Wypalenie

Moderatorzy: Basiek70, służby porządkowe

arvenaa
Posty: 19
Rejestracja: 2007-09-12, 21:21

Wypalenie

Postautor: arvenaa » 2008-02-04, 10:44

Uczę już kilka lat palstyki - jako przedmiotu dodatkowego (uzupełnienie etatu). Mam co roku 2, 3 godziny tego przedmiotu w gimnajzum. Przeżywam własnie kryzys :( Jestem zniechęcona własnym brakiem inwncji w kwestii "co robić" na zajęciach, oraz podejściem uczniów - robią byle co, byle jak, byle by było.
Nie potrafię ich juz zaabsorobwać. Najbardziej lubię lekcje z historii sztuki, bo przynajmniej "wiadomo o co chodzi".
Ciezko jest mi coś wymyślać ciekwawego do prac manualnych, bowiem np. farby nie wchodzą w grę - za duzo bałaganu, za mało czasu do posprzątania go - obrazki nie mają gdzie schnąć.
Może trochę tragizuję - nie jest aż tak beznadziejnie, ale mam czasami takie odczucia bezsensu tych lekcji.
Czy ktos ma radę na mój "problem"? :)

Awatar użytkownika
MarekC
Posty: 14
Rejestracja: 2008-02-15, 14:32

Re: Wypalenie

Postautor: MarekC » 2008-02-15, 14:56

Moja babcia mówiła, że jak coś nie gra to należy zacząć od siebie samego.

Wiesz.. bez urazy.. ale jeśli jako nauczyciel nie potrafisz wciągnąć i zaabsorbować ucznia, to nic dziwnego że robią wszystko "byle jak, byle co".

A na wypalenie zawodowe poleciłbym jakieś metody relaksacyjne, taki np masaż relaksujący ( normalny, w gabinecie do masażu i tu koniecznie masaż Lomi Lomi uspokaja psychikę cudownie, masaż Shiatsu, ajurweda, albo zwykły relaksacyjny), dużo świeżego powietrza, odpoczynek.
Czasem takie drobiazgi pomagają.

Nawet bardzo.

Awatar użytkownika
Mina
Posty: 104
Rejestracja: 2008-01-30, 12:25

Re: Wypalenie

Postautor: Mina » 2008-02-21, 22:18

zacząć od siebie samego.


Swieta prawda :)

Cytryn
Posty: 1224
Rejestracja: 2007-11-09, 12:20

Re: Wypalenie

Postautor: Cytryn » 2008-04-23, 12:35

A mnie to już mdli ot tego "zacznij od samego siebie". Ciągle słyszę, że moja wina, bo słabo zdały sprawdzian( uczę też polskiego- a kiedy dobrze zdadzą, wiadomo, dobra klasa, żadna tam moja zasługa :roll: ), moja wina, bo soprany fałszują, moja wina, bo dzieciak w piątej klasie uciekł tatusiowi z domu się upił...moja wina, kiedy uczniowie po chamsku się do mnie odnieśli...( są tacy)...

Przedmioty artsytyczne w gimnazjum prowadzi się f a t a l n i e ! Dzieciaki na więcej sobie pozwalają i pokazują na co ich stać.
I można się czuć wypalonym po kilku latach, a masaż w niczym nie pomoże.
Ja bym poradziła: zmienić zawód. Bo z autopsji wiem, że nic nie pomaga, a "zyczliwych" lepiej nie pytać, zaraz ci powiedzą, jakim złym nauczycielem jesteś.

Szkoła to straszne miejsce, wszystko jest albo na niby, albo pod przymusem. "Chce się chcieć" małej garstce uczniów...i ...nauczycieli, reszta udaje, że coś robi.

Awatar użytkownika
Jolly Roger
Posty: 1671
Rejestracja: 2007-12-15, 18:34

Re: Wypalenie

Postautor: Jolly Roger » 2008-04-26, 14:35

w innym dziale jest marudnik :P

A ty zacznij szukać pozytywnych stron i ich się trzymaj, a że świat jest też be, to jest. Powoli można przy tym dłubać, ale mesjaszem nie zostaniesz, więc może nie warto martwić się rzeczami mniej zależnymi od nas samych.
We gonna ride the sea,
we pray to the wind and the glory
That's why we are raging wild and free

Cytryn
Posty: 1224
Rejestracja: 2007-11-09, 12:20

Re: Wypalenie

Postautor: Cytryn » 2008-04-26, 21:36

Generalnie masz rację.
Tylko, że...wszędzie trzeba udawać, więc od czasu do czasu choć anonimowo na forum sobie lużę. Dla zdrowia psychicznego.
A wypalenie dotyczy większości znanych mi nauczycieli ze stażem 8-9 lat pracy i więcej( to sprawa indywidualna).
I gdzie ma szukać pomocy taki "wypalony'? W pracy się nie zwierzy, dyrekcji tym bardziej, do psychologa w małym mieście /wsi do psychologa/psychiatry nie pójdzie ( bo się rozniesie), a na forum zawsze usłyszy, że marudzi albo niech zacznie od siebie( bo pewnie coś źle robi...).
Może warto pomyśleć o jakiejś zorganizowanej pomocy dla "wypalonych"? Popyt by był...

Cytryn
Posty: 1224
Rejestracja: 2007-11-09, 12:20

Re: Wypalenie

Postautor: Cytryn » 2008-05-22, 10:42

A jak sobie radzić z porażką...? Kiedy NIC się już nie udaje? Kiedy nie wygrywa się w konkrusach, kiedy wyniki sprawdzianów i egzaminów są słabe, kiedy nie potrafi się już zmotywować uczniów do pracy...? Kiedy człowiek czuje się pusty w środku, kiedy czuje bezsens tego wszystkiego i traci nadzieję na to, że ta praca w ogóle będzie dawać jakąkowiek satysfakcję...? Kiedy idzie się do roboty jak za karę i liczy minuty do dzwonka- byle się już wyrwać z tego hałasu, z tej szarpaniny w jakieś spokojne miejsce...? I kiedy musisz dalej pracować, choć robisz to przez zęby i skreślasz kolejne dni w kalendarzy licząc czas do wakacji zupełnie jak więzień liczący swe dni do wyjścia na wolność...? :?

Awatar użytkownika
Jolly Roger
Posty: 1671
Rejestracja: 2007-12-15, 18:34

Re: Wypalenie

Postautor: Jolly Roger » 2008-05-22, 11:16

zmienić zawód
We gonna ride the sea,

we pray to the wind and the glory

That's why we are raging wild and free

Cytryn
Posty: 1224
Rejestracja: 2007-11-09, 12:20

Re: Wypalenie

Postautor: Cytryn » 2008-05-23, 10:15

Słusznie. Najpierw wycisnąć człowieka jak cytrynę, wykończyć, a potem won. Radź sobie. :cry:

Awatar użytkownika
Jolly Roger
Posty: 1671
Rejestracja: 2007-12-15, 18:34

Re: Wypalenie

Postautor: Jolly Roger » 2008-05-23, 11:22

Cytryn ty jestes dorosła osobą i sama modelujesz swoją karierę. Niemal każdy spotyka się z wypaleniem zawodowym. Trzeba określić własne priorytety. czy męczę siebie i innych dalszym trwaniem na stanowisku, czy tez szukam zmian w życiu. Po roku niepowodzeń jesteś sfrustrowana więc musisz sobie zadać pytanie co jeszcze może tobie dać ta praca? Jeśli nie znajdujesz żadnej interesującej rzeczy to warto pomyśleć o zmianie otoczenia. Nie musi to być jednak od jutra. Może przez wakacje naładujesz akumulatory. Może nawet jeszcze rok popracujesz jako nauczyciel-minimalista czyli taka kukiełka na stołku. Oby tylko ci tak nie zostało, bo to choroba zawodowa gdzie wypaleni frustraci popadają w apatię zawodową.
A może przez wakacje wymyślisz nowy sposób na pracę w szkole. Mam kumpla historyka. Po 7-8 latach pracy stwierdził, ze już nie czuje satysfakcji, a dziatwa go już przy wejściu do szkoły wk.... Zastanawiał się czy nie rzucić tego w diabły. Gdy się zastanawiał co by chciał robić to mu wyszło, ze filmy popularnonaukowe, a potem wykombinował, ze czemu nie robić takich filmów w szkole. Teraz zamiast siedzieć w ławkach i dyktować notatki o Jagiellonach to robi z gimnazjalistami jakieś makiety, kręcą filmiki, montują reportaże z terenu, przeprowadzają jakieś inscenizowane bitwy.
A jak sie wyrabia z programem?
hehehe, mam to w d... najwyżej mnie wywalą, ale teraz jestem dyplomowanym, dzieciaki mnie uwielbiają. Kto mnie ruszy?
We gonna ride the sea,

we pray to the wind and the glory

That's why we are raging wild and free

adner
Posty: 455
Rejestracja: 2008-03-28, 19:16
Kto: uczeń
Przedmiot: Inne
Lokalizacja: podlaskie

Re: Wypalenie

Postautor: adner » 2008-05-23, 16:11

Ja uważam, że nauczyciele sztuki w gimnazjum powinni zacząć wykładać więcej teorii i wiadomości, na przykład z dziedziny historii sztuki. Mi się nie uśmiecha w trzeciej klasie gimnazjum na sztuce bebrać się w farbach i śpiewać "U prząśniczki". Jak nauczyciel sztuki prowadzący lekcje w taki sposób może mieć jakikolwiek autorytet? Z chęcią zobaczyłbym kartkówki z biografii artystów albo innej teorii. To samo z resztą sądzę o technice(chociaż u mnie w szkole na szczęście techniki uczono mnie w dość dobry sposób) i wychowaniu fizycznym, które sprowadza się do dręczenia słabszych fizycznie uczniów i wpędzania w kompleksy(tak, mówię o sobie).
As I kissed her goodbye I said, all beauty must die
And lent down and planted a rose between her teeth

Cytryn
Posty: 1224
Rejestracja: 2007-11-09, 12:20

Re: Wypalenie

Postautor: Cytryn » 2008-05-23, 17:14

Och, daj spokój. Jaka kariera...? Szkoła i kariera...toż to antonimy.
I niestety - jestem "do ruszenia". Wymaga się ode mnie cudów( wygrywania w konkursach, do których nie mam absolutnie czasu przygotowywać dzieci- muszę zwalniać z lekcji albo robić to kosztem własnej, w hałasie, bałaganie itp..) NIGDY nie będę miała sukcesów pracując na taki "akord" i w takich warunkach( orłów, którzy by się sami nauczyli, w naszej szkole nie ma). Nikogo to nie obchodzi. A konkurs średnio co dwa tygodnie. Ja już nie uczę, ja jestem animatorem kultury. Niekończace się durne apele, akademie, wyjazdy, koncerty...uch. Koń by tego nie wytrzymał. Dorosła...planuję karierę...akurat. Człowiek siedzi po uszy w jakichś ukłądach i modli się, żeby pracy nie stracił. Życia nie znasz? Ty mi lepiej poradź, jakie leki na uspokojenie brać...zeby to wytrzymać...

Awatar użytkownika
Jolly Roger
Posty: 1671
Rejestracja: 2007-12-15, 18:34

Re: Wypalenie

Postautor: Jolly Roger » 2008-05-23, 19:57

Cytryn, a czy ty myślałaś, ze mi chodzi o karierę w zawodzie? MNie chodzi o karierę zawodową. Czy ktos cię zmusza do bycia nauczycielem? Z tego co piszesz wyłania się niewesoły obraz przede wszystkim ciebie jako nauczyciela. Nauczyciela, który jest zakładnikiem pracy czyli frustrata drżącego przed utrata posadki. Tak szybko mozna wylądować w wariatkowie.. Pytasz o środki uspokajające? Zapytaj premiera on co nieco wie o ziołach.

Zostaw szkołę, albo zostań w niej dopóki cię z niej nie wywalą, a w międzyczasie szukaj nowego miejsca dla siebie. Nowego sposobu na siebie. Nie wiem co umiesz co lubisz, ale na pewno znajdziesz coś dla siebie. Może handel biżuterią przez net albo podkładami MIDI. Może rękodzieło, może agroturystyka, może chałtury na weselach, może stragan na odpustach, może agencja reklamowa (ot zacząć od szyldów miejscowych majstrów), moze zostań kierowcą autobusu. Możłiwości jest wiele, ale trzeba mysleć pozytywnie, bo skwaszona gęba wszystkie pomysły wysmieje.

Sama się w kiepski układ zapędzasz. Jeśłi masz x godzin to pracujesz X godzin i twoja łaska jest zrobić godzinę albo dwie prób chóru. Twoja łaska jest pojawienie się na konkursie po godzinach. Masz pewnie umowę na czas nieokreślony skoro już parę lat pracujesz więc kto cię ruszy i jak?? Upierdliwa dyrekcja?? Poczytaj forum okaże się, że jak się włoży pancerny płaszczyk obojętności to formalnie niewiele może, póki wypełniasz swoje zadania wynikające z umowy o pracę. W kontrakcie nie masz zapisanych ilości konkursów do wygrania, ani ilości akademii do przeprowadzenia. A jak chcą mieć muzyka na zawołanie to wystaw fakturę ze stawką godzinową za pracę extra poza godzinami dydaktycznymi.
We gonna ride the sea,

we pray to the wind and the glory

That's why we are raging wild and free

Cytryn
Posty: 1224
Rejestracja: 2007-11-09, 12:20

Re: Wypalenie

Postautor: Cytryn » 2008-05-23, 20:53

Jolly Roger pisze: trzeba mysleć pozytywnie, bo skwaszona gęba wszystkie pomysły wysmieje.


Widzisz- mam deprechę i jakoś nie potrafię rzeczywiście myśleć "pozytywnie". I - kurczę- nie potrafię prowadzić autobusów ani nie ma zdolnośći manualnych...A z chałtur trodno wyżyć( chałturzę, to wiem).
Nowy sposób na siebie...po 40-tce? No, trudno by było...Wrzuć jeszcze parę pomysłów( tylko wiesz, żeby nie o maszynistach pociągów ani balecie... :mrgreen: ), może mnie jakoś olśni...

Awatar użytkownika
Jolly Roger
Posty: 1671
Rejestracja: 2007-12-15, 18:34

Re: Wypalenie

Postautor: Jolly Roger » 2008-05-23, 21:25

A 40tka to koniec świata? Mój kumpel ma 38 lat i jest emerytem conajmniej drugie tyle życia przed nim.
Mówią, ze zycie zaczyna sie po pięcdziesiątce, a desperatom dopiero po pół litra. Głowa do góry inni maja gorzej. reszta na privie.
We gonna ride the sea,

we pray to the wind and the glory

That's why we are raging wild and free


Wróć do „Przedmioty artystyczne”