Problem z nauczycielem

tu możesz porozmawiać z kolegami, zadać pytanie nauczycielom

Moderatorzy: Basiek70, służby porządkowe

Keviii
Posty: 3
Rejestracja: 2014-11-26, 21:17
Kto: uczeń
Przedmiot: Inne
Lokalizacja: podkarpackie

Problem z nauczycielem

Postautor: Keviii » 2014-11-26, 21:32

Witam
mam problem z nauczycielką od matematyki.
Otóż całkowicie nie respektuje podstawowych praw ucznia.
W statucie mamy jasno napisane: Nauczyciel nie może zadawać prac domowych na czas dłuższego wolnego.
Owa nauczycielka zadała całą stronę zadań z podręcznika. Nie zrobiłem ich ponieważ nie musiałem. Niestety gdy przeszedłem do szkoły i jej o tym powiedziałem, dostałem jedynkę i uwagę za to, że "pyskuję" do nauczyciela, gdy tak naprawdę chciałem udowodnić, że mam rację.
Po kilku dniach gdy zadzwonił dzwonek pospiesznie wyszedłem z klasy chcąc iść na stołówkę i kupić sobie coś do jedzenia. Ta jednak zadawała jeszcze zadanie domowe i kazała mi wrócić do ławki. Na słowa "Nauczyciel nie ma prawa ani skrócić ani wydłużyć mojej przerwy, poza tym bardzo się mi śpieszy, a pani mogła zadać zadanie jeszcze na lekcji" powiedziała żebym udał się z nią do dyrektora (btw. jej męża) i tam zadzwonił do mamy, ponieważ pyskuję.
Dodatkowo gdy czegoś nie rozumiem na lekcji ona krzyczy na mnie, że już setny raz to tłumaczy i nie ma zamiaru powtarzać. Kilka razy nawet podeszła do mnie i wprost oznajmiała że: "Zachowujesz się jak nienormalne dziecko" lub "Czy coś w twojej głowie jest nie tak?". Czułem się bardzo urażony czymś takim, w dodatku odebrałem to jako pewna kpinę w stronę rzeczywiście chorych. Nie podnoszę na nią głosu, nie obrażam. Ale dlaczego my za każde banalne przewinie jesteśmy karani, a ona jest wręcz poza prawem?
Czy nauczyciel ma prawo robić takie rzeczy? Jak udowodnić pozostałym nauczycielom, że taka sytuacja ma miejsce?

Awatar użytkownika
sharkinator
Posty: 321
Rejestracja: 2011-09-24, 20:06
Kto: nauczyciel
Przedmiot: geografia, przyroda, wychowanie fizyczne
Lokalizacja: Kraków

Re: Problem z nauczycielem

Postautor: sharkinator » 2014-11-26, 21:47

W tym roku szkolnym nie było jeszcze dłuższego wolnego, więc zadanie domowe można było zadać.
Nauczyciel kończy lekcję, a nie uczeń. Jak dla mnie to jest ewidentne pyskowanie. Zastanów się czy problem, aby na pewno tkwi w nauczycielu, bo mimo że Cię nie znam to mam zupełnie inne wrażenie. Widzę to po swoich uczniach - podczas gdy tłumaczę zadanie to rozmawiają, a później mówią, że nie rozumieją i proszą aby tłumaczyć im od nowa. I owszem niejednokrotnie się wtedy zastanawiam czy "zachowują się jak normalne dzieci" i czy "wszystko w ich głowach jest jak należy".

Keviii
Posty: 3
Rejestracja: 2014-11-26, 21:17
Kto: uczeń
Przedmiot: Inne
Lokalizacja: podkarpackie

Re: Problem z nauczycielem

Postautor: Keviii » 2014-11-26, 21:55

Przypis w konstytucji jest.
U nas w szkole gdy był 11 listopada, mieliśmy dwa dni dodatkowego wolnego + weekend, więc chyba to pod dłuższe wolne podchodzi ;).
Poza tym od kiedy nauczyciel karze za "swobodne wyrażanie swoich myśli o ile nie obrażają jego samego lub osób trzecich"?

miszael
Posty: 24
Rejestracja: 2012-09-07, 00:05
Kto: nauczyciel
Lokalizacja: śląskie

Re: Problem z nauczycielem

Postautor: miszael » 2014-11-27, 00:17

Przez dłuższe wolne rozumie się zazwyczaj ferie świąteczne i zimowe. Nie spotkałem się, aby tzw. długie weekendy traktować jako dłuższe wolne, na które nie zadaje się prac domowych.

Co do pyskowania, to problem wcale nie tkwi w swobodnym wyrażaniu myśli - jak to ująłeś - ale w sposobie, w jaki się to robi. Chodzi tu nie tyle o to, co mówisz, ale jak to mówisz. Pyskowanie jest nacechowane aroganckim sposobem wysławiania i tu wchodzi w grę zarówno słownictwo jak i ton głosu. Nauczyciele piętnują chamstwo, a nie to, że wchodzi się z nimi w dyskusję. Jeszcze nie słyszałem, żeby za odważne lecz kulturalne wyrażanie własnej opinii spotkała ucznia w szkole kara.

Awatar użytkownika
iluka
Posty: 3020
Rejestracja: 2012-07-25, 12:23
Kto: nauczyciel
Przedmiot: Język polski
Lokalizacja: małopolskie

Re: Problem z nauczycielem

Postautor: iluka » 2014-11-27, 15:26

Keviii pisze:nie respektuje podstawowych praw ucznia
Absolutnie podstawowym jest prawo do nauki.
W życiu bo­wiem is­tnieją rzeczy, o które war­to wal­czyć do sa­mego końca. Paulo Coelho

Melizabeth
Posty: 402
Rejestracja: 2013-08-11, 15:45
Kto: nauczyciel
Przedmiot: Język angielski, Język hiszpański
Lokalizacja: zachodniopomorskie

Re: Problem z nauczycielem

Postautor: Melizabeth » 2014-11-27, 22:08

Co do skracania przerw... a czy nie skracacie sobie lekcji, np. gadając, długo się rozpakowując, spóźniając się? Nie dziw się, że nauczyciel chce sobie ten czas odzyskać.

Kamila86
Posty: 179
Rejestracja: 2014-04-14, 20:12
Kto: nauczyciel
Przedmiot: Język angielski
Lokalizacja: podkarpackie

Re: Problem z nauczycielem

Postautor: Kamila86 » 2014-11-27, 22:21

Ja nie raz zabieram nawet kilka minut przerwy jeśli dzieci przeszkadzają na lekcji i czas mi ucieka na upominaniu ( no chyba, że mam dyżur) Coś za coś.
A propos twoich zarzutów: zadań się nie zadaje na dłuższe przerwy świąteczne (wielkanoc, BN oraz ferie zimowe), więc nie możesz mieć o to pretensji. A uwierz mi, nauczyciel nie zadaje zadań, żeby zrobić ci na złość, ale żebyś jak najwięcej ćwiczył.
Druga rzecz, dzwonek oznacza, że nauczyciel ma kończyć lekcje, a nie jest oznaką, że uczeń ma wybiec z sali równo z dzwonkiem. Czy po dzwonku na lekcje pędem wchodzisz do sali, siadasz do ławki i się szybko wypakowujesz? Nie, czasem nawet pewnie jeszcze do ubikacji pobiegniesz.

izkaolek
Posty: 93
Rejestracja: 2012-01-23, 14:23
Kto: nauczyciel
Przedmiot: Inne, Zajęcia zintegrowane
Lokalizacja: mazowieckie

Re: Problem z nauczycielem

Postautor: izkaolek » 2014-11-28, 18:23

Czytając ten post dostrzegam jak bardzo zmienił się świat odkąd ja chodziłam do szkoły.
Myśmy słuchali, że przerwa jest dla nauczyciela a nie dla ucznia i musieliśmy się temu podporządkować. Nikomu nie przyszłoby do głowy się buntować. Strach by nam nie pozwolił.
Uczymy dzieciaki ich praw, więc się o nie upominają. Denerwujące... na dodatek często przeginają. A jednak przerwa jest dla ucznia a nie dla nauczyciela. :))

Keviii
Posty: 3
Rejestracja: 2014-11-26, 21:17
Kto: uczeń
Przedmiot: Inne
Lokalizacja: podkarpackie

Re: Problem z nauczycielem

Postautor: Keviii » 2014-11-28, 18:31

I owszem niejednokrotnie się wtedy zastanawiam czy "zachowują się jak normalne dzieci" i czy "wszystko w ich głowach jest jak należy".

Na szczęscie to już nie w Pańskich kompetencjach leży.

Przez dłuższe wolne rozumie się zazwyczaj ferie świąteczne i zimowe

Zwracam honor.

Co do pyskowania, to problem wcale nie tkwi w swobodnym wyrażaniu myśli - jak to ująłeś - ale w sposobie, w jaki się to robi.

Nie podnoszę głosu, nie stosuję ironii czy sarkazmu. Mówię wprost co mogę zrobić. Ale paradoks polega na tym, że każdy mocniejszy argument jest przez tą nauczycielkę interpretowany jako pyskówka.
Dodatkowo gdy przerwę jej monolog, zostaje wygłoszona homilia na temat elementarnej kultury i znów ironiczne dogadywanie "rodzice w domciu nie nauczyli to będziemy uczyć". Ale gdy to ona przerwie mi, krzycząc dodatkowo i to ja powiem spokojnie 'Ja pani nie przerywałem" to jestem arogancki, i chamski.
Jak to mówią: szewc bez butów chodzi.

Absolutnie podstawowym jest prawo do nauki.

Nie mam zamiaru nikogo przekonywać, ale jak najbardziej korzystam z tego prawa.

Co do skracania przerw... a czy nie skracacie sobie lekcji, np. gadając, długo się rozpakowując, spóźniając się? Nie dziw się, że nauczyciel chce sobie ten czas odzyskać.

Za każde wejście po nauczycielu do klasy dostajemy spóźnienie. Za dwa spóźnienia w tygodniu - uwaga negatywna.
Za rozmowy uwaga.
Nie wiem jak Pani, ale u nas nauczyciele/nauczycielki również otwierają dziennik, szukają długopisów itp. co trwa nawet dwa razy dłużej niż mi wyjecie ksiązki i zeszytu z plecaka (długopis mam praktycznie zawsze w kieszeni).

A uwierz mi, nauczyciel nie zadaje zadań, żeby zrobić ci na złość, ale żebyś jak najwięcej ćwiczył.

Rozumiem.
Powtarzam: zwracam honor.

Druga rzecz, dzwonek oznacza, że nauczyciel ma kończyć lekcje, a nie jest oznaką, że uczeń ma wybiec z sali równo z dzwonkiem.


Nauczyciel ma swoje 45 minut. Chyba powinien je umiejętnie zagospodarować.
A przedłużanie lekcji "bo kilka uczniów źle się zachowywało" jest dla mnie żadnym argumentem. Skoro to taki problem to po co się w ogóle w szkole uczy?

Ale przecież co ja mogę wiedzieć...

Awatar użytkownika
linczerka
Posty: 4460
Rejestracja: 2011-11-04, 19:49
Kto: nauczyciel
Lokalizacja: Polska

Re: Problem z nauczycielem

Postautor: linczerka » 2014-11-28, 19:25

Keviii pisze:gdy przerwę jej monolog

Keviii pisze:'Ja pani nie przerywałem"

Hmm...
Trzeba umieć iść słoneczną stroną życia

Awatar użytkownika
elizabethj
Posty: 180
Rejestracja: 2009-01-09, 13:00
Kto: nauczyciel
Przedmiot: Język angielski
Lokalizacja: warmińsko-mazurskie

Re: Problem z nauczycielem

Postautor: elizabethj » 2014-11-28, 20:22

no fakt .... uczeń ma zawsze rację i ma prawo do wszystkiego a nauczyciel ... człowiek wykształcony nie ma obecnie w państwie polskim prawa żadnego ... jest to osoba, która powinna dać się zniewolić i dać rządzić innym podmiotom w tym także uczniowi ..... sorry wiem, smutne to i żałosne, ale taki wniosek mi się nasunął po 27 latach pracy jako nauczyciel w kraju zwanym Polska
:(

Melizabeth
Posty: 402
Rejestracja: 2013-08-11, 15:45
Kto: nauczyciel
Przedmiot: Język angielski, Język hiszpański
Lokalizacja: zachodniopomorskie

Re: Problem z nauczycielem

Postautor: Melizabeth » 2014-11-28, 20:45

Keviii pisze:Za każde wejście po nauczycielu do klasy dostajemy spóźnienie. Za dwa spóźnienia w tygodniu - uwaga negatywna.
Za rozmowy uwaga.


U nas też (może poza uwagą za 2 spóźnienia w tygodniu). I co, działa? U nas nie, uczniów uwagi nie obchodzą. W poprzedniej szkole, w której pracowałam, przepis był taki, że spóźnienie wpisuje się tylko na 1 godzinie lekcyjnej (o 7:30), później uczeń miał już nieobecność. Skutkowało o tyle, że ci najczęściej spóźniający się, będący zrządzeniem losu również najbardziej przeszkadzającymi, nie przychodzili w ogóle na lekcję, więc był spokój, i jedynie czasem musiałam po dzwonku dokończyć zdanie.

Do zagospodarowania mam 45 minut - owszem, przy założeniu, że to JA decyduję o tempie lekcji. Niestety, nie da się do końca przewidzieć w jakim tempie klasa będzie pracować nad zagadnieniem. Nawet jeśli są supergrzeczni, mogą być np. zmęczeni i wszystko robić wolniej.


Wróć do „Kącik uczniowski”