Prawo własności.

tu możesz porozmawiać z kolegami, zadać pytanie nauczycielom

Moderatorzy: Basiek70, służby porządkowe

Awatar użytkownika
elizabethj
Posty: 180
Rejestracja: 2009-01-09, 13:00
Kto: nauczyciel
Przedmiot: Język angielski
Lokalizacja: warmińsko-mazurskie

Re: Prawo własności.

Postautor: elizabethj » 2009-03-04, 16:58

Drogi uczniu, zastanawia mnie tylko jeden fakt, a mianowicie dlaczego to Wy uczniowie nie doszukujecie się żadnych przepisów prawnych gdy np. zakłócacie tok lekcji, prowokujecie nauczycieli, nie wypełniacie swoich obowiązków a tylko wtedy gdy podpadnie Wam jakiś nauczyciel?

676
Posty: 420
Rejestracja: 2009-02-06, 03:40
Kto: uczeń
Przedmiot: Inne
Lokalizacja: dolnośląskie

Re: Prawo własności.

Postautor: 676 » 2009-03-04, 20:02

Jolly Roger pisze:nauczyciel miał mylne poczucie o gromie swej wszechwładzy nad wszystkim co znajduje się w klasie.


Typowa, nauczycielska przypadłość... Można by ją wpisać na listę chorób zawodowych... ;)

elizabethj pisze:Drogi uczniu, zastanawia mnie tylko jeden fakt, a mianowicie dlaczego to Wy uczniowie nie doszukujecie się żadnych przepisów prawnych gdy np. zakłócacie tok lekcji, prowokujecie nauczycieli, nie wypełniacie swoich obowiązków a tylko wtedy gdy podpadnie Wam jakiś nauczyciel?


To pytanie było tak bezdennie głupie, że aż nie chce mi się na nie odpowiadać... Ty swoich praw nie bronisz? Żadnych? Pracowniczych? Prawa do sprawiedliwego osądu? Prawa o ochrony zdrowia? Nigdy? A skoro bronisz, to pewnie - kiedy coś zmalujesz w pracy (nie wiem - nie zdołasz wypełnić i oddać jakichś papierów na czas, albo zignorujesz jakieś ważne zebranie), sama idziesz złożyć na siebie donos do dyrektorki szukając podstawy prawnej, na której można Cię ukarać? Taka jest Twoja logika...

To Wy jesteście od pilnowania uczniów. Od pilnowania Was są wasi zwierzchnicy. Ale ktoś wcześniej Waszym zwierzchnikom musi dać sygnał, że coś się źle dzieje z Waszą pracą. W przeciwnym wypadku byłaby anarchia i wolna amerykanka. I w niektórych szkołach jest.

Awatar użytkownika
dushka
Posty: 3940
Rejestracja: 2006-08-03, 19:39

Re: Prawo własności.

Postautor: dushka » 2009-03-04, 20:07

Proponuję pohamować język nieco.

676
Posty: 420
Rejestracja: 2009-02-06, 03:40
Kto: uczeń
Przedmiot: Inne
Lokalizacja: dolnośląskie

Re: Prawo własności.

Postautor: 676 » 2009-03-04, 20:09

dushka pisze:Proponuję pohamować język nieco.


Oczywiście.

Awatar użytkownika
dushka
Posty: 3940
Rejestracja: 2006-08-03, 19:39

Re: Prawo własności.

Postautor: dushka » 2009-03-04, 20:39

Mało tego, założyciel wątku wychodzi z założenia, że uczniowi wolno wszystko, a my, nauczyciele, musimy sobie poradzić bo... jesteśmy nauczycielami i to nasz obowiązek. Phi.

676
Posty: 420
Rejestracja: 2009-02-06, 03:40
Kto: uczeń
Przedmiot: Inne
Lokalizacja: dolnośląskie

Re: Prawo własności.

Postautor: 676 » 2009-03-04, 20:50

dushka pisze:Mało tego, założyciel wątku wychodzi z założenia, że uczniowi wolno wszystko, a my, nauczyciele, musimy sobie poradzić bo... jesteśmy nauczycielami i to nasz obowiązek. Phi.


Nigdzie takiego założenia nie sformułował. Demagogia trochę z Twojej strony.

No, z jednym się tylko zgodzę - powinniście sobie radzić z uczniami, tymi trudnymi też. Ale nic nie musicie, rynek pracy jest wolny. ;) TIPS: łatwiej jest sobie poradzić z uczniami, gdy się wzajemnie z nimi szanujemy. TIPS2: teoretycznie to nauczyciel jest mądrzejszy od ucznia - to do czegoś zobowiązuje.

miwues pisze:Miał też rację, mówiąc wam, iż wolno mu kontrolować każdy element procesu dydaktyczno-wychowawczego. Twój brudnopis w podanych okolicznościach stanowił taki element.


Nie wziął pod uwagę, że można mu to robić tylko i wyłącznie tymi metodami, które nie są zabronione...
Szanuj ucznia swego, możesz nie mieć żadnego...

Awatar użytkownika
malgala
Posty: 8182
Rejestracja: 2007-07-30, 18:50
Kto: nauczyciel
Przedmiot: Matematyka
Lokalizacja: łódzkie

Re: Prawo własności.

Postautor: malgala » 2009-03-04, 20:54

miwues pisze:Ja ci już udzieliłem takich informacji. Słusznie jednak przypuszczałem, że to syzyfowa robota.

Przecież on nas testuje. Chyba chce sprawdzić kiedy stracimy cierpliwość.
Zauważcie, że na kilku wątkach nic innego nie robi, tylko akcentuje prawa ucznia.
miwues pisze:Słusznie jednak przypuszczałem, że to syzyfowa robota. Trudno ci zrozumieć argumentację, bo nie masz najmniejszego pojęcia, jak się interpretuje prawo. Tłumaczenie ci wszystkiego od podstaw nie ma sensu.

miwues, próbujesz tłumaczyć jak prawie dorosłemu, a nasz uczeń ma w profilu Wiek: 9 .
Chyba trzeba dostosować metody wytłumaczenia do poziomu dziewięciolatka :wink:

676
Posty: 420
Rejestracja: 2009-02-06, 03:40
Kto: uczeń
Przedmiot: Inne
Lokalizacja: dolnośląskie

Re: Prawo własności.

Postautor: 676 » 2009-03-04, 21:01

malgala pisze:Przecież on nas testuje. Chyba chce sprawdzić kiedy stracimy cierpliwość.
Zauważcie, że na kilku wątkach nic innego nie robi, tylko akcentuje prawa ucznia.

(...)

miwues, próbujesz tłumaczyć jak prawie dorosłemu, a nasz uczeń ma w profilu Wiek: 9 .
Chyba trzeba dostosować metody wytłumaczenia do poziomu dziewięciolatka :wink:


Hmm, nie chcę nic sugerować, ale cytowana wypowiedź miwuesa kierowana była w stronę Ucznia. Tego, który się pod nickiem "Uczeń" właśnie zarejestrował. :) Wbrew pozorom jesteśmy dwoma odmiennymi osobami. :) I nawet w pewnych sprawach się różniącymi, stąd proszę stosować rozróżnienie, jeśli można. :)

Ale, co się odnosi do mnie...

Przecież on nas testuje. Chyba chce sprawdzić kiedy stracimy cierpliwość.


Zły strzał. :)

malgala pisze:miwues, próbujesz tłumaczyć jak prawie dorosłemu, a nasz uczeń ma w profilu Wiek: 9 .


Ech, niezłe zagranie. ;) Już poprawiam.

Awatar użytkownika
Jolly Roger
Posty: 1671
Rejestracja: 2007-12-15, 18:34

Re: Prawo własności.

Postautor: Jolly Roger » 2009-03-05, 17:49

miwues pisze:
Jolly Roger pisze:Impulsywna reakcja ucznia nastąpiła gdy nauczyciel nieuprzejmie ingerował w "to" czym zajmował się uczeń zamiast.

I też miała takie prawo.


Równie dobrze uczeń miał prawo bronić swojej własnosci, z którą łączyła go emocjonalna więź. Dla mnie nauczycielka przeszarżowała. W innych okolicznościach nie odmówiłbym jej prawa w tym przypadku poczytuje to jako nadużycie.

miwues pisze:
Jolly Roger pisze:nauczycielka utraciła cząstkę autorytetu.

Nie podzielam tego poglądu.


Twój pogląd jest mało istotny. :wink: Zapytaj poszkodowanego.




Poza tym ja jestem otwarty na prowokacje uczniów póki one są na poziomie.
We gonna ride the sea,
we pray to the wind and the glory
That's why we are raging wild and free

676
Posty: 420
Rejestracja: 2009-02-06, 03:40
Kto: uczeń
Przedmiot: Inne
Lokalizacja: dolnośląskie

Re: Prawo własności.

Postautor: 676 » 2009-03-06, 18:41

Właśnie sobie coś uświadomiłem! :D

676 napisał/a:
miwues napisał/a:
"A więc nie kierował się ciekawością - wykonywał swój służbowy obowiązek."

676 pisze:Obowiązek służbowy nauczyciela nie może kolidować z obowiązkiem przestrzega prawa (zarówno obowiązek służbowy, jak i obywatelski).


Widzisz, trudno rozmawiać o prawie z kimś, kto nie wykazuje podstawowej orientacji w temacie. Jest w twoim poście tyle przekłamań, że nie wiadomo, za co się brać najpierw. Mimo to spróbuję, choć to syzyfowa praca.

Wykonywanie obowiązku prawnego nie tylko nie koliduje z prawem, ale jest wręcz wykonywaniem tego prawa. Nie znasz podstawowych paremii prawniczych, np.:

1. Za obowiązkiem idzie zawsze uprawnienie;
2. Executio iuris non habet iniuriam;
3. Non facit fraudem, qui facit, quod debet.


Właśnie się zastanawiam, do czego jestem uprawniony wobec nauczyciela, abym tylko zrealizował ustawowy obowiązek uczenia się do 18-go roku życia. :lol2:


Wróć do „Kącik uczniowski”