Co myślicie o nagrodach dyrektora dla najlepszych?

tu rozmawiamy o wszystkim czasami poważnie, czasami z przymrużeniem oka

Moderatorzy: Basiek70, służby porządkowe

Awatar użytkownika
malgala
Posty: 8178
Rejestracja: 2007-07-30, 18:50
Kto: nauczyciel
Przedmiot: Matematyka
Lokalizacja: łódzkie

Re: Co myślicie o nagrodach dyrektora dla najlepszych?

Postautor: malgala » 2007-10-06, 21:37

Jacol pisze:malgala napisał/a:
Praca placówki, którą kierujesz jest całkowicie odmienna od pracy typowej szkoły. Nie myliłam się więc w swoich przypuszczeniach, że z pracą w szkole niewiele masz wspólnego.
.


To są argumenty ad personam, czyli chwyt poniżej pasa.

Jeżeli próbę zrozumienia takiego spojrzenia na pracę nauczycieli i rolę dyrektora szkoły traktujesz jako chwyt poniżej pasa, to bardzo mi przykro, ale nie miałam takiego zamiaru.
Jacol pisze:Zamiast wkładać energię w osobiste wycieczki w kierunku mojej osoby, byłoby mi milej, gdybyś chciała odnieść się do meritum problemu.

Cały czas się odnoszę, ale jak widzę nie uznajesz innych argumentów poza własnymi.
Jacol pisze:Nawet jak jestem śmieciarzem, to i tak mogę mieć rację. A gdybym był nawet profesorem uniwersytetu, to mógłbym gadać bzdury.

Rację możesz mieć, co wcale nie oznacza, że musisz ją mieć. Natomiast w obu przypadkach masz prawo do własnego zdania i nikt z nas tego nie kwestionuje. Nie oznacza to wcale, że musimy się z tobą zgadzać. Też mamy prawo do własnego zdania.
Swoje poparłeś wlasnym odczuciem i cytatami z badań nad wpływem systemu motywowania pracowników na wydajność pracy, a my swoje uczestnictwem w codziennej szkolnej rzeczywistości. Myślę, że obie strony argumenty już wyczerpały.

Jethro Tull
Posty: 894
Rejestracja: 2007-08-07, 23:08

Re: Co myślicie o nagrodach dyrektora dla najlepszych?

Postautor: Jethro Tull » 2007-10-06, 21:51

ja jeszcze do Jacola mam pytanie:

rozumiem, że odkąd jesteś dyrkiem to wszyscy którzy pracowali to dalej pracują i nie znalazł się żaden obibok a jeżeli już to go tak zmotywowałeś, że stał się wydajnym i współpracującym pracownikiem.
no i że wszysko tak ogólnie jest pięknie dzięki temu, że Twój zastępca liczy wg algorytmu premię i jest cacy. Oczywiście nie wszyscy Cie kochają i Ty wszystkich nie kochasz ale nikt nie wie o tym nie wie tylko współpraca śmiga, że hej...

...a za progiem czekają setki potencjalnych pracowników, którzy marzą by wskoczyć na czyjeś miejsce.. no nie za wyrzuconego oczywiście, bo jakże tak wyrzucać bez motywacji... ale moze ktosik na emeryturkę albo mu zdrówko nie pozwoli dalej pracować, itp czyli same naturalne przyczyny odejść

(trochę ironizowałem ale tylko trochę)


Tak to u Ciebie jest??? znaczy taka idylla

Awatar użytkownika
Jacol
Posty: 71
Rejestracja: 2007-10-05, 19:25

Re: Co myślicie o nagrodach dyrektora dla najlepszych?

Postautor: Jacol » 2007-10-09, 21:28

Jethro Tull pisze:Tak to u Ciebie jest??? znaczy taka idylla

Opisałem na forum PIONU dramatyczny proces stawania się zespołem. Przerzucę tu tekst, bo nie wszyscy zaglądają w linki:
Jak tworzy się zespół?
Prześledźmy ten proces krok po kroku:
1.
Wyobraźmy sobie, że otwieramy nową placówkę oświatową. (albo jakąkolwiek inną „firmę”)
Do pracy przychodzą nowi pracownicy. Nowy szef.
Co się dzieje?
Wszyscy na zewnątrz są optymistycznie nastawieni. Pracownicy mówią, że „będzie to wspaniały zespół”, że szef „jest fantastyczny”. Oczywiście jest to entuzjazm bardzo zewnętrzny. Wszyscy w głębi duszy boją się jak będzie. Nikt tego nie wie.
Pracownicy starają się wypaść jak najlepiej. Pomagają sobie. Starają się być mili i uprzejmi. Mijają miesiące. Jak poczują się trochę pewniej, to atmosfera pracy zaczyna się zmienić.
2.
Spoistość grupy pęka. Zaczynają się dziać różnego rodzaju animozje. Potem awantury i kłótnie. Padają ciężkie słowa. Tworzą się podgrupy, które mają swoich liderów. Okazją do kłótni i animozji są różnego rodzaju sytuacje w pracy. Zaczyna się walka o „pierwsze miejsca”. Czasami zdarza się w tym okresie, że jedna z osób w zespole pełni rolę „kozła ofiarnego”, czyli osoby, na której skupia się złość zespołu. Jak znajdzie się jeden „zły” to reszta może myśleć o sobie, że jest wśród „dobrych”.
Kłótnie aczkolwiek swoje wątki czerpią z bieżących wydarzeń w miejscu pracy, jednak ich źródeł należy szukać w historii życia poszczególnych osób. Nie są oni aniołami, jak są wydawało na początku. Teraz wyłazi z nich to wszystko, z czym przyszli do pracy. Ich negatywne uczucia, których nie ujawniali, zostają ujawnione. Pokazują, jacy są naprawdę.
Teraz już ludzie nie myślą, że jest świetnie i będzie jeszcze lepiej. teraz często myślą, że w tej pracy nie da się wytrzymać.
ROLA SZEFA:
Pozwolić się kłócić i nie stawać po niczyjej stronie.
BŁĘDY SZEFA:
a/
Często szef sam bierze udział w awanturach stając po czyjejś stronie sporu.
Szef jednak, aby ludzie mogli czuć się bezpiecznie. Powinien unikać popierania kogokolwiek w toczących się sporach. Powinien być ponad to. Na gruncie zawodowym szef nie ma ani wrogów, ani przyjaciół i dla wszystkich musi być jasnym, że sprawy KAŻDEGO z pracowników szef będzie rozpatrywał tak samo bezstronnie i uczciwie.
Właściwa rola szefa to rola negocjatora, który nie angażuje się po niczyjej stronie.
Nie należy bronić nawet „kozła ofiarnego”. To niedźwiedzia przysługa, gdyż wyraża się w tym brak wiary, że ta osoba sobie nie poradzi. Ona też tak to odbierze.
b/
Błędem jest nie dopuszczanie do sporów. NIE WOLNO w żaden sposób ludziom zamykać ust. Zakaz okazywania negatywnych uczuć spowoduje, że życie emocjonalne grupy, będzie odbywało się „pod stołem”. Przez długie lata pracownicy będą sobie dokopywać po cichu i z uśmiechem na ustach. Szef nie może zakazać ludziom, aby nie czuli tego, co czują. Może jedynie doprowadzić do sytuacji totalnej obłudy, gdzie wszyscy bada udawali innych niż są w rzeczywistości. Nie wolno nigdy wygłaszać słów: „Jak się nie podoba, to do widzenia”. Wprowadzony tymi słowami zakaz „nie podobania” jest możliwy do wyegzekwowania jedynie zewnętrznie i formalnie.
Jedną z najgłupszych kwestii, jakie od lat słyszę w pedagogice specjalnej jest stwierdzenie, że nauczyciel powinien przychodząc do pracy zostawić swoje uczucia na wycieraczce prze szkołą. Oczywiście, to nie jest możliwe. To niewykonalne. To stwierdzenie stwarza przestrzeń do totalnego zakłamania.
Nie jest łatwo pozwalać ludziom wyrażać swoje negatywne uczucia i opinie. Sam to wiem. Najgorzej jest jak temperatura uczuć jest tak wysoka, że awantury wybuchają przy osobach z zewnątrz – w mojej placówce np. przy kursantach.

Atmosfera psuje się coraz bardziej. Aż któregoś razu...
3.
Zaatakowany zostaje sam szef. To tzw. faza kryzysu grupy. Jest już tak źle, że nie można wytrzymać, a winien temu zostaje szef. Szef staje się „kozłem ofiarnym”
To on jest winien wszelkiego zła. Ja zostałem zaatakowany pt. „robisz karierę a o nas nie dbasz – gdybyś się bardziej starał, to nie zarabialibyśmy tak mało i nie brakowało by tego czy tamtego” .
Atak na szefa może być wprost, a także nie wprost w postaci rożnego rodzaju złośliwości.
Np. nad moim biurem powieszono napis (wisi tam już kilka lat) „THERAPY CENTER” – co oznacza zarzut manipulowania ludźmi przez szefa (tu: psychologa).
Trzeba wyraźnie zaznaczyć, że atak na szefa jest objawem zaufania grupy dla niego. Tylko dobrzy szefowie są atakowani przez swoich podwładnych. Złych szefów ludzie się boja. Bo albo boja się konsekwencji wyrażenia negatywnych uczuć wobec szefa, bądź boją się, że szef sobie z nimi nie poradzi – co nie jest w interesie grupy, oczywiście.

ROLA SZEFA:
Nie zamykać ludziom ust. Słuchać ich. Ludzie chcą być wysłuchani i chcą, aby szef zrozumiał (lub próbował i chciał ich zrozumieć) ich obawy, leki i złości. Np. lęk, że szef ich olewa lub manipuluje nimi.

BŁĘDY SZEFA:
a/
Obrażanie się na ludzi lub wyciąganie jakichkolwiek konsekwencji za to, co ludzie mówią.
Włos z głowy nie powinien nikomu spaść za to, co powiedział szefowi.
b/
Próby wytłumaczenia grupie, że nie ma racji. Że on szef się stara, że są dla niego ważni, itp.
Wszelkie próby wytłumaczenia się, to dolewanie oliwy do ognia.
Próby wytłumaczenia się, są, tak naprawdę próbą zrobienia z ludzi głupków. Próby tłumaczenia się oznaczają, że tłumaczymy ludziom, że to, co czują, jest pozbawione podstaw.
Że ich uczucia są nieuprawnione! To tak jakby uczucia musiały być uprawnione w jakiś sposób.
Szef nie powinien się tłumaczyć – powinien stać i słuchać i słuchać....

Pomyślne przejście fazy kryzysu tworzy z grupy zespół .
Od tej chwili ludzie zaczynają CZUĆ, że są zespołem i że mają wspólny cel i interes.
4.
Następna faza (zwana symbiotyczną) to okres, kiedy zespół zdrowieje. Teraz jest świetnie. Szef znowu jest OK.
Ludzie trzymają się razem. Wszyscy w zespole są ważni i potrzebni. Nawet ci, który wcześniej darli ze sobą koty, teraz się przyjaźnią. Praca idzie do przodu niesamowicie. Ludzie nawet bez zachęty zostają dłużej i pracują więcej niż się od nich wymaga. Zespół ma poczucie siły. Jest to świetny okres, jeżeli chodzi o imprezy grupy po za praca np. imieniny.
W ORZESZKU ludzie zostawali po godzinach szykując coś dla dzieci. Zorganizowali też wewnętrzne szklenie metodyczne (wynajęli w jednym z ośrodków wypoczynkowych pokoje na weekend, podzielili role, kto co czyta, co przedstawia – a dyrektora zaprosili tydzień wcześniej – Jacek jak masz ochotę to wpadnij!)
No właśnie, problemem szefów jest to, że zostają zostawieni na boku. Praca idzie świetnie bez nich. Ludzie często robią więcej niż szef myślałby, że mogą robić. Jak to ujęła moja znajoma dyrektora – pies z kulawa noga nie zaglądał do jej gabinetu przez długie miesiące.

ROLA SZEFA: Nie przeszkadzać.

BŁĘDY SZEFA:
Po przejściu kryzysu grupę bardzo ciężko jest rozwalić. Trzeba by ją skonfliktować przez bycie bardzo niesprawiedliwym lub stronniczym. Można też by było niesprawiedliwie kogoś zwolnić. Tak mogliby zrobić szefowie bardzo narcystyczni. Jak wcześniej byli atakowani to przynajmniej byli w środku wydarzeń. Teraz są zostawieni i opuszczeni.
5.
Taka bliskość w grupie nie może trwać wiecznie. Jak każde ostre uczucie, zakochanie zespołu w sobie musi się kiedyś skończyć. Stopniowo poszczególne osoby zaczynają odkrywać, że ich koledzy i koleżanki, nie są tacy super i tacy idealni. Atmosfera grupy siada. Można by ją określić jako rozczarowanie. Następuje przebudzenie, a rzeczywistość skrzeczy. Ktoś się obija, ktoś ma wredny charakter, ktoś jest niekompetentny. Wcześnie to uchodziło. Teraz zaczyna przeszkadzać. Nie ma już takich awantur jak to miało miejsce wcześniej.
ROLA SZEFA:
Być bezstronnym. Pozwalać być rozczarowanym.
6.
Po okresie rozczarowania. Ludzie uczą się pracować i być z ludźmi nie do końca idealnymi. Musieli do tego DOJRZEĆ. Ich spojrzenie na zespół i poszczególne osoby jest realne. Umieją dostrzec wady i zalety poszczególnych członków zespołu. Na poszczególne osoby nie patrzą jednostronnie, ale w sposób wywarzony. Są gotowi to twórczej pracy.
Nie oznacza to końca zmian. Paradoksalnie najszybciej zmieniamy się wtedy gdy inni wcale tego od nas nie wymagają choć widzą nasze wady i je cierpliwie znoszą.
Może się też zdarzyć, że po pewnym czasie cały proces zacznie się od nowa. Będzie on jednak przebiegał inaczej. Inni ludzie się skonfliktują. Inny może być powód pretensji do szefa. Inni ludzie będą go atakować (zapewne ci, którzy poprzednim razem tylko się przyglądali) itd.

Tak przebiega naturalny proces kształtowania się zespołu.
Znany on jest w literaturze pod nazwą: proces grupowy.
Jest to opis procesu przemiany emocjonalnej poszczególnych członków grupy pod wpływem kontaktów z innymi osobami w grupie i szefem.
W różnych fazach tego procesu poszczególne osoby nadrabiają sobie różnego rodzaju braki emocjonalne, których nie było im dane otrzymać wcześniej. Można było się pokłócić i to przeżyć, otrzymując wsparcie, można było się zbuntować wobec szefa (dobre zwłaszcza dla tych, którzy nie zbuntowali się własnym rodzicom), można było przeżyć bliskość innych ludzi... itp.

W kształtowaniu się zespołu kluczową rolę ma do spełnienia szef. To on dopuszcza do swobody wyrażania opinii i uczuć na terenie placówki (zakładu). To on też, może ten naturalny proces przerwać lub zakłócić.

Zalety takiego kierowania zespołem, w którym szef gwarantuje swobodę wypowiadania opinii i uczuć są następujące:
a/ takie zespoły mają niesamowitego kopa do przodu, co wykorzystuje się w biznesie w zespołach od których wymagana jest kreatywność.
b/ ludzie dojrzewają emocjonalnie – co jest szczególnie ważne p racy z dziećmi niepełnosprawnymi
c/ Nie wytwarza się „hierarchia dziobania”, która jest podstawową patologią naszych
placówek specjalnych. na górze tej hierarchii stoi dyrektor a na dole uczniowie. W ramach hierarchii można odreagowywać emocjonalnie jedynie w dół. Nauczyciele różnorodne frustracje, których źródłem jest placówka w której pracują mogą odreagować jedynie na swoich uczniach.
e/ Nauczyciele mogąc rozwiązywać swoje dorosłe problemy między sobą nie mieszają do tego uczniów. Atmosfera takich zakładów nie jest co prawda słodko – pierdząca, ale naturalna.
Nie ma żadnego drugiego podziemnego życia. Wszystkie problemy rozwiązywane są na forum.

Jeszcze jedna mała uwaga. Swoboda emocjonalna nie oznacza braku wymagań szefa wobec pracowników. Szef może mieć większe i mniejsze wymagania. Np. jak ktoś się spóźnia, to zabiera mu premię. Ten ktoś może przyjść do szefa i wykrzyczeć szefowi, że się uwziął – to jego prawo – co nie chroni go jednak przed utrata premii. Choć za wyrażenie swojej opinii i złości szef nie wyciąga żadnych konsekwencji.


To nie jest idylla. Chodzi o to, aby to zespół, a nie dyrektor rządzili placówką. Znam duże szkoły, gdzie o najważniejszych kwestiach decydują nauczycile, a nie dyrektor. Tak też jest u mnie.
[ Dodano: 9 Październik 2007, 20:45 ]
Niedawno była u mnie grupa szeregowych nauczycieli z pewnej znanej publicznej szkoły specjalnej z Krakowa. Siedzimy sobie w knajpce przy rynku poznańskim i rozmawiamy. Pytamy się ich co tam u niech słychać. A oni mówią m. in. tak używając liczby mnogiej:

Postanowiliśmy w tym roku przyjąć czterech uczniów mniej do szkoły. Brakowało nam jednego pomieszczenia pozbawionego bodźców w którym moglibyśmy wyciszać dwóch ucznów. Kiedyś takich uczniów nie mieliśmy i nie potrzebowalismy takiej sali. Teraz mamy takich dwóch i postanowiliśmy jedną z klas przeznaczyć na takie specjalne wyciszone pomieszczenie.

Nie znam w Polsce innej szkoły w której szeregowi nauczyciele pracowali by zespołowo, tak jak to w książkach opisują. Tutaj jest tego przykład. Oni WSPÓLNIE rozwiązali jakiś problem nauczycieli, którzy mają ucznów sprawiających problemy. Dla nich jest to decyzja oczywista i sposób jej podejmowania typowy.

Andreas Frohlich w swojej książce pt. "Stymulacja od podstaw" pisząc o pracy zespołowej zauważa: "Bardzo ważne dla dynamiki grupy, relacji zawodowych i zaangażowania osobistego jest otwartość w wypowiadaniu się" i dalej "...lepiej nie czekać na pojawienie się kryzysu, lecz reguralnie stwarzać wszystkim członkom zespołu możliwość wyrażania swoich uczuć" (s. 290). W pracy zespołowej "nie powinno być stałej hierarhii wynikajacej z poziomu wykształcenia czy zakresu obowiązków" (s.288)

Nowoczesna terapia niepełnosprawnych dzieci, czyli to co ja robię, opiera się na pracy całego zespołu. Bardzo wiele problemów dzieci i ich potrzeb nie może być rozwiązywane i zaspokajane przez pojedyńczego nauczyciela (mogę sypać przykładami jak z rękawa - sytuacja z Krakowa to pojedyńczy przykład).

Pytam się ich dalej. Jak to jest z nowymi dziećmi. Na jakiej zasadzie przydzielane są do klas (grup)? Okazuje się, że jest to przedmiotem ich szczególnej uwagi. Dziecko przyjmowane jest nie do szkoły, ale do konkretnej grupy. Przed przyjęciem jest bardzo dokładnie diagnozowane. Istnieją pewne reguły określające jakie dzieci mogą być ze sobą a jakie nie. Jedna z ciekawszych: na grupę dzieci AAC-owych (posługujących się jakąś farmą alternatywnej komunikacji) może przypadać jedno dziecko nie AAC-cowe, które ma się w takiej grupie podciągać.

Dzieci w szkole są obserwowane i w razie konieczności zmnieniają grupy - decydują o tym nauczyciele czyli ZESPÓŁ.

To co dla szkół w Polsce jest nie do przeskoczenia - starannie przemyślany dobór do grup (jak Polska długa i szeroka nikt tego nie robi) - co bardzo ułatwia pracę, dla nich jest oczywistością i to szarą.

W związku z tym rodzi się pytanie. Jak pracowała dyrektorka tej placówki, że urobiła nauczycieli do takiej konsystencji?

Dyrekcja tej szkoły nie decydowała jak należy dzielić dzieci. Nie decydowali też o tym tacy czy inni funkcyjni. Formalnie oczywiście tak. Jest tam powołana kilkuosobowa komisja, która tego dokonuje, ale robi to wg. woli całego zespołu. To szeregowi nauczyciele rozmawiają ze sobą czy Krzysia dać z Maćkiem i dlaczego. To mnie fascynuje. Nawet jeżeli komisja coś postanowi, to nauczycile za miesiąc, czy pół roku przyjdą do dyrektora i poproszą o zmianę tego z tym i dyrektor to zrobi. Dlaczego nie? To przecież oni bezpośrednio pracują z tymi dziećmi. Nie funkcyjni tacy czy inni. Dyrektor jest służebny w stosunku do woli szarych nauczycieli. Nie zakłada, że wie najlepiej. Najlepiej też nie wie psycholog i pedagog szkolny. Przypominam "nie powinno być stałej hierarhii wynikającej z poziomu wykształcenia czy zakresu obowiązków" W pracy zespołowej "racja" w każdej merytorycznej sprawie nie jest przypisana komukolwiek. Racja, taka czy inna jest wypracowywana w toku rozmawiania ze sobą członków zespołu.

Fasynuje mnie to kiedy widzę to w praktyce. Popatrzcie, ci szarzy nauczyciele zaprosili moich nauczyczcieli do swojej szkoły nie pytając się dyrektora swojej szkoły o zgodę! Oni są nauczeni, że mogą zapraszać kogo chcą.

Przyjechali do nich nie tak dawno nauczyciele z USA na sześć tygodni. Do tej szkoły tych nauczycieli z USA nie zaprosiła dyrekcja szkoły. To szarzy nauczyciele zorganizowali ten przyjazd bo chcieli. Oczywiście dyrekcja na wszystko dawała swoje błogosławieństwo. Dyrekcja bowiem zawsze chciała do tego właśnie stanu doprowadzić swoich pracowników. Ja ją podziwam, że potrafiłą. Bo to jest bardzo trudne.
Ostatnio zmieniony 2007-10-10, 15:32 przez Jacol, łącznie zmieniany 1 raz.
Pozdrawiam
Jacol

Jethro Tull
Posty: 894
Rejestracja: 2007-08-07, 23:08

Re: Co myślicie o nagrodach dyrektora dla najlepszych?

Postautor: Jethro Tull » 2007-10-09, 23:58

Jacol... ja nie wiem czemu Ty się uparłeś w twierdzeniu, że jak to nie jest oparte na Twoim wyidealizowanym, książkowym przykładzie budowy zespołu i są nagrody dyrektora, które przyznaje dyrektor własnie wyróżniając najlepszych wg okreslonych kryteriów to Twoje jest na wierzchu bo lepsze.

Ja rozumiem Twoje podejście do zagadnienia jak również sposób w jaki budowałeś zespół i pracę (OGROMNĄ) z dzieciakami ale to nie oznacza, że "Twój" sposób jest najlepszy i jedyny bo (byc moze tak nie jest) przedstawiasz to własnie w ten sposób..MOJE jest dobre a inaczej jest beee..

próbowałes podobna dyskusję zacząc w temacie nagród na forum OSKKO (ja też jestem członkiem :-) ) ale jakoś tam nie znalazło to echa, a przeciez zdecydowana większośc ludzi tam to dyrektorzy. Oni wszyscy też się mylą?? a wiem, że to wspaniali ludzie i przecież ich znasz tak samo jak ja :-)

Ja bardzo dobrze Ci życzę i podziwiam co Wy tam "wyrabiacie" z dzieciakami i z większością Twoich mysli się zgadzam ale nie oznacza to, że jedyna drogą do ich realizacji jest tylko ta proponowana przez Ciebie..

Awatar użytkownika
Jacol
Posty: 71
Rejestracja: 2007-10-05, 19:25

Re: Co myślicie o nagrodach dyrektora dla najlepszych?

Postautor: Jacol » 2007-10-10, 07:49

Jethro Tull pisze:Ja rozumiem Twoje podejście do zagadnienia jak również sposób w jaki budowałeś zespół i pracę (OGROMNĄ) z dzieciakami ale to nie oznacza, że "Twój" sposób jest najlepszy i jedyny bo (byc moze tak nie jest) przedstawiasz to własnie w ten sposób..MOJE jest dobre a inaczej jest beee..


Być może masz rację, ale nikomu z moich rozmówców nie chciało się przedstawić logicznego wywodu na temat jak nagrody dyrektora wpływają korzystnie na jakość pracy szkoły. :D

Acha..., po to podałem przykład (nie mojej placówki!!!!), aby jasno pokazać, że to o czym mówię to nie tylko teoria. Ja na prawdę widziałem aktywne zespoły! I to w Polsce!
Pozdrawiam

Jacol

Awatar użytkownika
pilot Pirx
Posty: 746
Rejestracja: 2007-08-13, 11:39

Re: Co myślicie o nagrodach dyrektora dla najlepszych?

Postautor: pilot Pirx » 2007-10-10, 21:36

Moim zdaniem nagroda dyrektora powinna być wyłącznie dla najlepszych. W końcu to nagroda :wink:
A ja lecę i lecę .... od lat

nauczyciel
Posty: 15
Rejestracja: 2007-09-28, 13:52

Re: Co myślicie o nagrodach dyrektora dla najlepszych?

Postautor: nauczyciel » 2007-10-14, 19:09

a w mojej szkole nagrody od 3 lat dostają te same osoby ( w tym 4 pracowników administracji i 5 nauczycieli) :?
nauczyciel

peacock79
Posty: 8
Rejestracja: 2007-07-12, 14:06

Re: Co myślicie o nagrodach dyrektora dla najlepszych?

Postautor: peacock79 » 2007-10-14, 20:02

Dyrektor szkoły,jak każdy manager,może być dobry lub zły. Dobry manager ma kontakt z zespołem,nie jest na zewnątrz,potrafi umiejętnie ocenić zaangażowanie pracowników. Zły manager nie ma tego kontaktu,pracownicy odstawiają cyrk,próbując wmówić mu,że są zaangażowani w pracę.
Dobry manager potrafi odpowiednią sankcją pozytywną zmotywować do pracy pracownika,który na to zasługuje. Jeśli nie każdy dyrektor szkoły jest dobrym managerem,nie znaczy to,że żaden nie powinien mieć możliwości motywowania swoich pracowników.
W naszej branży szczególnie często można poczuć rozgoryczenie,gdy nasze zaangażowanie pozostaje niezauważone.
Właśnie dostałem nagrodę dyrektora. Uważam,że zasłużoną. Jutro znów chce mi się iść do pracy.

Awatar użytkownika
pilot Pirx
Posty: 746
Rejestracja: 2007-08-13, 11:39

Re: Co myślicie o nagrodach dyrektora dla najlepszych?

Postautor: pilot Pirx » 2007-10-14, 20:20

Co prawda ja ne dostalem, ale tez mi sie chce iść. O powodach raczej nie wspomnę ... :wink:
A ja lecę i lecę .... od lat

Awatar użytkownika
renati23
Administrator
Posty: 3074
Rejestracja: 2007-06-08, 18:48
Przedmiot: Inne

Re: Co myślicie o nagrodach dyrektora dla najlepszych?

Postautor: renati23 » 2007-10-14, 22:17

peacock79 pisze:Właśnie dostałem nagrodę dyrektora.

moje gratulacje :*

Awatar użytkownika
malgala
Posty: 8178
Rejestracja: 2007-07-30, 18:50
Kto: nauczyciel
Przedmiot: Matematyka
Lokalizacja: łódzkie

Re: Co myślicie o nagrodach dyrektora dla najlepszych?

Postautor: malgala » 2007-10-14, 22:25

Peacock, gratuluję.

Awatar użytkownika
maciejka
Posty: 216
Rejestracja: 2007-08-10, 13:34

Re: Co myślicie o nagrodach dyrektora dla najlepszych?

Postautor: maciejka » 2007-10-14, 22:33

peacock79 - gratulacje, jak miło jest cieszyć sie wraz z tymi, którzy potrafią nie tylko narzekać, ale faktycznie pracować z zaangażowaniem, a potem radować sie, gdy ich praca przynosi efekty...
maciejka

Awatar użytkownika
Jacol
Posty: 71
Rejestracja: 2007-10-05, 19:25

Re: Co myślicie o nagrodach dyrektora dla najlepszych?

Postautor: Jacol » 2007-10-18, 14:00

peacock79 pisze:Właśnie dostałem nagrodę dyrektora. Uważam,że zasłużoną. Jutro znów chce mi się iść do pracy.


Dlaczego peacockowi nie chciało się chodzić do szkoły przed dostaniem nagrody?

Pytanie do wszyskich. Jak będzie myślał peacock79 gdy w przyszłym roku nie dostanie nagrody? Pomyśli, że nie dostał zasłużenie? Jak się czują ci, którzy w zeszłym roku dostali, a w tym nie? (Sorry peacock79, że na Twoim przykładzie zadaję pytanie)

Jak dobre samopoczucie peacocka wpłynie na jego relacje z dyrekcją? Jak przełoży się na jakość jego pracy? I najważniejsze - jak przełoży sie na jakość pracy szkoły jako całości?

Lubicie myśleć precyzyjnie? :P
Pozdrawiam

Jacol

Awatar użytkownika
daughter
Posty: 280
Rejestracja: 2007-08-26, 15:04

Re: Co myślicie o nagrodach dyrektora dla najlepszych?

Postautor: daughter » 2007-10-18, 15:55

Jacol pisze:
peacock79 pisze:Właśnie dostałem nagrodę dyrektora. Uważam,że zasłużoną. Jutro znów chce mi się iść do pracy.


Dlaczego peacockowi nie chciało się chodzić do szkoły przed dostaniem nagrody?



Pozwolę sobie zwrócić uwagę na słowo 'ZNóW' w poście peacock79, co sugeruje, że nie od momentu otrzymania nagrody dyrektora, peacock79 z uśmiechem idzie do pracy.

Awatar użytkownika
Jacol
Posty: 71
Rejestracja: 2007-10-05, 19:25

Re: Co myślicie o nagrodach dyrektora dla najlepszych?

Postautor: Jacol » 2007-10-18, 21:06

daughter pisze:Pozwolę sobie zwrócić uwagę na słowo 'ZNóW'


A co zmienia słowo "znów" dla sensowności mojego pytania? Nie chciał przed nagrodą, a teraz chce? A inni nadal nie chcą chodzić? Dlaczego? Co zrobić aby chcieli? To chyba ważne pytania, no nie?
Pozdrawiam

Jacol


Wróć do „Pogaduszki”