impulsywny uczeń

czyli miejsce, w którym dyskutujemy o pracy w klasach I-III

Moderatorzy: Basiek70, służby porządkowe

Peonia
Posty: 620
Rejestracja: 2011-09-23, 16:35
Kto: nauczyciel
Przedmiot: Zajęcia zintegrowane
Lokalizacja: łódzkie

Re: impulsywny uczeń

Postautor: Peonia » 2014-03-12, 21:53

Te dzieci siedzą samotnie w pierwszych ławkach, ja przy nich praktycznie cały czas jestem. Pilnuję, powtarzam polecenia, daję inne zajecie, jak piszesz. Specjalnie to nie pomaga. Nie odważę się na łączenie ławek i sadzanie kogoś do ławki tych dzieci, bo zaraz mam konflikty: potrafią podrzeć coś innemu dziecku, pomazać w zeszycie lub ćwiczeniówce, no i wtedy gadają i bawią się. Próbowałam łączyć z grzecznymi dziećmi, ale te grzeczne tylko cierpiały. Szkoda mi fajnych dzieci, bo z jakiej racji maja niechętnie chodzić do szkoły tylko dlatego, że pani każe im siedzieć w ławce z dzieckiem, którego nie lubią?

Terapia jest potrzebna, bo bez tego to już całkiem byłoby ciężko.


Muszę się dzisiaj Wam wyżalić, z nadzieją poprawy nastroju i zrozumienia z waszej strony (może mnie jakoś pocieszycie) bo po dzisiejszym dniu jestem kompletnie załamana... powstałą raptem sytuacją, której nie mogę ogarnąć mózgiem... bo nigdy w takiej sytuacji nie byłam...
Bo dzisiaj osłabłam zupełnie. Ta pani, która przepisała dziecko do innej klasy, pani która zamiast próbować rozwiązać problem dziecka po prostu uciekła ode mnie, podkopuje od poniedziałku mój autorytet. Widziałam, ze zaczepia na korytarzu rodziców, że z nimi rozmawia. Zastanawiałam się nawet jak im tłumaczy to przeniesienie. Jaką wersję podaje. Przypuszczałam, że niezbyt dobrą, bo czego mogę się spodziewać? Kto się przyzna, że z dzieckiem sobie nie radzi?
No i cóż... Minęły 3 dni od momentu, gdy nie ma ze mną do czynienia, a już dzisiaj byłam na kolejnej rozmowie u dyrekcji. Wpłynęła na mnie skarga od matki, tym razem wzorowej uczennicy. Nagle, ni stad i ni z owąd (bo wcześniej nie było o tym kompletnie mowy) mamusia stwierdziła, że chce dziewczynkę przepisać do innej klasy, bo dziecko jej zdaniem się nie rozwija dostatecznie, bo dzieci za mało piszą na lekcji, (a w innej klasie to już z polskiego dzieci piszą w drugim zeszycie, a u mnie dopiero w pierwszym), że mają za mało zadane do domu, bo odrabianie lekcji dziecku zajmuje kilka minut. Że dziecko nie ma dodatkowych kart pracy, co oznacza, ze nie dostosowuję zadań do możliwości dziecka. Straszyła dyrektorkę kuratorium. Gdy dyrektorka powiedziała, żeby złożyła oficjalne pismo w tej sprawie z uzasadnieniem, by mogła działać zgodnie z procedura szkolną, to pani się wycofała, stwierdzając, że właściwie do mnie nic nie ma. Prosiła dyrektorkę, by mi nie powiedziała, kto się skarżył z klasy. Chciała dla mnie zostać anonimowa. Wydębiłam jednak nazwisko matki. I teraz nie wiem co zrobić. Czy zwołać zebranie i omówić tą całą zaistniałą sytuację z rodzicami, czy też przemilczeć i czekać na kolejny przebieg wydarzeń? Czekac na to, co jeszcze wymyślą?
Z drugiej strony, jak będę czekać, to kto wie, co wymyślą. Mam wrażenie, że tutaj konieczny jest mój komentarz. Co sadzicie?

Awatar użytkownika
iluka
Posty: 3020
Rejestracja: 2012-07-25, 12:23
Kto: nauczyciel
Przedmiot: Język polski
Lokalizacja: małopolskie

Re: impulsywny uczeń

Postautor: iluka » 2014-03-12, 22:03

Matko, fatalny dzień, ale trzeba sobie dać czas na ochłonięcie. Nie działaj impulsywnie. Dobrze, że to wszystko nam opisałaś , to pomaga uporządkować sobie pewne sprawy.

A ile w sumie Ty masz tych dzieciaków?

Może pomyśleć o jakiejś ankiecie dla rodziców na temat ich oczekiwań. Byłby to jakiś punkt wyjścia na zebranie.
W życiu bo­wiem is­tnieją rzeczy, o które war­to wal­czyć do sa­mego końca. Paulo Coelho

Awatar użytkownika
linczerka
Posty: 4462
Rejestracja: 2011-11-04, 19:49
Kto: nauczyciel
Lokalizacja: Polska

Re: impulsywny uczeń

Postautor: linczerka » 2014-03-12, 22:14

Nie zwoływałabym specjalnie zebrania, ale na planowanym spotkaniu z rodzicami poruszyłabym sprawę podważania autorytetu nauczyciela i braku zaufania, co przedkłada się na pominięcie Twojej osoby i interwencje u dyrekcji.
A z tego, co piszesz wynika, że to nie tylko problemy z zachowaniem, ale także skutki wychowania wyniesione z domu rodzinnego. Ciekawe, czy w domu też dokonują dzieci zniszczeń.
A czy próbowałaś tych asów łączyć w jakąś grupę zadaniową? Jak się zachowują pracując wspólnie?
Trzeba umieć iść słoneczną stroną życia

Peonia
Posty: 620
Rejestracja: 2011-09-23, 16:35
Kto: nauczyciel
Przedmiot: Zajęcia zintegrowane
Lokalizacja: łódzkie

Re: impulsywny uczeń

Postautor: Peonia » 2014-03-12, 22:57

Linczerko - próbowałam. "Asy" maja problemy z funkcjonowaniem w grupie, mogłabym powiedzieć, ze są niedostosowani społecznie, a tym samym nie potrafią współpracować z innymi, bo albo się zaraz obrażają i nie pracują, albo narzucają swoja wolę, co kończy się kłótnią i odpychaniem innych od stolika. O wyzwiskach to już nie wspomnę.

Iluka - mam ich obecnie 19. Niewiele, prawda? Ale jak dodam, ze 10 ma opinie poradni i ta cała grupka objęta jest zajęciami terapeutycznymi, wyrównawczymi, a tym pięcioro logopedycznymi to można powiedzieć, ze mam specyficzny zespół klasowy. I tak mam szczęście, bo w zerówce miałam dzieci prawie 30,a kilkoro dzieci bardzo problemowych odeszło do innych klas lub zostało na drugi rok w zerówce. Gdyby wszystkie zapisały się do mojej klasy, to nie wiem, czy jeszcze bym żyła. Staram się wymazać z pamięci zeszły rok. :)

Masz rację, przygotuję ankietę.

Mam dzień konsultacji 26 marca i tak myślę, czy pozostać przy konsultacjach (wiadomo, tylko niektórzy rodzice mogą się pojawić), czy też zrobić w tym dniu zebranie. :(

Awatar użytkownika
iluka
Posty: 3020
Rejestracja: 2012-07-25, 12:23
Kto: nauczyciel
Przedmiot: Język polski
Lokalizacja: małopolskie

Re: impulsywny uczeń

Postautor: iluka » 2014-03-12, 23:34

Niewiele, ale ja pamiętam taką klasę, gdzie wszyscy wysiadali. Było ich 16 (w tym 3 dziewczyny).
Jeśli macie konsultacje w godzinach popołudniowych jak my 17-18, to zaprosiłabym wszystkich.
I wgryzłabym się jeszcze raz w te 10 opinii. I szukałabym przyczyn. Gdzieś tam pies leży pogrzebany. Trza go znaleźć. Inaczej wszelkie działania będą trochę na oślep.
W życiu bo­wiem is­tnieją rzeczy, o które war­to wal­czyć do sa­mego końca. Paulo Coelho

Peonia
Posty: 620
Rejestracja: 2011-09-23, 16:35
Kto: nauczyciel
Przedmiot: Zajęcia zintegrowane
Lokalizacja: łódzkie

Re: impulsywny uczeń

Postautor: Peonia » 2014-03-20, 07:01

W wyniku skarg rodziców (tych wcześniej wspomnianych dwóch matek) miałam niezapowiedzianą hospitację i przegląd swojej dokumentacji, prac dzieci, kart pracy, zeszytów, cwiczeniówek itp. Kontrola wykazała, że wszystko jest w porządku, a w dokumencie z tej kontroli dyrektorki zapisały, że zastrzeżenia rodziców są nieuzasadnione. Dokument podpisałam z radością.

Robię zebranie we wtorek (zamiast dnia konsultacji) i myślę teraz, jak to zebranie poprowadzić. :( :(

koma
Posty: 2509
Rejestracja: 2007-11-17, 00:26

Re: impulsywny uczeń

Postautor: koma » 2014-03-20, 19:21

Nie wymiękaj i nie tłumacz się.
Tak to jest, że "rodzic wie lepiej" :wink:
Jesli ktoś jest nastawiony przeciw Tobie, to go nie przekonasz.

efkus
Posty: 2
Rejestracja: 2012-01-30, 14:49
Kto: nauczyciel
Przedmiot: Inne
Lokalizacja: mazowieckie

Re: impulsywny uczeń

Postautor: efkus » 2014-03-20, 23:55

No i kolejny raz okazuje się, że to nie z dzieckiem jest problem a z rodzicem. Witajcie jestem tu nowa :) Śledzę to forum od dłuższego czasu, ale dopiero dzisiaj zdecydowałam się zabrać głos. Jest mi miło, że w tym "nieszczęściu" nie jestem sama :) Mam w grupie kilku takich uczniów i zaznaczam, że jest to zerówka. Jutro mam trudną rozmowę z mamą. Jak tu uświadomić rodzica, że to nie dziecku potrzebny jest psycholog a im właśnie...

Awatar użytkownika
iluka
Posty: 3020
Rejestracja: 2012-07-25, 12:23
Kto: nauczyciel
Przedmiot: Język polski
Lokalizacja: małopolskie

Re: impulsywny uczeń

Postautor: iluka » 2014-03-21, 00:38

Jak tu uświadomić rodzica, że to nie dziecku potrzebny jest psycholog a im właśnie...
Szczerze. Nie wiem. Wszelkie teorie mizernie przekładają się na praktykę.
efkus pisze:No i kolejny raz okazuje się, że to nie z dzieckiem jest problem a z rodzicem.
Tu się wszystko zaczyna i kończy.
W życiu bo­wiem is­tnieją rzeczy, o które war­to wal­czyć do sa­mego końca. Paulo Coelho

Peonia
Posty: 620
Rejestracja: 2011-09-23, 16:35
Kto: nauczyciel
Przedmiot: Zajęcia zintegrowane
Lokalizacja: łódzkie

Re: impulsywny uczeń

Postautor: Peonia » 2014-03-25, 22:49

efkus pisze:No i kolejny raz okazuje się, że to nie z dzieckiem jest problem a z rodzicem.


No i tak faktycznie jest w mojej sytuacji.

Jestem po zebraniu. Nikt z rodziców nie miał żadnych obiekcji, skarg czy zażaleń, kompletnie, tylko ta jedna pani. Wyciągnęłam ja do tzw. tablicy, a w zasadzie można powiedzieć, że sama się przyznała. Otóż stwierdziła, że dziecko w przedszkolu się rozwijało, a teraz nie. A dlaczego nie? Bo za mało zadaję do domu. Dziecko po domu chodzi i się nudzi. Ręce mi opadły, bo dziewczynka chodzi na świetlicę i tam odrabia z paniami lekcje, więc jak wraca do domu, gdzieś koło 16.00 to lekcje ma odrobione. W domu czytanek nie czyta, bo po co - czytać umie. Zdaniem matki, nie musi. Nigdy nie ma się czego uczyć. Jak zapytałam, czy rodzice powtarzają i utrwalają z dziećmi poznaną wiedzę, choćby z przyrody, to wszyscy stwierdzili, że nie. Czy rozmawiają z dziećmi o tym, czego się dzisiaj nauczyły? Co zapamiętały? Stwierdzili, że nie. To w takim razie dlaczego twierdzi ta pani, że jej dziecko nie ma się czego uczyć? Hmm... Porównała tylko moja klasę do innej pierwszej i stwierdziła, że chciała przepisać dziecko do tej klasy, bo tam dzieci pracują więcej. Zapytałam, co innego robią te dzieci niż my? Pracujemy na tych samych podręcznikach, obie korzystamy z multibooka. Na jakiej postawie można tak sądzić? Nie dowiedziałam się. Przypuszczam więc, że nadal dla tej pani miarą "więcej pracują" jest większa ilość notatek w zeszycie przedmiotowym, a nie to, co w ogóle robią podczas lekcji i jak to robią. Pani została po zebraniu i skruszona tłumaczyła się, że jej pójście do dyrektora nie było skargą, że ona poszła jedynie prosić o przepisanie dziecka do innej klasy. Że nie chciała bym o tym wiedziała, bo jakby jej się nie udało przenieść dziecka, to lepiej żebym nie wiedziała, że ona chciała to zrobić. Jeden mętlik. :( Przypuszczam, że pani by nie została po zebraniu, gdybym nie powiedziała, że takie sprawy załatwia się najpierw z wychowawcą, a potem leci do dyrektora i że nie podoba mi się to, że rodzice rozmawiają z dzieckiem lub przy dziecku o szkole i nauczycielach niszcząc ich autorytet.
Smuci mnie jeszcze jeden fakt - ta pani siedziała z inną matką w ławce i nakręcała szeptem tę matkę do wypowiedzi, a następnie po zebraniu stały pod szkołą i wprost nie mogły się rozstać, tak dyskutowały. Boję się, żeby z jednej matki roszczeniowej nie zrodziły się dwie.
Pociesza mnie natomiast to, że kilkoro rodziców odezwało się w jakby mojej obronie, uświadamiając owej pani, że wychowawczyni dobrze uczy, że klasa jest trudna, że wszyscy powinni pani pomagać, a nie szkodzić.
Na koniec rozdałam ankiety. Za radą Iluki ułożyłam furę pytań dotyczących oczekiwań względem nauczyciela i metod pracy oraz sporo pytań otwartych dotyczących sposobów niwelowania agresji słownej i czynnej w klasie. Ciekawe, co mądrego napiszą. Ankiety dałam do domu, bo łatwe nie są.

Awatar użytkownika
iluka
Posty: 3020
Rejestracja: 2012-07-25, 12:23
Kto: nauczyciel
Przedmiot: Język polski
Lokalizacja: małopolskie

Re: impulsywny uczeń

Postautor: iluka » 2014-03-25, 23:06

Peonia, moc wrażeń!
Bardzo dobrze się złożyło z tym zebraniem.
Bez zaangażowania rodziców z klasie trudnej nauczyciel w pojedynkę niewiele zdziała.
W ostateczności, jak nie pomagają, to niech przynajmniej nie przeszkadzają.
Narzekać, krytykować, wybrzydzać jest łatwo, współpracować trudniej.
W życiu bo­wiem is­tnieją rzeczy, o które war­to wal­czyć do sa­mego końca. Paulo Coelho


Wróć do „Edukacja wczesnoszkolna”