Problem z dzieckiem.

czyli miejsce, w którym dyskutujemy o pracy w klasach I-III

Moderatorzy: Basiek70, służby porządkowe

DrsAron
Posty: 4
Rejestracja: 2007-12-17, 21:11

Problem z dzieckiem.

Postautor: DrsAron » 2007-12-17, 21:12

Witam.
Znalazłem to forum w poszukiwaniu rady dotyczącej tego w jaki sposób pomoc mojemu o wiele młodszemu bratu. Mam 18 lat i zastanawiam się co by tu zrobić, aby znaleźć jakiś sposób na brata... ok.. przejdę do konkretów.

Brat w wieku 9 lat (oczywiście 3 klasa podstawówki)
Problem wygląda tak, że nie chce odrabiać zadań domowych, nie myśli odrabiając zadania, ma problemy z rozumowaniem zadań na sprawdzianach.

Dziecko nie ma żadnych orzeczeń, żadnych chorób, jest całkowicie zdrowe tylko występują problemy z nauka. I właśnie szukam sposobu ja mu pomoc.

Zaczynając od domu:
Brat ma masę różnych zajęć (trenuje piłkę nożną, uprawia taniec towarzyski, chodzi na lekcje angielskiego).
Dziecko w momencie gdy pada hasło "lekcje" nagle zaczyna być głodnym, musi iść się napić, znajduje każdą inną wymówkę która odwlecze czas przeznaczony na odrabianie zadania domowego. Do lekcji trzeba go namawiać kilka razy. Często bez efektów.

Gdy odrabia zadania samotnie, to siedząc przy biurku chwyta wszystko, zaczyna sie bawić wszystkim co jest na biurku, siedzi bez celu (oczywiście z czasem przystępuje do zadań). Robiąc zadania często ma problemy z dokładnym czytaniem ze zrozumieniem. Nie rozumie tego co czyta. Mam wrażenie że czytając koncentruje sie na literach, na odczytywaniu tekstu a nie na myśleniu nad tym co jest tam napisane, na wyobrażaniu sobie treści zawartej w tekście. Matematyka bez problemów (oczywiście z wyjątkiem zadań z treścią- znajdywanie metody obliczeń i wymyślanie zadań do treści)
Zdarza sie ze dziecko mówi ze nie ma już więcej zadane, a w rzeczywistości okazuje sie ze jednak było coś jeszcze zadane.

Robiąc z kimś (najczęściej mama) brat również szuka zajęcia na biurku, opiera się, bawi się kredkami, gumką, ogólnie wszystkim co znajdzie sie w zasięgu reki. Robiąc zadania najczęściej nie wie i czeka na gotową odpowiedz z ust osoby pomagającej mu. Dopiero po dokładnym naprowadzeniu i przeczytaniu na głos fragmentu tekstu jest w stanie dać w miarę sensowną odpowiedz na pytania jego dotyczące. Dziecko często awanturuje sie, robi na przekór. W momencie gdy musi coś obliczyć z boku na kartce (ogólnie wykonać dodatkową pracę) awanturuje sie, zaczyna płakać i nie robi tego. Nawet gdy jest to proste dodawanie, zajęcie zajmujące dodatkowe choć 5 sekund. Dziecko wprowadza nerwówkę w czasie odrabiania lekcji. Gdy dostanie polecenie napisania kilka razy wyrazu w którym popełniło błąd kończy sie to płaczem, krzykiem. Reaguje tak na zadania które ma zrobić ponad to co jest zadane w książce. O dodatkowym przygotowywaniu sie do lekcji, odrabianiu dodatkowych zadań w domu nie ma oczywiście mowy. Reakcja jego byłaby łatwa do przewidzenia.

W szkole:
Brat wyniki ma słabe. Wyniki plasują się w dolnych strefach tabel wynikowych. Wychodzi praktycznie w czasie sprawdzianów to, czego nie potrafi robić (czytanie ze zrozumieniem) i w momencie gdy nie ma osoby która "poprowadzi go za rączkę przez zadanie" brat nie jest w stanie wykonać na przyzwoitym poziomie zadań. Ortografia na poziomie nieco gorszym niż przeciętny.

Ogólnie sytuacja zaczyna być niemiła i zwracam się z prośba o pomoc, o znalezienie rady, sposobu na brata. Dochodzi do tego ze dziecko boi sie wracać i informować o słabych ocenach, ponieważ to oznacza stres, płacz dziecka w wyniku rozmowy o tym, ewentualnej reprymendy. Doszło do tego nawet że dziś mama dostała sprawdzian który wychowawczyni oddala i kazała zwrócić z podpisem rodziców. Wychowawczyni dostała sprawdzian podpisany przez samego brata (wierzymy w to że ktoś, jakiś kolega mu to "doradził"), który zapewne myślał o tym ze mu sie uda nie mówić o ocenie w domu. (to pierwszy tego typu przypadek w jego wykonaniu)

Tak wiec.. może byliby państwo w stanie udzielić rad, wskazówek dotyczących tego jak postępować z dzieckiem, jak mu pomoc i jak pozbyć sie owych problemów, bo troszkę jest to niepokojące biorąc pod uwagę to, że rówieśnicy zapewne lepiej sobie w szkole radzą.

Awatar użytkownika
malgala
Posty: 8182
Rejestracja: 2007-07-30, 18:50
Kto: nauczyciel
Przedmiot: Matematyka
Lokalizacja: łódzkie

Re: Problem z dzieckiem.

Postautor: malgala » 2007-12-18, 17:54

DrsAron pisze:Brat ma masę różnych zajęć (trenuje piłkę nożną, uprawia taniec towarzyski, chodzi na lekcje angielskiego).
Dziecko w momencie gdy pada hasło "lekcje" nagle zaczyna być głodnym, musi iść się napić, znajduje każdą inną wymówkę która odwlecze czas przeznaczony na odrabianie zadania domowego. Do lekcji trzeba go namawiać kilka razy. Często bez efektów.

Moim zdaniem to właśnie ów nadmiar zajęć powoduje u brata zniechęcenie. Piłka, taniec - wszystko to wiąże się z systewmatycznymi treningami. Do tego dochodzi angielski. Brat jest zwyczajnie zmęczony. Nie wiem czy w natłoku tych zajęć jest jeszcze miejsce i czas na zwyczajną zabawę i towarzyskie kontakty z rówieśnikami.
Odrabianie lekcji to przecież jeszcze jeden dodatkowy obowiązek.
Nawet jeżeli te wszystkie dodatkowe zajęcia wynikają z faktycznych zainteresowań brata, ograniczyłabym je częściowom, stawiając warunek, że powróci do nich jak poprawi się sytuacja w szkole.
DrsAron pisze:Gdy odrabia zadania samotnie, to siedząc przy biurku chwyta wszystko, zaczyna sie bawić wszystkim co jest na biurku, siedzi bez celu (oczywiście z czasem przystępuje do zadań).... Robiąc z kimś (najczęściej mama) brat również szuka zajęcia na biurku, opiera się, bawi się kredkami, gumką, ogólnie wszystkim co znajdzie sie w zasięgu reki.

Zanim usiądzie do pracy biurko powinno być uporządkowane. Nie mogą się tam znajdować rzecz, które rozpraszałyby jego uwagą.
DrsAron pisze:Dziecko często awanturuje sie, robi na przekór. W momencie gdy musi coś obliczyć z boku na kartce (ogólnie wykonać dodatkową pracę) awanturuje sie, zaczyna płakać i nie robi tego. ... Dziecko wprowadza nerwówkę w czasie odrabiania lekcji. Gdy dostanie polecenie napisania kilka razy wyrazu w którym popełniło błąd kończy sie to płaczem, krzykiem. Reaguje tak na zadania które ma zrobić ponad to co jest zadane w książce. O dodatkowym przygotowywaniu sie do lekcji, odrabianiu dodatkowych zadań w domu nie ma oczywiście mowy.

Na awanturowanie się absolutnie pozwolić nie można. Brat chce jak najszybciej odrobić lekcje i dlatego broni się przed wykonaniem dodatkowych czynności.
DrsAron pisze:Robiąc zadania często ma problemy z dokładnym czytaniem ze zrozumieniem. Nie rozumie tego co czyta. Mam wrażenie że czytając koncentruje sie na literach, na odczytywaniu tekstu a nie na myśleniu nad tym co jest tam napisane

Też tak myślę. Dlatego należy ćwiczyć z nim czytanie. Ale nie z jego szkolnych podręczników, bo potraktuje to jako zmuszanie do dodatkowej pracy nad czymś, czego nie miał zadane. Niech to będą książeczki, komiksy, trenuje piłkę więc mogą być jakieś informacje o klubach sportowych, piłkarzach, coś co go interesuje. Niech przeczyta i podzieli się tymi informacjami z domownikami.
Do wykonywania dodatkowych obliczeń też można go zachęcić prosząc na przykład o pomoc w obliczeniu czegoś (bo liczę już 3 razy i coś mi się nie zgadza, może sprawdzimy to razem).
DrsAron pisze:Doszło do tego nawet że dziś mama dostała sprawdzian który wychowawczyni oddala i kazała zwrócić z podpisem rodziców. Wychowawczyni dostała sprawdzian podpisany przez samego brata (wierzymy w to że ktoś, jakiś kolega mu to "doradził"), który zapewne myślał o tym ze mu sie uda nie mówić o ocenie w domu. (to pierwszy tego typu przypadek w jego wykonaniu)

Koniecznie trzeba przeprowadzić na ten temat poważną rozmowę i uświadomić bratu, że to zwykłe fałszerstwo i jest przestępstwem. Jednocześnie trrzeba go zapewnić, że nawet o tych złych sprawach musi mówić w domu i jeżeli zasłuży nawet na karę, to nie zmienia faktu, że go kochacie.

DrsAron
Posty: 4
Rejestracja: 2007-12-17, 21:11

Re: Problem z dzieckiem.

Postautor: DrsAron » 2007-12-18, 19:49

dziękuje za kilka wskazówek.. postaram sie porozmawiać z rodzicami o tym, sprobować wyeliminować kilka błędów.

Tylko.. drobne sprostowanie:

malgala pisze:Nie wiem czy w natłoku tych zajęć jest jeszcze miejsce i czas na zwyczajną zabawę i towarzyskie kontakty z rówieśnikami.
Rzecz w tym, ze czas ma, kontakty z rówieśnikami ma dobre (znaczy takie, jak dziecko w jego wieku zazwyczaj posiada)



------------------
Tylko kolejnym czynnikiem jest komputer, telewizja... może właśnie to go meczy, bo przyznam ze bardzo sporo czasu przed komputerem i tv przesiaduje... praktycznie każda wolna chwile która ma w domu. To może również go meczy. Ale co zrobić? Zakazać? ograniczyć?



------------
malgala pisze:Zanim usiądzie do pracy biurko powinno być uporządkowane. Nie mogą się tam znajdować rzecz, które rozpraszałyby jego uwagą.
No dobrze... ale jesli sa to przybory szkolne?


--------
Poza tym dziekuje za zainteresowanie problemem.

Awatar użytkownika
malgala
Posty: 8182
Rejestracja: 2007-07-30, 18:50
Kto: nauczyciel
Przedmiot: Matematyka
Lokalizacja: łódzkie

Re: Problem z dzieckiem.

Postautor: malgala » 2007-12-18, 19:57

DrsAron pisze:Tylko kolejnym czynnikiem jest komputer, telewizja... może właśnie to go meczy, bo przyznam ze bardzo sporo czasu przed komputerem i tv przesiaduje... praktycznie każda wolna chwile która ma w domu. To może również go meczy. Ale co zrobić? Zakazać? ograniczyć?

Ograniczyć. 9-latek nie powinien przesiadywać długo przed komputerem ani telewizorem. Czas oraz to co robi przy komputerze oraz jakie programy telewizyjne ogląda powinny być pod kontrolą.
DrsAron pisze:malgala napisał/a:
Zanim usiądzie do pracy biurko powinno być uporządkowane. Nie mogą się tam znajdować rzeczy, które rozpraszałyby jego uwagą.
No dobrze... ale jesli sa to przybory szkolne?

To może dobrze by było, aby trzymał je w szufladzie na przyklad w jakimś pudełku z przegródkami, żeby wszystko było na swoim miejscu. Niech wyjmuje tylko to co w danej chwili jest potrzebne. Nie będzie ich w zasięgu wzroku więc nie będzie również pokusy żeby po nie sięgać.
Ostatnio zmieniony 2007-12-21, 17:42 przez malgala, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
Basiek70
Posty: 2237
Rejestracja: 2007-08-24, 19:43
Przedmiot: Inne

Re: Problem z dzieckiem.

Postautor: Basiek70 » 2007-12-21, 17:26

malgala pisze:
DrsAron pisze:Tylko kolejnym czynnikiem jest komputer, telewizja... może właśnie to go meczy, bo przyznam ze bardzo sporo czasu przed komputerem i tv przesiaduje... praktycznie każda wolna chwile która ma w domu. To może również go meczy. Ale co zrobić? Zakazać? ograniczyć?

Ograniczyć. 9-latek nie powinien przesiadywać długo przed komputerem ani telewizorem. Czas oraz to co robi przy komputerze oraz jakie programy telewizyjne ogląda powinny być pod kontrolą.


Zdecydowanie ograniczyć. Na zasadzie umow i ustaleń. Wyznaczyć czas przed komputerem, np pół godziny dziennie, albo przejście trzech plansz w grze (albo inaczej na jednostki gry, bo przecież nikt nie lubi w trakcie przerywać). Tak samo tv - usiąść z programem na tydzień, niech wskaze, co go interesuje, ustalić wspólnie, co będzie mógł obejrzeć.
poza tym generalna i żelazna zasada: komputer i tv WYŁĄCZNIE PO odrobieniu lekcji.
"Nigdy nie rezygnuj z tego, co naprawdę chcesz robić.
Człowiek z wielkimi ambicjami i marzeniami jest silniejszy od tego,
który jest tylko realistą."

Awatar użytkownika
IAO
Posty: 34
Rejestracja: 2007-09-17, 18:20

Re: Problem z dzieckiem.

Postautor: IAO » 2007-12-23, 14:23

DrsAron pisze:Dochodzi do tego ze dziecko boi sie wracać i informować o słabych ocenach, ponieważ to oznacza stres, płacz dziecka w wyniku rozmowy o tym, ewentualnej reprymendy. Doszło do tego nawet że dziś mama dostała sprawdzian który wychowawczyni oddala i kazała zwrócić z podpisem rodziców. Wychowawczyni dostała sprawdzian podpisany przez samego brata (wierzymy w to że ktoś, jakiś kolega mu to "doradził"), który zapewne myślał o tym ze mu sie uda nie mówić o ocenie w domu. (to pierwszy tego typu przypadek w jego wykonaniu)


Dziecko nie powinno bać się wracać do domu ze złą oceną i płakać w związku z tym. Ewidentnie doświadcza zbyt wiele negatywnej stymulacji ze strony rodziców. Kwestia "fałszerstwa" to zapewne jedynie akt desperacji, a nie efekt zdemoralizowania. Rodzice powinni pomyśleć o zwiększeniu roli pozytywnej motywacji do nauki. Twój brat sam sobie dostarcza zbyt wiele przykrych bodźców w związku z porażkami, by rodzice dokładali mu jeszcze kolejnych. Na tym etapie pogadanki i reprymendy będą szkodliwe i nieskuteczne. Rodzice powinni go wspierać, a jest odwrotnie.

Musi być ustalony możliwe stały rytm dnia (nauka, inne obowiązki, zabawa). Chłopiec powinien wiedzieć wcześniej, co mu grozi za określone zachowanie czy złą ocenę. Kary powinny być konkretne i powtarzalne. Rodzice muszą być w tym zgodni. Powinny być wykonywane bez oskarżania, obwiniania i pokazywania, że ktoś się znów zawiódł na nim. Np. kara ograniczająca środki zabawy jest wystarczająca. Najlepsze kary, to kary bezosobowe. Takie, które nie są w nikogo wymierzone, ale po prostu zapadają w wyniku wcześniejszych ustaleń (np. za niedopilnowanie obowiązku ograniczenie komputera). Rodzice nie są od tego, by przekazywać swoją złość i frustrację. Zanim się udzieli dziecku reprymendy, należy się zastanowić, czy ma się coś naprawdę istotnego do przekazania oraz czy się nie robi tego w języku ataku (np. stosując komunikaty oceniające).

Warto zgłosić dziecko na badania do poradni psychologiczno - pedagogicznej, by wykluczyć dysleksję rozwojową, deficyty uwagi czy obniżony rozwój.

Awatar użytkownika
izmo
Posty: 57
Rejestracja: 2007-08-23, 21:21

Re: Problem z dzieckiem.

Postautor: izmo » 2007-12-31, 12:16

Z pewną taką nieśmiałością... Wizyta w poradni przyda się, choćby po to, żeby móc dowiedzieć się, jak bratu pomóc. Jego problemem jest prawdopodobnie to, że nie do końca zna litery (może mu się mylą albo nie wszystkie pamięta) dlatego tak bardzo skupia się na nich, a nie na treści. Dlatego nie lubi ani czytać, ani nawet zastanowić się nad tym jaka to litera i w ogóle najlepiej nic nie robić. Moim zdaniem nieznajomość liter może być głównym powodem zniechęcenia do nauki.
Wydaje mi się też, że może braciszek ma wadę wzroku (źle widzi z bliska), ale niekoniecznie (chociaż badanie u okulisty też nie zaszkodzi).
No i zachęta. Jest żakiem czy trampkarzem? Nieważne. Jest piłkarzem. Sport, Futbol.pl i tego typu gazety MUSZĄ znaleźć się w "kanonie lektur". Przecież trzeba być na bieżąco z informacjami o ulubionych sportowcach. A! No i macie internet. Komputer = informacje o sportowcach w komputerze. Ale tylko w nagrodę.
Nie prowadzajcie jednak braciszka do wszystkich specjalistów naraz, bo dostanie jakiejś traumy, czy czegoś takiego. Jeden tydzień okulista, następny poradnia.
Nie bójcie się poradni. Wystarczy konkretnie pogadać z paniami i będzie dobrze.

NAJWAŻNIEJSZE!!! Rozmowa z wychowawcą. Póki co jest jedna pani, więc zadanie jest ułatwione. Jak jest na lekcjach?, co brat robi?, jak się zachowuje?, jaki ma kontakt z kolegami, koleżankami? No, słowem, zróbcie "wywiad środowiskowy".

Życzę powodzenia i oby bratu się "poprawiło". Pozdrawiam.
No, to super.

DrsAron
Posty: 4
Rejestracja: 2007-12-17, 21:11

Re: Problem z dzieckiem.

Postautor: DrsAron » 2008-01-17, 19:57

malgala pisze:DrsAron napisał/a:
Dziecko często awanturuje sie, robi na przekór. W momencie gdy musi coś obliczyć z boku na kartce (ogólnie wykonać dodatkową pracę) awanturuje sie, zaczyna płakać i nie robi tego. ... Dziecko wprowadza nerwówkę w czasie odrabiania lekcji. Gdy dostanie polecenie napisania kilka razy wyrazu w którym popełniło błąd kończy sie to płaczem, krzykiem. Reaguje tak na zadania które ma zrobić ponad to co jest zadane w książce. O dodatkowym przygotowywaniu sie do lekcji, odrabianiu dodatkowych zadań w domu nie ma oczywiście mowy.

Na awanturowanie się absolutnie pozwolić nie można. Brat chce jak najszybciej odrobić lekcje i dlatego broni się przed wykonaniem dodatkowych czynności.

Dobrze.. teraz kolejne pytanie. Teraz dotyczy tej konkretnej sytuacji, bo trochę Pani Malgala mnie zle zrozumiała. Dziecko jest tak leniwe przy odrabianiu lekcji, że nic nie skutkuje. Ani nie odrabia lekcji, ani nie śpieszy się. Zwyczajnie siedzi bez celu. Mając przed sobą proste zadanie (np. wpisanie wyniku mnożenia, które jest w stanie szybko i sprawnie zrobić) dziecko siedzi bez celu. Robi wszystko bardzo mozolnie. Mam wrażenie ze nawet nie myśli o tym co ma przed sobą. Jak już zacznie coś pisać, to litery i cyfry pisze bardzo brzydko i niestarannie (jakby od niechcenia). Lekcje ktore powinny zając mu 40 minut potrafi wykonywać po 3 godziny (i tak pisząc głupoty i popełniając rażące błędy). Wspomniany wcześniej rządek liczb do przemnożenia potrafi robić przez pół godziny, choć potrafiłby przy najmniejszej odrobinie zapału zrobić w 5 minut (jak nie krócej). Co na to poradzić? bo straciliśmy już pomysły...

Awatar użytkownika
Jolly Roger
Posty: 1671
Rejestracja: 2007-12-15, 18:34

Re: Problem z dzieckiem.

Postautor: Jolly Roger » 2008-01-17, 21:24

A jak motywujecie go do wysiłku. Czy to tylko kijek czy jest tez marchewka. A jesli marchewka to czy atrakcyjna, a nie jakaś sparciała?
Póki co radykalnie odciąłbym od mediów, ale cos w zamian. Wspólny wypad na basen albo jazda rowerem po błocie.
We gonna ride the sea,
we pray to the wind and the glory
That's why we are raging wild and free

DrsAron
Posty: 4
Rejestracja: 2007-12-17, 21:11

Re: Problem z dzieckiem.

Postautor: DrsAron » 2008-01-17, 22:21

Rzecz w tym, ze "marchewka" nie podzialalaby. Bo.. co mialoby nią byc? rodzenstwo ma starsze o 6 lat i o 9 lat, tak więc jest takim "rodzynkiem" i jest ogolnie mocno rozpieszczany. Z rzeczy materialnych to raczej juz nie mialby czego chcieć, tak wiec chyba "marchewka" nie jest mozliwa.

Awatar użytkownika
Jolly Roger
Posty: 1671
Rejestracja: 2007-12-15, 18:34

Re: Problem z dzieckiem.

Postautor: Jolly Roger » 2008-01-18, 07:56

DrsAron pisze:Rzecz w tym, ze "marchewka" nie podzialalaby. Bo.. co mialoby nią byc? rodzenstwo ma starsze o 6 lat i o 9 lat, tak więc jest takim "rodzynkiem" i jest ogolnie mocno rozpieszczany. Z rzeczy materialnych to raczej juz nie mialby czego chcieć, tak wiec chyba "marchewka" nie jest mozliwa.
Marchewka nie muszą być rzeczy materialne. Czy naprawdę wszystko ma? Może swoja postawą woła o to aby zainteresować się nim samym, a nie zbyć go gadżetem. Może potrzebuje ciepła, przytu;lenia, dobrego słowa. Zwykła pochwała z ust ojca czy matki może być wielokrotnie cenniejsza niż kolejna gra na PS. Może rodzice mając starsze dzieci traktują go jak niemal dorosłego, a on jest zagubionym maluchem mającym jeszcze określone potrzeby emocjonalne.
trudno mi tu gdybać, nie posługuję się tu precyzyjna wiedzą psychologiczną, a jedynie jej namiastką jaką mam z racji zawodu, a także z własnych doświadczeń jako ojciec.
We gonna ride the sea,

we pray to the wind and the glory

That's why we are raging wild and free

Awatar użytkownika
dushka
Posty: 3940
Rejestracja: 2006-08-03, 19:39

Re: Problem z dzieckiem.

Postautor: dushka » 2008-01-18, 09:29

Wspólny czas z rodzicami - atrakcyjnie spędzony, a nie na siedzeniu w tym samym pokoju! - może być rewelacyjną marchewką.


Próbowaliście kiedykolwiek go spytać, o czym marzy? co chciałby zrobić? co lubi? itd?

Awatar użytkownika
Basiek70
Posty: 2237
Rejestracja: 2007-08-24, 19:43
Przedmiot: Inne

Re: Problem z dzieckiem.

Postautor: Basiek70 » 2008-01-18, 19:11

Właśnie, problem w tym, ze z dziećmi się w domu coraz mniej rozmawia, coraz mniej się ich słucha i podejmuje dialog, nie monolog.
"Nigdy nie rezygnuj z tego, co naprawdę chcesz robić.

Człowiek z wielkimi ambicjami i marzeniami jest silniejszy od tego,

który jest tylko realistą."

Fifiola
Posty: 29
Rejestracja: 2008-02-19, 15:37

Re: Problem z dzieckiem.

Postautor: Fifiola » 2008-04-21, 13:47

W mojej pracy widzę ścisły związek przesiadywania przed komputerem i tv z trudnościami w nauce. Jestem całkowicie za tym, żeby w przypadku dzieci takich jak Twój brat nie pozwalać na komputer i tv w tygodniu (przynajmniej na początku). W weekend tylko pod kontrolą i w ograniczonym czasie. Tak jak pisze Jolly Roger musimy dać coś w zamian, bo inaczej dojdzie do buntu i awantur. Poza tym świetne efekty daje odrabianie lekcji zaraz po przyjściu ze szkoły i ewentualnym krótkim odpoczynku (zależy od sytuacji). Atmosfera spokoju i akceptacji, pomoc rodziców, ale nie stanie nad głową to podstawa.
Czytanie ćwiczyć, ćwiczyć i jeszcze raz ćwiczyć. Działają książeczki, których krótkie rozdziały zaczynają się pytaniem. Po nim jest kilka zdań odpowiedzi, obok obrazki (jest taka seria w sklepach). Dziecko czyta pytanie i chce poznać odpowiedź (jeżeli oczywiście temat je interesuje). Po przeczytaniu razem omawiacie treść, można dodać informacje od siebie, po prostu wchodzicie w temat.
Co do ortografii: mam swoją prywatną metodę, którą stosuję (z efektem) na własnym dziecku. Drukuję dość duże kartki z bieżącymi wyrazami (z podręcznika). Wieszamy je nad biurkiem. Codziennie 15 z nich (łatwych i trudnych) wieszamy na monitorze komputera. Syn czyta je, zapamiętuje (pomaga zamykanie oczu i wyobrażanie sobie wyrazu, jest wzrokowcem), potem pisze dyktando, dopóki się tych słów nie nauczy (zwykle trwa to około pół godziny). Gdy się ich nauczy może "odblokować" monitor, czyli zdjąć wyrazy i przekleić nad łóżko (dla pamięci :) ) . Wtedy może trochę pograć. Metoda nie męczy, nawet bawi (przynajmniej moje dziecko).
Mój syn miał prawie identyczne problemy jak Twój brat, ale tymi sposobami z tego bardzo szybko wyszliśmy. Minus metod: rodzic musi poświęcić dziecku około półtorej godziny na naukę, potem jeszcze czytanie, gry, zabawy, spacery, żeby go nie ciągnęło do komputera. Dla ludzi pracujących, mających inne dzieci jest to problem (ale do przejścia). Warto podzielić w rodzinie obowiązki, np. tata odpowiedzialny za rower, basen, mama za ortografię, brat za czytanie.
Aha,gratuluję podejścia do młodszego rodzeństwa. Tak trzymaj

Ziaba
Posty: 23
Rejestracja: 2008-06-11, 01:19
Kto: uczeń
Przedmiot: Inne
Lokalizacja: mazowieckie

Re: Problem z dzieckiem.

Postautor: Ziaba » 2008-06-12, 16:26

Dziewięciolatek, który nie czyta? Straszne. A w domu czytacie czasami? Myślę, że to nie tylko rzecz umiejętności dziecka, ale i otoczenia. Skoro ma telewizor i komputer, to po co ma czytać? Zastanów się, czy on nie traktuje tego jako bezsensownej czynności, do której chcą go zmusić dorośli. Myślę, że strasznie zestresowani jesteście, prowadzicie dzieciaka do tego "miejsca tortur" jakim jest dla niego biurko, i musi robić jakieś bezsensowne rzeczy, zamiast oglądać telewizję... Ja długo nienawidziłam pisania, zwłaszcza przepisywania, bo uważałam poprostu, że to głupota. No dobra, nadal tak uważam :wink: On może za taką samą głupotę uważać również czytanie. Zastanów się, czy u was w domu czyta się inne książki niż te do szkoły? Czy rodzice, jego rodzeństwo, czytają dla przyjemności?
Może spróbuj zapytać brata, czy chciałby się nauczyć czytać? A jeżeli nie, to z jakiego powodu on nie chce? Spróbuj go przekonać, że czytanie może być poprostu fajne, zaciekawić. Dziecko to nie jest taki mniejszy dorosły, który mniej wie. Dziecko nie uczy się "od-do". Jego zabawa bez nauki ogłupia, a nauka bez zabawy zniechęca. Po co ten dzieciak ma umieć czytać? Z jakiego powodu jemu ma się chcieć?


Wróć do „Edukacja wczesnoszkolna”