Zawód nauczyciel - marzenia, realia, status społeczny, wynagrodzenia

tu rozmawiamy o wszystkim czasami poważnie, czasami z przymrużeniem oka

Moderatorzy: Basiek70, służby porządkowe

ehhe
Posty: 41
Rejestracja: 2012-07-18, 16:09
Kto: student
Przedmiot: Geografia
Lokalizacja: łódzkie

Zawód nauczyciel - marzenia, realia, status społeczny, wynagrodzenia

Postautor: ehhe » 2018-04-03, 22:01

Od zawsze chciałem być nauczycielem. Jako dziecko sam bawiłem się w szkołę, codziennie "przeprowadzając" lekcje, co niewątpliwie ułatwiło mi moją własną naukę. Swoją dorosłość wyobrażałem sobie tylko i wyłącznie po drugiej stronie biurka. Chciałem uczyć, prezentować, dyskutować, słuchać, pokazywać świat, zaskakiwać, układać sprawdziany, sprawdzać sprawdziany, organizować wycieczki, akcje, konkursy. Po godzinach, w ferie i wakacje chciałem pisać artykuły, książki, podręczniki, zbiory zadań. Uczyłem się bardzo dobrze, brałem udział w konkursach i olimpiadach, odnosząc mniejsze i większe sukcesy. W świadomości zawsze miałem to, że chcę być kiedyś dobrym nauczycielem - że warto się starać, aby kiedyś robić z satysfakcją to, o czym marzę. Tak było od szkoły podstawowej aż do końca studiów. I to marzenie nadal jest, ale ...

Chyba wszystkich nauczycieli smuci poziom wynagrodzenia w zawodzie. Mam wrażenie, że w ostatnich latach poziom wynagrodzeń w większości branż szybko rośnie, tylko pensje nauczycieli stoją w miejscu. Też macie to wrażenie, że nauczyciele zostają w tyle? Na początku XXI wieku to był chyba całkiem nieźle opłacany zawód (w porównaniu do innych). A jak jest dziś? Wydaje mi się, że nauczycieli wyprzedzają już niemal wszyscy. W Biedronce, w której robię zakupy widzę ogłoszenie: na dzień dobry 3000 zł brutto + premia. W Lidlu można dostać jeszcze więcej (ostatnio w Internecie widziałem artykuł, że dają nawet 4000 zł brutto). O porównanie do innych zawodów, w których, tak jak w zawodzie nauczyciela, liczy się wyższe wykształcenie i jakieś szersze umiejętności, nawet się nie pokuszę. Sam obecnie pracuję w miejscu, które można nazwać korporacją, wykonuję rzeczy, które nie dają mi satysfakcji, jestem okropnie sfrustrowany, ale w najsłabszych miesiącach zarabiam dwa razy więcej niż zarobiłbym jako nauczyciel stażysta. W najlepszym prawie trzy razy. Robię rzeczy powtarzalne, które mogłaby wykonywać małpa po krótkim przeszkoleniu. Nie chcę już tego robić, mam dość, nie umiem się zaangażować w tę pracę, bo wiem, że nie to chcę robić, marnuję swoją wiedzę i umiejętności, nie po to starałem się przez kilkanaście lat szkoły i studiów, aby dziś wykonywać takie rzeczy.

Mam wrażenie, że w ciągu dwudziestu lat, od kiedy sam zostałem uczniem i miałem okazję przypatrywać się pracy nauczycieli, status społeczny tego zawodu spadł dramatycznie, co mnie okropnie boli. Napawa mnie smutkiem, strachem i poczuciem porażki myśl, że wszystkie starania, jakie czyniłem zawsze ukierunkowane były w jednym celu: kiedyś będę nauczycielem, a dziś zawód ten jest nieszanowany, fatalnie opłacany, a przyszłość jest niepewna. Przecież dzieciaki też się orientują (od rodziców, z telewizji) ile zarabiają nauczyciele. I co sobie myślą? Porażka, masakra - nie warto być takimi jak oni, nie warto się uczyć, starać, to nie nie daje.

Z drugiej strony mam taki charakter, że trudno przystosowuję się do zmian, jestem wierny swoim przekonaniom, ideałom, marzeniom. Wierzę, że kasa w życiu nie jest najważniejsza, wiem, że powinienem robić to, co da mi satysfakcję i codzienną radość. Nie mniej jednak w dorosłym życiu trzeba myśleć szerzej, niż wtedy gdy jest się dzieckiem. Który bank da nauczycielowi z marnymi zarobkami kredyt na mieszkanie? Jak żyć? Jak pogodzić prawdziwe marzenie z realiami?

Chcę poznać Wasze odczucia. Czy nie macie wrażenia, że cały świat zapomina o Was? Jak do tego zawodu mają przyjść nowe, ambitne osoby, jeśli na dzień dobry dostają w twarz?

Łosoś
Posty: 506
Rejestracja: 2013-10-05, 10:17
Kto: nauczyciel
Przedmiot: Inne
Lokalizacja: łódzkie

Re: Zawód nauczyciel - marzenia, realia, status społeczny, wynagrodzenia

Postautor: Łosoś » 2018-04-04, 07:32

Praca z dziećmi może dać dużo satysfakcji. Możesz realizować własne pomysły, a każda lekcja może wyglądać inaczej. Czasem będą od Ciebie wymagać ogromnej kreatywności i elastyczności. Nauczysz się bardzo dużo o ludziach.

Pieniędzy nie zarobisz. Będziesz klepać biedę, co chwila zafundują Ci jakieś frustrujące zmiany. Staniesz się niewolnikiem bezsensownej biurokracji, bardzo męczącej i czasochłonnej. Papierów będzie przybywać wraz z "reformami". Ciągle będziesz musiał się "doszkalać", przy czym niektóre szkolenia będą kompletną stratą czasu- ale to nie Ty będziesz decydować. Z czasem się zorientujesz, że właściwie decydować to sobie będziesz mógł jedynie o tym, jak ma lekcja czy apel w twoim wykonaniu wyglądać. Nikt nie będzie cię pytał o zdanie.

Ludzie tutaj zarzucają mi malkontenctwo- i może mają trochę racji. Po kilkunastu latach pracy w szkole czuję się kompletnie wypalona, wykorzystana i oszukana. Znam całe mnóstwo takich osób, jak ja.Wystarczy poczytać sobie dowolne forum na facebooku. Ludzie w tym zawodzie bardzo szybko się wypalają, nie wytrzymują. Ideały i marzenia roztrzaskane o system, utracona zostaje motywacja do pracy. Jeśli by tobie się to przytrafiło, to wiedz, że znikąd nie uzyskasz pomocy, zostaniesz z tym sam. Usłyszysz, że masz sobie zmienić pracę,widocznie się już nie nadajesz, a w ogóle to zmień nastawienie, głowa do góry i takie tam.

Są jednak tacy, którym jakoś się udaje i nie tracą optymizmu. Może Ty będziesz do nich należał...? Nie wiem. Może to kwestia odporności psychicznej. Może niektórzy nie pracują pełną parą, a na pół gwizdka, zachowując siły na dłużej, jak wytrawni biegacze maratonu. Może mają mądrego i sympatycznego dyrektora, który potrafi wspierać nauczycieli ( w szkołach często dochodzi do zachowań mobbingowych ze strony dyrektora, taki system).

Jedno jest pewne- pieniędzy na pewno z tego mieć nie będziesz.

Michalll_95
Posty: 54
Rejestracja: 2018-03-18, 01:05
Kto: nauczyciel
Przedmiot: Technika, Plastyka
Lokalizacja: mazowieckie

Re: Zawód nauczyciel - marzenia, realia, status społeczny, wynagrodzenia

Postautor: Michalll_95 » 2018-04-04, 18:09

Powiem ci jak to wygląda z mojej perspektywy. O pracy w szkole zacząłem poważnie myśleć na samym początku studiów. Pieniądze zawsze były dla mnie na drugim miejscu, natomiast realizowanie się w zawodzie, który jest dla mnie pasją to mój nadrzędny cel. Od niedawna pracuję w szkole podstawowej, a pracę dostałem zaraz po licencjacie. W tym samym czasie ukończyłem studium pedagogiczne, co bardzo ułatwiło mi szybki start w zawodzie. Zacząłem teraz studia magisterskie na kierunku pedagogika. Oprócz przedmiotów, których uczę fascynują mnie też same nauki pedagogiczne - nie tylko pedagogika szkolna, również ped. specjalna. Dzięki pracy w szkole łączę moje dwa główne zainteresowania, ale mogę rozwijać się również dalej. Zamierzam skończyć jeszcze studia podyplomowe z zakresu nauczania informatyki - też zawsze mnie to interesowało. Dyrektor w mojej szkole zauważył to i dał mi możliwość na ten moment prowadzenia koła informatycznego. Robię w życiu to co lubię i jeszcze mi za to płacą :)

Zauważyłem, że wielu ludzi, którzy szukają swojej drogi w życiu kieruje się informacjami zasłyszanymi, statystykami płac, rynkiem pracy.... Ja nigdy tym się nie kierowałem. Skończyłem kierunek, który mnie pasjonował, dostałem pracę wysyłając jedno CV i zarobki (mimo bycia stażystą bez mgr) nie są wcale najgorsze. Szkoła na jaką trafiłem ma świetną dyrekcję, pracowników administracji i grono pedagogiczne.

Praca w szkole daje siłę i możliwość ciągłej własnej nauki na wielu płaszczyznach. Nim zapozna się z czymś dzieci należy samemu z danym zagadnieniem się zapoznać. Człowiek uczy się też organizacji czasu, poszerza kompetencje społeczne. Dużo zależy z jaką grupą się pracuje, ale jeżeli nauczyciel wykazuje się zaangażowaniem, pracowitością, poczuciem humoru, szacunkiem dla ucznia i jest autentyczny w tym co robi to cały ten wysiłek zamienia się w ogromną satysfakcję. Kiedy uczniowie, z którymi miałem raptem jedno zastępstwo, albo wcale pytają się kiedy będą mieli ze mną lekcję na stałe, albo trzecioklasiści, czy zostanę ich wychowawcą to sprawia tyle radości, że prestiż zawodu od razu w moim odczuciu wzrasta. Uczę plastyki i techniki może ten entuzjazm dzieci do zajęć wynika też z tego. Inaczej mają na pewno np. matematycy.

Z trudności jakie na samym początku zaobserwowałem na swojej osobie to bardzo trudna adaptacja zawodowa. Jest wiele spraw, o których początkowo nie masz pojęcia, a musisz się nimi zajmować. Ciągłe bieganie z klasy do klasy, między zastępstwami i regularnymi godzinami. Dodatkowo samo przygotowywanie lekcji dla różnych roczników kiedy jeszcze wcześniej w szkole się nie pracowało jest bardzo czasochłonne i męczące. Sama lekcja 45 minutowa to nic, jej przygotowanie to o wiele więcej czasu. Plusem jest oczywiście to, że przygotowując lekcję np. dla klasy 4 można ją w kolejnym roku wykorzystać dla aktualnej klasy 3. Tak, więc start jest najtrudniejszy i wtedy kiedy najwięcej wysiłku i serca wkładasz w to co robisz dostajesz też najmniejsze pieniądze. Finanse na szczęście z czasem idą w górę.

ehhe pisze:Sam obecnie pracuję w miejscu, które można nazwać korporacją, wykonuję rzeczy, które nie dają mi satysfakcji, jestem okropnie sfrustrowany, ale w najsłabszych miesiącach zarabiam dwa razy więcej niż zarobiłbym jako nauczyciel stażysta. W najlepszym prawie trzy razy. Robię rzeczy powtarzalne, które mogłaby wykonywać małpa po krótkim przeszkoleniu. Nie chcę już tego robić, mam dość, nie umiem się zaangażować w tę pracę, bo wiem, że nie to chcę robić, marnuję swoją wiedzę i umiejętności, nie po to starałem się przez kilkanaście lat szkoły i studiów, aby dziś wykonywać takie rzeczy.


To prawda, że w szkole nie zarabia się zawrotnych sum. Wykwalifikowany robotnik, czy specjalista ma większe pieniądze. W mojej opinii warto jednak kierować się marzeniami. Może na sam początek zatrudnij się w szkole na kilka godzin, zobacz jak to wygląda i dopiero podejmij decyzję, czy warto się w pełni zaangażować. Z tego co piszesz widać, że "dusisz" się w swojej aktualnej pracy, a jedyna jej zaleta to dobre zarobki, tylko kosztem cennego czasu i marzeń.

Awatar użytkownika
haLayla
Posty: 3757
Rejestracja: 2008-08-24, 00:28
Kto: uczeń
Przedmiot: Inne
Lokalizacja: małopolskie

Re: Zawód nauczyciel - marzenia, realia, status społeczny, wynagrodzenia

Postautor: haLayla » 2018-04-04, 20:32

Michalll_95 pisze:P
ehhe pisze:Sam obecnie pracuję w miejscu, które można nazwać korporacją, wykonuję rzeczy, które nie dają mi satysfakcji, jestem okropnie sfrustrowany, ale w najsłabszych miesiącach zarabiam dwa razy więcej niż zarobiłbym jako nauczyciel stażysta. W najlepszym prawie trzy razy. Robię rzeczy powtarzalne, które mogłaby wykonywać małpa po krótkim przeszkoleniu. Nie chcę już tego robić, mam dość, nie umiem się zaangażować w tę pracę, bo wiem, że nie to chcę robić, marnuję swoją wiedzę i umiejętności, nie po to starałem się przez kilkanaście lat szkoły i studiów, aby dziś wykonywać takie rzeczy.


To prawda, że w szkole nie zarabia się zawrotnych sum. Wykwalifikowany robotnik, czy specjalista ma większe pieniądze. W mojej opinii warto jednak kierować się marzeniami. Może na sam początek zatrudnij się w szkole na kilka godzin, zobacz jak to wygląda i dopiero podejmij decyzję, czy warto się w pełni zaangażować. Z tego co piszesz widać, że "dusisz" się w swojej aktualnej pracy, a jedyna jej zaleta to dobre zarobki, tylko kosztem cennego czasu i marzeń.


Większość ludzi tak żyje. Podziękujcie niejakiemu Balcerowiczowi :*
<3


Wróć do „Pogaduszki”