Czarcie Sioło.

tu rozmawiamy o wszystkim czasami poważnie, czasami z przymrużeniem oka

Moderatorzy: Basiek70, służby porządkowe

Awatar użytkownika
malgala
Posty: 8178
Rejestracja: 2007-07-30, 18:50
Kto: nauczyciel
Przedmiot: Matematyka
Lokalizacja: łódzkie

Re: Czarcie Sioło.

Postautor: malgala » 2007-12-10, 21:13

-Czary i zaklęcia są za słabe. Potrzeba nam czegoś znacznie mocniejszego.
Chiczi uratować mogło tylko jedno - wywar z korzenia mandragory. Zaklęcia nic tu już nie pomogą. Trzeba koniecznie zdobyć ten korzeń. Liczy się każda minuta. Ale jak go zdobyć? Mandragora wyrastała tylko pod szubienicą, na której wieszano skazańców. Problem ogromny, bo od dawna już nie wykonywano wyroków śmierci. Jedyne miejsce, gzie można było ją znaleźć znajdowało się w odległej przestrzeni kosmicznej na maleńkiej, nikomu nie znanej jeszcze planecie. Pirx słyszał o tej planecie. Nie wahał się więc ani chwili. Aby zyskać na czasie zdjął swój kosmiczny skafander, ściągnął z głowy hełm. Teraz mógł ruszać się o wiele szybciej. Nie dbał o to, że czarownice zobaczą jego postać i twarz. Nikt zresztą nie zwrócił nawet na to uwagi. Wszyscy myśleli tylko o biednej Chiczi.
Pirx wskoczył do swego pojazdu i ruszył z potwornym rykiem silników. Wiedział, że musi zdobyć mandragorę. Musi to zrobić choćby nie wiem co stawało mu na drodze. Musi zdążyć. Zrobi to dla Chiczi.
Ostatnio zmieniony 2007-12-10, 21:22 przez malgala, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
Ingeborga
Posty: 1591
Rejestracja: 2007-10-16, 20:32

Re: Czarcie Sioło.

Postautor: Ingeborga » 2007-12-10, 21:19

Gdy Pirx odleciał, Renati delikatnie podniosła Chiczi i zaniosła do zamku. Położyła ją jak najdelikatniej na łóżku i odeszła. Lepiej będzie zostawić Chiczi w rękach Malgali, ta na pewno wie 100 razy lepiej, co robi.
Natomiast Malgala zaczęła przygotowywać wszystko, co było potrzebne do wywaru z korzenia mandragory. Najpierw rozpaliła Ogień Południa, był on najgorętszy z możliwych. Potem powiesiła nad nim kociołek i nalała trzy kwarty rosy zbieranej o pełni księżyca. Po odmówieniu krótkiej modlitwy do dobrych mocy wyciągnęła spod kociołka kilka węgli i wrzuciła je do miseczki z suszonymi ziołami. Odurzającym dymrem okadziła Chiczi.
- Moc kadzidła sprawi, że nie obudzisz się, dopóki ja Ci nie rozkażę... niech jałowiec niesie Cię do krainy snu, bylica - marzeń, niech macierzanka chroni Cię przez wyczerpaniem, a brzoza przed złem. Niech dąb zapewni Ci bezpieczny powrót. Odsyłam Cię na pogranicze snu i śmierci, przy której już jesteś. Postaram Cię stamtąd wyciągnąć... Niech moje zioła trzymają Cię w tym stanie...
Malgala długo szeptała nad nieprzytomną Chiczi swoje zaklęcia. Nie mogła dopuścić do jej śmierci...

Pirx leciał tak szybko, że wszystkie meteoryty odbijały się od jego pojazdu z zawrotną prędkością. Wylądował na małej planetce. Przezornie nie zdejmował żadnej części skafandra, zwłaszcza z głowy. Chociaż nie bardzo znał się na roślinach, w końcu znalazł mandragorę. Przez dobre 5 minut szarpał się z nią, aż wreszcie wyrwał roślinę z korzeniami. Czym prędzej pobiegł do pojazdu i leciał w drogę powrotną. Jeśli Chiczi zginie... to przez niego. Nie daruje sobie wtedy tego. O, żeby tylko dotarł na czas.

Girena weszła do pokoiku Chiczi.
- Wciąż go nie ma... - powiedziała Malgali - Dasz radę...?
- Nie wiem, ale długo tak nie wytrzymam... :( - Malgala była szczerze zmartwiona. Za nic nie chciała dopuścić do śmierci Chiczi.

Tymczasem Ela wzięła Akinomkę i Dushkę na "pogawędkę".
- Co wyście zrobiły?! - krzyknęła - Co też wam przyszło do głowy?!
Po chwili trochę się opanowała. Zimnym, wręcz lodowatym tonem kazała oddać fiolki z eliksirem i skazała dziewczęta na najsroższą karę - tymczasowe wyłączenie ze społeczności czarownic. Od tej chwili dziewczyny mogły czuć się banitkami. Wrócą, jeśli zrobią dla społeczności coś na tyle dobrego, chwalebnego, że będą mogły być przyjęte na powrót.
- Co my możemy zrobić?- jęknęła przestraszona Dushka.
- Same powinnyście wiedzieć! Jeśli potraficie, odnajdźcie utracone moce, przyprowadźcie kogoś, kto ma moc ogromną... Bo na razie nie jesteście godne nazywać się czarownicami! O wodo Lete, potraktuj swoją właściwością te dwie młode czarownice. Niechaj wróci im pamięć, że mają moc dopiero, gdy spełnią moje warunki - wymamrotała.


Wreszcie Pilot dotarł do Malgali. Bez słowa podał jej mandragorę. Czarownica szybko wrzuciła ją do kotła, nie przestając szeptać zaklęć. Z kotła buchnęły jadowitozielone kłęby pary, prosto w jej twarz...

Tymczasem dwie młode dziewczyny szły gościńcem. Nie pamiętały, jak się tu znalazły. Znały swoje imiona i wszystko pamiętały, ponieważ Ela wymazała z ich pamięci tylko te chwile spędzone w Czarcim Siole...
...

Awatar użytkownika
pilot Pirx
Posty: 746
Rejestracja: 2007-08-13, 11:39

Re: Czarcie Sioło.

Postautor: pilot Pirx » 2007-12-10, 22:05

Szły przed siebie, nie znając drogi ni celu swej wędrówki. Oj, niewesołe perspektywy. Dushka z rezygnacją machnęła ręką. Ten gest okazał sie brzemienny w skutkach, gdyż wprowadził w błąd przelatującego nieopodal pilota.
- Pewnie trzeba je gdzieś podrzucić. I co one robią tu bez mioteł ??
Jak by nie było, już po chwili czarownice , wtulone w wygodne fotele przez wzrastające przeciążenie, pomknęły w przestworza. :D :D
A ja lecę i lecę .... od lat

Awatar użytkownika
malgala
Posty: 8178
Rejestracja: 2007-07-30, 18:50
Kto: nauczyciel
Przedmiot: Matematyka
Lokalizacja: łódzkie

Re: Czarcie Sioło.

Postautor: malgala » 2007-12-10, 22:23

Malgala zaczerpnęła z kotła pokaźnych rozmiarów garnuszek gotowego już wywaru.
-Teraz szybko musimy go schłodzić - powiedziała.
Girena chwyciła garnuszek, wskoczyła na swoją miotłę i poleciała do najbliższego strumienia. Woda w nim była lodowata. Każdy, kto choć przez moment zanurzył w nim jakąkolwiek część swego ciała doznawał natychmiast szoku termicznego. Wystarczyła chwila i zawartość garnuszka miała już właściwą temperaturę. Szubko wróciła do osady.
Malgala sprawdziła temperaturę wywaru.
- Jest odpowiednio chłodny - powiedziała, po czym odlała część do osobnego naczynia.
- Przygotuj gorącą kąpiel - poprosiła Girenę - a ja tymczasem przemyję jej czoło i zwilżę usta.
Pochyliła się nad nieprzytomną wciąż Chiczi. Lnianą szmatką, na którą wylała część chłodnej mikstury przemyła dziewczynie czoło, przetarła sine usta i policzki. Na twarzyczkę Chczi zaczął powoli powracać rumieniec.
- Jest nadzieja - pomyślała, ale nie chciała tych słów jeszcze wypowiedzieć głośno.

[ Dodano: 10 Grudzień 2007, 22:35 ]
Chczi z trudem otworzyła oczy.
- Pić - wyszeptała z wielkim wysiłkiem.
Malgala podała jej przygotowany napój. Chiczi piła łapczywie.
- Zimno mi - poskarżyła się cieniutkim głosikiem.
Kąpiel była już gotowa. Malgala dolała jeszce do wanny 3 litry wywaru z mandragory i obie z Gireną zanurzyły dziewczynę w ciepłej kąpieli.
Teraz już było jasne. Chiczi będzie żyła. Wszystkie kości ma całe. Pozostała jeszcze tylko sprawa jej amnezji. Tym jednak Malgala się nie martwiła. Wiedziała doskonale, bo sama jako zupełnie jeszcze młodziutka czarownica też dawno temu go wypróbowała, że za kilka dni jego działanie ustąpi całkowicie i Chiczi pamięć odzyska. Młode czarownice nie wiedzą, że aby uzyskać trwały efek działania zapominacza, trzeba dodać do niego jeszcze jeden składnik. Jest on objęty ścisłą tajemnicą. Jego sekret znają tylko wybrane.

Awatar użytkownika
Ingeborga
Posty: 1591
Rejestracja: 2007-10-16, 20:32

Re: Czarcie Sioło.

Postautor: Ingeborga » 2007-12-11, 18:08

- Dokąd Was podrzucić? - zapytał Pilot Akinomkę i Dushkę.
- Dokąd chcesz... nam to wszystko jedno. - Akinomka wzruszyła ramionami.
- Do pierwszych zabudowań, które spotkamy - fantazjowała Dushka.
Tak więc przy pierwszych chatkach wioski, która była na jakiejś polance w lesie Pilot wysadził obie dziewczyny. Podziękowały i ruszły przed siebie.
- Musimy zapytać o nocleg... - mruknęła Dushka.

Chiczi powoli dochodziła do siebie. Stopniowo przypominała sobie coraz więcej szczegółów. Po trzech dniach zapytała, gdzie są Dushka i Akinomka. Na to Malgala wyjaśniła jej całą sytuację.
- Gdybyś nie była dopiero początkującą czarownicą, to podzieliłabyś ich los. Wasze zachowanie było bardzo nieodpowiedzialne... Jak mogłyście zrobić coś takiego!
- Przepraszam... - Chiczi spuściła wzrok - mogłam tego nie pić - zaczęła płakać.
- No, już dobrze, już dobrze... Nie wolno zachowywać się tak lekkomyślnie. Zapamiętasz? - pogłaskała zapłakaną Chiczi po głowie.
- A on-on-ne wrócą? - dziewczyna z trudem chwytała powietrze.
- Został postawiony warunek. Jeśli go spełnią, owszem. Jeśli nie, to trudno...
- To jest tak okrutne! - cicho miauknęła Chiczi.
- Takie jest życie... - te zagadkowe słowa Malgala wymówiła z tajemniczą miną i bezszelestnie opuściła pokoik Chiczi.


- Jest świetnie! - Dushka z radością w swoich czarnych jak węgielki oczach rzuciła się na kopę siana w stodole.
- Może być - powiedziała bez entuzjazmu Akinomka. Wolałaby spać pod cieplutką pierzynką, jak kiedyś. Jeszcze przed tym, jak... Właśnie, jak co? Co one tu robią? Dlaczego nie są w swoich domach, tylko włóczą się po polach i wioskach? Lekko zdziwiona zadała sobie to pytanie.
Zadała je później Dushce, gdy leżały w sianie i gadały do północy. W końcu, upojone zapachem siana i późnej jesieni, zasnęły patrząc w rozgwieżdżone niebo przez dziurę po brakującej desce w dachu stodoły.

Chiczi trochę się uspokoiła. Nie mogła zapomnieć o przyjaciółkach, ale też trudno jej było wciąż nosić w sobie pamięć o nich i w związku z tym z nikim nie rozmawiać. Dlatego już przy kolacji zaczęła rozmowę z Kamelą. Właściwie wcześniej jej nie znała... Tylko tak z daleka. Czasem widziała Kamelę, jak pilnie studiowała tajniki białej magii. Po kolacji poszły na spacer. Renati nie chciała ich wypuścić, ale gdy Kamela obiecała uważać na Chiczi, zgodziła się.
- Wiesz... bardzo się lubiłyśmy. Ja, Akinomka i Dushka. Teraz ich nie ma... to moja wina. Gdybym tego nie wypiła, byłoby wszystko OK... - smutna Chiczi zwierzała się Kameli.
- Myślę, że to ich wina. Gdyby Ci powiedziały coś o tej miksturze, to przecież byś jej nie wypiła, nie? - rzeczowa Kamela wyraziła swoje zdanie.
- Ale...
- Nie obwiniaj się - ton głosu koleżanki był na tyle stanowczy, że Chiczi umilkła.
Kamela jest w porządku, ale to koleżanka nie dla mnie - pomyślała Chiczi.
- Wracajmy - powiedziała.


Obudziły się ze słońcem, można nawet powiedzieć, że to słońce je obudziło, wpadając do stodoły przez dziurę. Pierwsza ruszyła się Dushka. Usiadła na sianie i zaczęła się drapać.
- Kłuje... - mruknęła ze złością. Wtedy Akinomka się poruszyła.
- Już dzieeeeeń? - szeroko ziewnęła, również siadając.
- Czas nam w drogę - odpowiedziała Dushka i wstała. Rada, nierada, Akinomka też musiała wstać.
Słońce jeszcze całkiem nie wstało, gdy dziewczęta wyruszyły. Minęły całą wioskę i poszły dalej - do lasu. Powoli wędrowały leśnym traktem - bo dokąd miały się spieszyć?
Było południe, gdy dotarły do jakiejś chatynki. A że nic jeszcze nie jadły, postanowiły poprosił o coś. Chociaż szklankę wody.
Na ich pukanie drzwi powoli się uchyliły i ukazała się w nich jakaś postać. Miała ona czarne włosy do pasa, lnianą sukienkę o prostym kroju i duże, jasnoniebieskie oczy. Obrzuciła wędrowniczki zdumionym wzrokiem.
- Eee... Jestem Dushka. Chciałybyśmy się czegoś napić...
- Ja Akinomka...
- ...a ja...
...

Awatar użytkownika
renati23
Administrator
Posty: 3074
Rejestracja: 2007-06-08, 18:48
Przedmiot: Inne

Re: Czarcie Sioło.

Postautor: renati23 » 2007-12-11, 20:29

Dushka i Akinomka nie usłyszały imienia właścicielki chatynki, gdyż ta błyskawicznie wróciła do kuchni, szybkim ruchem założyła rękawice i wyjęła tortownice. W powietrzu zaczął się unosić silny zapach ciasta czekoladowego.
~Burczy mi w brzuchu - wyszeptała Dushka.
~ Ach, co za zapach - westchnęła Akinomka.
Dziewczyny korzystając z otwartych drzwi postanowiły wejść do chatki.

[ Dodano: 11 Grudzień 2007, 21:15 ]
Ingeborga wracała zmęczona. Ostatnia misja była dla niej najbardziej wyczerpująca. Kilka nie przespanych nocy, zmiana galaktyki, a pojazd jaki dostała nie spełniał jej wymagań. Zamiast odpowiednio dużego pomieszczenia do relaksacji miała zaledwie maleńką dwu funkcyjną kabinę. Mimo 24 godzinnego snu na jaki sobie mogła pozwolić w czasie podróży i silnych odżywczych suplementów czuła się wyczerpana. Ale już nie długo. Złoży rano raport w Centrali i będzie mogła wyjechać na wakacje. W worku, gdzieś na dnie miała kilka prospektów turystycznych zabranych odruchowo na stacji odpraw. Nie była jeszcze zdecydowana, czy udać się do Ośrodka Odnowy gdzie stosowano nowinki SPA czy też wyjazd na nowo odkrytą niewielką planetę... zaraz jak ona się nazywała... Podobnie jak nazwa nasionek pięknie kwitnącej rośliny, które przywiozła. Dostała je od dziwnego staruszka, podał je w ostatniej chwili gdy w chodziła do budynku odpraw. Drżącą ręką chwycił ją za ramie, i patrząc prosto w oczy szaroniebieskimi oczami dał małe zawiniątko.
~Zabierz je ze sobą... będziesz wiedzieć, szepnął. Duża grupa roześmianych turystów, skierowana w trybie awaryjnym do przejść służbowych wprowadziła zamieszanie i staruszek zniknął jej z oczu.
Tymczasem mihauu czuł się bardziej spokojny wiedząc, że nasiona są bezpieczne. Teraz mógł już spokojnie spotkać się twarzą w twarz z człowiekiem o dziwnym imieniu ugryz.
W promie Ingeborga rozwinęła zawiniątko i zobaczyła maleńkie drobinki, poprzeplatane szmaragdowymi żyłkami. Wyglądały jak nasionka egzotycznej roślinki. Ach... przypomniała sobie. Dzień wcześniej, gdy dość długo czekała na opóźniające się spotkanie, poirytowana wyszła by zaczerpnąć świeżego powietrza do ogrodu. Zadbane ścieżki wiły się między egzotycznymi roślinami, pięknie przystrzyżona trawa przypominała wschodni dywan. Taki jaki robią na Bliskim Wschodzi na Starej Ziemi. Podeszła do krzaczka rośliny z kwiatami pełnymi płatków. Zewnętrze tworzyły coś na wzór kielichu a wewnątrz były wąski, lekko poszarpane. Wtuliła twarz do kwiatu,poczuła silny cudowny zapach.
~To Peonia, kwitnie o tej porze w tym klimacie, usłyszała głos staruszka. Podszedł do niej, opierając się na lasce. Kątem oka zauważyła, że rączka błyszczy niezwyczajnie. I wtedy usłyszała, że ją wołają gdy odwracała się,staruszek złapał ją za ramię właśnie tak jak potem przed odprawą i wyszeptał
~Musisz wziąć ze sobą, by zatoczyć krąg.
Rozmyślała nad rolą jaką ma wypełnić, lecz zmęczona stwierdziła,że posadzi je w pobliżu wejścia na mini taras, jest tam w sam raz miejsca i słońca.
Powoli wchodziła po schodach z przewieszonym przez ramię workiem. Cieszyła się na myśl że jest już w domu. Nagle usłyszała szelest, przystanęła nasłuchując w napięciu. Zmarszczyła nosek a oczy zwęziły się jak tuż przed atakiem. W ustach znowu poczuła ten gorzko słodki smak...
Na półpiętrze było prawie ciemno i nic nie było widać. Światło wschodzącego dnia leniwie zaczęło swoją wędrówkę, zielone listki stojącego na półpiętrze,beniaminka ani drgnęły, choć lekki wiaterek delikatnie zaczął poruszać tiulowa firanką. Cisza i spokój. W napięciu zrobiła następny krok. Nagle poczuła...
... dotyk dłoni na ramieniu. Odwróciła się zaskoczona, z upadającej torby, wysypała się cześć drobiazgów. Różowa pomadka w podskokach po stopniach spadała w dół. Nie przeszkadzało jej, że zabierane kosmetyki i dziwadełka w podróż, były powodem kpin innych pilotów. Ona miała te śmieszne drobiazgi,które umilały jej czas podczas długich podróży oni swoje męskie wypełniacze czasu.
~ Ach, to ty - wyszeptała.
Była zaskoczona. Pojawił się tak niespodziewanie jak pierwsze jesienne kasztany... Już dawno nie widziała Pirxa. Przyjrzała się mu uważniej. Czas zostawił ślady na jego twarzy. Pojawiły się nowe zmarszki, kolejna blizna ....
~ ciekawe w co się znowu wpakował - pomyślała.

Awatar użytkownika
Ingeborga
Posty: 1591
Rejestracja: 2007-10-16, 20:32

Re: Czarcie Sioło.

Postautor: Ingeborga » 2007-12-12, 15:30

Pilot był kolegą jej ojca, ostatni raz widzieli się, gdy miała jakieś 10 lat. Znany był z tego, że wciąż się pakował w jakieś kłopoty. Gdy te 10 lat temu żegnał jej ojca, nie myślała, że go kiedykolwiek jeszcze spotka. Jak sam mówił, wyruszył w daleką i niebezpieczną podróż, z której mógł już nie wrócić. A tu nagle...
- Witaj - powiedziała, wciąż jeszcze zaskoczona.
- Witaj, Ingo. Właśnie Cię szukałem...

Nieproszone dziewczęta przysiadły się do stołu. W chatynce była tak miła atmosfera... Opowiadając o sobie zjadły pół ciasta. Jednakże później miła nieznajoma grzecznie je wyprosiła, gdyż wracała jej babcia, której mała się bała. Z żalem pożegnały tę miłą osóbkę i wyruszyły w dalszą wędrówkę.

[ Dodano: 12 Grudzień 2007, 18:40 ]
- Tak myślałem, kosmiczne podróże... Wiesz, Ingo... mam dla ciebie propozycję, ale nie wiem, czy w ogóle będziesz chciała mnie słuchać...
- O co chodzi? Miałam kilka misji, jestem zmęczona, chciałabym odpocząć...
- Spokojnie! Właśnie chcę ci zaproponować odpoczynek... jest taka osada w lesie, prawie nikt o niej nie wie. Utrzymuję kontakt z jej mieszkankami... może zechcesz tam odpocząć?
- Ach... o to chodzi. Już myślałam, że kolejne badania litosfery Kalliope, sprawdzanie jakości skał i minerałów na Syriuszu, przywitanie Uranian w imieniu Ziemian czy coś w tym stylu... pomijając niektóre całkiem przyjemne wyprawy, mam dość. Chciałabym móc gdzieś odpocząć...
- No właśnie. W Czarcim Siole...
- W Czarcim Siole...? - przerwała zaskoczona.
- Nno, taak... - tym razem Pilot się zdziwił. Skąd ona zna to miejsce?
- Byłam tam nieraz, - uśmiechnęła się, jakby czytając w jego myślach - ale odwiedzenie tego miejsca nie leży w mioch planach.
Usiadła. Jeszcze trochę, a dotrą na miejsce. Gdy prom się zatrzyma, pożegna się i wyjdzie. Tymczasem za szybką migały mijane przez nich gwiazdy. Coraz wolniej i wolniej... już wkrótce wylądują na którymś z lotnisk dla promów kosmicznych. Gdy tylko wylądowali, jak najprędzej wysiadła i zniknęła Pirxowi w tłumie wysiadających podróżnych.
- Powinni mi sfinansować podróż albo przerzucić do grupy podróżującej naszymi pojazdami - pomyślała z niesmakiem. Mógł ją jakoś uprzedzić, przygotowałaby się psychicznie na to spotkanie. A nie nagle zjawia się i znika. Zresztą, jak to on...


Dushka usiadła pod drzewem.
- Nie, dalej nie idę, nie mam ochoty, nie chce mi się, mam dość...
- No, ruszże się - ponagliła ją Akinomka.
- Nigdzie nie pójdę. Jeśli chcesz, idź sama - stanowczo powiedziała Dushka.
Zrezygnowana Akinomka usiadła na mięciutkim mchu torfowcu obok przyjaciółki.
- Wiesz, śniło mi się, że musimy coś zrobić. Coś wielkiego, ale tak do końca nie wiem, co - powiedziała, by coś mówić; by milczenie nie otuliło ich cienką, ale mocną pajęczyną. Nie chciała milczenia. Była zdania, że to milczenie jest źródłem nieporozumień, a nie mowa, jak to im często oni powtarzali. Właśnie - jacy "oni"? O kim śniła i myślała w ciągu tej tułaczki? Kto kazał zrobić jej coś wielkiego, coś, czego nie da sie łatwo zapomnieć, coś bardzo pożytecznego...? Co to miało być? I czemu wciąż wędrują przez lasy, ewentualnie mijają jakąś samotną chatkę? Gdzie miasta, ludzie, samochody? Gdzie dom?
- Mi też to się śniło. Śni mi się od tamtego czasu.
"Tamtym czasem" nazywały czas począwszy od momentu, gdy wędrowały nieznanym sobie gościńcem. Od tamtych chwil w ich życiu zaszło wiele dziwnych, niewytłumaczalnych zdarzeń, sytauacji... I teraz to pustkowie. Gdzie są ludzie?


Ingeborga wyciągnęła z kieszeni małe lusterko, jednak nie po to, by się w nim przejrzeć. Przytknęła je tak blisko swej twarzy, że jej oddech zasnuł parą gładką powierzchnię lusterka.
- Renatko, to ja - szepnęła do szklanej tafli. W odpowiedzi lusterko zajarzyło się pomarańczowym blaskiem, niczym jakiś neon - Przyjęła - wyszeptała - czyli jest wszystko OK.
Postanowiła jednak odwiedzić Czarcie Sioło. A nuż zdarzyło się coś ciekawego? Może są jakieś nowinki?

[ Dodano: 12 Grudzień 2007, 18:52 ]
Tymczasem Chiczi pomagała Świetliczance w kuchni. Nie miała z kim rozmawiać, czuła się taka samotna... Znalazła sobie jakieś zajęcie, pilnie słuchała wykładów różnych starszych czarownic i już bez tego zapału, co poprzednio, latała na miotle. Od niedawna ani Ela, ani Renati, ani Girena, Świetliczanka, Miłka czy ktokolwiek inny nie miał do niej żadnych uwag, a wręcz przeciwnie - była chwalona za pilność, za miłe witanie czarownic i magów z dalekich uniwersytetów i za sumienne wykonywanie swoich obowiązków. Mimo tych pochwał nie czuła się wcale lepiej, a nawet można powiedzieć, że gorzej. Chiczi była bardzo towarzyska, potrzebowała jednak kogoś, kogo mogłaby naprawdę lubić. Takimi jej przyjaciółkami były Dushka i Akinomka. Teraz nie miała nikogo takiego. Stoponiowo zatracała sie w codzienności, przestała nawet wymykać się do górskiej chaty. W pierwszych dniach od zdarzenia spędzała tam mnóstwo czasu, przepędziła wiele bezsennych nocy na wpatrywaniu się w ogień płonący w kominku. Teraz... Coraz rzadziej robiła te nocne eskapady, a pewnej nocy po prostu ich zaniechała.
...

Awatar użytkownika
chiczi
Posty: 3046
Rejestracja: 2006-10-02, 16:12

Re: Czarcie Sioło.

Postautor: chiczi » 2007-12-12, 21:02

Chiczi miała już dość czekania na przyjaciółki. Postanowiła odszukać Dushkę i Akinomkę. Ale jak miała to zrobić, skoro cały czas była pod czujnym okiem starszych czarownic :roll: :roll: :roll:
Decyzja, którą podjęła, być może była spowodowana działaniem Zapominacza (albo i nie :P )..... Przygotowała pyszny napój z kurzych łapek i poczęstowała nim Malgalę, Girenę, Elę, Renati i Świetliczankę. Czarownice wypiły przysmak i....zasnęły .....
Chiczi czym prędzej wsiadła na miotłę i wyruszyła na poszukiwania......

Awatar użytkownika
Ingeborga
Posty: 1591
Rejestracja: 2007-10-16, 20:32

Re: Czarcie Sioło.

Postautor: Ingeborga » 2007-12-13, 17:01

Długo latała nad lasem, zaczynało się zmierzchać, aż w końcu... ujrzała swoje przyjaciółki śpiące pod drzewem, na brzegu polanki. Czym prędzej wylądowała i podeszła do nich.
- Dushko, Akinomko, obudźcie się! - potrząsnęła ramieniem Dushki, która nadal spała. Wtedy Chiczi pociągnęła ją za ucho.
- Auu! - Dushka zaraz poderwała się i wrzasnęła, jakby ją kto obdzierał ze skóry.
- Nareszcie! Dushko, wracajmy! - Chiczi ze szczęścia niemal się rzuciła przyjaciółce na szyję. Dushka spojrzała na nią tak, jakby zobaczyła ją po raz pierwszy w życiu.
- Kim jesteś? Dokąd mam wracać?
- To ja, Chiczi, twoja przyjaciółka z Czarciego Sioła! Nie poznajesz mnie...? Nie pamiętasz? - Chiczi była wyraźnie zdumiona. Wpatrywała się uważnie w oczy Dushki, jakby czekając, aż ta za chwilę powie, że to żart, wymysł, wygłupy... Jednak nic takiego nie nastąpiło, Dushka nadal wpatrywała się w Chiczi, jak ludzie zwykle patrzą na kogoś niespełna rozumu.
- Co one wam zrobiły...? Co ONA wam zrobiła? - cicho załkała. Zrozumiała wszystko. Nie wystarczy tylko odnaleźć przyjaciółki, musi im jakoś pomóc, bo one jej nie pamiętają. Dla pewności zapytała o jeszcze kilka szczegółów, sytuacji, jakie miały miejsce w Czarcim Siole. Lecz jej obawy się potwierdziły - one naprawdę nie pamiętały ani chwili z Czarciego Sioła, a że ją tam poznały, nie mogły jej pamiętać...
- Dlaczego płaczesz? - zapytała lekko zdziwiona Akinomka. Nie rozumiała tej dziewczyny, która pojawiła się, wtedy, kiedy spały. I skąd ona je zna?

[ Dodano: 13 Grudzień 2007, 17:25 ]
Nie zdążyła nic im wyjaśnić, gdy liście wokół zaszumiały i pojawiła się Renati w asyście Malgali i Gireny. Co było dalej, można się domyślić... Ojj, Chiczi nie była zadowolona. Już w zamczysku dowiedziała się, że ktoś ją zobaczył i dał im antidotum na jej eliskir. Cóż... musiała wrócić. Wcale nie była zachwycona.

- Kto to był? - zadawała sobie pytanie Akinomka - Pojawiła się tak nagle, przyleciały jeszcze trzy podobne... Przyleciały NA MIOTŁACH. Chyba mi się śniło...
- Kiedyś babcia czytała mi bajki o czarownicach, które latały na miotłach, - odezwała się Dushka - ale one miały zawsze czarnego kota. To nie były czarownice - stwierdziła.
- Chyba miałyśmy jakieś halucynacje... pewnie dlatego, że ostatnio jadłyśmy wczoraj w południe...
Ułożyły się z powrotem na mchu i zasnęły. Tylko jeszcze Dushka powiedziała przed zaśnięciem: "Trzeba znaleźć coś cieplejszego, idzie zima." i również padła w objęcia Morfeusza.
...

Awatar użytkownika
malgala
Posty: 8178
Rejestracja: 2007-07-30, 18:50
Kto: nauczyciel
Przedmiot: Matematyka
Lokalizacja: łódzkie

Re: Czarcie Sioło.

Postautor: malgala » 2007-12-13, 19:00

Wracały w milczeniu. Chiczi próbowała się jakoś tłumaczyć, ale żadna z nich nie odezwała się ani słowem. To było chyba najgorsze. Wolałaby, żeby na nia nakrzyczały, żeby mówiły o karze, jaka ją czeka, żeby cokolwiek powiedziały. Nic. Cisza.
- Nie wytrzymam tego dłużej - pomyślała.

W milczeniu zbliżały się do Czarciego Sioła. Renati zauważyła ją pierwsza. Spodziewała się jej. Nawiązały przecież kontakt. Inga siedziała na tarasie. Wydawała się z daleka jakaś dziwna, jakby odmieniona. Wyglądała zupełnie inaczej. To nie była ta sama Inga - młoda, radosna, roztaczająca wokół siebie promienny blask. Ta Inga wydawała się o wiele starsza, poważniejsza, zmęczona.

Awatar użytkownika
Ingeborga
Posty: 1591
Rejestracja: 2007-10-16, 20:32

Re: Czarcie Sioło.

Postautor: Ingeborga » 2007-12-13, 19:27

Wreszcie dotarły do celu.
- Witaj - Inga z niejaką ulgą w głosie przywitała Renati.
- Witaj. Co u Ciebie? - Renati serdecznie uścisnęła Ingę - Wyglądasz na zmęczoną... Może przyjechałaś odpocząć?
- O, witaj, Ingo. Dawno Cię nie widziałam - Malgala wcześniej nie zauważyła Ingeborgi, dopiero gdy doszły.
- Och, miałam mnóstwo zajęć. I tak: przyjechałam trochę odpocząć. Pobyt tutaj, w porównaniu z tym, co robię tam, jest po prostu odpoczynkiem, - uśmiechnęła się - ale widzę, że wy tutaj także się rozwijacie... To nowa adeptka? - spojrzała pytająco na Malgalę i wskazała Chiczi - Wcześniej jej tu nie widziałam.
- Taak, to nasza nowa adeptka - powiedziała powoli Malgala - jest trochę niesforna - mrugnęła do Ingi - właśnie wracałyśmy... eee... z...
- Powiedziano mi, że wkrótce przybędziecie, - szybko powiedziała Ingeborga - dlatego czekałam. Nie, wcale nie tak długo - uprzedziła pytanie Renati.

[ Dodano: 13 Grudzień 2007, 19:54 ]
- Mam coś dla Was, - powiedziała, gdy została sama z Renati i Malgalą. Podała Malgali małe zawiniątko - na pewno się przyda. Ach, zachowajcie trochę, by gatunek tu nie wymarł - uśmiechnęła się porozumiewawczo - nie chciałabym, aby spadła na mnie odpowiedzialność za coś tak cennego, jak to.
- Jasne - odpowiedziała Malgala - Co to w ogóle... - rozwinęła szary papier - och! Jesteś pewna? To jest naprawdę cenne! Skąd to masz?
- Dostałam od pewnego staruszka - po wyrzeczeniu tych słów Inga uważnie przyglądała się obu czarownicom, jakby czekając na jakąś reakcję.
- Od pewnego staruszka... - szepnęła Renati z wyraźnym namysłem. Po chwili prawie krzyknęła - To on jeszcze żyje?! Przecież, przecież... gwiazdy... - wyszeptała i prawie zemdlała.
- To jest najważniejszy składnik Zapominacza - zachwycała się Malgala, w ogóle nie zwracając uwagi na Renati - najważniejszy i najstraszniejszy... bez niego skład jest niepełny... w efekcie skutek krótkotrwały... W zeszłym roku wszystko nam wymarzło - dodała tonem usprawiedliwienia.
...

relicher
Posty: 744
Rejestracja: 2007-12-10, 17:37

Re: Czarcie Sioło.

Postautor: relicher » 2007-12-13, 21:28

Radość Malgali nie miała granic. Cały czas była w dobrym humorze. Chiczi pomyślała, że to ten składnik, który znają tylko wybrane. Tak, to na pewno on. Malgala jest w 7 niebie, a przecież to jest to zielsko, które Malgala zakazała wyrywać. Ta dziwna roślina wymarzła, i od tego czasu już nic o niej nie słyszała. A jednak, Malgala tak się cieszy, jeszcze chlapnęlo jej się, że to główny składnik. Dlatego Zapominacz im nie wyszedł i dziewczyny nie musiały przywracać jej pamięci. Choć nie rozmawiały przy Chiczi, ona podsłuchała i wyniosła wnioski.
A ta Ingeborga, Chiczi nie ufała jej. Przychodzi taka pierwsza lepsza bez miotły i od razu wszyscy ją lubią. A na dodatek robi jakieś misje. Może ona była taka sama, jak one i ma karę? Ale tak nietaktownie przy niej pytać. A nikt od niej nie odchodzi, jest w centrum zainteresowania...

Tymczasem Dushka i Akinomka szukały celu, niestety chyba zabłądziły...
Ostatnio zmieniony 2007-12-17, 17:26 przez relicher, łącznie zmieniany 1 raz.
Bo taki jest człowiek, jakie myśli w jego sercu.

Awatar użytkownika
chiczi
Posty: 3046
Rejestracja: 2006-10-02, 16:12

Re: Czarcie Sioło.

Postautor: chiczi » 2007-12-13, 21:35

Ingeborga obserwowała Chiczi uważnie. Już na wejściu zauważyła, że młoda czarownica nie darzy jej sympatią...Postanowiła porozmawiać z adeptką sztuki latania.
-Witaj Chiczi- Ingeborga uśmiechnęła się.
-Dzień dobry- ostrożnie odpowiedziała Chiczi.
-Zauważyłam, że bacznie mnie obserwujesz i chyba za bardzo mi nie ufasz, mam rację?- zapytała zalotnie Ingeborga.
-Ależ skąd- oburzyła się Chiczi- ja tak zawsze reaguję na nieznajomych...Jestem ostrożną, młodą czarownicą....
-Ostrożną mówisz...Hmmmm....słyszałam coś o wypadku na miotle....
-Stare czasy- ucięła krótko Chiczi- co takiego podarowałaś moim opiekunkom :?:
-Aaaaa... wiesz....nie powinnam Ci tego mówić, ale skoro nalegasz....Wydaje mi się, że jesteś już gotowa na poznanie prawdy.............

Awatar użytkownika
Ingeborga
Posty: 1591
Rejestracja: 2007-10-16, 20:32

Re: Czarcie Sioło.

Postautor: Ingeborga » 2007-12-14, 18:34

- Ale nie, chyba nie... - w ostatniej chwili się zawahała - nie powinnam. To informacja dla wybranych. Wybacz, ale nie jestem upoważniona - powiedziała przepraszającym tonem.
- Ja już wiele rzeczy robiłam, wiele przeżyłam, mogę... - Chiczi powiedziała to bardzo szybko, jakby się bała, że Inga zrezygnuje z obdarzenia jej tajemnicą.
- Wiem, słyszałam - odrzekła cicho Inga i tak jakoś miękko - ale... przepraszam :oops: - opanowana dotąd Inga lekko się zarumieniła. Chyba za dużo obiecała młodej czarownicy. Nie mogła tak nagle wszystkiego powiedzieć. Droga, którą ona przebyła była ciężka. Taka sama droga czeka Chiczi. Nie może jej zniechęcać. Zamyślona Ingeborga nie zwracała uwagi na Chiczi. Myślami była już daleko... Wtedy, kiedy po raz pierwszy zrobiła coś dziwnego, magicznego... Ależ tak! To było tak dawno... Miała babcię, która chyba była czarownicą, przecież to ona ją wszystkiego nauczyła. Potem zamieszkała z rodzicami. Ten kolega ojca, Pirx, ciągle przychodził... Pewnego dnia powiedział, że nikogo z nich może już nie zobaczyć... pożegnał się i poszedł. A niedawno znów pojawił się w jej życiu. Uciekła. Słyszała nieraz, że ten człowiek ściąga na siebie i wszystkich dokoła problemy, niepotrzebnie ładuje się w wiele spraw. Unikała towarzystwa takich ludzi. Potem pięcioletni pobyt w Czarcim Siole i nauka. Wyjazd. Misja. I ten straszny rozkaz... żeby zapomniała wszystko, co było wcześniej, ludzi, słowa, miejsca, zdarzenia... tym silniej trwało to w jej sercu. Nie chciała pozwolić wyrwać ze swej duszy wspomnień. I wreszcie zakończenie misji. Powiedzieli jej, że kiedyś może się przydać, a tymczasem zostawili jak coś niepotrzebnego. Wracała do dawnych miejsc. Nie chciała ich całkiem zapomnieć. I była tak zmęczona, jakby była ze dwa razy starsza. A ma przecież tylko niecałe 25 lat... Tak bardzo zagłębiła się w swych myślach, wspomnieniach, że nie zauważyła Chiczi, która teraz stała już tuż obok niej.
Chiczi uważnie wpatrywała się w Ingę. Zrobiło się jej żal tej zmęczonej, zmartwionej czymś osoby... Jak mogła wcześniej inaczej myśleć? Ona chyba wiele przeszła, tylko nie chce o tym mówić.
- Kiedyś mi powie - postanowiła Chiczi - skrywa niejedną tajemnicę, a ja je wszystkie zdobędę. I bynajmniej nie po to, by mieć. Chcę ją zrozumieć... - ostatnie jej myśli zabrzmiały tak, jakby chciała usprawiedliwić się przed samą sobą.
- Ojej, przepraszam... zapomniałam o Tobie... wybacz - Ingeborga spostrzegła swoje zamyślenie. Wstydziła się okazywać swoje uczucia. Może nawet nie tyle się wstydziła, co nie lubiła. A miała takiego pecha, że wystarczyło rzucić okiem na jej twarz, by domyślić się, o czym myśli - obiecuję Ci, Chiczi, kiedyś to wyjaśnię. Teraz nie mogę...
- Dobrze... - Chiczi zdawała się być udobruchana, jednak Inga nawet nie spostrzegła, że z oczu Chiczi znikły podejrzliwe błyski.
...

Awatar użytkownika
pilot Pirx
Posty: 746
Rejestracja: 2007-08-13, 11:39

Re: Czarcie Sioło.

Postautor: pilot Pirx » 2007-12-14, 20:05

A wraz z błyskami w oczach Chiczi, znikł sen, w który Inga zapadła, oglądając dobranockę.
- Sen mara .... - pomyślała uradowana - Nie odrobiłam przecież zadania domowego z fizyki.
Rozłożyła podręczniki i uważnie zaczęła czytać treść zadania
Czarownic leci na miotle z prędkością 2 wiorst na pacierz. Po jakim czasie dotrze do Czarciego Sioła, odległego o 500 sążni ? Wiorsta = 4,52 sążnia.
Zaczytana nie zauważyła, że za oknem mignęła znajoma postać.
Cóż, nawet sen o czarownicach ma swoje konsekwencje. A swoja drogą -" Nie wywołuj wilka....."
A ja lecę i lecę .... od lat


Wróć do „Pogaduszki”