Czytanie "listów" uczniów

oj... każdemu sie zdarzają... nawet na lekcji wizytowanej

Moderatorzy: Basiek70, służby porządkowe

edzia
Posty: 4784
Rejestracja: 2008-02-05, 23:02

Re: Czytanie "listów" uczniów

Postautor: edzia » 2010-12-09, 08:25

Obiecałam już sobie wczoraj, że nie będę tego wątku rozwalać, ale czuję się zmuszona. ;)
vuem pisze:No cóż, dalej nie piszesz dlaczego, ale trudno.
Ma Ci to za każdym pisać, w każdym poście? Mało było na ten temat napisane? I miwues pisał, i ja pisałam, i inni pisali powody.

Bo tu, widzisz, bardziej o zasadę chodzi, niż o rozpatrywanie każdej sytuacji z osobna. A zasadą nauczyciela w opisanej sytuacji powinno być zaglądanie w te liściki. Bo żadna z nich korespondencja i żadna tajemnica, skoro uczniowie sami nie dbają o jej intymność. Niechże i odstąpi niekiedy od tej zasady, ale niech uczniowie wiedzą, że raz na jakiś czas, albo nawet i częściej, zależy już wtedy od konkretnej sytuacji, nauczyciel tę zasadę zastosuje, bo ma do tego prawo. I żadne tam zasłanianie się tajemnicą korespondencji, intymnością, czy brakiem zaufania! To nie o to chodzi! A właśnie taka zasada nauczyciela, jeśli uczniowie ją poznają, będzie działać na nich prewencyjnie. :)

Ok, Ty stosujesz odwrotną zasadę. Ty zaglądasz w te liściki dopiero w sytuacji realnych podejrzeń, a nie z zasady. I pewnie mocą swojego autorytetu i tak nie masz tych sytuacji na lekcjach częstych. Niech Ci będzie. Jesteś i tak skuteczny.

Uważam jednak, że udzielając rady na publicznym forum, jesteśmy odpowiedzialni za wszystkich, którzy te rady przeczytają. Nie tylko za nauczycieli, którzy nie dają sobie wmówić różnych głupot. Bo oni problemu z przeczytaniem liściku i tak nie mają. Ich uczniowie znają swoje miejsce w szeregu.

Ale czyta nas wielu młodych nauczycieli, czytają i doświadczeni, ale omamieni różnymi pseudoszkoleniami. To właśnie dla nich piszemy, że liściki na lekcji to żadna korespondencja, że nie podlegają pod żadne przepisy o tajemnicy tej korespondencji, że są wręcz wskazania wychowawcze, by w te liściki zaglądać, że jak najbardziej można mieć taką zasadę wśród swoich zasad. A i tak każdy w swoim sumieniu, w swoich możliwościach, i w swoim rozeznaniu w konkretnej sytuacji, zastosuje ją lub nie.

Odpowiedziano więc Jedlińskiemu, że nie ma przeszkód w zaglądaniu, że można. Uzasadniono.

Po co więc tak to rozdrapywać?

vuem pisze:Czy Ty jako wychowawca nie widzisz sensu uczenia tych dzieci szacunku do drugiego człowieka również poprzez okazywanie im go?
czy nie uczysz ich właśnie poszanowania prawa drugiego człowieka do prywatności, dając im go?
Czyli nie dotarło to, co pisałam wcześniej?

vuem pisze:Oczywiście, że w pewnych sytuacjach uzurpować będę sobie prawo do poznania treści, ale to dotyczy sytuacji, w których zachodzi uzasadnione podejrzenie złych postępków.
Stosujesz zasadę odwrotną i jesteś raczej przy tym skuteczny. Ok. Dlaczego jednak nie przyzwyczaić uczniów do zasady takiej, jaką my proponujemy? Co w niej widzisz złego, oprócz "nieposzanowania czyjejś godności i tajemnicy jego korespondencji"? A poza tym jw.

vuem pisze:O tym co się z dzieckiem dzieje, można wiedzieć bez ładowania się buciorami w każdy zakątek jego życia.

Czytasz pamiętniki swoich dzieci, ich korespondencję, przeszukujesz ich szuflady i rzeczy?
No i widzisz, nie rozumiesz tego, co napisaliśmy wyżej.

Awatar użytkownika
iTulka
Posty: 385
Rejestracja: 2010-05-17, 00:17
Kto: nauczyciel
Przedmiot: Zajęcia zintegrowane
Lokalizacja: śląskie

Re: Czytanie "listów" uczniów

Postautor: iTulka » 2010-12-09, 10:39

vuem pisze:Czy Ty jako wychowawca nie widzisz sensu uczenia tych dzieci szacunku do drugiego człowieka również poprzez okazywanie im go?


Gdybym zobaczyła, że dziecię pisze autentyczny list gdzieś w tylnej ławce, na estetycznej kartce, a przyłapany nakreśli mi sytuację i powiedzmy przeprosi, na pewno nie odczuję potrzeby analizy jego wypocin :) Wtedy skarcę za zajmowanie się nie tym co trzeba na lekcji.
Ale mówimy o pogniecionych karteczkach, przekazywanych ukradkiem wśród znających ryzyko odtajnienia uczniów.
Klawisze więzienni też nie powinni odczytywać grypsów, bo szanują tajemnicę korespondencji więźniów? :lol:
Może porównanie troszkę nie na miejscu, jednak służące odróżnieniu prawdziwej korespondencji od łamania regulaminu komunikowania się.

Awatar użytkownika
vuem
Posty: 4148
Rejestracja: 2009-06-18, 20:30
Kto: nauczyciel
Przedmiot: Język angielski
Lokalizacja: podkarpackie

Re: Czytanie "listów" uczniów

Postautor: vuem » 2010-12-09, 14:43

edzia pisze:Obiecałam już sobie wczoraj, że nie będę tego wątku rozwalać, ale czuję się zmuszona. ;)


Edziu, rozwalaniem wątku zawsze będzie pisanie czegokolwiek innego niż "masz rację" i "zgadzam się"? :wink:

edzia pisze:Bo tu, widzisz, bardziej o zasadę chodzi, niż o rozpatrywanie każdej sytuacji z osobna. A zasadą nauczyciela w opisanej sytuacji powinno być zaglądanie w te liściki.


No a ja z taka się zasada nie zgadzam. nie widzę powodu, by w taki sposób interpretować prywatność człowieka.

Supremacja nauczyciela nad uczniem nie powinna oznaczać totalnej kontroli.

edzia pisze:Bo żadna z nich korespondencja i żadna tajemnica, skoro uczniowie sami nie dbają o jej intymność.


Nie zgadzam się z Twoja definicją korespondencji, gdyby Twoja koleżanka złapała kartke napisana przez Ciebie do kogoś innego np. podczas zebrania, chyba nie uznałabyś tyego za normalne zachowanie....choć może własnie starasz się udowodnić, że jednak tak.

edzia pisze:Niechże i odstąpi niekiedy od tej zasady, ale niech uczniowie wiedzą, że raz na jakiś czas, albo nawet i częściej, zależy już wtedy od konkretnej sytuacji, nauczyciel tę zasadę zastosuje, bo ma do tego prawo.


Prawo? Przepis prawny masz na myśli, czy moralną legitymacje do takich działań?

nie odmawiam tego prawa w pewnych sytuacjach, kilkakrotnie o tym pisałem.

Sprzeciwiam się stosowaniu takiej zasady.

edzia pisze:A właśnie taka zasada nauczyciela, jeśli uczniowie ją poznają, będzie działać na nich prewencyjnie. :)


Oczywiście nie licząc sytuacji, gdy uczeń sie zaprze i powie, że kartki nie odda.

Zapewne więcej pożytku przyniesie użeranie sie z nim i walka o to, by te kartke przeczytać, zamiast skoncentrowanie sie na samym fakcie nie uważania na lekcji i ukaraniu za w trymiga.

edzia pisze:Ale czyta nas wielu młodych nauczycieli, czytają i doświadczeni, ale omamieni różnymi pseudoszkoleniami. To właśnie dla nich piszemy, że liściki na lekcji to żadna korespondencja, że nie podlegają pod żadne przepisy o tajemnicy tej korespondencji, że są wręcz wskazania wychowawcze, by w te liściki zaglądać, że jak najbardziej można mieć taką zasadę wśród swoich zasad. A i tak każdy w swoim sumieniu, w swoich możliwościach, i w swoim rozeznaniu w konkretnej sytuacji, zastosuje ją lub nie.


Skoro apelujesz do sumienia i rozumu, to jak możesz propagować to jako zasadę?

Jakież to wskazania wychowawcze i czyje mówią o tym, by z zasady wścibiać nos w takie liściki?

edzia pisze:Ok, Ty stosujesz odwrotną zasadę. Ty zaglądasz w te liściki dopiero w sytuacji realnych podejrzeń, a nie z zasady. I pewnie mocą swojego autorytetu i tak nie masz tych sytuacji na lekcjach częstych. Niech Ci będzie. Jesteś i tak skuteczny.


I uważam, że tak powinno być Edziu, bo wystarczy, że stosując metodę "monitorowania przechwyconych liścików"z zasady skrzywdzi się choćby jedną duszyczkę, to bilans zysków i strat będzie na minus...nawet w obliczu znalezienia powodu do wlepienia kolejnej nagany jakiemuś obibokowi.

edzia pisze:Uważam jednak, że udzielając rady na publicznym forum, jesteśmy odpowiedzialni za wszystkich, którzy te rady przeczytają. Nie tylko za nauczycieli, którzy nie dają sobie wmówić różnych głupot. Bo oni problemu z przeczytaniem liściku i tak nie mają. Ich uczniowie znają swoje miejsce w szeregu.


Z tego samego powodu jestem przeciw doradzaniu wszem i wobec, że tajemnica korespondencji karteczek przekazywanych na terenie szkoły nie obowiązuje i wręcz należy - takie sa wskazania wychowawcze - stawać na głowie, by treść każdej takiej przechwyconej kartki poznać.

edzia pisze:Odpowiedziano więc Jedlińskiemu, że nie ma przeszkód w zaglądaniu, że można. Uzasadniono.


Nikt nie napisał, że sa przeszkody i nie uzasadnił...no OK, nikt znaczący tyle, co Ty, czy Miwues.

Wasze argumenty są właściwe, innych nie.

Uzasadniono, Jedliński zakodował, spieprzac z wątku. KROPKA.

Musze chyba zapamiętać, że forum 45minut służy zadawaniu pytań do Edzi i Miwuesa, a gdy tylko rozstrzygną kwestię wątku nie ma sensu "rozdrapywać. :mrgreen:

edzia pisze:No i widzisz, nie rozumiesz tego, co napisaliśmy wyżej.


Może trzeba innymi słowami pisać? Cierpliwość dla rozmówcy, to równiez element szacunku dla niego.

Ja napisałem, że z zasady nie powinniśmy ich czytać, w uzasadnionych przypadkach jednak należy.
Jeśli delikwent jest podejrzewany o dokuczanie innej osobie, czynienie jej krzywdy, to treść tejże rozmowy, czy listu ma znaczenie oczywiście.

Wy piszecie, że z zasady należy, czasem można tego nie robić.

Po pierwsze nie zgadzam sie z tą opinią, po drugie w pierwszych postach pisaliście tylko o tym, że należy...co do reszty sugerowałaś włączenie intuicji.

...a potem sugerujesz, że różni ludzie forum czytają i w związku z tym trzeba uważać, co sie pisze... :wink:


iTulka pisze:Gdybym zobaczyła, że dziecię pisze autentyczny list gdzieś w tylnej ławce, na estetycznej kartce, a przyłapany nakreśli mi sytuację i powiedzmy przeprosi, na pewno nie odczuję potrzeby analizy jego wypocin :) Wtedy skarcę za zajmowanie się nie tym co trzeba na lekcji.
Ale mówimy o pogniecionych karteczkach, przekazywanych ukradkiem wśród znających ryzyko odtajnienia uczniów.
Klawisze więzienni też nie powinni odczytywać grypsów, bo szanują tajemnicę korespondencji więźniów? :lol:
Może porównanie troszkę nie na miejscu, jednak służące odróżnieniu prawdziwej korespondencji od łamania regulaminu komunikowania się.


Znowu mam dyskutować, ze zdaniem, że dopóki coś nie jest napisane na papierze z pięknej papeterii, to listem nie jest?

czy na takiej brudnej kartce nie można napisać czegoś intymnego?

A PORÓWNANIE SZKOŁY DO WIĘZIENIA, TYCH LIŚCIKÓW DO GRYPSÓW KRYMINALISTÓW MNIE ROZWALIŁO :mrgreen:

GRATULUJĘ :twisted:


miwues pisze:Może nie jestem jeszcze aż tak bardzo doświadczony, bo niekiedy mam z tym problem na pierwszy rzut oka.


Nie wierzę, byś nie był w stanie prawidłowo rozpoznać większości takich przypadków.

Po drugie po raz kolejny powtarzam moja opinię, że tak w sumie to nie ma znaczenia o czym rozmawiali, czy o czym sobie pisali. Zajmowali się nie tym, co trzeba, więc należy sprawę "naprostować"...czy jak to Edzia napisała "pokazać ich miejsce w szeregu"....byle nie więźniów północnokoreańskiego reżimu. :wink:

Jedliński
Posty: 547
Rejestracja: 2008-09-20, 18:40
Kto: nauczyciel
Przedmiot: Fizyka
Lokalizacja: śląskie

Re: Czytanie "listów" uczniów

Postautor: Jedliński » 2010-12-10, 13:16

Dz za udział w dyskusji (jeszcze to kiedyś wszystko przeczytam) :) , ale taka rada na przyszłość: nie piszcie takich wielgaśnych postów (nie wiem kto czyta takie monstrualne posty, lepiej krótko i zwięźle :) )...
pozdrawiam
W Chinach nauczycieli nazywa się budowniczymi narodu; czas, byśmy naszych nauczycieli nazywali tak samo. Barack Obama


Wróć do „Nasze wpadki”