Prawo własności.

tu możesz porozmawiać z kolegami, zadać pytanie nauczycielom

Moderatorzy: Basiek70, służby porządkowe

Uczeń
Posty: 7
Rejestracja: 2009-03-03, 16:16
Kto: uczeń
Przedmiot: Inne
Lokalizacja: pomorskie

Prawo własności.

Postautor: Uczeń » 2009-03-03, 16:34

Witam.
Chciałem przytoczyć pewną sytuację, z góry proszę o udzielanie odpowiedzi w postaci suchych faktów, a nie swoich własnych przemyśleń i odczuć.

Uczeń nie posiada notatki z lekcji lub jest ona bardzo niepełna, przy czym ta notatka jest w brudnopisie, a nie w zeszycie przedmiotowym. Uczeń ma zapisane swoje poufne informacje w tymże brudnopisie i nie wyraża zgody na przejrzenie go przez nauczyciela. Czy mimo to nauczyciel ma prawo wyrwać uczniowi ten zeszyt i przejrzeć go sobie, powołując się na to ze wszystko co uczeń położy na ławce może być przez niego skontrolowane, przeszukane itp. Proszę o udzielenie mi odpowiedzi na ten temat, przy czym podkreślam że zależy mi na odpowiedziach potwierdzonych aktami prawnymi, takimi jak ustawy, kodeksy itp. Dodam jeszcze, iż w statucie szkoły nie ma słowa o kontroli osobistej ucznia i jego własności przez nauczyciela.

Uczeń
Posty: 7
Rejestracja: 2009-03-03, 16:16
Kto: uczeń
Przedmiot: Inne
Lokalizacja: pomorskie

Re: Prawo własności.

Postautor: Uczeń » 2009-03-03, 17:43

Intencji mogę się tylko domyślać. Podejrzewam że nauczyciel kierował się tylko ciekawością. Chciał sprawdzić pracę ucznia na lekcji, czyli to co zapisał uczeń w zeszycie. Chciał sprawdzić co to za zeszyt, mimo tego że uczeń powiedział że nie jest to zeszyt przedmiotowy, i że nie posiada notatki z lekcji.
Co do szkody. Uczeń zastrzegł że w zeszycie są informacje co do których nauczyciel nie jest osobą upoważnioną do zapoznania się z nimi. Na potrzeby dyskusji uznajmy że uczeń miał tam prywatną korespondencję lub numer karty płatniczej wraz z pinem.
Ale chodzi mi raczej o samo stwierdzenie nauczyciela że: "na jego lekcji ma prawo ruszać wszystko co jest na ławkach, co odróżnia go od ucznia który nawet do jego biurka nie może się zbliżyć bo to świętość." Czy jest jakiś dokument który na mocy prawnej zezwala nauczycielowi na takie działanie?

676
Posty: 420
Rejestracja: 2009-02-06, 03:40
Kto: uczeń
Przedmiot: Inne
Lokalizacja: dolnośląskie

Re: Prawo własności.

Postautor: 676 » 2009-03-03, 19:33

miwues pisze:A więc nie kierował się ciekawością - wykonywał swój służbowy obowiązek.


Obowiązek służbowy nauczyciela nie może kolidować z obowiązkiem przestrzega prawa (zarówno obowiązek służbowy, jak i obywatelski).

miwues pisze:Z jakich przyczyn nauczyciel nie uwierzył uczniowi?


Nauczyciel nie musi wierzyć uczniowi, ale to nic nie zmienia.

miwues pisze:Nauczyciel ma prawo samodzielnie zdecydować, czy jest osobą upoważnioną do zapoznania się z informacjami dotyczącymi ucznia.


Nikt nigdy takiego prawa nauczycielowi nie udzielił.

To, czy nauczyciel jest uprawniony do zapoznania się z informacjami dotyczącymi ucznia, weryfikuje prawodawstwo. Wszelkie potrzebne nauczycielowi informacje znajdują się w dzienniku lekcyjnym, bądź dokumentacji przechowywanej w szkole.

Art. 51. Konstytucji RP stanowi: "Nikt nie może być obowiązany inaczej niż na podstawie ustawy do ujawniania informacji dotyczących jego osoby". Uczeń również.

Która z ustaw więc nakazuje uczniom ujawniania informacji dotyczących swojej własnej osoby nauczycielom w zakresie określanym dobrymi chęciami nauczyciela?



2. Jeżeli nie zamknięte pismo, to czy nauczyciel miał podstawy, aby jednoznacznie przypuszczać, że jest to wyłącznie prywatna korespondencja i nie ma tam nic związanego z lekcją? Jak uczeń uprawdopodobnił swoje twierdzenie, że tak się rzeczy mają?


Uczeń nie ma obowiązku uprawdopodobniania takich stwierdzeń - nie został nijak na niego nałożony. Nie ma taż obowiązku udostępniać nauczycielowi niczego, co należy do ucznia - wliczając w to notatki, zeszyty książki, listy, pamiętniki, pakunki, urządzenia elektroniczne.

Nikt nauczycielowi nie zezwolił na ingerencję we własność prywatną ucznia (nie istnieje taki dokument). Notatki z lekcji w zeszytach należących do ucznia również mogą być sprawdzane wyłącznie za jego zgodą.
Nie wyklucza to faktu, że w razie niedostarczenia takiej notatki uczeń zostaje stosownie oceniony za pracę na lekcji.


P.s. Kolego Uczeń, w sumie głupio robisz pytając na forum nauczycieli o takie sprawy, bo to trochę tak jakbyś spytał mnie, czy powinieneś przelać mi na konto 10 000 złotych za koleżeńską poradę. ;)

Trudno będzie Tobie, Uczeń, dać to, o co prosisz - czyli o podstawy tego, że nauczyciel nie może ingerować w Twoje życie inaczej, niż pozwala mu na to prawo. Po prostu to nauczyciel w tym momencie musi mieć podstawę swoich działań, a nie Ty podstawę do korzystania z wolności i praw, które Ci przysługują.

na jego lekcji ma prawo ruszać wszystko co jest na ławkach


Nie jest to prawdą. Nikt nie udzielił nauczycielowi takiego prawa, tak samo, jak nikt nie udzielił kierownikowi sklepu prawa do odebrania tobie czapki, w której do takiego sklepu wszedłeś. Własność pozostaje własnością bez względu na to, na czyjej leży ławce, bądź w czyim znajduje się pomieszczeniu.

Awatar użytkownika
malgala
Posty: 8182
Rejestracja: 2007-07-30, 18:50
Kto: nauczyciel
Przedmiot: Matematyka
Lokalizacja: łódzkie

Re: Prawo własności.

Postautor: malgala » 2009-03-03, 19:58

676 pisze:Notatki z lekcji w zeszytach należących do ucznia również mogą być sprawdzane wyłącznie za jego zgodą.

Odpytywanie również, bo przecież wiadomości ucznia stanowią jego własność intelektualną i nikt nie ma prawa domagać się jej ujawnienia :mrgreen:

676
Posty: 420
Rejestracja: 2009-02-06, 03:40
Kto: uczeń
Przedmiot: Inne
Lokalizacja: dolnośląskie

Re: Prawo własności.

Postautor: 676 » 2009-03-03, 20:27

Szczerze mówiąc - zainteresowałeś mnie i skłoniłeś do refleksji. Jestem pełen podziwu dla Ciebie.

Wracając do tematu. Idąc tokiem rozumowania przedstawionym przez Ciebie - nauczyciela nie ograniczają żadne prawa, które - jak zdawałoby się laikowi - przysługują uczniowi, jako podstawowe prawa człowieka. Dobrze mówię?
Szanuj ucznia swego, możesz nie mieć żadnego...

676
Posty: 420
Rejestracja: 2009-02-06, 03:40
Kto: uczeń
Przedmiot: Inne
Lokalizacja: dolnośląskie

Re: Prawo własności.

Postautor: 676 » 2009-03-03, 20:40

miwues pisze:1/ udowodnić szkodę (a. krzywdę),


Hmmm... To nie czułbyś się poszkodowany, gdyby ktoś obcy zaczął czytać Twoje intymne notatki? :)
Szanuj ucznia swego, możesz nie mieć żadnego...

676
Posty: 420
Rejestracja: 2009-02-06, 03:40
Kto: uczeń
Przedmiot: Inne
Lokalizacja: dolnośląskie

Re: Prawo własności.

Postautor: 676 » 2009-03-03, 20:52

miwues pisze:3. Czy nauczyciel biorąc do ręki brudnopis, mógł przypuszczać, że znajdują się w nim wyłącznie "intymne notatki"?


Ba, nawet powinien przypuszczać, że w czymś, gdzie się coś notuje, a wedle zapewnień ucznia nie jest to zeszyt przedmiotowy, będą tam przede wszystkim takie treści. :D

Jeżeli nie jest tego świadom, raczej nie spełnia wymogów stawianych przed osobami przeznaczonymi do pracy z młodzieżą. :)
Szanuj ucznia swego, możesz nie mieć żadnego...

676
Posty: 420
Rejestracja: 2009-02-06, 03:40
Kto: uczeń
Przedmiot: Inne
Lokalizacja: dolnośląskie

Re: Prawo własności.

Postautor: 676 » 2009-03-03, 21:18

Nie wiem, czy akurat ja jestem w stanie odpowiedzieć na te pytania. :) Chyba, że rozpatrujemy przypadek ogólny. :)

1. Jeżeli są to czyjeś notatki nie związane z pracą zawodową, czy lekcjami - najpewniej są intymne na tyle, że uczeń nie chce się nimi dzielić z kimś, komu nie ufa. :)

2. No właśnie rzecz w tym, że najprawdopodobniej będą to jakieś osobiste przemyślenia - patrz p. 1. ;) A kto wie, czy nie jakieś ... wyznania? ;)

4. Wachlarz możliwych reakcji jest baaardzo różny... Ale jakby się nie zachował, to szkoda na psychice dziecka pozostanie... I kto to naprawi? Nie da się naprawić, nie da się cofnąć czasu...
Szanuj ucznia swego, możesz nie mieć żadnego...

Uczeń
Posty: 7
Rejestracja: 2009-03-03, 16:16
Kto: uczeń
Przedmiot: Inne
Lokalizacja: pomorskie

Re: Prawo własności.

Postautor: Uczeń » 2009-03-03, 21:37

Padły słowa o pozew. Nic takiego nie będzie miało miejsca. Po prostu chce poznać zasadność działania nauczyciela.

To z innej ręki czy nauczyciel w szkole jest osobą cywilną? Wiadomo nie od dziś że nauczyciel może wytoczyć proces z powództwa cywilnego o obrazę przez ucznia itp. Czyli że jest osobą cywilną i jako taką obowiązuje ją kodeks cywilny (proszę mnie poprawić jeśli się mylę). Czyli nauczyciel wyrywając z ręki rodzaj prywatnego notatnika jakim bez wątpienia jest brudnopis, wiedząc że nie ma on nic wspólnego z lekcją i nie zagraża nikomu w żaden sposób złamał Art. 23 Kodeksu Cywilnego: "Dobra osobiste człowieka, jak w szczególności zdrowie, wolność, cześć, swoboda sumienia, nazwisko lub pseudonim, wizerunek, tajemnica korespondencji, nietykalność mieszkania, twórczość naukowa, artystyczna, wynalazcza i racjonalizatorska, pozostają pod ochroną prawa cywilnego niezależnie od ochrony przewidzianej w innych przepisach."
No więc intrygują mnie słowa nauczyciela że może ruszać wszystko co uczeń położy na ławce. Czy istnieje jakiś zapis w ustawie, kodeksie czy czymkolwiek co pozwala nauczycielowi na ingerencje we własność ucznia? Jeśli tak to gdzie? Nazwa, data.

Uczeń
Posty: 7
Rejestracja: 2009-03-03, 16:16
Kto: uczeń
Przedmiot: Inne
Lokalizacja: pomorskie

Re: Prawo własności.

Postautor: Uczeń » 2009-03-03, 21:39

malgala pisze:
676 pisze:Notatki z lekcji w zeszytach należących do ucznia również mogą być sprawdzane wyłącznie za jego zgodą.

Odpytywanie również, bo przecież wiadomości ucznia stanowią jego własność intelektualną i nikt nie ma prawa domagać się jej ujawnienia :mrgreen:


Jak uczeń nie chce ujawnić to dostaje ocenę niedostateczną i tyle. Tak samo z wolą pokazania pracy domowej itd.

Uczeń
Posty: 7
Rejestracja: 2009-03-03, 16:16
Kto: uczeń
Przedmiot: Inne
Lokalizacja: pomorskie

Re: Prawo własności.

Postautor: Uczeń » 2009-03-03, 21:57

tu cytat:
- "to jest zeszyt do geografii?"
- "nie nie mam zeszytu, to jest brudnopis"
- "masz notatkę?"
- "nie"
- "co tam w nim masz?" (nauczyciel wskazuje na brudnopis, sięga po niego ręką i próbuje wyrwać)
- "o co To w ogóle Panią obchodzi co w nim jest?" (wpływ emocji spowodowany poczuciem nie poszanowania czyjejś własności)"


Potem tylko wywód o Tym co nauczyciel może zrobić w przeciwieństwie do ucznia, i teksty o chamstwie. Jedynka za brak zeszytu i uwagą za arogancję.

Przyznaje że trudno odpowiedzieć bardziej kulturalnie kiedy ktoś bez ceregieli wyszarpuje Ci własność z ręki. Padła mowa o zapisy w ustawie co do zakresu obowiązków nauczyciela, proszę mi podać o którą ustawę chodzi wraz z nowelizacjami.

676
Posty: 420
Rejestracja: 2009-02-06, 03:40
Kto: uczeń
Przedmiot: Inne
Lokalizacja: dolnośląskie

Re: Prawo własności.

Postautor: 676 » 2009-03-03, 22:14

Sam widzisz, że udowodnienie nauczycielowi winy nie jest wcale taką prostą sprawą.


No nie jest, to prawda - choć, mym przynajmniej zdaniem, nauczyciel powinien być na tyle krystaliczną osoba, że jego niewinność nie może pozostawiać nawet cienia wątpliwości... No ale Polska rzeczywistość ma to do siebie, że zawsze z goła inna jest. ;) W majestacie prawa.

miwues pisze:Dla mnie intencje nauczyciela są oczywiste: chciał sprawdzić, czy uczeń pracował na lekcji i czy jest tego efekt. Nie widzę naruszenia prawa, wręcz przeciwnie. Zachowanie ucznia rzeczywiście wskazuje na działanie w złej wierze.


Hmmm... Obecnie przyznaję, masz rację, po części - ale na Twoim miejscu wstrzymałbym się z jednoznacznymi ocenami... Pamiętaj, nie jesteś bezstronnym oceniającym... Pomyśl sobie, jak Ty byś reagował, gdybyś był młodym człowiekiem, któremu ktoś obcy nagle i niespodziewanie siłą wyrywa coś będące jego wyłączną własnością, do której jest przywiązany!

Nauczyciel wyrywający cokolwiek uczniowi SIŁĄ?! Nauczyciel ubliżający uczniowi od chamów?! To się nie godzi... A osoba na stanowisku nauczyciela ma obowiązek jakoś godnie urząd nauczyciela reprezentować. Ma, ma... Tutaj nic a nic nie zaprzeczysz. Ale polskich pedagogów rzadko kiedy stać na cokolwiek więcej. :(

Uczeń
Posty: 7
Rejestracja: 2009-03-03, 16:16
Kto: uczeń
Przedmiot: Inne
Lokalizacja: pomorskie

Re: Prawo własności.

Postautor: Uczeń » 2009-03-03, 22:34

Jakoś inni nauczyciele potrafią się zdobyć na pytanie "Mogę zobaczyć...?" a nie łapią bez pytania i wyrywają żeby sobie przejrzeć. I potem wykład że on może coś takiego zrobić bo jest NAUCZYCIELEM i nie musi pytać bo to jego lekcja i może ruszać wszystko cokolwiek uczeń wyciągnie.
No więc niech ktoś mi odpowie gdzie ma zapisane że tak może postąpić? Gdzie bez dodatkowych pytań o motywy i sytuację. Gdzie jest ten zapis?!

Awatar użytkownika
elizabethj
Posty: 180
Rejestracja: 2009-01-09, 13:00
Kto: nauczyciel
Przedmiot: Język angielski
Lokalizacja: warmińsko-mazurskie

Re: Prawo własności.

Postautor: elizabethj » 2009-03-03, 22:41

Uczeń pisze:.....bo jest NAUCZYCIELEM i nie musi pytać bo to jego lekcja i może ruszać wszystko cokolwiek uczeń wyciągnie.
No więc niech ktoś mi odpowie gdzie ma zapisane że tak może postąpić? Gdzie bez dodatkowych pytań o motywy i sytuację. Gdzie jest ten zapis?!


A dlaczego to ten biedny i pokrzywdzony przez nauczycieli uczeń w czasie lekcji wyciągna z torby cokolwiek mu się podoba i zajmuje się na lekcji nie tym czym powinien?

676
Posty: 420
Rejestracja: 2009-02-06, 03:40
Kto: uczeń
Przedmiot: Inne
Lokalizacja: dolnośląskie

Re: Prawo własności.

Postautor: 676 » 2009-03-03, 22:49

elizabethj pisze:A dlaczego to ten biedny i pokrzywdzony przez nauczycieli uczeń w czasie lekcji wyciągna z torby cokolwiek mu się podoba i zajmuje się na lekcji nie tym czym powinien?


To nie sprawia, że nie przysługują mu żadne prawa, ani nie powoduje, że nauczyciel przestaje mieć obowiązek godnego zachowywania się...


Wróć do „Kącik uczniowski”