycielki, bo wprowadziła porządek na lekcji.

Żeby była jasność - nie uważam, że dzieci powinny wychodzić, kiedy chcą.
Myślę, że nauczycielka wiele razy dzieciom mówiła, od czego są przerwy i nie potrzeba "genialności" pani dr w tym zakresie.
Niestety, studentko, nie najlepiej wypadło IMHO Twoje tłumaczenie.

To, że raz wyszło jedno a nie czworo nie oznacza, że do końca Twojej praktyki przestaną wychodzić w ogóle.
Jeżeli nauczyciel zna dobrze swoje dzieciaki, to nie będzie z groźna miną zakazywał wychodzenia zawsze!
Jedne dzieci wychodzą rano, zaraz po przyjściu do szkoły - wiadomo, które: te, w których domach nie ma łazienek. Zabronisz?? Ja takie dzieci znam w mojej szkole.
Inne - po drugim śniadaniu.
Jeszcze inne muszą "trzymać" - sa niespokojne, wiercą sie i kręcą. Lepiej je wysłać.
Są dzieci nadpobudliwe. dla których przelecenie się wyjdzie na zdrowie.
Niektóre muszą wyjśc po obiedzie w szkolnej stołówce.
Są dzieci nietrzymające moczu...
Mam w klasie 5 ucznia (bardzo dobry z mojego przedmiotu) który musi wychodzić - cos z pęcherzem.

Tak po prostu bywa...A nauczyciel znając dzieci wie, które mogą lub powinny sie "przelecieć" do toalety.

Janiol
Posty: 4
Rejestracja: 2011-02-08, 19:54
Kto: student
Przedmiot: Zajęcia zintegrowane
Lokalizacja: łódzkie

Re: Sikanie na lekcji

Postautor: Janiol » 2011-02-27, 14:05

Ale ja im nie zabraniem wychodzić. Tylko mówiąc że mogą iść, przypominam, że od tego jest przerwa. Jak na razie poskutkowało, bo widzę, że pamiętają i chodzą do toalety na przerwie. Nie wiem po co ta cała dyskusja :)

katty
Posty: 432
Rejestracja: 2008-05-14, 12:53
Przedmiot: Język angielski
Lokalizacja: mazowieckie

Re: Sikanie na lekcji

Postautor: katty » 2011-02-27, 14:23

Oj, Janiol, żeby tak nasza praca była taka prosta, jakbyś chciała. Mówisz "od siusiania jest przerwa" i dzieci siusiają na przerwie. Mówisz "nie rozmawiamy na lekcji" i nikt nawet nie próbuje się odezwać. Mówisz "trzeba odrabiać pracę domową" i wszyscy odrabiają. Też mi się zdarzają klasy, w których to wystarcza. Ale jest ich zdecydowana mniejszość. Jakby problemu nie było, dyskusja też by nie wynikła.

jarko
Posty: 219
Rejestracja: 2010-09-18, 22:13
Kto: nauczyciel
Przedmiot: Informatyka, Historia
Lokalizacja: świętokrzyskie

Re: Sikanie na lekcji

Postautor: jarko » 2011-02-27, 18:55

Ja nie wyobrażam sobie aby na mojej lekcji dzieciak się posikał w klasie albo co gorsza zrobił coś mocniej pachnącego. Wyobrażam sobie, że taki przypadek musi być dla każdego traumatyczny.
Sikanie zaraz po dzwonku jest bardziej podejrzane od grubszej potrzeby zwłaszcza kiedy dzieciaki wracają ze stołówki to początek lekcji niestety bywa zakłócony. Tego nigdy się nie przewidzi, wstarczy jedna śliwka na przerwie za dużo albo początek grypy żołądkowej. Czy ja muszę być oprawcą w każdym momencie?
Umawiam się z uczniami, że wystarczy jak mi zasygnalizuja, że muszą do ubikacji, nie muszą podawać po co. Wychodzą prawie bezszelestnie. Jeżeli ktoś nagminnie tak robi wtedy wpisuję go na listę aby przekazać rodzicowi informację, że chyba iksiński ma problem zdrowotny i należałoby do lekarza. Nie nadużywają.
Wszelkie zalecenia i obostrzenia od dyrekcji jakie kiedykolwiek miałem nie traktowałem poważnie. W jednym gimnazjum rygory się skończyły kiedy smród rozlał się po klasie jakiemuś rygorystycznie nastawionemu belfrowi.
Tak na marginesie 5 minutowych przerw. To zbrodnia przeciwko uczniom i nauczycielom, która w dzisiejszych czasach niżu demograficznego powinna być karana z całą surowością
Gutta cavat lapidem non vi, sed saepe cadendo

motylek8
Posty: 355
Rejestracja: 2008-02-04, 14:51
Kto: nauczyciel
Przedmiot: Język angielski
Lokalizacja: dolnośląskie

Re: Sikanie na lekcji

Postautor: motylek8 » 2011-02-28, 17:32

U nas ogólnie panuje zasada, że do toalety dzieci powinny iść na przerwie. Ale oczywiście wszyscy nauczyciele maja głowę na karku i - jak już było pisane - bardzo łatwo jest poznać, kto naprawdę czuję potrzebę skorzystania z toalety, a kto tylko kombinuje. Bardzo dobrze to widać na przykładzie młodych nauczycieli - zgadzają się na wyjście jednego ucznia, drugiego i tak bez końca, aż zadzwoni dzwonek. Mało tego, gdy tylko dzieciaki wyczują możliwość takiego kombinowania, za zgodą nauczyciela (!) wychodzą razem z kolegą/ koleżanką. To dla mnie już absurd.

katty
Posty: 432
Rejestracja: 2008-05-14, 12:53
Przedmiot: Język angielski
Lokalizacja: mazowieckie

Re: Sikanie na lekcji

Postautor: katty » 2011-03-01, 09:10

Motylku, to nie jest kwestia wieku. Ja na początku miałam problemy z wielooooooma rzeczami, ale nigdy z rozpoznaniem, kto potrzebuje wyjść.

motylek8
Posty: 355
Rejestracja: 2008-02-04, 14:51
Kto: nauczyciel
Przedmiot: Język angielski
Lokalizacja: dolnośląskie

Re: Sikanie na lekcji

Postautor: motylek8 » 2011-03-01, 15:43

Bardziej chodziło mi o doświadczenie niż wiek - po prostu każdy nowy (=młody stażem) nauczyciel na początku wypuszcza dzieci do toalety. Większość z nich po pewnym czasie przestaje, bo - jak opisałam wyżej - dzieciaki wykorzystują sytuację, jak się tylko da. Jednak mieliśmy jedną nauczycielkę, która non stop kogoś wypuszczała i nawet chyba nie chciała odróżniać, kiedy uczeń musi, a kiedy tylko chce do toalety.


Wróć do „Nasze wpadki”