praca domowa nielegalna

tu możesz porozmawiać z kolegami, zadać pytanie nauczycielom

Moderatorzy: Basiek70, służby porządkowe

uczenityle
Posty: 54
Rejestracja: 2008-01-09, 14:21
Kto: student
Przedmiot: Biologia
Lokalizacja: mazowieckie

Re: praca domowa nielegalna

Postautor: uczenityle » 2008-01-09, 23:25

Ingeborga pisze:nauczyciele troszczą się o edukację nierzadko bardziej niż rodzice

O mało z krzesła nie spadłem! Nikt nie każe im troszczyć się o naszą edukacje! To co, oni mają właźić z butami na całe nasze, dlatego że "oni się o nas troszczą??".

A zdajesz sobie sprawę, że w roku 2007 samobójstwo popełniło 27 osób. Z tej właśnie troski- z powodu szkoły powiesiło się 27 uczniów. Dziękuje serdecznie za taką nadgorliwość.
miwues pisze:Karta nauczyciela jednoznacznie w art. 12 ust. 2.

Tak, tylko, że ma swobodę wyboru metody nauczania jeśli nie łamie to prawa. Nauczyciel, może zakazać uczniowi oglądania telewizji i korzystania z komputera, bo ma swobodę wyboru metody nauczania. Przecież to spowoduje, że będzie miał więcej czasu na nauke. Poza murami szkolnymi kończy się władza nauczyciela.

miwues pisze:Obowiązek odrabiania lekcji jest dookreśleniem ustawowego obowiązku szkolnego/nauki.

Ustawa o systemie oświaty

Kod: Zaznacz cały

Art. 16
5. Obowiązek szkolny spełnia się przez uczęszczanie do szkoły podstawowej i gimnazjum, publicznych albo niepublicznych.

o jakim dookreśleniu mowa?
miwues pisze:Tylko młodzieńcza zapalczywość i mleko pod nosem tłumaczy to twoje lekkie przejście do porządku dziennego nad opinią doktora nauk prawnych, specjalisty prawa konstytucyjnego.

Tylko, że myli Pan te dwa pojęcia. Ja moge skorzystać z tego prawa z czego wynikną obowiązki.

Nie musi Pan zostawać rodzicem. Czy jeśli ktoś nie chce zostać rodzicem to można obarczać go obowiązkami rodzicielskimi?

Widać różnicę?

uczenityle
Posty: 54
Rejestracja: 2008-01-09, 14:21
Kto: student
Przedmiot: Biologia
Lokalizacja: mazowieckie

Re: praca domowa nielegalna

Postautor: uczenityle » 2008-01-09, 23:34

miwues pisze:Ja walczę o wolność ucznia "do", nie wolność ucznia "od".

Chwała Ci za to.
miwues pisze:Uczeń jest wolny na mocy godności osoby, jaką się staje, ale jest to wolność „do”, a nie wolność „od”. Obowiązki, wobec których dziecko staje w szkole, nie ograniczają jego wolności, lecz formują je na czas przyszłego, dorosłego życia. Szkoła wychowując dziecko w duchu obowiązków, sprawia, że w wieku dojrzałym wychowanek będzie wolnym podmiotem.(…)
W wielu szkołach krajów, gdzie postpedagogika zdobyła urzędowy status, nauczyciele nie mogą prowadzić lekcji na skutek zaniku dyscypliny pracy, agresji i brutalizacji stosunków nie tylko w grupach rówieśniczych, ale przede wszystkim w relacjach wychowanek – wychowawca. Wprowadzenie systemu kodeksów praw ucznia pomyślane jako „wentyl bezpieczeństwa” wcale nie łagodzi tego stanu rzeczy, a przeciwnie – jakby uzupełnia go i wzbogaca. „Ja ci pokażę!” zdają się mówić uczniowie ograniczani w wolności „od” i udają się do rzecznika praw ucznia, a nawet do sądów. Szkoła jako wspólnota osób umiera.

To są raczej słowa nauczyciela. Może warto pochylić się i zastanowić z czego takie problemy wynikają i czy nauczyciel, żeczywiście szanuje wolności "od" i "do" ucznia. Czy rzeczywiście jest wobec niego fair.

uczenityle
Posty: 54
Rejestracja: 2008-01-09, 14:21
Kto: student
Przedmiot: Biologia
Lokalizacja: mazowieckie

Re: praca domowa nielegalna

Postautor: uczenityle » 2008-01-09, 23:49

Kod: Zaznacz cały

Art. 60. 1. Statut szkoły lub placówki publicznej powinien określać w szczególności:

3) organy szkoły lub placówki oraz ich kompetencje,



nigdzie nie jest napisane, że uczniowie mają przyswajać wiedzę TYLKO na lekcjach w szkole


Kod: Zaznacz cały

5. Obowiązek szkolny spełnia się przez uczęszczanie do szkoły podstawowej i gimnazjum, publicznych albo niepublicznych.


Nie istnieje obowiązek nauki.

To co? Jutro Jaś pójdzie do pani na polskim i powie, że on kartkówki pisać nie będzie, bo w żadnej ustawie nie ma podstaw do nakazania mu tego?

Otóż, nauczyciel ma prawo sprawdzać poziom wiedzy ucznia z danego tematu, w sposób który sobie wybierze. Czyt. ustawa o systemie oświaty.
Mamy zatem do czynienia nie z ustanowieniem NOWEGO obowiązku, a dookreśleniem treści obowiązku zawartego w Konstytucji i ustawie oświatowej. Takich konstrukcji nie traktuje się jako zawarcia w akcie pod ustawowym jakiegoś nakazu, a właśnie jako jego dookreślenie.

I tu jest pogrzebany pies. Wg tego pana dookreśleniem tej ustawy jest obowiązek odrabiania prac domowych, co przeczy prawu. Jeżeli byłoby napisane wprost: nauczyciel ma prawo ingerować w życie prywatne i obarczać ucznia dodatkowo pracą domową, nie byłoby tej dyskusji. Jednak tego nie ma. I musimy o tym pamiętać, że praca domowa nie jest dookreśleniem ustawy, skoro ingeruje w sferę prywatną.
Uwierz mi, gdyby rzeczywiście tak było jak sądzicie, to już dawno ustawa zostałaby (w zakresie przepisów delegujących uregulowanie pewnych kwestii MEN w rozporządzeniu i szkole w statucie) zakwestionowana przed Trybunałem Konstytucyjnym.

Dlaczego, nie zostało to zrobione? Bo, nikt się nad tym głębiej nie zastanawiał. Praca domowa była od zawsze i tyle /

[ Dodano: 9 Styczeń 2008, 22:54 ]
miwues pisze: Zastanawiałeś się kiedyś, dlaczego i po co nauczyciel rządzi w klasie?

1. Bo stoi przed uczniem pod godłem państwowym i działa z mocy ustawy (agere ex lege);
2. Bo stoi przed uczniem "w miejsce rodziców" (agere in loco parentis);
3. Bo cele lekcji zaplanowane przez nauczyciela to dobro chronione prawem;
4. Żeby uczeń korzystał z wolności mądrze, dojrzale i odpowiedzialnie;
5. Żeby bronić ucznia przed krzywdą;
6. Żeby nagradzać dobro, a karać zło - tego wymaga sprawiedliwość;
7. Żeby każdy uczeń wyszedł z lekcji mądrzejszym i lepszym człowiekiem.

Przemyśl to, abyś mógł uprawiać rzecznictwo praw ucznia, zamiast być narzędziem w ręku rozmaitych niedorzeczników.

W teorii wszystko się zgadza i jak najbardziej to akceptuję. Tylko, że czasami rządy te przypominają raczej rządy Stalina niż rodzica. U mnie w szkole popularne są metody: krzyku, zastraszania, wypraszania z klasy, karnych kartkówek i ośmieszania przy całej klasie. To nie jest w porządku. :(

Malwina287
Posty: 6
Rejestracja: 2007-12-31, 16:35

Re: praca domowa nielegalna

Postautor: Malwina287 » 2008-01-10, 00:48

Szczęśliwe jest dziecko,
które odnajduje na każdym etapie drogi wychowawcę
zdolnego do udzielenia mu pomocy
w stopniowym zdobywaniu sił i zapału,
koniecznych do wypełnienia jego ludzkiego przeznaczenia”.
M. Debesse
Ostatnio zmieniony 2008-01-10, 09:40 przez Malwina287, łącznie zmieniany 1 raz.

uczenityle
Posty: 54
Rejestracja: 2008-01-09, 14:21
Kto: student
Przedmiot: Biologia
Lokalizacja: mazowieckie

Re: praca domowa nielegalna

Postautor: uczenityle » 2008-01-10, 08:34

miwues pisze:Nie dajesz mi wyboru, muszę Ci pozwolić dalej żyć złudzeniami i swoimi wyobrażeniami na temat prawa:)

Ok, i tak ta rozmowa wiele nie zmieni. Zadecyduje RPO.

miwues pisze:Ja każdą lekcję staram się prowadzić tak, jakby w klasie były moje własne dzieci. Masz z mojej strony gwarancję, że nie będę Cię traktować ani gorzej, ani lepiej, niż traktuję własne dzieci. Pamiętaj, że od własnych dzieci często muszę dużo wymagać i że nie zawsze niestety mogę być dla nich przyjemny.

Rozumiem. Tylko, że jeżeli nauczyciel przychodzi do klasy z nastrojem niczym kondukt pogżebowy, leczy swoje kompleksy na uczniach np. pewna nauczycielka do mojego brata:No to teraz zaczniemy od dziewczynek; czytaj Paweł. Cała klasa w śmiech, nauczycielka rozbawiona a brat mało się nie popłakał. Jeżeli ona tak traktuje swoje dzieci to żyje w rodzinie patologicznej.

Ale wiem, że nie wszyscy nauczyciele tak postępują.

Awatar użytkownika
Jolly Roger
Posty: 1671
Rejestracja: 2007-12-15, 18:34

Re: praca domowa nielegalna

Postautor: Jolly Roger » 2008-01-10, 15:26

Sprytnie to wszystko urządzone. Gdy ja przysypiam na gorącej dyskusji podczas Rady Ciała to tu uczniowie dokonali huralnego abordażu na forum. :cry: :D

Widzę, że każdy wyciagnął swoje mieczyki i dawaj ciąć bez opamiętania. Nawzajem się chlastacie, a przyczyny nikt nie widzi, bo ta się z boku ustawiła i z was śmieje.

Można sobie wyginac wyrazy w poszczególnych paragrafach, obracać je dookoła, ale choc nauczyciel już chodzi w sztywnym gorsecie paragrafów to jeśli będzie chciał zgnębić ucznia i tak go zgnębi i vice versa. Dlatego należałoby się zastanowić jak zapobiec temu wzajemnemu wyrzynaniu.

Może zacznijmy sie nawzajem szanować.
Niby banał, ale dzisiaj to ja widzę marne szanse na to. Głównie dlatego, że uczeń dla nauczyciela jest staje się numerem statystycznym.
Pobożne życzenia indywidualnego podejścia, które są stawiane przez teoretyków stoja w skrajnej sprzeczności z realiami szkoły z klasami 30 osobowymi, z pozorami profilowania wiedzy, z presją wyniku i pokazania się w zestawieniach liczbowych organów zarządzających

Uczniów zachęcałbym do zapoznania się z tym jak wygląda tzw kuchnia pracy nauczyciela. System robi z niego najpierw urzędnika, a dopiero w dalszej kolejności nauczyciela. Sytuacja taka istnieje od dziesiątek lat, a zabiegi zmierzające ku poprawie to kosmetyka. pudrowanie starej pomarszczonej gęby. Nie ważny jest wiek nauczyciela, skoro młody ma nad sobą starego, a do zawodu przygotowywał go praktyk z zamierzchłych czasów. Naturalnie myślenie jest już skrzywione. Stad narzekania na nauczycieli, o których napisali tu uczniowie.

Żeby nie było, że ja tu wazelinie do młodych. Jednak oni młodzi to dopiero się uczą.
Mam jednak pytanie co chcą osiągnąć szermując na tym forum??
Czy mają w swoich szkołach samorząd uczniowski? Czy ze swoimi wątpliwościami byli u dyrektora
Przepraszam, ale długopis wypisał się mi. Kontynuuje
Jesli startuje do nauczyciela pojedynczy uczeń z lista roszczeń, ktore na dodatek przewracają jego porzadek pracy to cóz dziwnego, że nauczyciel traktuje taki atak jak wybryk?
Z wpisów wnioskuję, że raczej udzielali sie tu uczniowie szkół ponadgimnazjalnych. Powinni już poznać pewne zasady. Nie "pyskówka" pierwszego z brzegu ucznia, a wystąpienia przewodniczącego --------> rozmowa z wychowawcą ----------> interwencja u dyrektora ---------> próba lobbingu ze strony rodziców -------> odwoływanie się do organów nadzorujących szkołę.
Jeśli pomijamy, któreś z ogniw to znaczy, ze to ogniwo lekceważymy.

Czy nie powinniście pisać na tym forum? Ależ ja jestem szczęśliwy, że mogę poznać racje uczniów. Zmieniajcie myslenie nauczycieli, ale też z pokorą poznajcie drugą stronę, bo generalizowanie i fechtunek stereotypami do niczego nie prowadzi.

Ja ze swojej strony dodam, że szkoły ponadgimnazjalne nie są obowiązkowe. Nie każdy musi mieć maturę. To naprawdę nic nadzwyczajnego. Jej wartość jest znikoma.
We gonna ride the sea,
we pray to the wind and the glory
That's why we are raging wild and free

uczenityle
Posty: 54
Rejestracja: 2008-01-09, 14:21
Kto: student
Przedmiot: Biologia
Lokalizacja: mazowieckie

Re: praca domowa nielegalna

Postautor: uczenityle » 2008-01-10, 16:14

Wreszcie ktoś z tamtej strony barykady, napisał coś sensownego.

Niestety, drodzy nauczyciele, ale my konsensusu nie osiągniemy. Czekamy cierpliwie na opinię Rzecznika Praw Obywatelskich.

Ciemnooka
Posty: 6
Rejestracja: 2008-01-09, 21:24

Re: praca domowa nielegalna

Postautor: Ciemnooka » 2008-01-10, 18:38

Niektórzy moi nauczyciele są świetni, a to ciekawostkę "zapodadzą", a to jakąś zagadkę... Lekcje prowadzą bardzo ciekawie.
Niestety nie każdy jest nauczycielem "z powołania".
Dzisiaj pani z matmy wzięła na wycieczkę takie smieszne rzeczy, ze trzeba było wyciągnąć kółeczko czy serduszko, co z pozoru wydawało się niemożliwe. Dzięki temu wiele osób dostało 5, byliśmy tym zajęci.
Zadania domowe nieobowiązkowe? Może w LO, ale w gimnazjum i podstawówce to bardzo pomaga w utrwaleniu wiedzy. W domu możesz ćwiczyć samodzielnie, bez hałasu czy pomocy innych.

uczenityle
Posty: 54
Rejestracja: 2008-01-09, 14:21
Kto: student
Przedmiot: Biologia
Lokalizacja: mazowieckie

Re: praca domowa nielegalna

Postautor: uczenityle » 2008-01-10, 18:55

Tak tylko, było to już wałkowane. Ci ambitniejsi i tak uczą się dodatkowo i i tak odrabialiby pracę domową. Wiadomo, że kto ma się uczyć ten będzie się uczyć a kto nie i tak nie będzie się uczył.

A co do nauczycieli to racja. Niektórzy lubią to co robią a inni potrafią tylko stosować metody terroru do utrzymania dyscypliny w klasie.

Awatar użytkownika
malgala
Posty: 8182
Rejestracja: 2007-07-30, 18:50
Kto: nauczyciel
Przedmiot: Matematyka
Lokalizacja: łódzkie

Re: praca domowa nielegalna

Postautor: malgala » 2008-01-10, 19:20

Ciemnooka pisze:Zadania domowe nieobowiązkowe? Może w LO, ale w gimnazjum i podstawówce to bardzo pomaga w utrwaleniu wiedzy. W domu możesz ćwiczyć samodzielnie, bez hałasu czy pomocy innych.

Żeby w LO pracowali samodzielnie w domu najpierw muszą się do tego przyzwyczaić właśnie w podstawówce i gimnazjum. I między innymi temu również służy zadawanie prac domowych.

Awatar użytkownika
Jolcik
Posty: 68
Rejestracja: 2007-12-07, 14:01

Re: praca domowa nielegalna

Postautor: Jolcik » 2008-01-11, 17:07

uczenityle, UWAGA! User o nicku "Jolcik" podszywa się pod nauczyciela!
CO TO MA ZNACZYĆ???? Jakim prawem to piszesz???? jestem oburzona i proszę moderatorów, żeby coś z tym zrobili!!!!!

[ Dodano: 11 Styczeń 2008, 16:09 ]
W środę 19 grudnia w polskich szkołach zawrzało. Oto bowiem Rzecznik Praw Ucznia i Rodzica, Krzysztof Olędzki, obwieścił, że zadawanie uczniom prac domowych jest ... nielegalne! Wieść ta, podana przez dziennik „Metro”, obiegła najpierw media elektroniczne, by w końcówce dnia trafić nawet do głównych wydań telewizyjnych ogólnopolskich wiadomości.
Wypowiedź rzecznika trzeba analizować w kilku płaszczyznach. Pierwszą z nich jest analiza uprawnień Krzysztofa Olędzkiego do wydawania jakichkolwiek opinii na temat funkcjonowania oświaty w naszym kraju. Biuro Praw Ucznia i Rodzica, któremu szefuje, nie ma bowiem, wbrew pozorom i szumowi medialnemu, żadnego umocowania w polskim prawie oświatowym. Ustawa o systemie oświaty precyzuje bowiem, że przy ministrze oświaty może działać jedynie Krajowa Rada Oświatowa (art. 45 – 49) oraz jej struktury wojewódzkie i lokalne. Zapisów o rzeczniku praw ucznia próżno tam szukać. Krzysztof Olędzki jest więc osobą prywatną, która niejako samozwańczo, przyjęła funkcję reprezentatywną w stosunku do środowiska uczniów oraz ich rodziców. W czasie swego „urzędowania” zasłynął zaś jedynie z kilku niezwykle kontrowersyjnych akcji min. nakłaniania do zniesienia obowiązku szkolnego, zachęcania uczniów do nagrywania nauczycieli na lekcjach czy obroną uczniów, którym obniżono ocenę ze sprawowania za obrzucanie cegłami staruszki w podwarszawskim Halinowie. Więcej niezwykle oryginalnych pomysłów można znaleźć na stronie internetowej biura http://prawa-ucznia.pl , łącznie ze sztandarową Deklaracją Praw Ucznia i Rodzica. Opinia rzekomego „rzecznika” jest więc opinią całkowicie prywatną i jako taka powinna zostać potraktowana przez instytucje, do których Krzysztof Olędzki ma zamiar zwrócić się w celu wyjaśnienia legalności zadawania prac domowych, czyli Rzecznika Praw Obywatelskich oraz ministra edukacji.
Kolejnym ważnym aspektem jest argumentacja „rzecznika” w jego walce o zaniechanie zadawania przez nauczycieli uczniom prac domowych. Otóż powołuje się on na zapisy art. 31 Konstytucji RP oraz tego samego art. Konwencji praw dziecka. Przypomnijmy, że zapis konstytucji mówi o prawnej ochronie wolności człowieka, wzajemnym jej poszanowaniu przez współobywateli oraz, co jest koronnym argumentem „rzecznika”, zakazie zmuszania kogokolwiek do czynienia tego, czego prawo mu nie nakazuje. Art. 31 Konwencji Praw Dziecka dorzuca do tego również prawo do wypoczynku i czasu wolnego. Czy te zapisy są wystarczające, aby zakwestionować legalność prac domowych w polskich szkołach? Głównym argumentem Krzysztofa Olędzkiego jest ograniczanie prawa uczniów do wolnego czasu, który muszą poświęcać na odrabianie lekcji. Otóż „rzecznik” stosuje argumenty prawne niezwykle selektywnie, powołując się jedynie na te, które odpowiadają jego tezom. Bowiem zarówno konstytucja (art. 70), jak i konwencja praw dziecka (w art. 28) mówią również o prawie dziecka do nauki oraz stwierdzają obowiązkowość nauczania podstawowego. Przypomnieć również należy, że Ustawa o systemie oświaty w art. 15 powtarza zapis o obowiązkowości nauczania, rozróżniając jednakowoż obowiązek szkolny (do czasu ukończenia gimnazjum) oraz obowiązek nauki (do ukończenia 18 lat). Z tymi przepisami korespondują zapisy o obowiązkach nauczyciela. Podstawowym jest tu zapis art. 6 ustawy Karta Nauczyciela nakazujący „rzetelne realizowanie zadań związanych z powierzonym stanowiskiem oraz podstawowymi funkcjami szkoły: dydaktyczną, wychowawczą i opiekuńczą”. Obowiązkiem nauczyciela jest więc nauczanie. Dodać tutaj należy, że na mocy art. 12 KN nauczyciel ma prawo do stosowania takich metod nauczania, jakie uważa za właściwe dla realizacji nałożonego przez ustawodawcę obowiązku. Może więc zastosować również, kwestionowane przez Krzysztofa Olędzkiego, zadawanie pracy domowej.
Ostatnia kwestia jest natury logiczno - moralnej. Objaśnimy najpierw tę pierwszą. Otóż rzucony swobodnie pomysł, bez jakichkolwiek szerszych konsultacji, godzi niejako w podstawy nauczania w polskiej szkole. Podkreślają to uczestnicy, w tym nie tylko nauczyciele, dyskusji na różnych forach internetowych. Dlaczego bowiem „rzecznik” kwestionuje jedynie prace domowe? Przyjmując bowiem stosowany przez niego tok rozumowania, należałoby zarzucić czytanie lektur szkolnych czy przeprowadzanie sprawdzianów, w tym również zewnętrznych. Przecież także one pozbawiają uczniów gwarantowanego aktami prawnymi czasu wolnego. To zaś godziłoby w zasadzie w same podstawy polskiego systemu oświatowego.
Oddzielną jest kwestia moralna. Wyemitowane, w jednym z najważniejszych programów informacyjnych, słowa Krzysztofa Olędzkiego skierowane do uczniów o nieobowiązkowości wykonywania prac domowych mogą być niezwykle szkodliwe. Wielu uczniów odebrało je bowiem zupełnie dosłownie, jako decyzję prawną urzędnika państwowego. Wpłynie to z pewnością na podważenie, i tak niezwykle mizernego, autorytetu polskiej szkoły i samych nauczycieli.
Wystąpienie samozwańczego Rzecznika Praw Ucznia i Rodzica ocenić należy jednoznacznie – nieznany nikomu człowiek próbuje zaistnieć w mediach. Niestety, działalność Krzysztofa Olędzkiego może polskiej szkole jedynie zaszkodzić. Oto co jakiś czas atakuje on któryś z ważnych aspektów szkolnego życia, podając się za kogoś, kim na pewno nie jest – urzędowego obrońcę praw uczniowskich.

Roman Rynkowski
Pozdrawiam - Jola

eldog
Posty: 689
Rejestracja: 2007-08-02, 12:21

Re: praca domowa nielegalna

Postautor: eldog » 2008-01-11, 20:50

UWAGA! User o nicku "eldog" podszywa się pod nauczyciela!

uczenityle czas zmienić front! Pozdrawiam Ela
Umiesz liczyć, to licz w życiu tylko na siebie!

Awatar użytkownika
chiczi
Posty: 3046
Rejestracja: 2006-10-02, 16:12

Re: praca domowa nielegalna

Postautor: chiczi » 2008-01-11, 20:50

Już jest zablokowany :lol: :lol: :lol:

eldog
Posty: 689
Rejestracja: 2007-08-02, 12:21

Re: praca domowa nielegalna

Postautor: eldog » 2008-01-11, 20:55

Przepraszam ale ostatnio nie byłam na forum bo załatwiam sprawy związane z firma oraz wszelkie formalności pomagam załatwiać mojej córce i przyszłemu zięciowi związane ze ślubem, a wymagania są wielkie zwłaszcza procedura kościelna jest nieugięta! Ponadto młodzi szukają domku do kupna więc tez jestem zaangażowana, mam ostatnio co robić, pozdrawiam Ela
Umiesz liczyć, to licz w życiu tylko na siebie!

Awatar użytkownika
Jolcik
Posty: 68
Rejestracja: 2007-12-07, 14:01

Re: praca domowa nielegalna

Postautor: Jolcik » 2008-01-11, 22:21

miwues pisze:Skąd ten cytat?

Z eduinfo.
Ostatnio zmieniony 2008-01-17, 21:37 przez Jolcik, łącznie zmieniany 1 raz.
Pozdrawiam - Jola


Wróć do „Kącik uczniowski”