Nieklasyfikowanie bez wystawienia zagrożenia

tu możesz porozmawiać z kolegami, zadać pytanie nauczycielom

Moderatorzy: Basiek70, służby porządkowe

Awatar użytkownika
vuem
Posty: 4126
Rejestracja: 2009-06-18, 20:30
Kto: nauczyciel
Przedmiot: Język angielski
Lokalizacja: podkarpackie

Re: Nieklasyfikowanie bez wystawienia zagrożenia

Postautor: vuem » 2012-11-17, 23:55

676 pisze:Repetuje. Nie wiem, ile można w tym momencie zrobić


Nic.

676 pisze:Wszyscy popełniamy błędy, krzywdzimy się wzajemnie czasem całkowicie nie mając tego w zamiarze i nie potrafiąc sobie potem wytłumaczyć, co zaszło. Ponadto, ten konkretny nauczyciel to miły człowiek, w dodatku pełen pasji, ale niestety czasem nie przykładający się do tego, co robi.


Bo nie napisał czarno na białym "dostaniesz jedynkę"?

A czy uczeń miał lufę na półrocze? Jeśli miał, to czy uzyskał informację co zrobić, by nie było jedynki?
Czy spełnił warunki?
To była jedyna jedynka?

676 pisze:Chodzi o wysłanie czytelnego sygnału do innych nauczycieli, że nieodpowiedzialne postawy polegające na zaniedbywaniu z góry ustalonych obowiązków, nie będą przez rodziców tolerowane.


Jestem przekonany, że każdy rodzic dbający o swoje obowiązki nie ma żadnemu nauczycielowi nic podobnego do zarzucenia, bo skoro interesuje się postepami dziecka, to jest informowany.

Przecież tej lufy nie dostał uczeń ze średnią 3.0

676
Posty: 420
Rejestracja: 2009-02-06, 03:40
Kto: uczeń
Przedmiot: Inne
Lokalizacja: dolnośląskie

Re: Nieklasyfikowanie bez wystawienia zagrożenia

Postautor: 676 » 2012-11-18, 00:07

Nic.

I o tak konkretną odpowiedź mi chodziło. Bardzo dziękuję!
Bo nie napisał czarno na białym "dostaniesz jedynkę"?

Tak jest, wbrew temu czego wymagały od niego przepisy. Sami, jako nauczyciele, doskonale wiecie jak ważne jest, by Wasi podopieczni wywiązywali się ze swoich obowiązków.
A czy uczeń miał lufę na półrocze?

Nie miał.
To była jedyna jedynka?

Jedna z dwóch.
Jestem przekonany, że każdy rodzic dbający o swoje obowiązki nie ma żadnemu nauczycielowi nic podobnego do zarzucenia, bo skoro interesuje się postepami dziecka, to jest informowany.

No... widać za bardzo zaufali... Stwierdzili, że skoro na liście zagrożeń nie ma tego przedmiotu, to wszystko jest w porządku i ich syn spełnia widocznie wymagania nauczyciela - mimo nie zachwycających, ale mimo wszystko z trudem wypracowanych not. Uczeń też nie był świadomy, że w przypadku braku "zagrożenia" nie wystarczy po prostu nie łapać kolejnych pał, żeby zdać. A tu się nagle przypomina nauczycielowi na parę dni przed klasyfikacją, że jednak uczeń na dopa nie zasługiwał.

Nie wiem, jak sobie wyobrażasz takie "zainteresowanie". Ciężko byłoby rodzicom podczas wywiadówki odwiedzić dziesięciu nauczycieli... Trzeba polegać na tym, co przekaże wychowawca. A wychowawca przekaże to, co na piśmie dostał od swoich kolegów. Potem zostanie czas co najwyżej na skonsultowanie się z nauczycielami deklarującymi zagrożenie (czyli tym samym zgłaszającymi: "coś jest nie tak z państwa dzieckiem") i... tyle. Skoro ten wspomniany pan nauczyciel nie dał wyraźnego sygnału, to rodzinie ucznia pozostało isę tylko cieszyć, że wszystko jest na dobrej drodze.
Przecież tej lufy nie dostał uczeń ze średnią 3.0

Noo, średnią miał akurat całkiem przyzwoitą. Tak już bywa, że człowiekowi nie wchodzą konkretne przedmioty i musi nam nimi pracować dużo, dużo mocniej niż nad pozostałymi.
Szanuj ucznia swego, możesz nie mieć żadnego...

Awatar użytkownika
vuem
Posty: 4126
Rejestracja: 2009-06-18, 20:30
Kto: nauczyciel
Przedmiot: Język angielski
Lokalizacja: podkarpackie

Re: Nieklasyfikowanie bez wystawienia zagrożenia

Postautor: vuem » 2012-11-18, 09:46

676 pisze:Tak jest, wbrew temu czego wymagały od niego przepisy. Sami, jako nauczyciele, doskonale wiecie jak ważne jest, by Wasi podopieczni wywiązywali się ze swoich obowiązków.


Jaki przepis wymaga informacji o zagrożeniu w formie pisemnej?

676 pisze:No... widać za bardzo zaufali... Stwierdzili, że skoro na liście zagrożeń nie ma tego przedmiotu, to wszystko jest w porządku i ich syn spełnia widocznie wymagania nauczyciela - mimo nie zachwycających, ale mimo wszystko z trudem wypracowanych not.


Zaufali? ;)

Z doświadczenia Ci powiem, że raczej, że nie tyle zaufali, co zaniechali "trzymania reki na pulsie".

676 pisze:Uczeń też nie był świadomy, że w przypadku braku "zagrożenia" nie wystarczy po prostu nie łapać kolejnych pał, żeby zdać. A tu się nagle przypomina nauczycielowi na parę dni przed klasyfikacją, że jednak uczeń na dopa nie zasługiwał.


Uczeń "balansujący" na granicy oceny niedostatecznej powinien być świadom swojej sytuacji.

Nie wierzę, że między nauczycielem i uczniem nie było żadnej komunikacji, przepływu żadnej informacji i jedynka spadła na niego znienacka.

676 pisze:Ciężko byłoby rodzicom podczas wywiadówki odwiedzić dziesięciu nauczycieli... Trzeba polegać na tym, co przekaże wychowawca. A wychowawca przekaże to, co na piśmie dostał od swoich kolegów. Potem zostanie czas co najwyżej na skonsultowanie się z nauczycielami deklarującymi zagrożenie (czyli tym samym zgłaszającymi: "coś jest nie tak z państwa dzieckiem") i... tyle. Skoro ten wspomniany pan nauczyciel nie dał wyraźnego sygnału, to rodzinie ucznia pozostało isę tylko cieszyć, że wszystko jest na dobrej drodze.



Sorry, ale to bzdura. Bzdura do kwadratu.

Dziecko ma kiepską sytuację z kilku przedmiotów - dwóch? - i rodzic nie może się z nauczycielem skontaktować?

Po co maja odwiedzać 10 nauczycieli?

Wystarczyło 2-3 tym razem. Tym razem, czyli podczas wywiadówki.

Tak ciężko przyjść do szkoły w innym terminie? Tak ciężko znaleźć czas, by z nauczycielem porozmawiać te 20 minut?

Nie żartuj.

Przychodzimy na wywiadówkę, no bo "nie ma wyjścia", "jak najszybciej wracamy do domu", bo zmęczeni, bo serial, bo coś tam, nauczyciel nic nie "wystawił", to co będę z nim gadać, szczególnie, że juz dwie osoby o niego pytały, jeszcze trzeba by czekać z pół godziny....

676 pisze:Noo, średnią miał akurat całkiem przyzwoitą. Tak już bywa, że człowiekowi nie wchodzą konkretne przedmioty i musi nam nimi pracować dużo, dużo mocniej niż nad pozostałymi.


Pisałem o przedmiocie, który oblał.

Awatar użytkownika
JHN
Posty: 177
Rejestracja: 2010-06-05, 19:09
Kto: nauczyciel
Przedmiot: Matematyka
Lokalizacja: mazowieckie

Re: Nieklasyfikowanie bez wystawienia zagrożenia

Postautor: JHN » 2012-11-18, 10:44

Kolejny topic przypominający, że
uczeń ma prawa a nauczyciel obowiązki.
Dla mnie - zbędne przypomnienie...

Młody, zamiast bić pianę na forum, zacznij pisać pozew przeciwko rzeczonemu nauczycielowi, dyrektorowi szkoły, kuratorowi czy też ministrowi edukacji...
Na pewno ktoś na tym zarobi (prawnicy?) i ktoś straci (Ty?). My Ci w tym nie przeszkodzimy, a tym bardziej nie pomożemy. Zwłaszcza, że z Twoich postów wynika, że ze zdaniem nauczycielskim nie do końca się liczysz!

Pozdrawiam
PS. Trolling został już wcześniej zdiagnozowany...
PPS. W 1. klasie liceum (z rozszerzonym programem nauczania matematyki) wpisałem w czwartek 13 zagrożeń, w większości bez pozytywnych rokowań! Efekty kolejnej degeneracji reformy?
Szacunek? Dam Ci go tyle, ile dostałem od Ciebie!
Broń inteligentnego człowieka walczącego z otaczającą go głupotą: sarkazm.

Awatar użytkownika
malgala
Posty: 8170
Rejestracja: 2007-07-30, 18:50
Kto: nauczyciel
Przedmiot: Matematyka
Lokalizacja: łódzkie

Re: Nieklasyfikowanie bez wystawienia zagrożenia

Postautor: malgala » 2012-11-18, 10:48

Basso profondo pisze:Nie spodziewałem się tego - jest to słowo człowieka głupiego.

Faktycznie, przecież mądry nauczyciel wie, że "normalny" uczeń zawsze liczy na cud i jest przekonany, że może nałapać jedynek, a i tak na koniec wybrnie.

676, dwie oceny niedostateczne, czyli dwa egzaminy poprawkowe. I jakie wyniki tych egzaminów? Co najmniej jeden do tyłu i rada pedagogiczna nie wyraziła zgody na promowanie z oceną niedostateczną, a może oba niezdane?
I co uczeń przez te dwa miesiące wakacji zrobił, żeby promocję otrzymać?

Awatar użytkownika
JHN
Posty: 177
Rejestracja: 2010-06-05, 19:09
Kto: nauczyciel
Przedmiot: Matematyka
Lokalizacja: mazowieckie

Re: Nieklasyfikowanie bez wystawienia zagrożenia

Postautor: JHN » 2012-11-18, 10:55

malgala pisze:...mądry nauczyciel wie, że "normalny" uczeń zawsze liczy na cud...

Nadzieja umiera ostatnia, zwłaszcza podparta doświadczeniami...

FAKT:
Z trzynastu jedynek i jednej dostatecznej (i to chronologicznie nie ostatniej) w roku szkolnym - dopuszczający na cenzurkę (sec!)

Pozdrawiam
Szacunek? Dam Ci go tyle, ile dostałem od Ciebie!

Broń inteligentnego człowieka walczącego z otaczającą go głupotą: sarkazm.

Awatar użytkownika
iluka
Posty: 3015
Rejestracja: 2012-07-25, 12:23
Kto: nauczyciel
Przedmiot: Język polski
Lokalizacja: małopolskie

Re: Nieklasyfikowanie bez wystawienia zagrożenia

Postautor: iluka » 2012-11-18, 11:28

Kolejny topic przypominający, że
uczeń ma prawa a nauczyciel obowiązki.
Fantastycznie nośny temat KTOŚ /młody? niemłody?/ rzucił :twisted: Po co :?: ... :?: Może raczej CZEMU? Bo mu nie wyszło to, co pisze malgala :?: Bo testuje sposób przechodzenia z klasy do klasy metodą unikania odebrania informacji o zagrożeniu przez rodziców :mrgreen: A tu rynek pracy czeka z utęsknieniem o rok dłużej na takiego liska=chytruska z wysoką średnią ocen pomimo dwóch pał :!: :x
W życiu bo­wiem is­tnieją rzeczy, o które war­to wal­czyć do sa­mego końca. Paulo Coelho

Awatar użytkownika
iluka
Posty: 3015
Rejestracja: 2012-07-25, 12:23
Kto: nauczyciel
Przedmiot: Język polski
Lokalizacja: małopolskie

Re: Nieklasyfikowanie bez wystawienia zagrożenia

Postautor: iluka » 2012-11-18, 11:56

676 pisze:Przyjmę jednak każdą radę, także taką, która już teraz mi się nie przyda. A nuż będzie do wykorzystania przez kogoś w przyszłości?
" :idea: Jak SKUTECZNIE ZAWIADAMIAĆ o zagrożeniu jedynką wobec nieobecności rodzica na wywiadówce, nieprzychodzenia na wezwania indywidualne, nieodbierania telefonów ze szkoły a nawet nieodbierania listów poleconych? Próba osobistego kontaktu - wizyta w domu ucznia dyrektora z pedagogiem - fiasko. Mamusia schowana za firaneczką nie otworzyła bramki, jej prawo... No i co :idea: Może już czeka na nas z pozwem, skargą, zażaleniem :arrow:
W życiu bo­wiem is­tnieją rzeczy, o które war­to wal­czyć do sa­mego końca. Paulo Coelho

koma
Posty: 2512
Rejestracja: 2007-11-17, 00:26

Re: Nieklasyfikowanie bez wystawienia zagrożenia

Postautor: koma » 2012-11-18, 16:19

Może wreszcie wszyscy zainteresowani (uczniowie, rodzice i nauczyciele, a właściwie dyrektorzy!!) zrozumieją, że nauczyciel nie jest od uganiania się za rodzicem!!
Musi:
- poinformować ucznia o zagrożeniu
- zaprosić rodzica na wywiadówkę
- w razie nieobecności rodzica - przesłać na adres domowy listem poleconym.

I to wszystko!!

Mamuśka jest duża dziewczynka i powinna znać swe obowiązki - nauczyciel nie będzie za nią ganiał po mieście, bo niby z jakiej racji?? Jeżeli swoich obowiązków nie wypełnia - sąd rodzinny czeka.

I jeszcze jedno:
Nauczyciel wystawia "zagrożenia" na miesiąc przed końcem semestru. Bierze pod uwagę to, co aktualnie ma w dzienniku.
Potem przez miesiąc uczy i ocenia ucznia dalej.
Jeżeli ten nałapie jedynek - budzi się z ręka w nocniku :rotfl:

676
Posty: 420
Rejestracja: 2009-02-06, 03:40
Kto: uczeń
Przedmiot: Inne
Lokalizacja: dolnośląskie

Re: Nieklasyfikowanie bez wystawienia zagrożenia

Postautor: 676 » 2012-11-18, 16:26

Jaki przepis wymaga informacji o zagrożeniu w formie pisemnej?

Rozporządzenie ministra edukacji narodowej w sprawie warunków i sposobu oceniania, klasyfikowania i promowania uczniów i słuchaczy oraz przeprowadzania sprawdzianów i egzaminów w szkołach publicznych nakazuje w par 11 ust. 9 zobowiązuje nauczycieli poinformować "ucznia i jego rodziców (prawnych opiekunów) o przewidywanych dla niego rocznych (semestralnych) ocenach klasyfikacyjnych z zajęć edukacyjnych i przewidywanej rocznej ocenie klasyfikacyjnej zachowania, w terminie i formie określonych w statucie szkoły". Zgodnie ze statutem szkoły, do której uczęszcza uczeń, na co najmniej miesiąc przed klasyfikacją dostarcza się obecnym na zebraniu rodzicom pisemną informacje o planowanych do wystawienia ocenach niedostatecznych, co rodzice kwitują podpisem.
Z doświadczenia Ci powiem, że raczej, że nie tyle zaufali, co zaniechali "trzymania reki na pulsie".

...no to masz jakieś koszmarne doświadczenia.
Uczeń "balansujący" na granicy oceny niedostatecznej powinien być świadom swojej sytuacji.

NA początku musi być świadom tego, że balansuje. Nauczyciel tymczasem - możemy to powiedzieć wprost - okłamał go, że wszystko jest w porządku. Dokładnie taki komunikat wysłał nauczyciel uczniowi, przez zaniechanie swoich obowiązków. Powiadasz, że uczeń ma okazać nauczycielowi nieufność i dziesięć razy upewniać się, czy nauczyciel nie robi sobie zeń jaj? A to niby nauczyciel ma być mądrzejszy od ucznia...
Nie wierzę, że między nauczycielem i uczniem nie było żadnej komunikacji, przepływu żadnej informacji i jedynka spadła na niego znienacka.

To nie jest takie trudne, jeżeli liczba "szkoleń", "konferencji" i "ważnych spotkań" urasta do tak wielkiej, że finalnie nie odbywa się prawie połowa zajęć.
Dziecko ma kiepską sytuację z kilku przedmiotów - dwóch? - i rodzic nie może się z nauczycielem skontaktować?

Pierw trzeba wiedzieć o tym, że ta sytuacja jest kiepska. Nauczyciel widać nie twierdził, że jest, skoro stwierdził że nie ma powodów do obaw.

Bronicie na siłę kogoś, kto popełnił oczywisty, niewybaczalny błąd. I to nie przez przypadek, a przez swoje zaniedbanie. Trudno, teraz ten błąd ktoś wykorzysta - ale tak działa prawdziwe życie, poza szkolnymi murami.
Tak ciężko przyjść do szkoły w innym terminie? Tak ciężko znaleźć czas, by z nauczycielem porozmawiać te 20 minut?

Zrezygnuj z pracy w szkole i zatrudnij się poza budżetówką. Wtedy rozumiesz, że jak to jest pracować po 12 godzin, mieć wolny co drugi weekend, nie móc się zwolnić bo "dziecko", bo "konferencja", bo "cośtam" i z pewnością zostaniesz mistrzem planowania wizyt.

uczeń ma prawa a nauczyciel obowiązki.

Prawa ucznia istnieją po to, by zapewnić mu komfortowe warunki wykonywania swoich obowiązków. Nie mówimy o jakimś śmiesznym prawie do organizowania dyskotek, tylko o podstawowym prawie do bycia informowanym przez nauczyciela o jego ocenie postępów ucznia. Narzekania na istnienie praw ucznia przez pedagogów uważam za bardzo krótkowzroczne.

Pozostałe wypowiedzi tak bardzo odbiegają od tematu, że nie będę ich komentował.

Jestem tylko ciekaw, dlaczego brakoróbstwo i nieodpowiedzialność budzą tak wielką Waszą agresję, gdy ich sprawcami są młodzi ludzie. Ale gdy chodzi o kolegów po fachu nagle się okazuje, że łamanie zasad wcale nie jest takie złe i że nie zawsze kara musi się równać winie i nie ważne, jak bardzo zły sygnał wysyłany jest w tym momencie do uczniów...
Szanuj ucznia swego, możesz nie mieć żadnego...

676
Posty: 420
Rejestracja: 2009-02-06, 03:40
Kto: uczeń
Przedmiot: Inne
Lokalizacja: dolnośląskie

Re: Nieklasyfikowanie bez wystawienia zagrożenia

Postautor: 676 » 2012-11-18, 16:34

Przepraszam za post pod postem, ale w czasie mojego odpowiadania pojawiła się bardzo ciekawa wypowiedź:


Szanowna Komo! Zgadzam się z Tobą absolutnie i w stu procentach. Masz całkowitą rację, bo i ja cwaniactwa nie lubię i na patologię jestem uczulony! Ale chyba nie przeczytałaś, o czym pisałem, więc odniosę się bezpośrednio do Twojej wypowiedzi.

koma pisze:nauczyciel nie jest od uganiania się za rodzicem!!

Racja! Nauczyciel ma uczyć, a nie marnować czas na głupoty!

koma pisze:Musi:
- poinformować ucznia o zagrożeniu
- zaprosić rodzica na wywiadówkę
- w razie nieobecności rodzica - przesłać na adres domowy listem poleconym.
I to wszystko!!

Wytłuszczeniem zaznaczyłem to, co nauczyciel - jak słusznie zauważyłaś - zrobi musiał, a nie zrobił... I o to się cała dyskusja rozchodzi.
Mamuśka jest duża dziewczynka i powinna znać swe obowiązki - nauczyciel nie będzie za nią ganiał po mieście, bo niby z jakiej racji?? Jeżeli swoich obowiązków nie wypełnia - sąd rodzinny czeka.

Ta, jak to określasz, mamuśka swe obowiązki zna. Kłopot jest raczej z nauczycielem, który tym razem dał ciała. Drodzy państwo! Pora przestać na siłę wybielać swoje środowisko i spojrzeć smutnej prawdzie w oczy. Nie jesteście kryształowi!

I jeszcze jedno:
Nauczyciel wystawia "zagrożenia" na miesiąc przed końcem semestru. Bierze pod uwagę to, co aktualnie ma w dzienniku.
Potem przez miesiąc uczy i ocenia ucznia dalej.
Jeżeli ten nałapie jedynek - budzi się z ręka w nocniku :rotfl:

No widzisz. Uczeń miał oceny. Nie dostał zagrożenia. Nie nałapał jedynek, ale trochę dwójek i trójkę z minusem. I co? I nagle się okazało, że był zagrożony w momencie tego podkreślonego przez Ciebie aktualnie? Coś jest nie tak, nie uważasz?
Szanuj ucznia swego, możesz nie mieć żadnego...

Awatar użytkownika
linczerka
Posty: 4502
Rejestracja: 2011-11-04, 19:49
Kto: nauczyciel
Lokalizacja: Polska

Re: Nieklasyfikowanie bez wystawienia zagrożenia

Postautor: linczerka » 2012-11-18, 16:55

Ja mam tylko dwa pytania: Czy rodzic/uczeń pisemnie odwoływał się od oceny negatywnej? A jakie macie zapisy na ten temat w Statucie Szkoły?
Trzeba umieć iść słoneczną stroną życia

676
Posty: 420
Rejestracja: 2009-02-06, 03:40
Kto: uczeń
Przedmiot: Inne
Lokalizacja: dolnośląskie

Re: Nieklasyfikowanie bez wystawienia zagrożenia

Postautor: 676 » 2012-11-18, 16:56

Dwa lata temu pisałeś, że idziesz na studia... :twisted:

Proszę o wyjaśnienie, co mają moje studia do pracy tamtych ludzi?
No ale nasza "obrona" na nic się nie zda, bo przecież byłeś u prawnika i pokażesz temu nauczycielowi, gdzie raki zimują, prawda?

Nie ja pokażę, tylko co najwyżej tamci państwo. I to tylko wtedy, jeśli nie będzie innego rozwiązania tego problemu. Na kilka wypowiadających się tutaj osób tylko jedna była w stanie wypowiedzieć się kulturalnie i do rzeczy. Dyskusja gorsza niż z gimnazjalistami...

A jakie macie zapisy na ten temat w Statucie Szkoły?

Proszę o kilka dni cierpliwości. Szkoła nie jest moja, statutu przed sobą nie mam, a nie chcę skłamać, wolę wszystko zacytować dosłownie. Skombinuję sobie kopię i zacytuję.
Szanuj ucznia swego, możesz nie mieć żadnego...

Awatar użytkownika
vuem
Posty: 4126
Rejestracja: 2009-06-18, 20:30
Kto: nauczyciel
Przedmiot: Język angielski
Lokalizacja: podkarpackie

Re: Nieklasyfikowanie bez wystawienia zagrożenia

Postautor: vuem » 2012-11-18, 17:16

676 pisze:Bronicie na siłę kogoś, kto popełnił oczywisty, niewybaczalny błąd.


Wg Ciebie. Choć nie mam na celu nikogo na siłę bronić.

Sprzeciw rodzi po prostu automatyczne stawianie nauczyciela pod pręgierzem, a uczeń, który repetuje jawi się jako prymus-ofiara. Zbyt czarno-biały obraz, miałem z takim do czynienia może raz ... w ciągu 20 lat.

676 pisze:...no to masz jakieś koszmarne doświadczenia.


Koszmarne? Nie, po prostu jest pewna grupa rodziców, którzy nie zajmują się dziećmi w odpowiednim stopniu. Nic poza tym. ;)

676 pisze:NA początku musi być świadom tego, że balansuje. Nauczyciel tymczasem - możemy to powiedzieć wprost - okłamał go, że wszystko jest w porządku.


Czyli uczeń uzyskiwał pozytywne oceny, klasyfikacja półroczna bez problemów, potem oceny znów pozytywne, nauczyciel nawet informuje ucznia, że postawi mu ocenę pozytywną, rodzice w rozmowie podczas wywiadówki otrzymują tę samą informację, a tu nagle, znienacka lufa na koniec roku?

No to walcz, poprę Cię, to zakrawa o nonsens, złośliwe i nieuczciwe działanie nauczyciela.

676 pisze:Zrezygnuj z pracy w szkole i zatrudnij się poza budżetówką. Wtedy rozumiesz, że jak to jest pracować po 12 godzin, mieć wolny co drugi weekend, nie móc się zwolnić bo "dziecko", bo "konferencja", bo "cośtam" i z pewnością zostaniesz mistrzem planowania wizyt.


Mówisz to, zakładam, jako człowiek z co najmniej 10-letnim doświadczeniem zatrudnionego w korporacji, tak? ;)

Człowieku, przesadzasz.
Skoro nie mogę być na wywiadówce w poniedziałek o 18.00, to spotykam się z nauczycielem w inny dzień, jeśli to sprawia trudność choćby rozmawiam przez telefon, zakładając, że jestem samotnym rodzicem lub moja żona ma jeszcze większe urwanie głowy.
Mam rodziców zatrudnionych, zatrudniających, pracujących w budżetówce i poza nią.
Obecnie nie mam problemów z komunikacją, jeśli pojawia się problem, tym bardziej.
To oznacza, że jeśli jest potrzeba lub/i człowiek chce, to można "trzymać rękę na pulsie".

676 pisze:Jestem tylko ciekaw, dlaczego brakoróbstwo i nieodpowiedzialność budzą tak wielką Waszą agresję,


To nie tak.

Dla mnie to raczej analogiczna sytuacja do problemu tzw. zamachu smoleńskiego.

To, że kogoś irytuje i budzi sprzeciw to, że ktoś o tym zamachu mi ciągle trąbi, nie wynika z pochwały mordowania polityków, a oskarżania, bez wyraźnych dowodów w ręku.
... tylko nie bądź poprzez analogię takim typem jak tamci, dla którego dowodem w sprawie jest fakt, że oni o tym mówią ;)

Awatar użytkownika
linczerka
Posty: 4502
Rejestracja: 2011-11-04, 19:49
Kto: nauczyciel
Lokalizacja: Polska

Re: Nieklasyfikowanie bez wystawienia zagrożenia

Postautor: linczerka » 2012-11-18, 17:18

Spotkałam się z przypadkiem, że rodzic nie dostał pisemnej informacji o zagrożeniu na miesiąc przed klasyfikacją, powołał się na rozporządzenie i Statut Szkoły. Z ciekawości podpytam o szczegóły u źródła tego przypadku.
Trzeba umieć iść słoneczną stroną życia


Wróć do „Kącik uczniowski”

cron