co po licencjacie z filologii angielskiej?

czyli miejsce dla filologów

Moderatorzy: Basiek70, służby porządkowe

Awatar użytkownika
vuem
Posty: 4148
Rejestracja: 2009-06-18, 20:30
Kto: nauczyciel
Przedmiot: Język angielski
Lokalizacja: podkarpackie

Re: co po licencjacie z filologii angielskiej?

Postautor: vuem » 2011-01-18, 21:29

benia8686 pisze:Z niej to nie wynika


Jak wyraźnie napisałem, scenariusz 3-ci dotyczy takiej sytuacji właśnie - wykraczającej poza czas rozmowy kwalifikacyjnej. Wcześniej napisałem 2 inne, odnoszące się - równie wyraźnie - do czasu przed podpisaniem kontraktu. :wink:

A cała moja wypowiedź dotyczyła wypowiedzi:

Nie znam oczywiście tej osoby i jej sprawy, ale mogę sobie wyobrazić sytuację, w której taka posiadaczka dyplomu licencjata jest lepszym nabytkiem dla szkoły.


Chyba dość logiczne?...Nie jest?

benia8686
Posty: 239
Rejestracja: 2010-04-17, 16:01
Kto: student
Lokalizacja: podkarpackie

Re: co po licencjacie z filologii angielskiej?

Postautor: benia8686 » 2011-01-19, 09:24

Ok, w pośpiechu trochę źle to sobie odczytałam. Masz rację

Yoka
Posty: 1031
Rejestracja: 2008-04-28, 12:24
Kto: nauczyciel
Przedmiot: Język angielski
Lokalizacja: dolnośląskie

Re: co po licencjacie z filologii angielskiej?

Postautor: Yoka » 2011-01-19, 11:59

z tymi posiadaczami certyfikatów to wcale nie tak, że są braki i dlatego ich zatrudniono, po prostu dostali etat, umowęna stałe i siedzą, a ludzie po NKJO lub po filologiach szukają pracy i pracują na zastępstwach

Awatar użytkownika
vuem
Posty: 4148
Rejestracja: 2009-06-18, 20:30
Kto: nauczyciel
Przedmiot: Język angielski
Lokalizacja: podkarpackie

Re: co po licencjacie z filologii angielskiej?

Postautor: vuem » 2011-01-19, 12:41

I co, skoro się sprawdzają w tej roli, to dyrektor ma ich zwolnić i zatrudnić kogoś tylko dlatego, że ma lepsze formalne kwalifikacje?

Tak Yoko też bywa. Niegdyś zdarzało się to częściej. Mam wśród kolegów, czy koleżanek i takich, którzy legitymują się certyfikatem. Pracują, są dobrymi nauczycielami i z dzisiejszym doświadczeniem i umiejętnościami bez wstydu ani strachu przed utrata pracy patrzą na tych, co stosowny dyplom uzyskali.

Podczas rekrutacji świeżych absolwentów można oprzeć się tylko na papierach i wrażeniu z rozmowy kwalifikacyjnej.

Ale w pozostałych przypadkach uważam, że praktyczne umiejętności, doświadczenie liczy się bardziej. Dlatego nie widzę powodu, by zatrudniano mnie tylko dlatego, że mam dyplom. Jeśli prawo pozwala na zatrudnienie osoby z certyfikatem, to znaczy, że ona ma takie samo prawo, jak i ja, by swój profesjonalizm udowodnić i zasłużyć na zatrudnienie.

benia8686
Posty: 239
Rejestracja: 2010-04-17, 16:01
Kto: student
Lokalizacja: podkarpackie

Re: co po licencjacie z filologii angielskiej?

Postautor: benia8686 » 2011-01-19, 18:46

Uważam, że zarówno vuem i Yoka mają rację. Na pewno są osoby uczące z certyfikatem, które swoją pracę traktują tylko jako stałą i pewną posadę, ale jest też na pewno wielu, którzy świetnie sprawdzają się jako nauczyciele. Jak to w życiu.

vuem pisze:Ale w pozostałych przypadkach uważam, że praktyczne umiejętności, doświadczenie liczy się bardziej.

Też uważam, że one bardzo się liczą, ale jak masz je zdobyć skoro nikt nie chce dać szansy osobie, która dopiero co skończyła studia, chce się sprawdzić w tym co robi, ale często nawet cv nie pozwalają zostawić, mówiąc "nie ma Pani doświadczenia", albo "jeśli zdobędzie już Pani doświadczenie, to ewentualnie wtedy"

Yoka pisze:po prostu dostali etat, umowęna stałe i siedzą

Chcę tu przy okazji poruszyć kwestię nie tyle nauczycieli z certyfikatem ale nauczycieli w ogóle. Znam takich, którzy pracę traktują tak jak w przytoczonym przeze mnie cytacie Yoki. Uczniowie na lekcjach nie robią nic, jedzą, piją, wychodzą nie wiadomo gdzie i po co, sam nauczyciel wychodzi teoretycznie na 2 min. w praktyce na pół lekcji. Totalna olewka ze strony pedagoga. Ale jak to gdzieś usłyszałam, jeśli taka osoba zrobi mianowanego, to praktyczne nic mu nie można zrobić. Nie wiem, jak to jest z tą nietykalnością mianowanych. Wie ktoś coś na ten temat??

Awatar użytkownika
vuem
Posty: 4148
Rejestracja: 2009-06-18, 20:30
Kto: nauczyciel
Przedmiot: Język angielski
Lokalizacja: podkarpackie

Re: co po licencjacie z filologii angielskiej?

Postautor: vuem » 2011-01-19, 19:59

benia8686 pisze:nikt nie chce dać szansy osobie, która dopiero co skończyła studia, chce się sprawdzić w tym co robi, ale często nawet cv nie pozwalają zostawić, mówiąc "nie ma Pani doświadczenia", albo "jeśli zdobędzie już Pani doświadczenie, to ewentualnie wtedy"


Może zdarzyć się tak, że dyrektor tej, czy innej szkoły w rekrutacji preferował będzie osoby doświadczone, ale zupełnie naturalna też sytuacja jest zatrudnianie "świeżutkiego" absolwenta.

Yoka
Posty: 1031
Rejestracja: 2008-04-28, 12:24
Kto: nauczyciel
Przedmiot: Język angielski
Lokalizacja: dolnośląskie

Re: co po licencjacie z filologii angielskiej?

Postautor: Yoka » 2011-01-20, 10:37

no niestety ja znam tylko tych, którzy sobie nie radzą, i są na nich skargi ze strony uczniów/rodziców i sprawy są tuszowane, bo to mianowani i kombinują co rusz to zwolnienie, to urlop zdrowotny, to zamiana klas i dalej siedzą, bo są mianowani.
To oczywiście odbywa się przy pomocy dyrektorów - rozumiem, że taki układ.

Awatar użytkownika
vuem
Posty: 4148
Rejestracja: 2009-06-18, 20:30
Kto: nauczyciel
Przedmiot: Język angielski
Lokalizacja: podkarpackie

Re: co po licencjacie z filologii angielskiej?

Postautor: vuem » 2011-01-20, 10:45

Myślę Yoko, że miałaś pecha, by zaobserwować przypadki jedynie negatywne.

Wśród nich są osoby wykształcone w innej specjalności nauczycielskiej, legitymujące się wystarczająco dobrą znajomością języka, posiadający doskonałe umiejętności pedagogiczne, że o predyspozycji do wykonywania tego zawodu nie wspomnę.
Chcą uczyć języka zdobyli certyfikat, bo to był w obecnej sytuacji prawnej najprostszy sposób uzyskania kwalifikacji.

To o czym piszesz, to jakaś patologia, niezależna od nauczanego przedmiotu i posiadanego wykształcenia!
Czy chcesz powiedzieć, że te osoby po uzyskaniu dyplomu magistra filologii przestaną kombinować i unikać pracy?
Czy gdyby uczyli swojego przedmiotu - a więc na podstawie dylpomu - nie kombinowaliby?

Yoka, Yoka... :wink:

Yoka
Posty: 1031
Rejestracja: 2008-04-28, 12:24
Kto: nauczyciel
Przedmiot: Język angielski
Lokalizacja: dolnośląskie

Re: co po licencjacie z filologii angielskiej?

Postautor: Yoka » 2011-01-20, 10:50

oni nie kombinują aby nie chodzić do pracy, ale wówczas, gdy skargi się namnażają, aby uniknąć konsekwencji i za poradą dyrekcji idą na urlop zdrowotny (3 x wykorzystany) i/lub dyrekcja zamienia im klasy, te które się skarżą, na inne, które tego nauczyciela nie znają i tak w kółko.
A co do filologii, to uważam, że zwyczajnie nie ukończyliby żadnej filologii - certyfikat posiadany to FCE zdany 15 lat temu na oko, praca w renomowanym LO.

W międzyczasie pracę w tejże szkole tracą młode osoby z pełnym wykształceniem - cięcia godzin wynikające z polityki lokalnej władz oświatowych i z racji niżu dfemograficznego.

benia8686
Posty: 239
Rejestracja: 2010-04-17, 16:01
Kto: student
Lokalizacja: podkarpackie

Re: co po licencjacie z filologii angielskiej?

Postautor: benia8686 » 2011-01-20, 10:50

Vuem, Yoka,

mnie nie chodziło o to czy taki olewający nauczyciel mianowany ma certyfikat czy dyplom, ale generalnie jak przedstawią się sytuacja takiego nauczyciela. Czy może on się czuć 100%bezpieczny bo ma mianowanego?

Yoka
Posty: 1031
Rejestracja: 2008-04-28, 12:24
Kto: nauczyciel
Przedmiot: Język angielski
Lokalizacja: dolnośląskie

Re: co po licencjacie z filologii angielskiej?

Postautor: Yoka » 2011-01-20, 11:00

no,ale masz odpowiedź, jest układ, to i praca dożywotnio, przynajmniej do czasu trwania kadencji dyrektora tegoż.

A teraz nikt nie jest pewny, nawet mając mgr filologii, jest niż, oddziałów klasowych ubywa a nie przybywa i jak nie ma godzin, to jest zwolnienie i nieważne czy masz umowęna stałe, czy dyplom czy certyfikat.

Awatar użytkownika
vuem
Posty: 4148
Rejestracja: 2009-06-18, 20:30
Kto: nauczyciel
Przedmiot: Język angielski
Lokalizacja: podkarpackie

Re: co po licencjacie z filologii angielskiej?

Postautor: vuem » 2011-01-20, 13:40

Yoka pisze:oni nie kombinują aby nie chodzić do pracy, ale wówczas, gdy skargi się namnażają, aby uniknąć konsekwencji i za poradą dyrekcji idą na urlop zdrowotny (3 x wykorzystany) i/lub dyrekcja zamienia im klasy, te które się skarżą, na inne, które tego nauczyciela nie znają i tak w kółko.


To, co tu piszesz nie dotyczy kwalifikacji formalnych dotyczących nauczanego przedmiotu.

To kwestia moralności i uczciwości. Gdy okazuje się, że nie wykonują swojej pracy właściwie powinny natychmiast to zmienić. Jeśli rzecz nawet dotyczy znajomości przedmiotu nauczanego, to w ciągu 15 lat można wiele;)

Chcę tylko powiedzieć, że to "kombinowanie" nie wynika z kwestii posiadania certyfikatu zamiast dyplomu filologii.

Po drugie, nie zaprzeczam, że sa osoby uczące np. języka, których umiejętności językowe i pedagogiczne pozostawiają wiele do życzenia.
Protestuję jedynie, gdy brzmi to jak uogólnienie - czyli każdy kto dostał godziny z języka obcego na podstawie posiadanego certyfikatu, nie dyplomu filologii, to lebiega, który nic nie potrafi.
Z drugiej strony przecież bywa i tak, że ktoś kończy studia, ma ten dyplom, ale ... okazuje się totalną pomyłką.

Yoka pisze:A co do filologii, to uważam, że zwyczajnie nie ukończyliby żadnej filologii - certyfikat posiadany to FCE zdany 15 lat temu na oko, praca w renomowanym LO.


Zdały FCE, a nie byłyby w stanie sprostać wymaganiom filologii? W żadnej szkole wyższej?;) No to co one, kupiły certyfikat na targu w Rembertowie?

Mają dyplom uczelni pedagogicznej, więc metodycznie są przygotowane.

Co do znajomości języka, to oczywiście dobre kwalifikacje są wskazane od najwcześniejszych lat nauki, również w podstawówce, ale nie przesadzajmy znów z tą perfekcją absolwentów filologii;)


Yoka pisze:W międzyczasie pracę w tejże szkole tracą młode osoby z pełnym wykształceniem - cięcia godzin wynikające z polityki lokalnej władz oświatowych i z racji niżu dfemograficznego.



Jeśli te młode osoby są lepszymi nauczycielami, to uważam pozbywanie się ich za złą decyzję.
Ale nie zapominaj też, że te "certyfikowane" panie mają formalne kwalifikacje wymagane na tym stanowisku ;)


Świat nie jest idealny, zdarzają się przypadki wykorzystywania koneksji. To jest fakt, którego nikt nie zaprzeczy.
Ale tez i nieprawda jest, że automatycznie "lepszy papier" = lepszy nauczyciel. :wink:

Yoka
Posty: 1031
Rejestracja: 2008-04-28, 12:24
Kto: nauczyciel
Przedmiot: Język angielski
Lokalizacja: dolnośląskie

Re: co po licencjacie z filologii angielskiej?

Postautor: Yoka » 2011-01-21, 11:51

myślę, że szkoda, iż do każdego przedmiotu nie wystarcza kurs, co nie? Po co kończyć studia skoro po kursie też można być super nauczycielem danego przedmiotu? Ciekawe gdyby tak było i ludzi po biologii,geografii itd z tytułem mgr danej specjalizacji "wygryzałyby" osoby z jakimiś studiami i kursem upoważniającym do nauczania tychże przedmiotów, też by to znajdowało taki poklask jak w przypadku angielskiego?

Bo z tego wynika, że języka obcego uczyć może każdy, a historii czy biologii tylko ludzie kończący pełne studia, a w najgorszym przypadku kończący kilkusemestralną podyplomówkę.

Mimo, że mam pracę stałą, uważam ten stan rzeczy (chodzi mi o jakieś studia i certyfikat) za krzywdzący i poniżający dla mnie. Rozumiem, że lekarz medycyny po studiach wie to samo, co osoba obczytana w literaturze medycznej, bo tak można to porównać. Więc zlikwidujmy wszelakie studia i bazujmy na kursach.

Awatar użytkownika
vuem
Posty: 4148
Rejestracja: 2009-06-18, 20:30
Kto: nauczyciel
Przedmiot: Język angielski
Lokalizacja: podkarpackie

Re: co po licencjacie z filologii angielskiej?

Postautor: vuem » 2011-01-21, 13:46

Yoka pisze:myślę, że szkoda, iż do każdego przedmiotu nie wystarcza kurs, co nie? Po co kończyć studia skoro po kursie też można być super nauczycielem danego przedmiotu? Ciekawe gdyby tak było i ludzi po biologii,geografii itd z tytułem mgr danej specjalizacji "wygryzałyby" osoby z jakimiś studiami i kursem upoważniającym do nauczania tychże przedmiotów, też by to znajdowało taki poklask jak w przypadku angielskiego?


Yoko, ja nie pisze o tym, czy wg mnie taka sytuacja prawna jest słuszna. Ona jest wynikiem potrzeb i pewnie nie utrzyma się długo i taka "furtka" zostanie zlikwidowana lub - co moim zdaniem bardziej prawdopodobne - poprzeczka zostanie trochę podniesiona.

Ja piszę o tym, że mają zgodnie z prawem pełne kwalifikacje, by w szkole na tym stanowisku nauczać.
Jeśli by tego nie było, zapewne dyskutowałabyś o wyższości dyplomu uzyskanego na studiach dziennych od tego z zaocznych, czy też o rankingu uczelni. :wink:

Yoka pisze:Bo z tego wynika, że języka obcego uczyć może każdy, a historii czy biologii tylko ludzie kończący pełne studia, a w najgorszym przypadku kończący kilkusemestralną podyplomówkę.


Nie każdy.Tylko ktoś, kto ma studia wyższe z przygotowaniem pedagogicznym i określonym przepisami certyfikatem.

Yoka pisze:Więc zlikwidujmy wszelakie studia i bazujmy na kursach.


Rozumiem, że jesteś rozgoryczona pewnie tym, że kiedyś konkurencję z Tobą wygrał posiadacz certyfikatu.

Oczywiście, że zdarza się, że taka osoba prezentuje zbyt niski poziom znajomości języka. Choć moim zdaniem zdarza się tez sytuacja odwrotna, gdy absolwent filologii również miewa z tym problemy, a i możliwa jest sytuacja, że ktoś z certyfikatem zna ten język znacznie lepiej.
pamiętaj, że nie każdy, kto zdaje ten egzamin uczy się w domu i ledwie osiąga jako taki poziom. Są to również ludzie szlifujący język podczas studiów, czy pracy w UK, USA, czy gdzieś tam.

Co do szeroko rozumianych umiejętności pedagogicznych? Przecież wielu z nich to właśnie nauczyciele innych przedmiotów, więc nie widzę powodu, by ich deprecjonować.
Studia pozwalają się zaznajomić z metodyką, pedagogiką, czy psychologią - zdobyć tę podstawę do prawdziwej nauki zawodu, ale kurs pedagogiczny również coś daje.
A gross naszych umiejętności zdobywamy - czyli tak naprawdę uczymy sie zawodu - już w pracy.

Na przykładzie jakiejś patologicznej sytuacji opierasz opinię o problemie. Na przykładzie kilku swych koleżanek oceniasz wszystkich.

benia8686
Posty: 239
Rejestracja: 2010-04-17, 16:01
Kto: student
Lokalizacja: podkarpackie

Re: co po licencjacie z filologii angielskiej?

Postautor: benia8686 » 2011-01-30, 20:17

vuem pisze:Yoko, ja nie pisze o tym, czy wg mnie taka sytuacja prawna jest słuszna. Ona jest wynikiem potrzeb i pewnie nie utrzyma się długo i taka "furtka" zostanie zlikwidowana lub - co moim zdaniem bardziej prawdopodobne - poprzeczka zostanie trochę podniesiona.


Ta "furtka" rzeczywiście może być źródłem swego rodzaju rozgoryczenia. Ktoś, kto skończył filologię, naprawdę ciężko pracował prze te kilka lat, wkracza na rynek pracy
i spotyka się z brutalną rzeczywistością bezrobocia. A ktoś, kto ma certyfikat i trafił jeszcze na dobre czasy nie martwi się o pracę. Nie mam zamiaru sugerować, że te osoby są w jakimś stopniu gorsze od posiadacza dyplomu, bo to jest właśnie wynikiem tej "furtki". Ale jestem w stanie zrozumieć, jak czuje się w takiej sytuacji filolog.


Wróć do „Języki obce”