Romanse w szkole

oj... każdemu sie zdarzają... nawet na lekcji wizytowanej

Moderatorzy: Basiek70, służby porządkowe

Awatar użytkownika
Monia79
Posty: 8
Rejestracja: 2007-12-07, 23:19

Re: Zwiazek nauczyciela z uczniem - prosze o pomoc

Postautor: Monia79 » 2007-12-08, 17:07

Jaino pisze:Witam, mam pytanie odnosnie sytuacji prawnej nauczyciela, kiedy ten zaangazowal sie w zwiazek z uczniem. Niepełnoletnim uczniem, ale powyzej 15 lat. I jak taka sytuacja ma sie w szkołach prywatnych, czy to wyglada tak samo jak w szkołach państwowych? I jesli nie ma mowy o wykorzystywaniu jednej strony przez druga, a wrecz obie deklaruja miłość, czy jest w tym coś niezgodnego z prawem? nawet jesli nie ma mowy o faworyzowaniu? I czy jesli uczen jest niepelnoletni, a pozostaje w zwiazku z nauczycielem, który jednak go nie uczy, lub uczy w innej szkole, czy to nadal jest przestępstwo? Bardzo prosze o pomoc.



Moim zdaniem jest to przestępstwo ponieważ uczennica jest niepełnoletnia.Samo uczucie oczywiście niech sobie będzie,ale obcowanie z nieletnią jest przestępstwem w myśl polskiego prawa,niezależnie czy z mniej lub bardziej romantycznych pobudek. Jest też kwestia wspomnianej juz moralności,ale ona jak wiadomo bywa względna. Linczować nikogo moralnie nie zamierzam:)
Nawet gdyby niebo zmęczyło sie błękitem..Ty nie gaś nigdy światła nadziei- Bob Dylan

catchmeifyoucan
Posty: 182
Rejestracja: 2007-11-01, 19:25

Re: Zwiazek nauczyciela z uczniem - prosze o pomoc

Postautor: catchmeifyoucan » 2007-12-08, 17:12

Monia79 pisze:Moim zdaniem jest to przestępstwo ponieważ uczennica jest niepełnoletnia.


w myśl polskiego prawa przestępstwem jest obcowanie seksualne z osobą poniżej 15. roku życia
"Forgive your enemies but never forget their names" Kennedy

kingula1002
Posty: 13
Rejestracja: 2007-12-08, 19:12

Relacja: nauczyciel - uczeń

Postautor: kingula1002 » 2008-03-15, 23:14

Mam kolegę który uczy w-f. Ma on swoją klasę i gdy kiedyś weszłam do nich na lekcje to krew mi w żyłach stanęła. Uczniowie na ławkach na biurku zero dyscypliny.uczennice wymalowane i ubrane nieodpowiednio (że bez mundurków to najmniejszy problem) a co najgorsze moim zdanie on jest z uczniami jak są sami na ty to już mnie przerosło. Ja bym sobie nie pozwoliła na coś takiego a wy jak sądzicie gdzie granica miedzy nauczycielem a kolegą .
Ostatnio zmieniony 2008-09-27, 13:28 przez kingula1002, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
Ingeborga
Posty: 1591
Rejestracja: 2007-10-16, 20:32

Re: Romanse w szkole

Postautor: Ingeborga » 2008-03-15, 23:17

kingula1002 pisze:Mam kolegę który uczy w-f. (...)Uczniowie na ławkach na biurku
a nie powinni być na sali gimnastycznej?
...

kingula1002
Posty: 13
Rejestracja: 2007-12-08, 19:12

Re: Romanse w szkole

Postautor: kingula1002 » 2008-03-15, 23:22

To była godzina wychowawcza. I byli w sali. Obecnie jego uczniowie chodzą do III klasy i teksty typu ''Rafał nie trój'' albo ''Nie no co ty mundurek po co ''

Awatar użytkownika
Ingeborga
Posty: 1591
Rejestracja: 2007-10-16, 20:32

Re: Romanse w szkole

Postautor: Ingeborga » 2008-03-15, 23:30

kingula1002 pisze:Obecnie jego uczniowie chodzą do III klasy i teksty typu ''Rafał nie trój'' albo ''Nie no co ty mundurek po co ''
:shock: :shock: :shock: :shock: :shock: :shock: :shock: :shock: :shock: :shock: :shock: :shock: :shock: :shock: :shock: :shock: :shock: :shock: :shock: :shock: :shock: :shock: :shock: :shock: :shock: W życiu się z czymś takim nie spotkałam! Tam granice na pewno zostały przekroczone! Jeśli nawet uczniowie zwracaliby się "na ty", to chociaż z szacunkiem. Wiadomo... taka możliwość, mówienia do n-la po imieniu, daje im nowe możliwości... :? nie takie, jaki powinni otrzymać. Bo kiedy nauczyciel chce dla posłuchu być kumplem, traci w oczach uczniów resztki honoru i szacunku. Traktują go jak kumpla, ale się nie uczą, bo kumpel. Z wychowawczego punktu widzenia takie zachowanie jest wręcz niedopuszczalne! Co on sobie myśli? Wybrał taki zawód, to ma być tym nauczycielem! Wymagającym, chociaż i tak niektórzy nie są, odpowiedzialnym, rozsądnym. Jak widzi to reszta grona pedagogicznego w tej szkole? I czy w ogóle o tym wie?
...

Awatar użytkownika
Ingeborga
Posty: 1591
Rejestracja: 2007-10-16, 20:32

Re: Romanse w szkole

Postautor: Ingeborga » 2008-03-15, 23:40

Mi się to normalnie nie podoba.
...

Awatar użytkownika
malgala
Posty: 8182
Rejestracja: 2007-07-30, 18:50
Kto: nauczyciel
Przedmiot: Matematyka
Lokalizacja: łódzkie

Re: Romanse w szkole

Postautor: malgala » 2008-03-16, 17:47

Ingeborga pisze:Bo kiedy nauczyciel chce dla posłuchu być kumplem, traci w oczach uczniów resztki honoru i szacunku.

Brawo, Inga, strzał w 10. Moim zdaniem szybko powinien zmienić zawod, z korzyścią dla siebie i dla uczniów.

joannajoanna
Posty: 101
Rejestracja: 2008-12-28, 11:42
Kto: nauczyciel
Przedmiot: Inne
Lokalizacja: śląskie

związek nauczyciela z uczniem

Postautor: joannajoanna » 2009-01-04, 19:59

Tak pomyślałam, ze poruszyć taki temat, bo ostatnio na filozfi mówiliśmy o postawach etycznych nauczycieli, tzn zaczeliśmy o tym mówić. Wspomniał profesor, że nie ma dla nauczycieli kodeksu etycznego, że ktoś kiedyś coś napisał, ale nie weszło w ustawe.

Czasem jest młody nauczyciel, a uczeń w liceum raptem młodszy od niego o 3 lata, zakochują się, co w takiej sytuacji? No wiadomo, nie można do tego do puścić, ale jak to niektórzy mówią, serce nie sługa...
;)

Awatar użytkownika
Jolly Roger
Posty: 1671
Rejestracja: 2007-12-15, 18:34

Re: Romanse w szkole

Postautor: Jolly Roger » 2009-01-08, 10:27

Nie widzę problemu w tym, ze nauczyciel się zakochuje w uczniu ze wzajemnością. Pod warunkiem, ze uczeń jest "pełnoletni" i nauczyciel nie ma lekcji z uczniem.

Kodeks etyczny? Etyka to normy wypracowywane przez środowisko, a nie przez zapis odgórny
We gonna ride the sea,
we pray to the wind and the glory
That's why we are raging wild and free

Luthien
Posty: 5
Rejestracja: 2009-01-08, 20:37
Kto: uczeń
Przedmiot: Język angielski
Lokalizacja: podkarpackie

Re: Zwiazek nauczyciela z uczniem - prosze o pomoc

Postautor: Luthien » 2009-01-08, 21:22

Jaino pisze:Witam, mam pytanie odnosnie sytuacji prawnej nauczyciela, kiedy ten zaangazowal sie w zwiazek z uczniem. Niepełnoletnim uczniem, ale powyzej 15 lat.


Oczywiście bierzemy tu pod uwagę sytuację, w której zainteresowany/a uczy zainteresowaną/ego.
Taka sytuacja jest, wydaje mi się, nieczysta głównie z etycznego punktu widzenia. Przede wszystkim, nauczyciel ucznia w wieku poniżej 18 lat jest nadal kimś w rodzaju wychowawcy, niejako zastępuje rodzica - gdy dziecko - bo jeszcze dziecko! - jest w szkole, bierze za niego odpowiedzialność. Musi więc traktować każdego tak samo, a naprawdę trudno o brak faworyzowania w podobnej sytuacji... Co więcej, miłość, związek w tym przypadku właśnie z powodu relacji - prawnych, wiekowych - może budzić niesmak, a nauczyciel powinien mieć niesplamioną reputację, jeśli chce nadal być szanowany - to chyba oczywiste.
Zakładam w tym momencie, że owy uczeń w wieku 15-18 lat jest na tyle dojrzały, by naprawdę zainteresować dorosłą już zupełnie osobę - nie tylko na płaszczyźnie czysto cielesnej... bo kontakty seksualne - bądźmy szczerzy - komplikują sprawę i to one - skojarzenia z nimi - są główną przyczyną owego "niesmaku". Najlepiej, jeśli uczucie jest czysto platoniczne, przynajmniej do skończenia przez ucznia szkoły - mamy pewność, że owemu nauczycielowi nie grożą żadne sankcje.
No, chyba że uczen zechce wziąć ślub z nauczycielem :) to już inna bajka, ale oczywiście trywializuję w tej chwili.

I jak taka sytuacja ma sie w szkołach prywatnych, czy to wyglada tak samo jak w szkołach państwowych? I jesli nie ma mowy o wykorzystywaniu jednej strony przez druga, a wrecz obie deklaruja miłość, czy jest w tym coś niezgodnego z prawem? nawet jesli nie ma mowy o faworyzowaniu?


Z pewnością w szanujących się szkołach prywatnych nie powinno być pracowników, którzy mają nieczystą sytuację prawną. Jeśli uczucie jest platoniczne - a zainteresowani są na tyle sprytni i powściągliwi, że potrafią je ukryć, by uniknąć chociażby kontrowersji z nim związanych (a to naprawdę trudne, prawdopodobnie - choć nie chcę osądzać - osobie bardzo młodej, 15, 16, 17 lat może się to nie udać - osoby obiektywne naprawde są w stanie więcej zobaczyć niż ci "zaślepieni" uczuciem, a wtedy o dowód nietrudno), nie przewiduję trudności. :)
W końcu - miłość ta prawdziwa, czysta, tak, która nas ulepsza - nie jest niczym złym :) Gorzej jeśli chodzi głównie o coś innego...

I czy jesli uczen jest niepelnoletni, a pozostaje w zwiazku z nauczycielem, który jednak go nie uczy, lub uczy w innej szkole, czy to nadal jest przestępstwo? Bardzo prosze o pomoc.


Nie uczy, lub uczy w innej szkole? Cóż. Przynajmniej łatwiej jest uniknąć pewnych oczywistych skutków - komentarze i docinki innych, a co najgorsza - te związane z miejscem zatrudnienia rzeczonego pedagoga...
Jednak nadal, z powodu właśnie relacji, sprawa jest dyskusyjna. Nie powinni o tym trąbić - nie ryzykowałabym.


Osobiście uważam, że wszystko możliwe - miłość nastolatka i osoby dorosłej, tak samo jak związek też jest jak najbardziej możliwy, ale trzeba bardzo uważać i zachowywać się ostrożnie, głównie ze względu na nauczyciela. I przede wszystkim - trzeba tego chcieć - a gdzie prawdziwa miłość - tam i "chcenie" :)
Nie ryzykowałabym kontaktów seksualnych - to nienajlepsze rozwiązanie. Poza tym, gdybym była w związku z kimś dobre parę lat starszym, wolałabym mieć pewność, że na pierwszym miejscu kocha moją duszę, a seks nie jest najważniejszy. Można łatwo wpaść w pułapkę.

edzia
Posty: 4784
Rejestracja: 2008-02-05, 23:02

Re: Romanse w szkole

Postautor: edzia » 2009-01-08, 21:59

Jolly Roger pisze:Kodeks etyczny? Etyka to normy wypracowywane przez środowisko, a nie przez zapis odgórny
Czasem jednak nieprzestrzeganie norm etycznych, obyczajowych i moralnych rodzi dużo poważniejsze społeczne konsekwencje, niż nieprzestrzeganie norm prawnych. Normy etyczne uzupełniają istniejący porządek prawny. Dlatego jak najbardziej byłabym za "spisaniem" czegoś w rodzaju kodeksu etyki nauczycielskiej. Za spisaniem - bo tak naprawdę taki kodeks i tak istnieje. Istnieje zresztą w wielu zawodach.

Awatar użytkownika
Jolly Roger
Posty: 1671
Rejestracja: 2007-12-15, 18:34

Re: Romanse w szkole

Postautor: Jolly Roger » 2009-01-09, 07:58

Ja jestem przeciwnikiem opisywania takich spraw. Zbyt ogólne sprawi, że można sobie będzie dowolnie interpretować, a zbyt szczegółowe zapewne doprowadzi parę spraw do absurdu. Czy da się wszystko przewidzieć?

Nauczyciel musi być uczciwy

Oto cały kodeks etyczny.

Uczciwy nauczyciel nie pozwoliłby sobie na wykorzystanie swojego stanowiska, aby dopuścić do romansu z uczennicą, którą naucza. Jeśli już nawet z jakichś pozaszkolnych czynników doszło do takiego zbliżenia to uczciwy nauczyciel nie obnosiłby się z tym lub poprosiłby o zmianę przydziału klasowego aby jego osobiste relacje nie wpływały na sprawy zawodowe.
We gonna ride the sea,

we pray to the wind and the glory

That's why we are raging wild and free

edzia
Posty: 4784
Rejestracja: 2008-02-05, 23:02

Re: Romanse w szkole

Postautor: edzia » 2009-01-09, 09:04

Jolly Roger pisze:Zbyt ogólne sprawi, że można sobie będzie dowolnie interpretować, a zbyt szczegółowe zapewne doprowadzi parę spraw do absurdu. Czy da się wszystko przewidzieć?
Lekarzom jakoś to nie przeszkadza. Wydaje mi się jednak, że parę spraw dałoby się uporządkować. Oczywiście raczej nie tak droobiazgowo, by pisać np. o romansie nauczyciela z uczennicą albo nauczycielki z uczniam. :wink:
Jolly Roger pisze:Nauczyciel musi być uczciwy
Tak się zastanawiam, czy taki zapis wystarczyłby np. lekarzom. :wink:

Jedliński
Posty: 547
Rejestracja: 2008-09-20, 18:40
Kto: nauczyciel
Przedmiot: Fizyka
Lokalizacja: śląskie

Re: Romanse w szkole

Postautor: Jedliński » 2009-01-09, 09:45

Imho związek nauczyciela z uczennicą oceniam jako mocno kompromitujący dla nauczyciela (w 95% przypadkach,bo trudno generalizować ) .
Z jednej strony dojrzały człowiek (nauczyciel) ,a z drugiej strony dziecko (nawet powyżej 15 lat - dziecko w sensie mentalnym ,które mało wie o świecie i życiu).inna sprawa czy taki związek jest korzystny dla rozwoju dziecka (trudno to ocenić,ale podyskutować zawsze można).


Ja rozumiem,że to skomplikowana sprawa i "serce to nie sługa" ,ale dla mnie to jest brak profesjonalizmu. W szkole nauczyciel może podrywać nauczycielki (ale nie uczennice) lub znaleźć sobie inny teren na podryw niż szkoła ;)
W Chinach nauczycieli nazywa się budowniczymi narodu; czas, byśmy naszych nauczycieli nazywali tak samo. Barack Obama


Wróć do „Nasze wpadki”